Władzę zwierzchnią w Edelweiss posiada Oberhaupt. To on czuwa, by "państwo rosło w siłę, a ludziom żyło się dostatniej". W tym miejscu znajduje się jego siedziba. Jeśli masz jakąś sprawę do niego, to dobrze trafiłeś.
-A mówiłem nie pchaj się tam gdzie cię nie chcą! Co to jest za facet! Brrr - zdenerwowany treścią listu, o mało co włosów nie wyrywając. Heinz był bardziej przerażony, niż zły na Joachima, nie mniej strasznie się przejął.
-Herr Hagyma Zoltan dwoń mi do Voxlandu, najlepiej na samą górę! Nie! Na samą, nie On jest teraz w ciężkim stanie, dzwoń piętro niżej!
- To znaczy gdzie Mein Liebe Oberhaupt? Dddo.. kogo mam dzwonić? - Hagyma Zoltan odpowiedział nieśmiało. -Matko Prokrastynacjo, no do Królowej, albo nawet nie! Dzwoń do Krzycha, znaczy się do księcia Krzysztofa. Tylko migiem! - panicznie i piskliwym głosem wydarł się na swojego gestora.
Tymczasem rozpoczął pisanie listu do Herr Cargalho
Szanowny Panie Joachimie,
Zatroskałem się strasznie wiadomością od Pana. Mam nadzieję, że nic wielkiego się nie stało i, że zdrowie dopisuje. Zapewne doszło do jakiejś fatalnej pomyłki.... Afer u nas ostatnio pod dostatkiem...
- nie skończył jeszcze listu, gdyż się zamyślił...
Dw: @Heinz-Werner Grüner
(Hagyma Zoltan, z lekkim trudem dźwigając się z krzesła, kuśtyka w stronę aparatu telefonicznego. Lewa noga daje o sobie znać przy każdym kroku, a na twarzy maluje się zmieszanie.)
"No dobra, dobra, Herr Oberhaupt, już dzwonię! Tylko proszę się tak nie denerwować, bo zaraz Panu ciśnienie skoczy! A ja nie chcę potem odpowiadać, jakby co..."
(Zaczyna nerwowo obracać korbką telefonu, mamrocząc pod nosem.)
"Do Księcia Krzycha... No, dobra, zobaczymy, czy się uda... Tylko żeby nie był zajęty, bo ja potem oberwę... Ech, zawsze na mnie spada jak coś..."
(Podczas wybierania numeru, zerka co chwilę na Heinza, który gorączkowo pisze list. Kręci głową z niedowierzaniem.)
"A mówiłem, mówiłem, żeby nie wchodzić w układy z tym całym Cargalho! Z tymi z daleka to zawsze tylko kłopoty... Ale kto by tam słuchał starego Zoltana, co? Lepiej wiedzą, co robią... A potem ja muszę biegać na tej mojej nodze..."
(Nagle odzywa się telefon. Hagyma prostuje się i mówi podniesionym, choć nadal nieśmiałym głosem.)
"Halo? Halo? Tu Hagyma Zoltan z Edelweiss. Czy mógłbym prosić Księcia Krzysztofa? Ważna sprawa... Herr Oberhaupt potrzebuje... Tak, dziękuję, poczekam."
(Cisza w słuchawce. Hagyma spogląda nerwowo na Heinza, wycierając spocone dłonie o spodnie. Lewa noga zaczyna mu dokuczać coraz bardziej.)
"No, zobaczymy, co z tego będzie. Oby Książe Krzycho miał dla nas trochę czasu, bo inaczej to nie wiem, co z nami będzie..."
- Już łączę. odpowiedziała telefonistka. Po chwili w słuchawce usłyszeć było można głos kolejnej telefonistki. -Pałac Królewski w Koniglisch Citad af Vox, połączenia dyplomatyczne, słucham? lekko zniecierpliwiony Hagyma Zoltan podniósł nieco głos: "Z Księciem Krzysztofem! ... Proszę w imieniu Oberhaupta". Dlaczego to tak długo trwa...
- Już łączę, proszę chwilkę zaczekać. - po minucie lub dwóch, które wydawały się wiecznością telefonistka przedstawiła adresata telefonu. - His Koniglich Hochceit Konigprins Kristof Windsor-Windsachen.
- Dobry wieczór, Herr Zoltan. - dało słyszeć się głos Windsora z słuchawki.
Krzysztof Windsor pisze: ↑29 września 2025, 21:14- Już łączę. odpowiedziała telefonistka. Po chwili w słuchawce usłyszeć było można głos kolejnej telefonistki. -Pałac Królewski w Koniglisch Citad af Vox, połączenia dyplomatyczne, słucham? lekko zniecierpliwiony Hagyma Zoltan podniósł nieco głos: "Z Księciem Krzysztofem! ... Proszę w imieniu Oberhaupta". Dlaczego to tak długo trwa...
- Już łączę, proszę chwilkę zaczekać. - po minucie lub dwóch, które wydawały się wiecznością telefonistka przedstawiła adresata telefonu. - His Koniglich Hochceit Konigprins Kristof Windsor-Windsachen.
- Dobry wieczór, Herr Zoltan. - dało słyszeć się głos Windsora z słuchawki.
"- Dobry wieczór, Herr Zoltan. - dało słyszeć się głos Windsora z słuchawki."
- Edel abend, Wasza Książęca Mość, miło mi słyszeć... Ja w takiej delikatnej sprawie. W zasadzie to... sprawa wagi państwowej. Dzwonię w imieniu samego oberhaupta Heinza-Wernera Grünera. Jak sprawa się ma z tym zatrzymaniem Szefa Departamentu Dyplomatycznego Kotliny Edelweiss Herr Joachima Cargalho?
Kiedy nastąpi jego zwolnienie, samolot już do Was leci, tylko zakończy tankowanie. - Gestor Hagyma ze stoickim spokojej zapytał.
- Wszystko zależy od tego kiedy skończy się przesłuchanie... Wszystko w rękach Joachima. Wie Herr, nie wiem czy zostanie zwolniony, czy będzie osądzony jak mu zarzucą winę zorganizowania włamania. Postaram się o wydalenie z kraju... odpowiedział Zoltanowi Windsor, starając się wszystko wytłumaczyć.
Femme Mystere pisze: ↑01 października 2025, 09:49
Herr Oberhaupt, może powinniśmy wystosowac oficjalne pismo do Voxlandu i żądać wydania Herr Cargalho?
Liczyłem, że coś wyniknie z tej naszej rozmowy telefonicznej, ale chyba faktycznie wielki czas.
Krzysztof Windsor pisze: ↑30 września 2025, 21:56
- Wszystko zależy od tego kiedy skończy się przesłuchanie... Wszystko w rękach Joachima. Wie Herr, nie wiem czy zostanie zwolniony, czy będzie osądzony jak mu zarzucą winę zorganizowania włamania. Postaram się o wydalenie z kraju... odpowiedział Zoltanowi Windsor, starając się wszystko wytłumaczyć.
-Panie ja już samolot wysłałem. Zrób coś! Oberhaupt włosy rwie ze złości!