Polecam zerknąć tym co nie wierzą, że można ładnie opowiedzieć innym co się ostatnimi czasy dzieje w naszej przestrzeni społecznej.
No, ale do rzeczy, bo na razie wstęp nie zapowiada się "wyniośle". W jednym z podanych linków można było przenieść się do wykładu profesora Ordyńskiego. Podlinkuje bezpośrednio (o tutaj) bo, choć długie, to warte spojrzenia, jaki punkt widzenia mają naprawdę tęgie głowy mikro, ale także realnego świata. Mimo, że nie jest to najłatwiejsza lektura, do tego jak na ostatnie standardy dość spora, to polecam gorąco. Porusza arcyciekawy temat, z którym nie będę polemizował. Fakt jest taki, że każdy kij ma dwa końce (a w zasadzie winienem napisać, że to co dla jednych jest wadą, dla innych może być zaletą) i są na pewne sprawy różne pola widzenia, co sam autor w swoim podsumowaniu potwierdził. Nie mniej wiele prawdy i niestety "dziegciu" zawiera ów diatryba, jeśli tak mogę to nieco naginając nazwać.
W dużym stopniu, a w zasadzie w "całej swej mikronacyjności" zacząłem się zastanawiać czy to dobrze, że Herr Professor @Andrzej Ordyński wygłosił "Iluzję rozwoju niedialektycznego". I moja odpowiedź mi, że bardzo dobrze! Znakomity to był moment w moim odczuciu i niezwykle zastanawiający.
Dzieje się, jak się dzieje na Pollinie, ale zaznaczam także, że nie będę wdawał się tutaj w polemikę co jest lepsze,w owej chwili dla całości społeczeństwa. Przedstawię natomiast Wam, moi Drodzy Edle z czym mogę wyjść Wam na przeciw. Jakim zagadnieniom możemy stawić sobie czoła? Wszyscy, bez wyjątku...
Po pierwsze, to zadajmy sobie pytanie. Może nie tyle ja, co bardziej Wy, czy obecny stan w Kotlinie Edelweiss jest dla Was odpowiedni? Czy bądź, co bądź rządy autorytarne "elity" pod moją komendą to jest to, co Wam odpowiada? Czy może chcielibyście zastąpić mnie, czy jednego z faktotum? Głęboko zastanówmy się jakie więc mamy uwarunkowania i potrzeby.
Nie da się ukryć, że historia Edelweiss zaczęła się wraz z "przybyciem" Grünera z MAW i nazwijmy to ratunkiem, a raczej odbudową zaniedbanego obszaru. Rozkwit miał być, co oczywiste symbolem, a zarazem startem nowej mikronacji. Taka była narracja. Minęło już od tego czasu kilkanaście miesięcy, a ten Grüner obwieszczony oberhauptem nadal stoi na samym szczycie władzy i się "rządzi". Czy taki obraz macie przed oczami? Owszem, racja, choć niejaki H.W.G. nie jest "stereotypowym" dykatorem, a raczej "dobrym wujkiem", który podwiezie prędzej do szkoły, niż wrzuci do lochu (poza jednym przypadkiem
Co zatem proponuje przedstawię poniżej. Czy sądzicie, że powinniśmy iść w stronę demokracji? Czy marzy Wam się izba reprezentantów narodu? Czy pragniecie wyborów na stanowiska szefa rządu etc.?
Edelweiss z założenia miało być umilaczem czasu, głównie mojego, bo tak, co chyba oczywiste tworzyłem podstawy mikronacji pod siebie, choć jak wielokrotnie powtarzałem nieco na przekór (język niemiecki i górskie klimaty to dwa obce mi światy). Nie mniej już od bardzo długiego czasu nie jestem tutaj sam. Wielu z Was dało "nowe oblicze" Szarotkowej Krainie, co jest własnie idealnym wyznacznikiem w moim myśleniu. Robimy to niejako jak zupę - ja nalałem wody do garnka, wrzuciłem "bulion", ale z Waszymi "przyprawami" to już zupełnie inny, lepszy, zdecydowanie pełniejszy smak.
Tutaj więc chciałbym poznać Wasze zdanie, czy winniśmy iść w państwo bardziej zdemokratyzowane, działać w szerszym zakresie w politycznych obszarach. Czy wręcz przeciwnie, może chcecie bym jeszcze bardziej "spiął poślady" i storzył kreację jeszcze bardziej autorytarnego dyktatora, któremu chcielibyście stawiać opór drogą rewolucji? Ta w gruncie rzeczy też prowadziła by do zwiększenia demokracji, więc... Wiem wiele spraw w tej dyspucie spłycam, ale to właśnie po to by Wam dać możliwość obrania szerszego pola widzenia. Mnie, nie ma co ukrywać jest ok, ale ja to ja. A Edelweiss to także Wy.
Liczę, że odrobicie dzisiaj pracę domową od Waszego oberhaupta i napierw przeczytacie wykład Herr Ordyńskiego (albo w odwrotnej kolejności
Jestem otwarty na wszelkie propozycje zmian, jeśli ktokolwiek z Was uzna, że taki stan rzeczy wpłynie dostatecznie pozytywnie na aktywność czy ogólne postrzeganie mikronacyjności to możemy w to iść, choć nie wiem czy w dzisiejszych czasach będzie to rzeczą łatwą, bez utraty części społeczeństwa.

