
RAPORT ZWIADOWCZY OBERHAUPTA KOTLINY EDELWEISS
Jako się rzekło, w ostatni weekend, jako Oberhaupt Kotliny Edelweiss, miałem przyjemność reprezentować Naród Edelweisski na Zjeździe Mikronautów anno domini 1925. Niestety czyniłem to w pojedynkę, gdyż jeden z nas pochorował się i nie był w stanie dojechać. Zdrówka dla @Pavel van der Gibson - Tak wiem, Edel całym sercem.
No, ale do sedna... Jako totalnie nie znający realiów "polisz bahn" zdecydowałem się skorzystać z corocznej okazji przejazdu tym wspaniałym środkiem transportu. Przerażała mnie ilośc przesiadek, ale z kim, jak nie z Herr Dyspozytorem, przebyć trasę tak skomplikowaną w moich oczach.
Nazwać, że się udało bez przygód to jakby pwiedzieć, że w Krainie Szarotek nie ma gór. To wszystko zostało już opowiedziane jednak przez samego @Orjon Surma.
Zacznę więc przykrótkawy raport od tego co mnie rzucało się najbardziej w oczy. I nie będzie to raport o dogodnościach lokalu, przyjemnych spacerach, a raczej o relacjach między mikronautami.
Kolejność przypadkowa, z racji wadliwej pamięci starego i poczciwego oberhaupta.
- Różnica wieku na zjeździe pomiędzy najstarszym, a najmłodszym uczestnikiem wyniosła 39 lat, dlatego warto się zastanowić, Ci, którzy nigdy jeszcze się nie zdecydowali na taki ruch, czy nie warto przyjechać. To impreza dosłownie dla wszystkich. Byli żołnierze, członkowie misji konsularnych, handlowcy, studenci, gołębiarze (i nieszczęśni informatycy) to tylko niewielka część profesji jakie wykonujemy realnie.
- Wprowadzam w obieg nową jednostkę czasu - jednego franza - czas ok. 10-15 minut (warunkowo przyjmijmy 12,5 minuty). Termin doczekał się specjalnego nazewnictwa po tym jak byliśmy świadkiem najszybszego "obalenia" wina.
Efekt owego i "jeszcze innego" zakończył się wspomnianą "misją ewakuacyjną" Kaisera, którego osobiście do strefy bezpieczeństwa w pokoju hotelowym, doprowadził sąsiad z północy, oberhaupt Grüner.
- Podczas zjazdu dokonało się powstanie Zespołu Pieśni i Tańca "Wandusy" - wykonywanie zdecydownej większości przyśpiewek było dziełem mikronautów, z tzw. kręgu żenady. Znakomite wyczucie rytmu i solówki niczym trio tenorów Pavarotti-Domingo-Carreras (choć w zasadzie powinieniem napisać kwartet).
- Zbieramy na operację słuchu dla Franza Josepha II. Nieposkromiona dusza pewnego Towarzysza, wielokrotnie naruszyła układ wewnętrzny ucha Kaisera. Spodziewam się sporych zmian in minus.
- Towarzysz Ipanienko i jego, chyba już legendarne, flow w opowiadaniu historyjek. Podziwiam i czekam na więcej!
- Konwersacja MON-MSZ = sztos! Kto słyszał ten wie. Długo by pisać, a nie wiem czy nie naruszyłbym "tajne przez poufne" polskiego państwa.
- Edelweiss z klęską dyplomatyczną. Królestwo Voxlandu może spodziewać się reakcji dyplomatycznej na "dalsze zaniechanie potrzeby integracji naszych bratnich narodów".
A tak serio, zapomnieliśmy o tym w ogóle pogadać, @Anastasia Windsachen poza chyba jednym zdaniem, prawda?
- Herr @Ronon Dex człowiek z najbardziej pojemnymi plecakami. Czego on nie ma? Pewnie tylko zestawu do malowania paznokci i cerpliwości do słuchania pijackich blubrów (z resztą - tak jak ja
Warto także pogratulować za sprawną logistykę bagażnikową, zarówno w faktycznej części bagażnikowej, jak i przy miejscach siedzących.
- Słowo "wypić klina" - powinno zostać przemianowane na "postawić pupkę" - Nie chcesz mieć kaca w dniu wyjazdu? Zestaw wygląda następująco: 2 kielichy wódki, 3 piwa i 1 kielich nalewki (możliwe pewne nieścisłości w liczeniu..
- Mikronauci fanami opalania karków - wersja hardcore na jedzonku. Kto do dziś ma problemy?
- Topór i tarcza gamellańska - piękna robota wyrobników z tamtych stron.
- Więcej flag niż mikronautów
Było tego ze trzy razy wiecej, ale o tym co jeszcze wczoraj chciałem napisać, zapewne zapomniałem.
P.S. Jeszcze słowo odnośnie polskich kolei - Mikolem pewnie nie zostanę, ale i tak było warto.







