Strona 1 z 12

Ognisko pełne uśmiechu...

: 27 lutego 2026, 22:39
autor: Heinz-Werner Grüner
Obrazek
Edelweisski rok 1926 przynosi nam kolejną odsłonę Schmelzfestu . Piętnaście dni radości od pierwszego do piętnastego marca… W Kotlinie Edelweiss, na Polanie Wolności, znów rozbrzmiewa śmiech, szczęk drewnianych bali i nawoływania niosące się echem po zboczach.
Jak przystało na naszą szarotkową tradycję, początkiem wszystkiego jest ognisko. Wspólna biesiada. Nie jest to byle jakie ognisko. To ogień, który ma symbolicznie roztopić resztki zimy i rozpalić w sercach Edli nową energię.
Organizatorzy nie próżnowali. Już od świtu słychać było rąbanie, trzask łamanych gałęzi i szelest znoszonej ściółki. Jedni znosili chrust z pobliskiego boru, inni taszczyli ciężkie pnie, a jeszcze inni z nabożnym skupieniem układali stos, by był godny tej chwili. Próba generalna odbyła się ponownie pod czujnym okiem komendanta edelweisskiej straży ogniowej ze Stadt, Herr Anselma Untergunthera. Płomień buchnął ochoczo (warto dodać, że nikt nie zginął, nikomu nawet brwi się nie zapaliły :) ) i pewnie, jakby sam wiedział, że oto jutro rozpoczyna się święto.
Obrazek
Stragany i kramy wypełniały się towarami: rękodziełem, pachnącym pieczywem, rozgrzewającymi trunkami i drobnymi cudeńkami, które tylko w te dni znaleźć można. W tłumie krząta się też dawno niewidziana Frau Isabella Neumann-Swann. Już jakiś czas temu wróciła zza mórz i dolin, a jej obecność jakby uradowała niejedną lokalną duszyczkę. Uśmiecha się dyskretnie, jakby chciała powiedzieć, że nie wszystko, co odchodzi, ginie na zawsze. Tak w gruncie rzeczy było. A roboty w tym roku miała sporo! Sama zaangażowała się w kilka sztandarowych projektów Roztopów Edelweiss.
Obrazek
Choć w tym roku nie ma z nami Frau Lieselotte Augentrost, niezawodnej faktotum i prawej ręki organizacyjnego zamętu, a także Her Joachima Cargalho, który jeszcze do niedawna dźwigał podobne brzemię, to ich ducha czuć w każdym dopiętym guziku i w każdym równo ustawionym stole. Bez nich nie byłoby tego co jest dzisiaj…
- „Poszli wysoko w góry” , mawiają ludzie, z powagą i ciszą w głosie. A kiedy patrzymy na szczyty o świcie, niejeden z nas myśli, że tam, ponad chmurami, spoglądają na nas przychylnie i być może jutro, a być może za lat kilka, ale wrócą.
Brakuje zresztą niejednego Edla. Tęsknota czasem przemknie jak chłodny powiew między stoiskami. Lecz w tej tęsknocie jest i wdzięczność, za to, co było, i za to, że możemy trwać dalej.
Wtem, jakby chcąc odpędzić zbytnią zadumę, donośnym głosem odezwał się Herr Hagyma Zoltan, gestor samego oberhaupta Grünera. Jak w zeszłym roku zaprosił śmiałków, tych młodych i tych już bardziej doświadczonych życiowo. Tych z silnymi ramionami i tych z niezwyciężonym hartem ducha…Wszyscy mieli stanąć w szranki konkursu na „Ogniomistrza Schmelzfest roku 1926”. Wymagania niezmienne: wytrwałość, siła i odwaga, a nade wszystko „serce” do płomienia.
Obrazek
Tymczasem sam oberhaupt Grüner przechadza się między ludźmi w wyjątkowo dobrym humorze, a u jego boku mignęła ostatnio postać nowej towarzyszki, Sophie. Może to go właśnie raduje? Kobieta znana jest z licznych mniej lub bardziej znanych przedsięwzięć, które docenił nie tylko sam oberhaupt, ale i obywatele Szarotkowej Krainy. Któż wie, może to właśnie ona przyniesie Kotlinie odrobinę świeżej wiosny? Po cichu na to liczymy!
Tak czy inaczej… choć czas płynie, a jedni wyruszają wysoko w góry, inni wracają zza mórz, my tu, na Polanie Wolności, trwamy razem. Śmiejemy się, pracujemy, wspominamy i patrzymy w ogień, który łączy „pokolenia”.
I dlatego, mimo wszystkiego, radujemy się wspólnie, bo na tym to polega, tworzymy wspólnotę jakiej nie ma w całym mikroświecie.
Obrazek
Dlatego z ogromnym zapałem zapraszamy wszystkich mieszkańców Pollinu: starych druhów, nowe twarze i tych, co w sercu noszą symbol naszego narodu, na wielkie ognisko Schmelzfest 1926.

Niech płomień zapłonie wysoko.


[Wiem, że to powinno nastąpić jutro, ale jutro nie wiem czy będę miał czas na mikro]

CHĘTNI NA OGNIOMAJSTRA?

Re: Ognisko pełne uśmiechu...

: 01 marca 2026, 20:11
autor: Heinz-Werner Grüner
W związku z brakiem chętnego na ofniomajstra w tym roku, oberhaupt zdecydował, że zaszczyt ten przypadnie Heinrich Bergmann. Zapraszamy Herr Bergmann do powitania i rytualnego podpalenia ogniska. Chwilę później przemówię do narodu.

Tymczasem już teraz zachęcam do dyskusji, a pierwszy temat zarzucam już teraz. Mamy już co prawda pierwszy cieplejszy weekend za nami, więc to ułatwienie, ale pytanko brzmi:
"Jak spędzić aktywnie weekend po zimie. Czego wam brakowało podczas zimowych,długich i mroźnych dni oraz nocy?"

Re: Ognisko pełne uśmiechu...

: 01 marca 2026, 20:22
autor: Gość
Dw: @Heinz-Werner Grüner

Re: Ognisko pełne uśmiechu...

: 01 marca 2026, 20:35
autor: Isabella M. Neumann-Swann
Mnie brakowało spacerów i słońca po prostu. Kawy na tarasie o 7:00 bez ciepłych rzeczy :D
Mogłabym wymieniać długo jeszcze. Więc dla mnie pierwszy weekend zaliczyłam i spacer i siedzenie z kawką rano i podziwianie wschodu słońca

Re: Ognisko pełne uśmiechu...

: 01 marca 2026, 20:47
autor: Heinz-Werner Grüner
Obrazek
Edel Schmelzfest!

Szanowne Edelki, Szanowni Edlowie,
Dostojni obywatele i mieszkańcy Szarotkowej Krainy,
Wspaniali Goście, którzy przybyli zza dolin, zza przełęczy, a może i zza mórz,

Stajemy dziś oto na naszej Polanie Wolności już po raz piąty. Pięć razy ogień Schmelzfestu topił resztki zimy, pięć razy dym unosił się ku szczytom, jakby meldował samym górom: „Edelweiss trwa!”
Gdyby nasze góry umiały liczyć, z pewnością skinęłyby nam z uznaniem swymi ośnieżonymi głowami. Bo niełatwo jest przez tyle lat z rzędu rozpalać płomień tak wielki, by ogrzał serca całego mikroświata. Bo doskonale chyba wiecie, że tak jest, prawda?

Niech nikt nie mówi, że to tylko ognisko. Toż to tradycja! Toż to nasza odpowiedź na mróz, na wichry i na wszelkie przeciwności, życiowe również! Oto zbieramy się razem, jedni z dłonią spracowaną od siekiery, drudzy z dłonią delikatniejszą, lecz równie gotową do toastu i tworzymy wspólnotę, której nie złamie ani lawina, ani marcowy zawrót głowy.

Cieszy mnie widok tak ochoczo gromadzącego się tłumu. To zawsze buduje przed rozpoczeciem tak wielkiego świętowania.
A jeśli komuś chłód jeszcze dokucza, niech podejdzie bliżej płomienia. Jeśli komuś humor nie dopisuje to niech napije się grzanego trunku, choćby i miał zawrócić w głowie. :) Jeśli zaś ktoś waha się, czy stanąć do jakiegoś konkursu, cóż, pamiętajcie: odwaga w Edelweiss jest cnotą!

Radujmy się więc, świętujmy, śmiejmy i wspominajmy minione cztery edycje, które doprowadziły nas do tej — jubileuszowej, piątej! Niechaj Schmelzfest 1926 zapisze się w kronikach jako ten, podczas którego ogień płonął najwyżej, a serca biły najmocniej.


Ogłaszam zatem uroczyście:
Schmelzfest po raz piąty — rozpoczęty! Witajcie moi mili. Niech płomień zapłonie wysoko!

Re: Ognisko pełne uśmiechu...

: 01 marca 2026, 20:50
autor: Heinz-Werner Grüner
Isabella M. Neumann-Swann pisze: 01 marca 2026, 20:35 Mnie brakowało spacerów i słońca po prostu. Kawy na tarasie o 7:00 bez ciepłych rzeczy :D
Mogłabym wymieniać długo jeszcze. Więc dla mnie pierwszy weekend zaliczyłam i spacer i siedzenie z kawką rano i podziwianie wschodu słońca
Oj tak, słoneczko wczoraj dopisało! Dziś u mnie już nie było tak różowo, ale przynajmniej poraz pierwszy w tym roku mogłem pobiegać dłuższy dystans, bez bólu, w pełnej krasie i radości, bez makrycia głowy i zbędnych kilogramów ciuchów. Kawa na tarasie, no u mnie jeszcze nie. Wjechała po spacerku z psem, a pprzed bieganiem właśnie, w tradycyjny sposób, w kuchni przy szybkim posileniu się...bananem. :P
Co do spacerów, to u mnie w zasadzie codziennie, całą zimę również "stosowałem". :E

Re: Ognisko pełne uśmiechu...

: 01 marca 2026, 20:53
autor: Isabella M. Neumann-Swann
Ja też cała zimę chodziłam, ale po prostu chodziło mi o spacerek w słoneczku bez zbędnych ciuchów. Bardzo mi to odpowiadało. A i towarzystwo, też w końcu doszło.

Re: Ognisko pełne uśmiechu...

: 01 marca 2026, 21:12
autor: Heinz-Werner Grüner
Isabella M. Neumann-Swann pisze: 01 marca 2026, 20:53 Ja też cała zimę chodziłam, ale po prostu chodziło mi o spacerek w słoneczku bez zbędnych ciuchów. Bardzo mi to odpowiadało. A i towarzystwo, też w końcu doszło.
A, że w ten sposób. Nie ma co ukrywać, że największym szczęsciem było przebywanie jedynie w koszuli i marynarce, przy lekkim wiaterku, idealnie. Takie dni to ja kocham. A wskazywało u mnie z 19 stopni w maksie jaki widziałem.

Re: Ognisko pełne uśmiechu...

: 02 marca 2026, 08:47
autor: Heinz-Werner Grüner
2 marca 1926 roku - Polana Wolności nadal tętni życiem. Ludzie świętują od rana do wieczora, a póxniej do późnych godzin nocnych. "Jedzą, piją, lulki palą" - jak mawiał pewien poeta, jednym słowem dobzre się bawią.

A ty, drogi przybyszu, jak chciałbyś świętować? Czy lubisz w ogóle takie kiermasze, dni lokalnej społeczności (dni danego miasta), czy raczej od nich stronisz? Porozmawiajmy, podziel się z nami swoją historią.
:2bier :2bier :2bier

Re: Ognisko pełne uśmiechu...

: 02 marca 2026, 09:54
autor: Pavel van der Gibson
Heinz-Werner Grüner pisze: 02 marca 2026, 08:47 A ty, drogi przybyszu, jak chciałbyś świętować? Czy lubisz w ogóle takie kiermasze, dni lokalnej społeczności (dni danego miasta), czy raczej od nich stronisz? Porozmawiajmy, podziel się z nami swoją historią.
Dla mnie najlepsze świętowanie jest wtedy, gdy są jakieś zawody, turnieje, konkursy i inne rywalizacje, w których można coś konkretnego zrobić. Narracja od zawsze była niżej w hierarchii :D