Strona 1 z 1

Borowe szepty - opowiadanie interaktywne - Rozdział 4

: 30 października 2025, 13:00
autor: Femme Mystere
Borowe szepty


Rozdział IV: Dziadowska Księga




Poszli w kierunku światła, wycia wilków i krzyków. Był to nieokreślony kierunek. Musieli przedzierać się przez gołe, drapiące gałęzie krzaków. Światło przybrało intensywniejszy blask, prowadząc ich w głąb lasu. Gdy przekroczyli granicę polany, ich oczom ukazał się krąg kamieni, a w jego centrum — postać.
Obrazek
Nie była to zjawa ani dziecko. To była kobieta, ta sama, którą Jonatan spotkał w barze. Siwowłosa niewiasta o młodym licu. Na kamiennym ołtarzu spoczywało związane sznurami dziecko w wieku około pięciu lat.
- Uwe! – sapnął Edel, towarzysz Jonatana, który w pierwszym odruchu skamieniał.
- Nie podchodzić! – ostrzegła Wiedźma, nim ktokolwiek zdążył uczynić choć krok do przodu. - Herr Jonatan, oddaj mi księgę – powiedziała stanowczo wiedźma. – Albo chłopiec zapłaci za twoją ciekawość.
Tymczasem zza pleców mężczyzn dało się słyszeć warkot przynajmniej kilku wilków, które czaiły się gdzieś w zaroślach.
– Kim on jest? – zapytał Jonatan szeptem swojego towarzysza, choć nie miało to przecież większego znaczenia. .
– Kolejna ofiara twojej impertynencji. – odpowiedziała za Edla Wiedźma, ślizgając ostrzem noża w okolicy szyi dziecka, które popłakiwało z cicha. – Nic nie wiesz. O niczym nie masz pojęcia. Prawda, Heinrich? – stwierdziła, a na jej usta wpełzł uśmiech.
Jonatan spojrzał na Edla, ale ten padł na kolana. Złapał go za nogi i zaczął gorączkowo upraszać się.
- Błagam, oddaj jej tę księgę. Daj jej o co prosi!
I wtedy — z krzaków, z gęstwiny, która jeszcze przed chwilą była tylko cieniem — wyłoniła się kolejna postać.
Wysoka, dostojna, w białej sutannie, która lśniła jak śnieg w świetle księżyca. Na ramionach miał płaszcz z haftem krzyża i run, a w dłoni — pastorał, który zdawał się pulsować światłem. Jego twarz była surowa, oczy przenikliwe, a głos, gdy przemówił, rozdarł ciszę jak dzwon:
– Dość tego, wiedźmo.
Obrazek
Wiedźma cofnęła się o krok, syknęła jak zwierzę.
– Juan de la Cerda… – wypluła z siebie jego imię jak truciznę. – Nie masz tu władzy.
– Mam więcej, niż ci się wydaje – odparł spokojnie duchowny. – Las zna moje kroki. A ty, córko cienia, nie masz prawa żądać tej księgi.
Jonatan spojrzał na niego z niedowierzaniem.
– Kim pan jest?
– Strażnikiem. Tym, który pamięta, co zostało zapomniane. – Spojrzał na Jonatana. – Oddaj mi księgę, Herr. Nie jej. Jeśli trafi w jej ręce, nie tylko to dziecko zginie. Zginie pamięć. A z nią – na świat wylęgną tysiące utrapionych dusz i demonów.
Wiedźma zawyła, a wilki za plecami Jonatana i Edla Heinricha poruszyły się, powodując falowanie krzaków. Ruszyły w stronę duchownego…
– Kłamiesz! – krzyknęła. – Trzymasz te dusze w klatce. Nie pozwalając im zaznać spokoju. Po to tu przybyliśmy przecież. By dziadom stało się zadość.
– Tylko łaska Pańska uzdrowi to miejsce! – Juan uniósł pastorał, który rozbłysnął jasnym światłem. – I wiem, jak ją ochronić.
Jonatan spojrzał raz jeszcze na chłopca, potem na wiedźmę, a potem na Juana. W tej chwili musiał podjąć decyzję — komu zaufać. A las czekał.

Wybór należy do Ciebie
1. Jonatan ratuje chłopca i oddaje księgę wiedźmie
2. Jonatan oddaje księgę Księdzy Juanowi. Wierząc, że wie on co należy zrobić.
3. Jonatan nie oddaje księgi nikomu. Skoro ma taką wartość, powinien zachować ją dla siebie. I w imię nauki.