Strona 1 z 1
Régi Bassza
: 28 maja 2024, 22:22
autor: Heinz-Werner Grüner
Régi Bassza
-Stary Pierdoła -
Régi Bassza - czyt. regi bassa (węg.)
Ogier o maści podstawowej – kasztanowatej(cisawej). Na tylnej lewej nodze pończoszka. Pysk ma jednolity, grzywa i ogon – w tym samym odcieniu co sierść.
Rasa / Pochodzenie - Furioso / Mezohegyes (Królestwo Węgier)
Rok Urodzenia - 1916
Właściciel / Hodowca - Heinz-Werner Grüner
Ojciec / Matka - potomek Furioso nn / nn
Płeć - Ogier
Historia:
Od 16 lutego 1921r. w Stadzie Ogierów "Méncsorda - Szany", a od 28 maja 1924r. w NationalGestüt w Wolkenbad
17 marca 1925 roku - II miejsce w Wielkiej Gonitwie (jockey Fatima Popow-Chojnacka)
Zmarł na atak serca w dniu 11 stycznia 1926 roku...
Re: Régi Bassza
: 11 stycznia 2026, 23:15
autor: Heinz-Werner Grüner
Ostatnia droga Régi Basszy
Noc przyszła cicho, tak jak on zawsze stąpał w późnych latach. Bez pośpiechu, z godnością starego ogiera, który znał ciężar historii. W stajni było spokojnie. Słoma szeptała pod kopytami młodszych koni, a wiatr niósł zapach dawnych równin Mezőhegyes, jakby sama ziemia przyszła się z nim pożegnać.
Régi Bassza uniósł głowę. Jego jednolity pysk, naznaczony latami służby, zwrócił się ku otwartym drzwiom. Tam, gdzie kończył się cień, zaczynało się światło. Grzywa i ogon, w tym samym kasztanowatym odcieniu co sierść, poruszyły się lekko, jakby odpowiedziały na ciche wezwanie.
Na tylnej lewej nodze, tej z pończoszką, oparł ciężar po raz ostatni. Nie było bólu. Było tylko zmęczenie, dobre, uczciwe zmęczenie konia, który zrobił wszystko, czego od niego oczekiwano, i jeszcze więcej. Ogiera, który pamiętał ludzi, co dawno odeszli, i drogi, które zarosły trawą.
Zrobił krok. Potem drugi. Z każdym ruchem stajnia stawała się coraz dalsza, a echo dawnych rżeń, stukotu kopyt i rozkazów w obcych językach cichło. Przed nim rozciągała się łąka, jakiej nie widział nigdy za życia. Bez ogrodzeń, bez uprzęży, bez końca.
Tam czekały inne konie. Stare i młode. Te, które poległy - kiedyś, na wojnach, i te, które po prostu się zestarzały. Nie było hierarchii, tylko wzajemne zrozumienie. Régi Bassza dołączył do nich bez słów, bo konie nie potrzebują słów, by wiedzieć. Wystarczy parsknięcie...
Gdy świt zajrzał do stajni, jego boks był pusty. Zostało tylko ciepło w powietrzu i wrażenie, że ktoś ważny właśnie odjechał. Nie w dal, lecz dalej niż "dal".
A na wiecznych pastwiskach końskiego nieba kasztanowaty ogier z pończoszką na lewej tylnej nodze znów był młody. I znów biegł.
Régi Bassza
odszedł do wiecznej pamięci... +