Frühlingsjuwelen-Auktion
Już dziś, 9 marca w godzinach wieczornych, w murach stadniny odbędzie się zapowiadana Frühlingsjuwelen-Auktion czyli Aukcja Wiosennych Klejnotów, prowadzona osobiście przez mistrza aukcyjnego Heinza-Wernera Grünera.
Dziedziniec Narodowej Stadniny Koni Edelwajskiej Krwi w Wolkenbad od kilku dni nie przypominał już zwyczajnego miejsca pracy stajennych i hodowców.
Przygotowania do zapowiedzianej Frühlingsjuwelen-Auktion trwały w najlepsze, a w powietrzu czuć było zarówno zapach świeżej słomy, jak i szczególną atmosferę wydarzenia, które miało przyciągnąć znawców końskiej krwi z różnych stron kraju i zagranicy.
Pod czujnym okiem stajennych oraz komisji stadninnej trwały ostatnie przeglądy, pielęgnacja sierści i ćwiczenia pokazowe w maneżu. Zwierzęta przeznaczone na aukcję nie były bowiem zwyczajnymi końmi – każdy z nich miał już za sobą historię, która czyniła go godnym stanąć przed młotkiem mistrza aukcyjnego.
I oto właśnie dziś miały stanąć do licytacji:
Széles Duna
Pierwszym z wierzchowców przygotowywanych do sprzedaży był jedenastoletni ogier Széles Duna, wystawiony bezpośrednio przez National Gestüt.
Koń o potężnej, lecz harmonijnej budowie od wczesnego ranka pojawiał się na padoku treningowym, gdzie pod okiem doświadczonych jeźdźców odbywał spokojne, dostojne przejazdy. Jego ruch był sprężysty i pełen pewności. Zdradzał zarówno siłę, jak i doskonałe wychowanie.
Széles Duna nie był w świecie jeździeckim anonimowy. Przed kilkoma laty szczególnie upodobał go sobie Herr Pavel van der Gibson, który kilkakrotnie dosiadał ogiera podczas zawodów, gdzie zwierzę zyskało opinię konia nie tylko wytrzymałego, lecz również niezwykle inteligentnego i posłusznego.
Podczas przygotowań do aukcji stajenni z pietyzmem szczotkowali jego ciemną sierść aż do lśniącego połysku, starannie splatali grzywę i dbali, aby każdy krok ogiera prezentował się tak, jak przystało na reprezentanta narodowej stadniny.
W maneżu Széles Duna zachowywał się z godnością prawdziwego weterana – spokojny, skupiony i jakby świadomy, że już wkrótce przyjdzie mu stanąć przed publicznością zgromadzoną na aukcji.
* * * * *
Zafira
Drugim z koni przygotowywanych do licytacji była klacz Zafira, pochodząca ze stajni księcia tarnowskiego Maurycego Orańskiego-Nassau. To prawdziwy rarytas gościć tak znamienitego hodowcę i jedną z jego "oczek w głowie".
W przeciwieństwie do statecznego ogiera z National Gestüt, Zafira wnosiła na dziedziniec stadniny nutę żywej energii i sportowej elegancji. Smukła sylwetka, wysoko noszona głowa i bystre spojrzenie zdradzały charakter konia przyzwyczajonego do rywalizacji.
Nie bez przyczyny imię tej klaczy znane było w środowisku miłośników jeździectwa. W sierpniu 1925 roku Zafira triumfowała w wyścigu konnym podczas III Międzynarodowego Turnieju Rycerskiego, zdobywając uznanie publiczności i jeźdźców z kilku krajów.
Podczas przygotowań do aukcji klacz regularnie prezentowano w galopie na torze treningowym. Jej ruch był lekki i sprężysty, a każdy zwrot wykonywała z gracją właściwą koniom najwyższej klasy.
Stajenni ze stajni książęcej, którzy przybyli wraz z nią do Wolkenbad, pilnowali każdego szczegółu jej wyglądu, od starannie wypolerowanego rzędu, po jedwabisty połysk siwej sierści. Zafira przyciągała spojrzenia niemal każdego, kto pojawiał się przy ogrodzeniu maneżu.
* * * * *
W miarę jak zbliżał się dzień aukcji, ciekawskich i znawców przybywało coraz więcej. Rozmowy o pochodzeniu koni, ich dotychczasowych osiągnięciach i możliwej cenie sprzedaży toczyły się w kuluarach niemal bez ustanku. Chodzą słuchy, że kwoty mogą być rekordowe. Ten zaś należy do Aurory, która została zakupiona za 5000 libertów. Dziś spodziewamy się podobnych kwot, ale liczonych w klubekach.
Wszyscy wiedzieli jednak jedno, gdy Heinz-Werner Grüner uniesie młotek aukcyjny, a sala wypełni się głosami licytujących, los tych wspaniałych wierzchowców rozstrzygnie się.
Przekonamy się kto okaże się gotów zapłacić najwięcej za honor posiadania jednego z Wiosennych Klejnotów Wolkenbad roku 1926-ego.