Jakby męża się miało to rade by się dało a tak to nuh uh. Potrzebuje mocniejszego motywatoraHeinz-Werner Grüner pisze: ↑16 września 2026, 21:52No własnie oto chodzi, że czas jest najwazniejszy w mikronacjach.Mandaryna pisze: ↑16 września 2026, 21:50Ja i tak już mam za dużo na głowieHeinz-Werner Grüner pisze: ↑16 września 2026, 21:44
Gazeta to gazeta. Może zmienić swój profil działalności![]()
Moravská 2 / Mähren Strasse 2
Regulamin forum
Re: Moravská 2 / Mähren Strasse 2

- Heinz-Werner Grüner • Stempel
- Oberhaupt
- Posty: 22135
- Rejestracja: 06 maja 2021, 12:34
- Lokalizacja: Stadt Edelweiss, Edelweiss
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Moravská 2 / Mähren Strasse 2
To może nie męża, a żony Ci trzeba.Mandaryna pisze: ↑16 września 2026, 21:55Jakby męża się miało to rade by się dało a tak to nuh uh. Potrzebuje mocniejszego motywatoraHeinz-Werner Grüner pisze: ↑16 września 2026, 21:52No własnie oto chodzi, że czas jest najwazniejszy w mikronacjach.![]()
Re: Moravská 2 / Mähren Strasse 2
Kochany herr oberhaput ja wolę panów niż panie z paniami to ją mogę się przyjaźnić ale mąż dla mnie to podstawa a nie żona. Tego się we mnie nie zmieniHeinz-Werner Grüner pisze: ↑16 września 2026, 22:03To może nie męża, a żony Ci trzeba.Mandaryna pisze: ↑16 września 2026, 21:55Jakby męża się miało to rade by się dało a tak to nuh uh. Potrzebuje mocniejszego motywatoraHeinz-Werner Grüner pisze: ↑16 września 2026, 21:52
No własnie oto chodzi, że czas jest najwazniejszy w mikronacjach.![]()
![]()

- Heinz-Werner Grüner • Stempel
- Oberhaupt
- Posty: 22135
- Rejestracja: 06 maja 2021, 12:34
- Lokalizacja: Stadt Edelweiss, Edelweiss
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Moravská 2 / Mähren Strasse 2
Calkowicie rozumiem. Grunt to dobre samopoczucie.Mandaryna pisze: ↑16 września 2026, 22:07Kochany herr oberhaput ja wolę panów niż panie z paniami to ją mogę się przyjaźnić ale mąż dla mnie to podstawa a nie żona. Tego się we mnie nie zmieni![]()
Re: Moravská 2 / Mähren Strasse 2
Dzień jak co dzień na ulicy Morawskiej. Wokół panował spokój, a życie toczyło się swoim zwyczajnym, nieco sennym rytmem. Vratislav, jak zwykle, miał głowę pełną nowych pomysłów i planów. Wciąż zastanawiał się, co jeszcze można zrobić, by jego działalność odbiła się szerokim echem po całych Mikronacjach.
Tego popołudnia siedziałem spokojnie w swoim salonie. Na stoliku przede mną leżało kilka gazet i magazynów, które przeglądałem bez większego pośpiechu. W dłoni trzymałem filiżankę świeżej kawy z odrobiną mleka. Ciepły aromat unosił się w pomieszczeniu, tworząc przyjemną, domową atmosferę.

Po chwili odłożyłem gazety i oparłem się wygodniej na kanapie. Mój wzrok powędrował w stronę okna. Za szybą rozciągała się ulica Morawska, spokojna jak zawsze. Przez moment zupełnie się zamyśliłem.
— Dziś muszę się przygotować na kolejną sesję...
powiedziałem cicho do siebie.
Na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Wspomnienia same zaczęły wracać. Przypomniałem sobie niedawną wizytę w Zielonym Dworku, gdzie miałem okazję uczestniczyć w kameralnej, lecz niezwykle miłej uroczystości. Pamięcią wróciłem do spotkania z szanownym Oberhauptem oraz jego nową narzeczoną, moją dobrą przyjaciółką, Leiselotte.
To wspomnienie wywołało u mnie jeszcze większy uśmiech. Przez chwilę miałem wrażenie, jakbym znów znajdował się w tamtym miejscu, pośród rozmów, eleganckiej atmosfery i bliskich mi osób.
Jednak po chwili moje myśli powędrowały zupełnie gdzie indziej. Ponownie spojrzałem przez okno, tym razem kierując wzrok ku niebu. Białe obłoki leniwie przesuwały się po błękitnym niebie.
Westchnąłem cicho.
— Kiedy mi się wreszcie poszczęści i przyjdzie po mnie mój wybranek...
powiedziałem z lekkim rozmarzeniem.
Przez chwilę jeszcze patrzyłem w niebo, pozwalając myślom swobodnie płynąć. W końcu jednak wróciłem do rzeczywistości. Czekały na mnie obowiązki, a przede wszystkim przygotowania do kolejnej sesji.
Podniosłem się z kanapy i poprawiłem ubranie. Ostatni raz spojrzałem na pozostawione na stoliku gazety, po czym ruszyłem w stronę schodów prowadzących na najwyższe piętro.
Znajdowało się tam moje studio fotograficzne miejsce, w którym spędzałem wiele godzin podczas kolejnych sesji.
Wszedłem do środka i rozejrzałem się po pomieszczeniu. Wszystko było już niemal gotowe. Pozostało mi tylko poczekać na Josefa, mojego fotografa.
Usiadłem więc spokojnie, przygotowując się na kolejne zdjęcia i zastanawiając się, co tym razem przyniesie nam sesja.
Tego popołudnia siedziałem spokojnie w swoim salonie. Na stoliku przede mną leżało kilka gazet i magazynów, które przeglądałem bez większego pośpiechu. W dłoni trzymałem filiżankę świeżej kawy z odrobiną mleka. Ciepły aromat unosił się w pomieszczeniu, tworząc przyjemną, domową atmosferę.

Po chwili odłożyłem gazety i oparłem się wygodniej na kanapie. Mój wzrok powędrował w stronę okna. Za szybą rozciągała się ulica Morawska, spokojna jak zawsze. Przez moment zupełnie się zamyśliłem.
— Dziś muszę się przygotować na kolejną sesję...
powiedziałem cicho do siebie.
Na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Wspomnienia same zaczęły wracać. Przypomniałem sobie niedawną wizytę w Zielonym Dworku, gdzie miałem okazję uczestniczyć w kameralnej, lecz niezwykle miłej uroczystości. Pamięcią wróciłem do spotkania z szanownym Oberhauptem oraz jego nową narzeczoną, moją dobrą przyjaciółką, Leiselotte.
To wspomnienie wywołało u mnie jeszcze większy uśmiech. Przez chwilę miałem wrażenie, jakbym znów znajdował się w tamtym miejscu, pośród rozmów, eleganckiej atmosfery i bliskich mi osób.
Jednak po chwili moje myśli powędrowały zupełnie gdzie indziej. Ponownie spojrzałem przez okno, tym razem kierując wzrok ku niebu. Białe obłoki leniwie przesuwały się po błękitnym niebie.
Westchnąłem cicho.
— Kiedy mi się wreszcie poszczęści i przyjdzie po mnie mój wybranek...
powiedziałem z lekkim rozmarzeniem.
Przez chwilę jeszcze patrzyłem w niebo, pozwalając myślom swobodnie płynąć. W końcu jednak wróciłem do rzeczywistości. Czekały na mnie obowiązki, a przede wszystkim przygotowania do kolejnej sesji.
Podniosłem się z kanapy i poprawiłem ubranie. Ostatni raz spojrzałem na pozostawione na stoliku gazety, po czym ruszyłem w stronę schodów prowadzących na najwyższe piętro.
Znajdowało się tam moje studio fotograficzne miejsce, w którym spędzałem wiele godzin podczas kolejnych sesji.
Wszedłem do środka i rozejrzałem się po pomieszczeniu. Wszystko było już niemal gotowe. Pozostało mi tylko poczekać na Josefa, mojego fotografa.
Usiadłem więc spokojnie, przygotowując się na kolejne zdjęcia i zastanawiając się, co tym razem przyniesie nam sesja.

Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości