Wrześniowe popołudnie powoli przechodziło w wieczór. Nad Wolkenbad wisiały ciężkie, jasne chmury, przez które od czasu do czasu przebijało się złote światło zachodzącego słońca. Na ulicach było jeszcze spokojnie, ale w samej Kawiarni panował wyjątkowo pracowity ruch. Bella pojawiła się tam z dużym koszem w ręku, notesem pod pachą i miną osoby, która właśnie przypomniała sobie o dziesięciu rzeczach, które trzeba zrobić jednocześnie.
— Babinko! Jesteś?
— Jestem! — dobiegło z zaplecza. — Ale nie pytaj mnie, gdzie jest cukier, bo właśnie go szukam!
Bella weszła głębiej do kawiarni.
— A gdzie był ostatnio?
— Na półce.
— A teraz?
— Nie ma go na półce.
— To może ktoś go zużył?
Babinka wychyliła się zza drzwi magazynku.
— Bella, proszę cię. To cukier. W tej kawiarni rzeczy znikają szybciej niż dobre pomysły na zebraniach rady miasta. - Bella roześmiała się i odłożyła kosz.
— Dobrze. Najpierw przygotujemy salę, później zajmiemy się cukrem.
Pierwszym zadaniem było przygotowanie stolików. Bella wraz z Babinką zaczęły przesuwać stoły, tak aby stworzyć większą przestrzeń dla mieszkańców. Kilka stolików ustawiono w półokręgu, a przy ścianie pozostawiono miejsce na niewielki stolik z poczęstunkiem.
— Ten tutaj trochę bardziej w lewo — powiedziała Bella. Babinka przesunęła go.
— Jeszcze trochę. - Stół przesunął się o kilka centymetrów.
— Teraz?
— Jeszcze odrobinę.
— Bella…
— Tak?
— Jeśli przesunę go jeszcze trochę, będziemy gościć mieszkańców na chodniku. - Bella spojrzała na ustawienie.
— Dobrze. Zostawmy.
Następnie rozpoczęło się polerowanie filiżanek. Babinka wyciągnęła z szafki cały stos porcelany. Każda filiżanka została dokładnie sprawdzona, umyta i wytarta. Bella tymczasem przecierała stoły i krzesła.
— Tutaj ktoś zostawił okruszki.
— To nie okruszki — odpowiedziała Babinka. — To pozostałości po ostatnich klientach.
— Czyli okruszki.
— Oficjalnie: dokumentacja gastronomiczna.
Bella pokręciła głową. Po chwili zamiatanie podłogi, wycieranie blatów i porządkowanie krzeseł były już zakończone. Bella stanęła na środku sali i rozejrzała się z zadowoleniem.
— Teraz wygląda znacznie lepiej.
— Poczekaj, aż przyjdą mieszkańcy — odpowiedziała Babinka. — Wtedy dowiemy się, ile naprawdę jest krzeseł. Na zapleczu rozpoczęła się kolejna część przygotowań.
Na dużym stole pojawiły się talerze, serwetki, dzbanki i półmiski. Babinka przygotowała kilka rodzajów ciasta, a Bella zajęła się przekąskami.
— Mamy wystarczająco dużo? - Babinka zajrzała do spiżarni.
— Na pierwszą falę mieszkańców.
— A na drugą?
— Zależy, ilu przyjdzie głodnych. - Bella otworzyła notes.
— Zapisuję: kupić więcej ciastek.
— I kawy.
— Kawy mamy dużo. - Babinka spojrzała na nią podejrzliwie.
— Nigdy nie mamy dużo kawy. - Bella zastanowiła się przez chwilę.
— To prawda.
Na ladzie ustawiono cukiernice, mleko, filiżanki i łyżeczki. Obok przygotowano termosy z gorącą kawą i herbatą. Bella dokładnie sprawdziła wszystko jeszcze raz.
— Kawa?
— Jest.
— Herbata?
— Jest.
— Ciasto?
— Jest.
— Serwetki? - Babinka spojrzała na stół.
— Są.
— Cukier?
Babinka zamilkła. Bella również zamilkła. Obie spojrzały na siebie.
— Widzisz? — powiedziała Babinka. — Mówiłam.
Przy szykowaniu części sali rozmowa naturalnie zeszła na nadchodzące święto.
— Myślisz, że Oktoberfest w tym roku będzie większy niż poprzedni? — zapytała Bella.
— W Edelweiss? Zdecydowanie.
— Mieszkańcy już pytają, kiedy zaczynamy.
— A niektórzy pewnie pytają przede wszystkim, co będzie do jedzenia.
— To też ważne.
Babinka poprawiła girlandę.
— Powinniśmy zrobić więcej dekoracji w stylu bawarskim.
— I może konkurs na najlepszy strój?
— Tak!
— Dla mieszkańców?
— Oczywiście.
— A dla burmistrza?
Babinka spojrzała na Bellę.
— Burmistrz nie bierze udziału.
— Dlaczego?
— Bo burmistrz będzie miała wystarczająco dużo pracy.
Bella zrobiła udawaną urażoną minę.
— Czyli żadnego stroju?
— Możesz założyć kapelusz.
— To już coś.
— Tylko nie zgub go jak August.
Bella wybuchnęła śmiechem.
— Nigdy mu tego nie zapomnisz?
— Absolutnie nie.
Po kilku godzinach pracy kawiarnia wyglądała zupełnie inaczej. Stoły były ustawione równo. Na każdym znajdowała się serwetka, filiżanka i mała dekoracja. Na jednym końcu sali przygotowano miejsce dla mieszkańców, którzy chcieli zabrać głos, a przy drugim ustawiono stolik z poczęstunkiem.
— Mamy sprawy mieszkańców, wydarzenia jesienne, Oktoberfest, porządek na rynku, Święto Wina…
— I cukier — przypomniała Babinka. Bella dopisała z uśmiechem na twarzy.
- „Strategiczne zabezpieczenie cukru”.
— Bardzo dobrze.
Babinka stanęła obok niej.
— No. Teraz można otwierać. - Bella spojrzała na zegarek.
— Mamy jeszcze pół godziny.
— To dobrze.
— Dlaczego?
Babinka podeszła do ekspresu.
— Bo przez pół godziny możemy spokojnie wypić kawę, zanim przyjdą mieszkańcy. - Bella uśmiechnęła się.
— To chyba najważniejszy punkt całego przygotowania.
Usiadły więc przy jednym ze stolików. Za oknem zaczęły zapalać się latarnie, a wnętrze Kawiarni rozświetliło ciepłe światło. W powietrzu unosił się zapach świeżej kawy i ciasta, a między dekoracjami pojawiały się już pierwsze akcenty nadchodzącego Oktoberfestu. Bella spojrzała na Babinkę.
— Wiesz co?
— Co?
— Chyba naprawdę jesteśmy gotowe. - Babinka upiła łyk kawy.
— Na spotkanie z mieszkańcami? - Bella pokiwała głową.
— I na Oktoberfest. - Babinka uśmiechnęła się.
— Na Oktoberfest nigdy nie jest się w pełni gotowym. - Bella spojrzała na nią z zaciekawieniem.
— Dlaczego?
— Bo zawsze ktoś zapomni kapelusza.
Bella roześmiała się. I właśnie wtedy zza drzwi Kawiarni dobiegł pierwszy dźwięk dzwonka.
Mieszkańcy zaczynali przychodzić.
Wieczór z Oberstammerin Wolkenbad
- Isabella M. Neumann-Swann • Stempel
- Posty: 2812
- Rejestracja: 15 marca 2022, 19:57
- Lokalizacja: Wien/Wolkenbad
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Wieczór z Oberstammerin Wolkenbad
(-) Isabella Marie Augentrost-Cargalho Neumann-Swann [von Lichtenstein]


- Isabella M. Neumann-Swann • Stempel
- Posty: 2812
- Rejestracja: 15 marca 2022, 19:57
- Lokalizacja: Wien/Wolkenbad
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Wieczór z Oberstammerin Wolkenbad

(-) Isabella Marie Augentrost-Cargalho Neumann-Swann [von Lichtenstein]


- Isabella M. Neumann-Swann • Stempel
- Posty: 2812
- Rejestracja: 15 marca 2022, 19:57
- Lokalizacja: Wien/Wolkenbad
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Wieczór z Oberstammerin Wolkenbad
Dzwonek nad drzwiami Kawiarni zabrzmiał po raz pierwszy. Bella, która jeszcze przed chwilą sprawdzała ułożenie filiżanek, podniosła głowę i uśmiechnęła się. Do środka weszli pierwsi mieszkańcy Wolkenbad — starszy pan Franz, jego żona Klara oraz pan Josef, którego Bella znała jeszcze z wcześniejszych spotkań.
— Dobry wieczór! — przywitała ich Bella. — Zapraszam, proszę siadać. Kawa jest już gotowa, a Babinka właśnie pilnuje, żeby ciasto nie zniknęło przed rozpoczęciem spotkania. - Z zaplecza natychmiast dobiegł głos Babinki:
— Ja niczego nie pilnuję! Ja tylko sprawdzam jakość! - Franz roześmiał się.
— W takim razie poprosimy o bardzo dokładną kontrolę jakości.
Mieszkańcy usiedli przy jednym ze stołów. Bella przysiadła obok nich, odkładając na chwilę swój notes.
— Zanim zaczniemy omawiać wszystkie sprawy, chciałabym po prostu posłuchać, co u was słychać. Jak wam się ostatnio żyje w Wolkenbad? - Klara zamieszała łyżeczką kawę.
— Ogólnie dobrze. Miasto jest coraz ładniejsze. Szczególnie teraz, kiedy zaczynają pojawiać się jesienne dekoracje.
— Też to zauważyłam — odpowiedziała Bella. — Jesień zawsze trochę zmienia charakter Wolkenbad. - Josef pokiwał głową.
— Tylko na rynku mogłoby być trochę więcej życia. - Bella od razu otworzyła notes.
— Co masz na myśli?
— Więcej spotkań, muzyki, może małych wydarzeń. Ludzie mają gdzie się spotkać, ale czasami brakuje powodu, żeby wyjść z domu. - Bella uśmiechnęła się.
— I właśnie dlatego tak zależało mi na tych spotkaniach z mieszkańcami. Chciałabym, żeby Wolkenbad było miejscem, gdzie nie tylko się mieszka, ale też żyje razem. - Franz podniósł filiżankę.
— To brzmi dobrze. Ale wie pani, czego najbardziej potrzeba?
— Czego?
— Ławek. - Bella spojrzała na niego z zaciekawieniem.
— Ławek?
— Człowiek w naszym wieku nie może prowadzić rozmów stojąc przez pół godziny. - Klara pokiwała głową.
— Twój mąż ma rację. - Babinka, która właśnie przyniosła kolejny talerz ciasta, wtrąciła:
— Ławki są ważne. Szczególnie takie, z których człowiek może obserwować, kto przechodzi przez rynek.
— Właśnie! — zawołał Franz. — To jest najważniejsze.
Bella roześmiała się i zapisała w notesie: - „Więcej ławek na rynku.”
— Dobrze. Sprawdzimy, gdzie można je ustawić.
Po chwili rozmowa zeszła na stan ulic, park i okolice jeziora. Klara wspomniała, że jesienią okolice jeziora wyglądają wyjątkowo pięknie.
— Warto byłoby zrobić tam jesienny spacer dla mieszkańców — powiedziała. — Bez wielkich przemówień. Po prostu spotkać się, przejść razem i zakończyć wszystko przy kawie. - Bella spojrzała na Babinkę.
— Słyszysz?
— Słyszę.
— Czyli kolejna rzecz do kalendarza. - Babinka westchnęła teatralnie.
— Wiedziałam, że ta kawa będzie miała konsekwencje.
Wszyscy się roześmiali. W pewnym momencie Josef zauważył leżącą na stole małą dekorację z drewnianą beczką.
— A to już przygotowania do Oktoberfestu? - Bella od razu się ożywiła.
— Powoli. Chociaż mam wrażenie, że mieszkańcy przygotowują się do niego bardziej niż urzędnicy.
— I słusznie — odpowiedział Franz. Klara zapytała:
— Co planujecie w tym roku?
— Chciałabym, żeby było bardziej rodzinne i przede wszystkim wspólne. Muzyka, jedzenie, dekoracje, konkursy, spotkania mieszkańców… - Josef uniósł palec.
— I porządny konkurs na najlepszy strój.
— Zdecydowanie — powiedziała Bella.
Babinka postawiła przed nimi talerz ciastek.
— Tylko proszę nie organizować konkursu na najładniejszy kapelusz.
— Dlaczego? — zapytała Klara. Babinka spojrzała poważnie na Bellę.
— Bo znam pewnego człowieka, który potrafi zgubić kapelusz, zanim konkurs się zacznie. - Bella natychmiast wiedziała, o kim mowa.
— August?
— Oczywiście, że August.
Przy stole znów rozległ się śmiech. Po chwili Bella spoważniała.
— A tak naprawdę chciałabym, żeby tegoroczny Oktoberfest był okazją do pokazania tego, co w Wolkenbad najlepsze. Nie tylko samego świętowania, ale też naszych mieszkańców. - Franz spojrzał na nią i pokiwał głową.
— To właśnie jest potrzebne. Żeby ludzie mieli poczucie, że to ich miasto. - Bella zamknęła notes.
— Dokładnie o to mi chodzi.
Przez chwilę przy stole zapanowała przyjemna cisza. Za oknami powoli zapadał zmrok, a ciepłe światło lamp odbijało się w szybach Kawiarni. Klara uśmiechnęła się do Belli.
— Wie pani, pani Oberstammerin… dobrze, że pani pyta. - Bella odwzajemniła uśmiech.
— A ja się cieszę, że chcecie odpowiadać. Bo Wolkenbad nie da się zbudować zza biurka. - Babinka postawiła przed Bellą filiżankę kawy.
— A już na pewno nie bez kawy. - Bella uniosła filiżankę.
— Za Wolkenbad? - Franz podniósł swoją.
— Za Wolkenbad.
Klara i Josef dołączyli do toastu. Babinka również uniosła filiżankę.
— I za to, żeby podczas Oktoberfestu nikt nie zgubił kapelusza. - Bella roześmiała się.
— Tego akurat nie możemy zagwarantować.
W Kawiarni zrobiło się gwarno i ciepło. Kolejni mieszkańcy zaczynali właśnie pojawiać się przy drzwiach, a Bella wiedziała już, że to spotkanie potrwa znacznie dłużej, niż początkowo planowała.

— Dobry wieczór! — przywitała ich Bella. — Zapraszam, proszę siadać. Kawa jest już gotowa, a Babinka właśnie pilnuje, żeby ciasto nie zniknęło przed rozpoczęciem spotkania. - Z zaplecza natychmiast dobiegł głos Babinki:
— Ja niczego nie pilnuję! Ja tylko sprawdzam jakość! - Franz roześmiał się.
— W takim razie poprosimy o bardzo dokładną kontrolę jakości.
Mieszkańcy usiedli przy jednym ze stołów. Bella przysiadła obok nich, odkładając na chwilę swój notes.
— Zanim zaczniemy omawiać wszystkie sprawy, chciałabym po prostu posłuchać, co u was słychać. Jak wam się ostatnio żyje w Wolkenbad? - Klara zamieszała łyżeczką kawę.
— Ogólnie dobrze. Miasto jest coraz ładniejsze. Szczególnie teraz, kiedy zaczynają pojawiać się jesienne dekoracje.
— Też to zauważyłam — odpowiedziała Bella. — Jesień zawsze trochę zmienia charakter Wolkenbad. - Josef pokiwał głową.
— Tylko na rynku mogłoby być trochę więcej życia. - Bella od razu otworzyła notes.
— Co masz na myśli?
— Więcej spotkań, muzyki, może małych wydarzeń. Ludzie mają gdzie się spotkać, ale czasami brakuje powodu, żeby wyjść z domu. - Bella uśmiechnęła się.
— I właśnie dlatego tak zależało mi na tych spotkaniach z mieszkańcami. Chciałabym, żeby Wolkenbad było miejscem, gdzie nie tylko się mieszka, ale też żyje razem. - Franz podniósł filiżankę.
— To brzmi dobrze. Ale wie pani, czego najbardziej potrzeba?
— Czego?
— Ławek. - Bella spojrzała na niego z zaciekawieniem.
— Ławek?
— Człowiek w naszym wieku nie może prowadzić rozmów stojąc przez pół godziny. - Klara pokiwała głową.
— Twój mąż ma rację. - Babinka, która właśnie przyniosła kolejny talerz ciasta, wtrąciła:
— Ławki są ważne. Szczególnie takie, z których człowiek może obserwować, kto przechodzi przez rynek.
— Właśnie! — zawołał Franz. — To jest najważniejsze.
Bella roześmiała się i zapisała w notesie: - „Więcej ławek na rynku.”
— Dobrze. Sprawdzimy, gdzie można je ustawić.
Po chwili rozmowa zeszła na stan ulic, park i okolice jeziora. Klara wspomniała, że jesienią okolice jeziora wyglądają wyjątkowo pięknie.
— Warto byłoby zrobić tam jesienny spacer dla mieszkańców — powiedziała. — Bez wielkich przemówień. Po prostu spotkać się, przejść razem i zakończyć wszystko przy kawie. - Bella spojrzała na Babinkę.
— Słyszysz?
— Słyszę.
— Czyli kolejna rzecz do kalendarza. - Babinka westchnęła teatralnie.
— Wiedziałam, że ta kawa będzie miała konsekwencje.
Wszyscy się roześmiali. W pewnym momencie Josef zauważył leżącą na stole małą dekorację z drewnianą beczką.
— A to już przygotowania do Oktoberfestu? - Bella od razu się ożywiła.
— Powoli. Chociaż mam wrażenie, że mieszkańcy przygotowują się do niego bardziej niż urzędnicy.
— I słusznie — odpowiedział Franz. Klara zapytała:
— Co planujecie w tym roku?
— Chciałabym, żeby było bardziej rodzinne i przede wszystkim wspólne. Muzyka, jedzenie, dekoracje, konkursy, spotkania mieszkańców… - Josef uniósł palec.
— I porządny konkurs na najlepszy strój.
— Zdecydowanie — powiedziała Bella.
Babinka postawiła przed nimi talerz ciastek.
— Tylko proszę nie organizować konkursu na najładniejszy kapelusz.
— Dlaczego? — zapytała Klara. Babinka spojrzała poważnie na Bellę.
— Bo znam pewnego człowieka, który potrafi zgubić kapelusz, zanim konkurs się zacznie. - Bella natychmiast wiedziała, o kim mowa.
— August?
— Oczywiście, że August.
Przy stole znów rozległ się śmiech. Po chwili Bella spoważniała.
— A tak naprawdę chciałabym, żeby tegoroczny Oktoberfest był okazją do pokazania tego, co w Wolkenbad najlepsze. Nie tylko samego świętowania, ale też naszych mieszkańców. - Franz spojrzał na nią i pokiwał głową.
— To właśnie jest potrzebne. Żeby ludzie mieli poczucie, że to ich miasto. - Bella zamknęła notes.
— Dokładnie o to mi chodzi.
Przez chwilę przy stole zapanowała przyjemna cisza. Za oknami powoli zapadał zmrok, a ciepłe światło lamp odbijało się w szybach Kawiarni. Klara uśmiechnęła się do Belli.
— Wie pani, pani Oberstammerin… dobrze, że pani pyta. - Bella odwzajemniła uśmiech.
— A ja się cieszę, że chcecie odpowiadać. Bo Wolkenbad nie da się zbudować zza biurka. - Babinka postawiła przed Bellą filiżankę kawy.
— A już na pewno nie bez kawy. - Bella uniosła filiżankę.
— Za Wolkenbad? - Franz podniósł swoją.
— Za Wolkenbad.
Klara i Josef dołączyli do toastu. Babinka również uniosła filiżankę.
— I za to, żeby podczas Oktoberfestu nikt nie zgubił kapelusza. - Bella roześmiała się.
— Tego akurat nie możemy zagwarantować.
W Kawiarni zrobiło się gwarno i ciepło. Kolejni mieszkańcy zaczynali właśnie pojawiać się przy drzwiach, a Bella wiedziała już, że to spotkanie potrwa znacznie dłużej, niż początkowo planowała.

(-) Isabella Marie Augentrost-Cargalho Neumann-Swann [von Lichtenstein]


- Isabella M. Neumann-Swann • Stempel
- Posty: 2812
- Rejestracja: 15 marca 2022, 19:57
- Lokalizacja: Wien/Wolkenbad
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Wieczór z Oberstammerin Wolkenbad
Rozmowa Belli z pierwszymi mieszkańcami trwała już dobre kilkanaście minut, kiedy nad drzwiami Kawiarni ponownie zabrzmiał charakterystyczny dzwoneczek. Bella odwróciła głowę.
W drzwiach pojawił się August, a za nim kilku kolejnych mieszkańców Wolkenbad. August wszedł do środka z szerokim uśmiechem, otrzepując płaszcz z drobnych kropelek wrześniowego deszczu. Towarzyszyli mu między innymi państwo Leitnerowie, młody nauczyciel Markus oraz starszy pan Anton, który od razu rozejrzał się po sali, jakby chciał sprawdzić, czy zostało jeszcze jakieś wolne miejsce.
— Dobry wieczór wszystkim! — zawołał August.
— Dobry wieczór! — odpowiedziała Bella. Babinka wychyliła się zza lady.
— August! Mam nadzieję, że tym razem przyszedłeś bez zgubionego kapelusza. - August spojrzał na nią z udawanym oburzeniem.
— Babinko, to było tylko raz.
— Raz za dużo.
Mieszkańcy wybuchnęli śmiechem. August zdjął płaszcz i powiesił go przy wejściu, po czym wraz z pozostałymi podszedł do stołu, przy którym siedziała Bella.
— Widzę, że spotkanie już się rozpoczęło — powiedział.
— Tak. Rozmawiamy właśnie o tym, co moglibyśmy jeszcze zrobić dla Wolkenbad.
— To świetnie — odpowiedział August. — Bo właśnie po drodze rozmawialiśmy o czymś, co może być jednym z najważniejszych wydarzeń tej jesieni. - Bella spojrzała na niego.
— Święto Wina? - August uśmiechnął się.
— Dokładnie. - Pan Anton od razu przysunął sobie krzesło.
— I właśnie o tym trzeba porozmawiać. - Babinka zaczęła przynosić kolejne filiżanki.
— Najpierw kawa, potem wielka polityka.
— Święto Wina to nie polityka — zauważył Markus. Babinka postawiła przed nim filiżankę.
— Wszystko w Wolkenbad staje się polityką, kiedy trzeba ustalić, kto ma przygotować stoły.
Bella roześmiała się. August usiadł obok niej.
— Właśnie dlatego chciałem porozmawiać z mieszkańcami. W tym roku Święto Wina powinno być naprawdę wyjątkowe.
— Co masz na myśli? — zapytała Bella.
— Przede wszystkim więcej lokalnych wystawców. Winiarze z okolic powinni dostać swoje miejsce. Można przygotować niewielkie stoiska z winem, serami, pieczywem i regionalnymi produktami.
Pan Leitner pokiwał głową.
— I koniecznie trzeba zrobić miejsce dla małych producentów. Nie tylko tych największych.
— Zgadzam się, na pewno też z miast partnerskich muszą mieć miejsce — powiedziała Bella, zapisując uwagi w notesie. Klara, która siedziała przy stole, dodała:
— A co z muzyką? - August spojrzał na Bellę.
— Muzyka musi być.
— Oczywiście — odpowiedziała. — Ale chciałabym, żeby nie było tylko jednej sceny. Może kilka małych miejsc z muzyką na rynku?
— To byłoby świetne — powiedział Markus. — Ludzie mogliby spacerować, zatrzymywać się przy stoiskach i słuchać różnych zespołów. - Anton uniósł palec.
— I potrzebujemy porządnego miejsca do siedzenia. - Bella uśmiechnęła się.
— Widzę, że ławki stają się dzisiaj głównym tematem.
— Bo człowiek może lubić wino i muzykę — odpowiedział Anton — ale po pewnym czasie chce usiąść. - August pokiwał głową.
— Anton ma rację. - Babinka, która właśnie przyniosła talerz ciasta, postawiła go na stole.
— I dobrze byłoby przygotować więcej miejsc przy Kawiarni. - Bella spojrzała na nią.
— Myślisz o ogródku?
— Oczywiście. Jeśli będzie ładna pogoda, ludzie nie będą chcieli siedzieć wyłącznie w środku. - August rozejrzał się po sali.
— Możemy zrobić tutaj punkt spotkań dla mieszkańców. Ktoś przyjdzie na kieliszek wina, ktoś na kawę, ktoś na rozmowę.
— A ktoś tylko po ciasto — dodała Babinka.
— Tacy też są potrzebni — odpowiedziała Bella.
Atmosfera przy stole robiła się coraz bardziej ożywiona. Kolejni mieszkańcy zaczęli dorzucać swoje pomysły. Jedni proponowali konkurs na najlepsze domowe wypieki, inni dekorowanie ulic jesiennymi kwiatami. Ktoś wspomniał o kiermaszu rękodzieła, a Markus zaproponował, żeby przygotować niewielką wystawę starych fotografii Wolkenbad i okolicznych winnic. Bella słuchała, zapisywała i co jakiś czas dopytywała o szczegóły.
— Właśnie o to mi chodziło — powiedziała w pewnym momencie. — Żeby Święto Wina nie było tylko wydarzeniem organizowanym przez urząd. Chcę, żeby mieszkańcy sami je współtworzyli. - August spojrzał na nią z uśmiechem.
— I wygląda na to, że już zaczęli. - Pan Leitner podniósł filiżankę.
— To może pierwszy oficjalny toast za tegoroczne Święto Wina? - Bella roześmiała się.
— Filiżanką kawy?
— Na początek może być.
Wszyscy unieśli filiżanki.
— Za Wolkenbad! — powiedział August.
— Za Święto Wina! — dodała Klara. Babinka spojrzała na Augusta.
— I za to, żebyś tym razem nie zgubił kapelusza.
August pokręcił głową.
— Wiedziałem, że ten temat wróci.
Śmiech ponownie wypełnił Kawiarnię. Za oknami zapadał już wieczór, a na ulicach Wolkenbad pojawiały się pierwsze światła. W środku natomiast przy jednym stole powoli rodził się plan tegorocznego Święta Wina — plan, który miał połączyć mieszkańców, lokalnych winiarzy i całą społeczność miasta.
Bella spojrzała na zapisany po brzegi notes.
— Chyba będziemy mieli sporo pracy. - August uśmiechnął się.
— Ale przynajmniej będzie przy czym pracować.
Babinka natychmiast odpowiedziała:
— Przy kawie.
— I winie — dodał Anton. Bella spojrzała na wszystkich.
— Widzę, że priorytety Wolkenbad zostały właśnie ustalone.

W drzwiach pojawił się August, a za nim kilku kolejnych mieszkańców Wolkenbad. August wszedł do środka z szerokim uśmiechem, otrzepując płaszcz z drobnych kropelek wrześniowego deszczu. Towarzyszyli mu między innymi państwo Leitnerowie, młody nauczyciel Markus oraz starszy pan Anton, który od razu rozejrzał się po sali, jakby chciał sprawdzić, czy zostało jeszcze jakieś wolne miejsce.
— Dobry wieczór wszystkim! — zawołał August.
— Dobry wieczór! — odpowiedziała Bella. Babinka wychyliła się zza lady.
— August! Mam nadzieję, że tym razem przyszedłeś bez zgubionego kapelusza. - August spojrzał na nią z udawanym oburzeniem.
— Babinko, to było tylko raz.
— Raz za dużo.
Mieszkańcy wybuchnęli śmiechem. August zdjął płaszcz i powiesił go przy wejściu, po czym wraz z pozostałymi podszedł do stołu, przy którym siedziała Bella.
— Widzę, że spotkanie już się rozpoczęło — powiedział.
— Tak. Rozmawiamy właśnie o tym, co moglibyśmy jeszcze zrobić dla Wolkenbad.
— To świetnie — odpowiedział August. — Bo właśnie po drodze rozmawialiśmy o czymś, co może być jednym z najważniejszych wydarzeń tej jesieni. - Bella spojrzała na niego.
— Święto Wina? - August uśmiechnął się.
— Dokładnie. - Pan Anton od razu przysunął sobie krzesło.
— I właśnie o tym trzeba porozmawiać. - Babinka zaczęła przynosić kolejne filiżanki.
— Najpierw kawa, potem wielka polityka.
— Święto Wina to nie polityka — zauważył Markus. Babinka postawiła przed nim filiżankę.
— Wszystko w Wolkenbad staje się polityką, kiedy trzeba ustalić, kto ma przygotować stoły.
Bella roześmiała się. August usiadł obok niej.
— Właśnie dlatego chciałem porozmawiać z mieszkańcami. W tym roku Święto Wina powinno być naprawdę wyjątkowe.
— Co masz na myśli? — zapytała Bella.
— Przede wszystkim więcej lokalnych wystawców. Winiarze z okolic powinni dostać swoje miejsce. Można przygotować niewielkie stoiska z winem, serami, pieczywem i regionalnymi produktami.
Pan Leitner pokiwał głową.
— I koniecznie trzeba zrobić miejsce dla małych producentów. Nie tylko tych największych.
— Zgadzam się, na pewno też z miast partnerskich muszą mieć miejsce — powiedziała Bella, zapisując uwagi w notesie. Klara, która siedziała przy stole, dodała:
— A co z muzyką? - August spojrzał na Bellę.
— Muzyka musi być.
— Oczywiście — odpowiedziała. — Ale chciałabym, żeby nie było tylko jednej sceny. Może kilka małych miejsc z muzyką na rynku?
— To byłoby świetne — powiedział Markus. — Ludzie mogliby spacerować, zatrzymywać się przy stoiskach i słuchać różnych zespołów. - Anton uniósł palec.
— I potrzebujemy porządnego miejsca do siedzenia. - Bella uśmiechnęła się.
— Widzę, że ławki stają się dzisiaj głównym tematem.
— Bo człowiek może lubić wino i muzykę — odpowiedział Anton — ale po pewnym czasie chce usiąść. - August pokiwał głową.
— Anton ma rację. - Babinka, która właśnie przyniosła talerz ciasta, postawiła go na stole.
— I dobrze byłoby przygotować więcej miejsc przy Kawiarni. - Bella spojrzała na nią.
— Myślisz o ogródku?
— Oczywiście. Jeśli będzie ładna pogoda, ludzie nie będą chcieli siedzieć wyłącznie w środku. - August rozejrzał się po sali.
— Możemy zrobić tutaj punkt spotkań dla mieszkańców. Ktoś przyjdzie na kieliszek wina, ktoś na kawę, ktoś na rozmowę.
— A ktoś tylko po ciasto — dodała Babinka.
— Tacy też są potrzebni — odpowiedziała Bella.
Atmosfera przy stole robiła się coraz bardziej ożywiona. Kolejni mieszkańcy zaczęli dorzucać swoje pomysły. Jedni proponowali konkurs na najlepsze domowe wypieki, inni dekorowanie ulic jesiennymi kwiatami. Ktoś wspomniał o kiermaszu rękodzieła, a Markus zaproponował, żeby przygotować niewielką wystawę starych fotografii Wolkenbad i okolicznych winnic. Bella słuchała, zapisywała i co jakiś czas dopytywała o szczegóły.
— Właśnie o to mi chodziło — powiedziała w pewnym momencie. — Żeby Święto Wina nie było tylko wydarzeniem organizowanym przez urząd. Chcę, żeby mieszkańcy sami je współtworzyli. - August spojrzał na nią z uśmiechem.
— I wygląda na to, że już zaczęli. - Pan Leitner podniósł filiżankę.
— To może pierwszy oficjalny toast za tegoroczne Święto Wina? - Bella roześmiała się.
— Filiżanką kawy?
— Na początek może być.
Wszyscy unieśli filiżanki.
— Za Wolkenbad! — powiedział August.
— Za Święto Wina! — dodała Klara. Babinka spojrzała na Augusta.
— I za to, żebyś tym razem nie zgubił kapelusza.
August pokręcił głową.
— Wiedziałem, że ten temat wróci.
Śmiech ponownie wypełnił Kawiarnię. Za oknami zapadał już wieczór, a na ulicach Wolkenbad pojawiały się pierwsze światła. W środku natomiast przy jednym stole powoli rodził się plan tegorocznego Święta Wina — plan, który miał połączyć mieszkańców, lokalnych winiarzy i całą społeczność miasta.
Bella spojrzała na zapisany po brzegi notes.
— Chyba będziemy mieli sporo pracy. - August uśmiechnął się.
— Ale przynajmniej będzie przy czym pracować.
Babinka natychmiast odpowiedziała:
— Przy kawie.
— I winie — dodał Anton. Bella spojrzała na wszystkich.
— Widzę, że priorytety Wolkenbad zostały właśnie ustalone.

(-) Isabella Marie Augentrost-Cargalho Neumann-Swann [von Lichtenstein]


Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości