Tajemnice Rodu Breü - opowieść interaktywna - część 2
: 23 października 2023, 11:59
Dwór Breü, godzina 21.10.1923r. 9:00

Wkrótce pojazd rodzimej produkcji, którego kierowcą był Herr Dittrich, nadjechał przed posiadłość Rodu Breü. Obok utrzymanej w stylu art deco rezydencji stał również budynek browaru. Dwór Państwa Breü był stosunkowo nową zabudową w tej okolicy, z misternie wykonanym każdym detalem, lecz z widocznymi zaniedbaniami. Elewacja wymagała remontu, schody ociekły zielonym brudem, a ogród zarósł. Budynek browaru był w znacznie lepszym stanie, choć bardziej przypominał po prostu halę. O prostej konstrukcji i obłym sklepieniu.
Na podjeździe stały już trzy auta osobowe, więc Herr Dittrich musiał zmieścić się w niewielkiej przestrzeni do parkowania. A ponieważ nigdy nie koncentrował się na sprawach mało istotnych dla sprawy, takich jak kwestia zablokowania komuś przejazdu, przejechał pod samo wejście i tym samym uniemożliwił manewrowanie na podjeździe.
Po tym, jak wysiadł, od razu zmierzył wzrokiem wszystkich zebranych. Na powitanie wyszli mu sami gospodarze.
„Oczekiwali mnie.” – pomyślał, przyglądając się zastanej scenie, którą uznał za mało naturalną.- „Ostentacyjna ta kobita.” – pomyślał, gdy wchodził po schodach i patrzył, jak Pani Breü wtula się w ramiona jakiegoś mężczyzny.

„Lowelas z koziej trąbki.” – skomentował w myślach, a potem skierował wzrok na stojącego również obok chłopaka w wieku około siedemnastu lat, który tupał stopą i nie zerkał nawet w kierunku przybysza.

„Chłoptaś chyba się nudzi.”- pomyślał Herr Dittrich, przymykając oczy. - Edel Morgen, sehr geehrte Damen und Herren. – przywitał się, wyciągając z kieszeni legitymację. – Nazywam się Herr Franz Dittrich i zapewniam Państwa, że dojdę do prawdy na temat śmierci Pana Breü. Radzę nie zatajać prawdy, bo wtedy wychodzi się na tym jeszcze gorzej.
Obecni na werandzie zwrócili wzrok w stronę Herr Dittricha. Mężczyzna nie puszczał z objęć Frau Breü.
- Herr Breü nie żyje? To już pewne? – zapytała z zatroskaniem w głosie Frau Breü.
- Niech Pani nie udaje zaskoczonej. Ciężko przeżyć koziołkowanie autem, lot śrubą przez przednią szybę i spotkanie trzeciego stopnia z glebą. – odparł, po czym dodał. – Nie wyglądają Państwo na wielce zmartwionych.
Frau Breü próbowała coś powiedzieć. Kilka razy otworzyła usta oniemiała, po czym jednak oblała się rumieńcem, odwróciła się i wbiegła do środka.
- Bo czemu niby mamy rozpaczać? – syknął niespodziewanie młody chłopak. – Nigdy nic go nie interesowało. Potrafił tylko pić i urządzać awantury! Bardzo dobrze, że zginął! Ta udręka wreszcie się skończy! – wykrzyczał nastolatek pod wpływem targających go emocji.
- Matthias… - zastrofował go mężczyzna, lecz nastolatek, w ślad za matką, również wbiegł do posiadłości. – Proszę mu wybaczyć. To jeszcze dzieciak… - skomentował mężczyzna, a potem wyciągnął rękę na powitanie detektywowi. – Nazywam się Thomas Engel. Jestem współwłaścicielem browaru. – przedstawił się, a potem dodał. – Mógł Herr nieco delikatniej zakomunikować śmierć Pana Breü. Może relacje rodzinne nie były doskonale, ale jednak był to mąż i ojciec…
- Nie przybyłem tutaj, żeby uprawiać gry towarzyskie. Niech Pan lepiej powie, gdzie był i co robił dwudziestego pierwszego około północy.-odrzekł Herr Dittrich oschle, wyciągając jednocześnie notatnik i długopis.
Herr Engel podniósł brwi, westchnął, podrapał się po głowie i zaczął opowiadać wydarzenia z dnia poprzedniego.
- Frau Breü przyjechała po mnie około godziny dwudziestej trzeciej wczorajszego dnia. Powiedziała, że Herr Breü wypił za dużo i potrzebuje pomocy w dostarczeniu piwa na Freiheitslichtung. Pomagałem jej do późnej nocy i nawet nie wiem, o której skończyliśmy. Dzisiaj rano zadzwoniła i poinformowała, że Herr Breü miał wypadek, więc przyjechałem ją pocieszyć… - wyjaśnił.
- Czym woziliście piwo? – dopytywał Herr Dittrich, rozglądając się dookoła. – Bo chyba nie osobówką.
- No… nie… - zaczął Herr Engel, sam rozglądając się zaskoczony. – Marlene była takim szarym dostawczakiem, ale… nie widzę go tu. Może został na polanie?
Co powinien zrobić Herr Dittrich?
A. Przesłuchać Matthiasa Breü, nastoletniego syna Herr Breü i Marlene Breü
B. Pojechać na Freiheitslichtung i sprawdzić, czy jest tam dostawczak
C. Przepytać służbę o przebieg zdarzeń w poprzedniego wieczoru
LINK DO GŁOSOWANIA

Wkrótce pojazd rodzimej produkcji, którego kierowcą był Herr Dittrich, nadjechał przed posiadłość Rodu Breü. Obok utrzymanej w stylu art deco rezydencji stał również budynek browaru. Dwór Państwa Breü był stosunkowo nową zabudową w tej okolicy, z misternie wykonanym każdym detalem, lecz z widocznymi zaniedbaniami. Elewacja wymagała remontu, schody ociekły zielonym brudem, a ogród zarósł. Budynek browaru był w znacznie lepszym stanie, choć bardziej przypominał po prostu halę. O prostej konstrukcji i obłym sklepieniu.
Na podjeździe stały już trzy auta osobowe, więc Herr Dittrich musiał zmieścić się w niewielkiej przestrzeni do parkowania. A ponieważ nigdy nie koncentrował się na sprawach mało istotnych dla sprawy, takich jak kwestia zablokowania komuś przejazdu, przejechał pod samo wejście i tym samym uniemożliwił manewrowanie na podjeździe.
Po tym, jak wysiadł, od razu zmierzył wzrokiem wszystkich zebranych. Na powitanie wyszli mu sami gospodarze.
„Oczekiwali mnie.” – pomyślał, przyglądając się zastanej scenie, którą uznał za mało naturalną.- „Ostentacyjna ta kobita.” – pomyślał, gdy wchodził po schodach i patrzył, jak Pani Breü wtula się w ramiona jakiegoś mężczyzny.

„Lowelas z koziej trąbki.” – skomentował w myślach, a potem skierował wzrok na stojącego również obok chłopaka w wieku około siedemnastu lat, który tupał stopą i nie zerkał nawet w kierunku przybysza.

„Chłoptaś chyba się nudzi.”- pomyślał Herr Dittrich, przymykając oczy. - Edel Morgen, sehr geehrte Damen und Herren. – przywitał się, wyciągając z kieszeni legitymację. – Nazywam się Herr Franz Dittrich i zapewniam Państwa, że dojdę do prawdy na temat śmierci Pana Breü. Radzę nie zatajać prawdy, bo wtedy wychodzi się na tym jeszcze gorzej.
Obecni na werandzie zwrócili wzrok w stronę Herr Dittricha. Mężczyzna nie puszczał z objęć Frau Breü.
- Herr Breü nie żyje? To już pewne? – zapytała z zatroskaniem w głosie Frau Breü.
- Niech Pani nie udaje zaskoczonej. Ciężko przeżyć koziołkowanie autem, lot śrubą przez przednią szybę i spotkanie trzeciego stopnia z glebą. – odparł, po czym dodał. – Nie wyglądają Państwo na wielce zmartwionych.
Frau Breü próbowała coś powiedzieć. Kilka razy otworzyła usta oniemiała, po czym jednak oblała się rumieńcem, odwróciła się i wbiegła do środka.
- Bo czemu niby mamy rozpaczać? – syknął niespodziewanie młody chłopak. – Nigdy nic go nie interesowało. Potrafił tylko pić i urządzać awantury! Bardzo dobrze, że zginął! Ta udręka wreszcie się skończy! – wykrzyczał nastolatek pod wpływem targających go emocji.
- Matthias… - zastrofował go mężczyzna, lecz nastolatek, w ślad za matką, również wbiegł do posiadłości. – Proszę mu wybaczyć. To jeszcze dzieciak… - skomentował mężczyzna, a potem wyciągnął rękę na powitanie detektywowi. – Nazywam się Thomas Engel. Jestem współwłaścicielem browaru. – przedstawił się, a potem dodał. – Mógł Herr nieco delikatniej zakomunikować śmierć Pana Breü. Może relacje rodzinne nie były doskonale, ale jednak był to mąż i ojciec…
- Nie przybyłem tutaj, żeby uprawiać gry towarzyskie. Niech Pan lepiej powie, gdzie był i co robił dwudziestego pierwszego około północy.-odrzekł Herr Dittrich oschle, wyciągając jednocześnie notatnik i długopis.
Herr Engel podniósł brwi, westchnął, podrapał się po głowie i zaczął opowiadać wydarzenia z dnia poprzedniego.
- Frau Breü przyjechała po mnie około godziny dwudziestej trzeciej wczorajszego dnia. Powiedziała, że Herr Breü wypił za dużo i potrzebuje pomocy w dostarczeniu piwa na Freiheitslichtung. Pomagałem jej do późnej nocy i nawet nie wiem, o której skończyliśmy. Dzisiaj rano zadzwoniła i poinformowała, że Herr Breü miał wypadek, więc przyjechałem ją pocieszyć… - wyjaśnił.
- Czym woziliście piwo? – dopytywał Herr Dittrich, rozglądając się dookoła. – Bo chyba nie osobówką.
- No… nie… - zaczął Herr Engel, sam rozglądając się zaskoczony. – Marlene była takim szarym dostawczakiem, ale… nie widzę go tu. Może został na polanie?
Co powinien zrobić Herr Dittrich?
A. Przesłuchać Matthiasa Breü, nastoletniego syna Herr Breü i Marlene Breü
B. Pojechać na Freiheitslichtung i sprawdzić, czy jest tam dostawczak
C. Przepytać służbę o przebieg zdarzeń w poprzedniego wieczoru
LINK DO GŁOSOWANIA
