Patrząc na tą mapę wkońcu poczułem, że nie ma co się ograniczać.
Żartuję oczywiście, ale rodzi się we mnie pewna myśl. Od samego początku istnienia Edelweiss ograniczyłem dostęp do morza, bo był w tym zamysł tylko taki, że jako co nieco zaznajomiony z wiedzą o populacji mikroświata nie byłem pewien czy projekt rozwinie się na tyle by mieć pełne obsady w każdym z rodzajów sił zbrojnych.
Jako, że to miał być ląd zapomniany, a taki poniekąd jest po "wiktoriańskich" czasach, to otoczyłem go górami, przez to był trudno dostępny w samej już nazwie - Kotlina. Nie sposób zatem mieć dostęp do marynarki wojennej bez morza. Tak są rzeki i to planujemy wykorzystać w najbliższym czasie (dzięki za pomoc Herr de Espada).
Wracając do tematu, piechota miała być skromna, lotnictwo w powijakach. Na początku, bo trudno samemu coś rozwijać jak się na tym zna średnio, ze wskazaniem na słabo. Natomiast kolej rzeczy była taka, że pojawili się fanatycy tematu z pomysłami przekraczającymi nasze możliwości techniczne i przede wszystkim ilościowe. W założeniu Edelweiss miał mieć ok 120000 mieszkanców w całości. Obecnie szacujemy już liczbę na 300000. To efekt "wzmożonych" prac naszych obywateli. I na tym właśnie polega współpraca w kreowaniu wyobraźni naszej wspólnej mikronacji. Nie liczę się z tym co ja chcę, część kreacji oddaje Wam. Są oczywiście pewne założenia, ale wszystko da się poprawić.
Od miesięcy bombardowany przez wspomnianych "militarystów" wtraziem zgodę na stworzenie podwalin pod marynarkę wojenną. Początkiem miała być próba kolonizacji jakiegoś lądu, by mógł rozkwitać przemysł stoczniowy i porty, a więc i handlowy-morski. Tutaj Herr Dex znakomicie to rozplanował, ale pomijając wszelkie szczegóły, drogi nam się lekko rozeszły. Teraz przyznam szczerze nie wiem na ile mogę wykorzystać z jego pomysłów, a ile jest w Nan Di. Muszę się w to zagłębić (zapewne Herr Dex wyjaśni mi to na zjeździe

).
Co za tym idzie. Po co to piszę. W dwóch sprawach.
Pierwsza to przygotowany przeze mnie od stycznia dokument mający roboczą nazwę - Konstatacja Orientycka, który w luźnej formie skupiłby pewne założenia o ziemiach niczyich (OBPP) dotyczacych Orientyki. Warto się nad tym pochylć, choćby i dla samego zwiększenia aktywności. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Przy okazji zapytam, czy Oceania Leocka należy do Orientyki czy bardziej do zachodnich kontynentów?
Druga sprawa to ten nieszczęsny dostęp do morza. A w zasadzie jego brak. Jestem w stanie potargować się z obywatelami, ale i musiałbym także z sasiadami. Co byście powiedzieli drodzy obywatele, drodzy mikronauci, jakbyśmy Edelweiss nieco "rozciągnęli" na północ? Dziś pracuję nad granicą południową, gdyż nawet nie macie pojęcia ile tam jest niedociągnięć. Postaram się do wieczora ogarnąć i przedstawić swój koncept.
Fajnie jakbyśmy "przejęli" też część zach.pół. ziem OBPP (Dziekie Pola) i dalej aż do morza, ale nie wiem czy to dobry koncept. Znaczy się, ja już się z tym oswoiłem, ale... z resztą zobaczymy.
I to w wszystko w obliczu Wielkich Negacjacji, które dały nam kopa rozwojowego, ale i zubożała nam liczba obywateli.
Jestem dobrej myśli, żyjemy dalej.
Wracając do pomysłu dostępu do morza z Kotliny, to pomysły są takie
a) przejmujemy dorzecze Hirschfluss, aż na północ,
b) przejmujemy lądy wzdłuż granicy ze Slawonią,
c) przejmujemy niewielkie dorzecze Hirschfluss na płn-zach. i proporcjonalne do naszych ziemie na północy.