Strona 1 z 1

Ognisko pełne piwnej pianki...

: 20 października 2025, 21:27
autor: Heinz-Werner Grüner
Obrazek
Za tydzień, w samym sercu Kotliny Edelweiss, znów rozbrzmią radosne hałasy, a echo pieśni odbije się od skalnych ścian gór. Polana Wolności, od miesięcy przygotowywana do święta, szykuje się na Oktoberfest 1925. Ten festiwal piwny to prawdziwa perełka kulturowa - jego wyjątkowość, pełnia śmiechu i tradycji znana jest w całym mikroświecie.
W tym roku wybrzmi szczególnie, bowiem ogień, który rozświetli noce przy piwnej piance, zapali po raz pierwszy kobieta, nie kto inny jak Lieselotte Augentrost.

Już dziś w karczmach słychać rozmowy, jedni mówią o cudzie, inni o przełomie. „Kobieta ogniomistrzem?” – dziwią się starsi, a młodsi uśmiechają się z dumą. Bo każdy wie, że jeśli ktoś zasłużył, by poprowadzić ogień w taniec, to właśnie ona.

Na środku polany rośnie z dnia na dzień potężny stos drewna, który wkrótce stanie się sercem święta. Wokół niego wznoszą się drewniane stoiska, przystrajane w wieńce z chmielu, a z okolicznych osad napływają kupcy z zapasami precli, kiełbas, szynek i piwa, które w tym roku ma lśnić jaśniej niż kiedykolwiek.

Gdy tylko zapadnie wieczór przyszłej soboty, dźwięk rogów oznajmi początek uroczystości. Tłum zamilknie, a Lieselotte – w haftowanym gorsecie i z warkoczem przewiązanym wstążką – weźmie do rąk pochodnię. W ciszy przyklęknie przy stosie, a gdy płomień dotknie gałęzi, góry odpowiedzą echem trzasku. Wtedy niebo zapłonie pomarańczowo, a tłum wybuchnie okrzykami:
– Niech żyje Lieselotte, ogniomistrz z Edelweiss!
Wokół rozlegnie się muzyka, skrzypce i harmonijki popłyną w noc, a ludzie – młodzi i starzy – chwycą się za ręce w kręgu tańca. Zapach dymu, chleba i piwa zmiesza się z chłodnym powietrzem jesiennego wieczoru.

A gdy gwiazdy rozbłysną nad Polaną, znów popłynie pieśń, której słowa zna każde serce:

„Ognisko już płonie, kufel pełen piwa...”

Za tydzień w Kotlinie Edelweiss nie tylko zapłonie ogień – rozpali się nowa historia.

Re: Ognisko pełne piwnej pianki...

: 27 października 2025, 07:32
autor: Femme Mystere
Ludzie zaczęli się gromadzić już przed zmierzchem. Z dolin, z przysiółków, z górskich chat schodzili się powoli, niosąc ze sobą śmiech, rozmowy i oczekiwanie. Polana w Kotlinie Edelweiss wypełniała się ciepłem obecności, a powietrze drżało od cichego napięcia. Lieselotte przybyła w chwili, gdy słońce dotknęło horyzontu. Jej kroki były spokojne, pewne, jakby znała rytm tej uroczystości od zawsze.

Miała na sobie haftowany gorset we wzorzyste świetliki. Warkocz przewiązany wstążką opadał na plecy, a w dłoni trzymała pochodnię. Gdy tylko zapadł wieczór, rozległ się dźwięk rogów. Echo poniosło go po zboczach, a tłum zamilkł. Lieselotte podeszła do stosu, przyklękła w ciszy i dotknęła płomieniem gałęzi. Ogień zajął się powoli, trzaskając w odpowiedzi na jej gest.



Niebo zapłonęło pomarańczowo, a tłum zaczął klaskać. Muzyka rozbrzmiała po polanie. Skrzypce, harmonijki, bębny i śpiew popłynęły w noc. Ludzie, młodzi i starzy, chwycili się za ręce i zaczęli tańczyć w kręgu. Zapach dymu, chleba i piwa zmieszał się z chłodnym powietrzem jesiennego wieczoru.

Lieselotte stała w centrum, a gdy gwiazdy rozbłysły nad Polaną, zaintonowała pieśń, której słowa znało każde serce.

"Ognisko już płonie, kufel pełen piwa,
Ciekawe, kto jaką mądrość nam wyśpiewa
Chwyćcie pochodnie, pieśń zaśpiewajcie
Piwa sobie nie żałujcie i przy ognisku siadajcie
Ja Wam tylko tyle zaśpiewam
Że lepszego miejsca niż Edelweiss nie znam!"

Następnie przekazała pochodnię @Joachim Cargalho

Re: Ognisko pełne piwnej pianki...

: 30 października 2025, 21:02
autor: Alfred Fabian
Alfred podszedł do ogniska. Było tutaj puściej niż zazwyczaj. Może miała na to wpływ mniej pozytywna pogoda, ale jednak wygląda na to, że rozchmurzyło się trochę, a ognisko rozlewało piękny widok na góry. Gdzieś po drugiej stronie słychać było cichy śpiew (...) tylko tyle zaśpiewam/Lepszego miejsca niż Edelweiss nie znam". W sumie... prawda, gdzie jeszcze mamy ten klimat? Te piękne, wysokie góry, te piękne tradycje, te wydarzenia. TAKICH LUDZI! Nie ma ich nigdzie, tylko tutaj. A jednak dzisiaj jakoś tak pusto. W przerwach pomiędzy kolejnymi zwrotkami słychać świerszcze i skwierczenie kiełbasek wędzonych nad ogniem bez nadzoru. Niektóre już prawie zaczynały czernieć, ale ja też lubię takie dobrze zarumienione.

Re: Ognisko pełne piwnej pianki...

: 30 października 2025, 21:46
autor: Sorcha Raven v.d. Bjørk
Ludzie schodzili się niezbyt szybkim krokiem, stawali grupkami w oczekiwaniu na zabawę przy ognisku.
Sorcha zdążyła sobie już przygotować ławę, na której ustawiła kufle, kielichy i szklanice, a obok postawiła wielką beczkę piwa własnej roboty.
Nazwę, jaką nadała temu trunkowi, pasowała do sytuacji, rozdawała go całkowicie gratis, uśmiechając się przy tym dość zagadkowo.
Widząc nową osobę, zdecydowanym, acz miłym głosem zapraszała po napitek:
Tylko u mnie dostaniecie czarcie piwo, da wam werwę na całą noc zabawy!
Pijcie Teufelsbier, radujcie się i zapomnijcie o troskach dnia codziennego.

Obrazek

Re: Ognisko pełne piwnej pianki...

: 30 października 2025, 23:03
autor: Isabella M. Neumann-Swann
Zapadał zmierzch, a powietrze nad edelwaisskimii wzgórzami niosło zapach karmelizowanych migdałów i dymu z drewnianych beczek. August poprawił swój kapelusz z piórkiem i spojrzał na Isabellę, która szła obok niego, trzymając w dłoniach sweterek robiony na drutach przez Babinkę.

– Cieszę się, że udało się nam wybrać – mruknęła z uśmiechem – Polana Wolności jest tuż za rogiem.
– Ha! Czyli jakieś pół godziny marszu, jeśli po drodze nie skusi mnie kolejny kufel – odparł August, stukając laską o bruk.

Oktoberfest trwał w najlepsze. Światła karuzel migotały jak gwiazdy, orkiestry grały marsze, a ludzie tańczyli z kuflami w dłoniach. Isabella śmiała się, gdy August próbował nauczyć ją tradycyjnego schuhplattlera — co skończyło się tym, że oboje niemal wpadli do beczki z kiszoną kapustą.

Kiedy gwar miasteczka zniknął za nimi, dotarli na polanę, gdzie zaczynali zbierać się wszyscy na zabawę. Wysokie drzewa tworzyły nad nimi sklepienie, przez które prześwitywały blade gwiazdy. Z oddali dochodził cichy dźwięk gitary i trzask ognia.

– To tu – szepnęła Isabella.

Polana rozświetlona była przez ogromne ognisko. Wokół siedzieli ludzie – niektórzy w ludowych strojach, inni w grubych płaszczach, wszyscy z kubkami gorącego cydru od sióstr z Salzbrunn lub piwa Maxa i Jurgena. W powietrzu unosił się zapach pieczonych kiełbasek i drewna.

August i Isabella usiedli nieco z boku, tuż przy starym dębie. Ktoś podał im kubki, ktoś inny dołączył do śpiewu.

– Widzisz? – powiedziała Isabella, wpatrzona w płomienie. – Nie potrzebujemy wielkich hal i orkiestr, żeby świętować wolność.
– Prawda. Wystarczy ogień, muzyka i dobrzy ludzie.

Wtedy nad Polaną Wolności rozległ się śmiech, echo pieśni i brzęk kufli. A gdy iskry zatańczyły w ciemności, August uniósł swój kufel i zawołał:

– Za wolność, śmiech i przyjaźń! Za Oktoberfest!

Isabella odpowiedziała toastem, a płomienie odbiły się w jej oczach jak w zwierciadle nocy. Oboje wyczekiwali przybycia @Femme Mystere oraz @Mandaryna na Polanę Wolności.

Re: Ognisko pełne piwnej pianki...

: 31 października 2025, 08:20
autor: Joachim Cargalho
Gdy otrzymał pochodnię od @Lieselotte, dołączył do śpiewu i udał się podpalając kilka mniejszych palenisk wokół ogniska, które wspólnie rozświetlały całą polanę. Ludzie zbierali się wokół, by omówić bieżące wydarzenia Oktoberfestu.
Tak mijały kolejne chwile, gdzie ludzie wymieniali się - raz było ich tutaj więcej, innym razem mniej; raz wszyscy rzucali się w wir tańców, innym razem organizowali pijackie zawody.

Obrazek

Zbliżające się wydarzenia obserwował z boku, szukając w tłumie @Oberhaupta, gdyż jak zawsze mógł liczyć na miłą pogawędkę z nim.
Obserwował jak wszyscy wyczekiwali przybycia jego ex-Konkubiny i Mandaryna.
Przyglądał się więc temu...

Re: Ognisko pełne piwnej pianki...

: 31 października 2025, 08:26
autor: Femme Mystere
Wśród roztańczonego tłumu, gdzie muzyka mieszała się z śmiechem, a zapachy przypraw i pieczonych jabłek unosiły się w powietrzu, Femme Mystere krążyła z gracją między grupkami ludzi. Jej stradycyjny edlowski strój szumiał lekko, a dzwoneczki przy pasku brzęczały rytmicznie, wtórując melodii granej przez lokalną kapelę.

Zatrzymała się przy stoisku z piernikami, gdy kątem oka dostrzegła znajome sylwetki przy starym dębie. Uśmiech rozświetlił jej twarz. Zostawiła rozmowę niedokończoną i ruszyła przez polanę, omijając tańczących i śpiewających.
Najpierw skinęła głową Augustowi. Potem podeszła do @Isabella M. Neumann-Swann i objęła ją mocno. Poklepała ją po ramieniu, jakby chciała powiedzieć: „Dobrze, że jesteś. Dobrze, że wróciłaś.”

– Wyglądasz jak Babinka, kiedy była młoda – zaśmiała się Femme, poprawiając sweterek Isabelli. – Tylko oczy masz bardziej uparte.- rzekła, poprawiając jej jeszcze kosmyk włosów za ucho. – Jeszcze tylko @Mandaryna – powiedziała Femme, spoglądając w stronę ścieżki prowadzącej z miasteczka. – I będziemy w komplecie.

Isabella oparła głowę na ramieniu matki, a August poprawił kapelusz, jakby przygotowywał się na kolejną opowieść. Wśród trzasku ognia i śmiechu, Polana Wolności czekała na ostatniego gościa.

Re: Ognisko pełne piwnej pianki...

: 31 października 2025, 12:41
autor: Isabella M. Neumann-Swann
Ogień trzaskał radośnie, a iskry unosiły się w noc jak maleńkie duszki wędrowców. Polana Wolności tętniła ciepłem – ludzie siedzieli w kręgu na drewnianych ławach i kocach, niektórzy z gitarami, inni z kubkami pełnymi bursztynowego piwa. Nad nimi migotały lampiony zawieszone na gałęziach starych buków, a gdzieś w tle słychać było cichy dźwięk harmonii.
Isabella siedziała owinięta w wełniany szal i oparta o swoją matkę @Femme Mystere, z policzkami zaróżowionymi od ciepła ognia. August, w swoim znoszonym kapeluszu, właśnie kończył śpiewać fragment starej górskiej pieśni, gdy ktoś z tłumu zawołał:

August! Opowiedz coś o waszej wyprawie w góry!
Tak, o tej słynnej drodze po Edelweiss! – dodała młoda dziewczyna z gitarą, której oczy błyszczały jak iskry. August roześmiał się niskim, serdecznym śmiechem i odłożył kufel.
No dobrze, skoro już mnie zdradziliście – powiedział, mrugając do Isabelli. – Ale ostrzegam, ta historia pachnie nie tylko górami, lecz też potem, śniegiem i… odrobiną piwa.

Śmiech przebiegł po kręgu. Ogień zasyczał, gdy @Joachim Cargalho dorzucił polano.
Było to w zeszłym roku jak wracaliśmy powoli już do Wolkenbad z naszej długiej podróży – zaczął. – Wyruszyliśmy zawsze o świcie, czasami nawet wcześniej. By powitać wschód słońca nad górami. W tamten dzień, kiedy mgła spływała po stokach jak mleko. Isabella upierała się, że znajdziemy skarb w postaci Edelweiss na samym szczycie, tam, gdzie tylko kozice mają odwagę chodzić. Ja za bardzo nie byłem chętny do kolejnej wysokogórskiej wspinaczki tylko dla kwiatów. Ale ustąpiłem mojej małżonce.
Ale przyznałeś, że miałam rację – wtrąciła z uśmiechem Isabella.
Owszem skarbie, Ty zawsze masz rację. – przyznał August z uśmiechem na twarzy. – Ale zanim tam dotarliśmy, zdążyłem zaliczyć trzy poślizgi na kamieniach, dwa błotne upadki i jedną kłótnię z kozą, która uznała mnie za rywala do miejsca na skale. Co skończyło się siniakiem na pośladku. Ale walkę wygrałem, jak zawsze zresztą. - Śmiech znów rozbrzmiał wokół ogniska. August kontynuował, a jego głos stawał się coraz cieplejszy:
Gdy dotarliśmy na przełęcz, wiatr był tak silny, że śpiewał własną melodię. Musiałem trzymać swój kapelusz, by mi go nie porwało. Mieliśmy jeszcze z dobre 100 metrów w górę na szczyt, gdy Bella stanęła i wpatrywała się pomiędzy skały. Zobaczyliśmy ją, nasz skarb – maleńką, białą gwiazdę. Edelweiss. Isabella uklękła obok niej, jakby spotkała starego przyjaciela. Powąchała ją i patrzyła jak takie maleństwo dostojnie rośnie wśród skał. Ja wyciągnąłem ołówek i kartki i zaczęłam to szkicować. - Isabella spuściła wzrok, lekko zawstydzona.
To był moment, w którym zrozumieliśmy, że wędrowanie po górach to nie tylko zdobywaniu szczytów – dodał August cicho. – Chodzi o to, by mieć kogoś obok, kto potrafi dostrzec piękno nawet w najmniejszym kwiecie. By doceniać małe rzeczy i to jakie one uczucia w nas wywołują. Poza tym August zrobił przepiękne szkice. Nie mogę się doczekać jak wam je pokażemy. - powiedziała Bella z iskierkami w oczach, bo wróciła wspomnieniami do tamtych widoków i ich wspólnego czasu na przełęczy.

Cisza spowiła polanę. Tylko ogień trzaskał, a w oddali pohukiwała sowa. Każdy wiedział jak piękne potrafią być Edelweisskie Góry. Isabella uśmiechnęła się do Augusta.
Następnym razem opowiesz o naszej przeprawie przez rzekę – rzuciła z błyskiem w oku.
O nie – odpowiedział – to już nasza legenda, a legendy trzeba dawkować ostrożnie.
Ludzie śmiali się i znów zaczęli śpiewać, a płomienie wznosiły się coraz wyżej, jakby chciały zapisać tę opowieść na niebie.

Re: Ognisko pełne piwnej pianki...

: 31 października 2025, 20:16
autor: Heinz-Werner Grüner
Oberhaupt przysiadł na beczce, poprawił kapelusz i rozejrzał się po polanie.
– No proszę, człowiek się odwróci na chwilę, a tu już nowe paleniska, nowe twarze i pewnie stara dobra konkurencja: kto dłużej wytrzyma przy kuflu bez wstawania!
Machnął ręką do @Mandaryna i @Femme Mystere
– Jak zwykle, wszystko pod kontrolą? Czy znowu trzeba będzie interweniować dyplomatycznie, czyli przez rundę piwa dla wszystkich? Herr Vondraczek, zaśpiewasz pan coś dla nas?

Re: Ognisko pełne piwnej pianki...

: 04 listopada 2025, 09:00
autor: Heinz-Werner Grüner
Myślę, że dziś już czas nastał byśmy zgasili płomienie. Ogniomostrzu @Femme Mystere czyń honory...