Czy wprowadzanie nowych języków/dialektów jest dobrym kierunkiem rozwoju tożsamości mikronacji [Gaetano Kohlmeise]
: 03 marca 2024, 15:34
Polska Mikronacja
https://edelweiss.org.pl/
Dziękuję Szanownym za pozytywny odzew.Heinz-Werner Grüner pisze: ↑03 marca 2024, 20:00 Dziękuję bardzo za ciekawy wykład i czekamy na więcej w przyszłości!
Pavel van der Gibson pisze: ↑03 marca 2024, 17:04 A w części 3 od 1:35 do 1:50 coś się delikatnie rozjechało.
W ogóle, opowiem, jak doszło do tego, że zdecydowałem się na taką, a nie inną formę. Powodem było moje niechciejstwo do pisania, bo zauważyłem, że często jak coś piszę to zaczynam bardziej przykuwać uwagę do formy, a myśli i idee, które chcę przelać "na papier" mi wtedy uciekają. Dlatego postanowiłem po prostu podyktować moje myśli edytorowi tekstu. Miało mi to ułatwić pracę, a jednak utrudniło, bo otrzymałem, jakby to ująć, bezkształtną masę wyrazów, bo nawet nie zdań. No ale jak się powiedziało już A, to trzeba było powiedzieć i B. Wziałęm się więc za wygładzanie tego "tekstu", usuwanie z niego wszelkich niepotrzebnych rzeczy itp. Efektem końcowym był skorygowany zapis wypowiadanych przeze mnie zdań, de facto zapisany język mówiony, a nie język pisany sensu stricto. No więc wpadłem na pomysł, że opublikuję to w formie audio. I tu zaczyna się walka z AI, którą ostatecznie przegrałem, co Panowie uważnie wychwycili. No cóż... mam przynajmniej potwierdzenie, że zostało to przez Panów odsłuchaneHeinz-Werner Grüner pisze: ↑03 marca 2024, 20:00 Bardzo ciekawa forma, choć, jak napisał przedmówca AI chyba za bardzo się rozhechało w pewnym momencie.
Myślę, że dużo tu też zależy od cech osobowościowych takiego kreatora języka. Bo może tworzyć wielki projekt językowy tylko dla siebie "do szuflady", bo nie spotka się ze szczególnym odzewem innych. No i tu pytanie czy mu ten odzew jest potrzebny? Bo jeśli nie, to może tworzyć i cuda na kiju i czerpać z tego radość. A jeśli jest potrzebny (myślę, że ja tu się zaliczam jak najbardziej), to motywacja do dalszego rozwijania języka mu spadnie. Więc może rozwiązaniem będzie uproszczenie tego języka, żeby łatwiej było mu go "sprzedać"? Posłużę się tutaj przykładem języka nordackiego . Chodzi o to, żeby był zrozumiały bez większego wysiłku odbiorcy, a jednocześnie nie był "zwykłym" językiem polskim.Pavel van der Gibson pisze: ↑03 marca 2024, 17:04 A więc czy warto robić rozbudowane języki? Nie wiem i nie ma to znaczenia. Bo nie tworzy się ich aby były użytkowe, a dlatego, że są czyjąś pasją, którą można w mikroświecie w jakiś sposób urzeczywistnić.
Tutaj ja mam pytanie. Jak traktować język edelwajski? Jako język niemiecki z inną etykietą, czy jako nowy język inspirowany niemieckim? Jak na razie, poza nielicznymi wyjątkami, to mam wrażenie, że jest to po prostu niemiecki. Jaki był zamysł?Heinz-Werner Grüner pisze: ↑03 marca 2024, 20:00 Edelweisski, czy jak wolicie to nazywać "niemiecki" (którego kalką 1 do 1 edelweisskie nie jest) jako tako nie istnieje, a jednak jest stosowany. Nie ma nawet podwalin do gramatyki, a jednak korzystamy. I tak, wiem, że czasem całkiem dosłownie kopiujemy real, ale dla mnie ten język, jako człowiek, który zna (a raczej nie zna) dosłownie ze 100 słów w realnym odpowiedniku, każdy nowy wyraz, nowo poznane słowo jest jak nauka mikronacyjnego języka.
Ja traktuje edelwajski jako odmienny jezyk inspirowany niemieckim. W zasadzie edelweisski to synonim języka niemieckiego tłumaczonego w google tłumaczu(z mojej perspektywy). Ja nie jestem w stanie stwierdzić poprawności niektórych stwierdzeń po niemiecku, ale sam zakładam, że jak zdanie mi się wizualnie spina to jest odpowiednie. Czy ma własciwie sens, nie wiem. Tak samo jak mam do wyboru dwa słowa, potencjalnie przetłumaczone poprawnie (przeważnie sprawdzam także słowo tłumaczone z angielskiego na niemiecki, bo z poslkiego może mieć inny sens i staram się dojść do consensusu) to wybieram to trudniejsze w zapisie, by język "ubarwiać".Gaetano Kohlmeise pisze: ↑03 marca 2024, 23:31 Heinz-Werner Grüner pisze: ↑2024-03-03 20:00:19
Edelweisski, czy jak wolicie to nazywać "niemiecki" (którego kalką 1 do 1 edelweisskie nie jest) jako tako nie istnieje, a jednak jest stosowany. Nie ma nawet podwalin do gramatyki, a jednak korzystamy. I tak, wiem, że czasem całkiem dosłownie kopiujemy real, ale dla mnie ten język, jako człowiek, który zna (a raczej nie zna) dosłownie ze 100 słów w realnym odpowiedniku, każdy nowy wyraz, nowo poznane słowo jest jak nauka mikronacyjnego języka.
Tutaj ja mam pytanie. Jak traktować język edelwajski? Jako język niemiecki z inną etykietą, czy jako nowy język inspirowany niemieckim? Jak na razie, poza nielicznymi wyjątkami, to mam wrażenie, że jest to po prostu niemiecki. Jaki był zamysł?
Przy okazji chciałbym podkreślić tutaj kulturo- i tożsamościowotwórczą rolę powitania "Edel morgen". Jest to jeden z tych wyjątków, który odróżnia edelwajski od niemieckiego. Ale jest to znacznie czymś więcej. Nie tylko jest to semem wyjęty ze słownika języka edelwajskiego, ale również kulturem, niosący w sobie informację o edelwajskiej kulturze."Edel" w powitaniu "Edel morgen" to synonim dobra. Witamy się tak, dlatego że wywołuje to w nas pozytywne skojarzenia.