Dzień zaczął się bladym porankiem, mgły unosiły się nad taflą jeziora jak woal z gazy, a dzieci z Wolkenbad i nie tylko – podekscytowane – przybyły pod strzelisty gmach opery i weszły do foyer, gdzie czekały na nich soki i drobne przekąski. Właśnie tam mogły też poznać innych uczestników Letnich Warsztatów. Złocone klamki, wysokie łuki, posągi muz witające przy wejściu – wszystko to budowało aurę miejsca stworzonego nie dla codzienności, lecz dla sztuki.
Krzysztof Windsor-Windsachen, sam twórca tej opery, zszedł po marmurowych schodach, by osobiście powitać dzieci.
– Witajcie w domu dźwięków – powiedział. – Dziś każdy z was będzie twórcą, artystą, kimś więcej niż tylko słuchaczem.
W Sali Lustrzanej, gdzie echo zdaje się znać wszystkie arie świata, rozpoczęły się zajęcia wokalno-aktorskie. Dzieci uczyły się jak mówić szeptem, który słychać z końca widowni, jak śmiać się tak, by śmiech opowiadał historię, i jak śpiewać nie tylko głosem, ale i oczami.
Tworzyły krótkie scenki: mały chłopiec został błędnym rycerzem śpiewającym o samotności, dziewczynka była sroką kradnącą dźwięki z nut. Dzieci improwizowały w parach i grupach, odkrywając, że aktorstwo to nie maska, lecz lustro duszy.
W drugiej części dnia dzieci spotkały się z instrumentami – nie jak z rzeczami, ale jak z przyjaciółmi. Pan Julian, młody altowiolista, opowiadał, że każda struna ma inną emocję. Dzieci grały na cymbałkach, skrzypcach, fletach. Wszyscy wspólnie stworzyli improwizowany utwór zatytułowany „Burza nad jeziorami Edelweiss” – był śpiew ptaków, grzmoty z tamburynów, deszcz grany na smyczkach.
Po południu na głównej sali dzieci przygotowały spektakl „Serce Opery”. Dzieci grały, śpiewały, recytowały, wspomagała ich orkiestra opery. Wszyscy byli zaskoczeni umiejętnościami dzieci i poziomem koncertu. Na koniec dzieci wykonały wspólnie jeden z chórów operowych:
