Operacja „Ostatnia Droga”

Jak każde szanujace się państwo, także i Edelweiss posiada oddziały zbrojne, by bronić swojego terytorium. To właśnie poniżej znajdziesz wszelkie informacje w sferze wojskowości.
Awatar użytkownika
Heinz-Werner Grüner • Stempel
Oberhaupt
Posty: 22449
Rejestracja: 06 maja 2021, 12:34
Lokalizacja: Stadt Edelweiss, Edelweiss

ODZNACZENIA PAŃSTWOWE

OBYWATEL

Operacja „Ostatnia Droga”

Post autor: Heinz-Werner Grüner »

Operation Letzter Weg
Operacja „Ostatnia Droga”

Obrazek

Śnieg nad Kotliną nie spadł jeszcze na tyle gęsto, by przykryć drogi białym puchem, ale drobne płatki od dłuższego czasu wirowały w powietrzu, osiadając na poboczach, dachach mijanych zabudowań i masce ciemnoniebieskiego samochodu marki Ebe rocznik bieżący. Chłód, jak zawsze, nadciągał od gór, a wraz z nim cisza, który w edelweisskich dolinach potrafiła sprawić, że nawet najgłośniejszy silnik wydawał niepokojąco odgłos.
Tak, to sam oberhaupt Heinz-Werner Grüner wracał do domu.

Jeszcze wczoraj był w Bundżadar w Nan Di, gdzie kończył się Rajd Wspólnoty Narodów. Obowiązki wzywały, więc dziś już jest w Kotlinie. Celem było ukochane Stadt Edelweiss, stolica Szarotkowej Krainy, siedziba jego władzy i miejsce, w którym czekały kolejne obowiązki...
Powrót nie należał do najkrótszych. Trasa wiodła od strony granicy austro-węgierskiej (a cały ten wielki kraj musiał przebyć w pojedynkę), przez Gamsentor, górską przełęcz zwaną własnie Bramą Kozic.
Widoczność pozostawała jeszcze przyzwoita, nawierzchnia była wilgotna, a samochód posłusznie pokonywał kolejne zakręty.
Dopiero po zjeździe z przełęczy pojawiły się komplikacje.

Główna droga ekspresowa A1 prowadząca bezpośrednio do Stadt Edelweiss została tymczasowo zamknięta. Z daleka było widać światła pojazdów służb, a ustawione przy wjeździe oznakowanie nie pozostawiało wątpliwości: wypadek albo poważniejsze prace drogowe. Grüner nie zamierzał tracić czasu na oczekiwanie w kolejce. Skierował samochód na wyznaczony objazd, prowadzący w stronę Prahburga.

Droga stała się węższa, a krajobraz nabrał bardziej prowincjonalnego charakteru. Zamiast przemysłowych zabudowań i kolejnych drogowskazów pojawiły się kamienne murki, niewielkie gospodarstwa oraz ciemne sylwetki stodół. W pewnym momencie samochód minął małe siedlisko, którego nazwy Oberhaupt nie potrafił sobie przypomnieć. Kilka domów skupionych wokół starej kapliczki, drewniana wiata przystankowa i samotna gospoda z szyldem Zum letzten Gamsbock (edel. Pod Ostatnim Koziorożcem). Na mapach miejsce figurowało zapewne jako Kohlbrunn, lecz dla Grünera było jedynie jednym z wielu zapomnianych zakątków Kotliny.

Nie zwolnił. Jego EBE Ego3st jeszcze miał sporo "pary" po rajdzie. Myślami pozostawał jeszcze przy ostatnich wydarzeniach rajdu. Zmęczenie dawało o sobie znać, a powtarzalny rytm silnika i kół na mokrej nawierzchni sprzyjał zamyśleniu. Nie była to jednak senność, która odbierałaby mu zdolność reagowania. Wciąż obserwował drogę, pobocza i mijane zabudowania, choć przez krótką chwilę pozwolił myślom odpłynąć daleko od spraw bieżących.

Wtedy dostrzegł ruch w lusterku. Najpierw był to jedynie ciemny kształt, niepasujący do obrazu drogi. Potem błysk metalu. Sylwetka człowieka stojącego przy poboczu, częściowo osłoniętego przez zabudowania, z bronią uniesioną w kierunku nadjeżdżającego samochodu. Grüner nie potrzebował drugiego spojrzenia.
Nie wyglądało to na przypadkowego przechodnia ani myśliwego. Człowiek nie próbował zatrzymać pojazdu, nie dawał żadnych znaków. Celował.

Zamach!

Oberhaupt szarpnął kierownicą, jednocześnie wciskając pedał gazu. Huk strzału rozdarł zimowe powietrze. Pocisk uderzył gdzieś w karoserię albo przeleciał tuż obok. Trudne to było do stwierdzenia w pierwszej chwili. Samochód zatańczył na wilgotnej nawierzchni, tylne koła na moment straciły przyczepność, ale Grüner zdołał utrzymać pojazd na drodze.
Nie oglądał się ponownie. Przyspieszył, wykorzystując każdy dostępny metr. Kolejne zakręty pokonywał z napiętymi mięśniami ramion, a czarne, skórzane rękawice mocniej zacisnęły się na drewnianej kierownicy. Za przednią szybą przesuwały się nagie drzewa, kamienne ogrodzenia i rozrzucone po poboczach płaty śniegu. W lusterku nie dostrzegał już strzelca, ale nie oznaczało to, że niebezpieczeństwo minęło.

Nie miał zamiaru jechać dalej do Prahburga. Nie zamierzał też wracać na zamkniętą ekspresówkę i ryzykować, że napastnik przewidział jego trasę. Znał natomiast miejsce, w którym mógł liczyć na uzbrojonych ludzi, łączność i natychmiastową reakcję. W takiej sytuacji mógł się udać tylko do Grünerwald.
Zawrócił przy najbliższej możliwości i skierował samochód na drogę prowadzącą do rozległego kompleksu wojskowego. Każda minuta zaczynała mieć znaczenie. Jeśli zamach został przygotowany z wyprzedzeniem, strzelec mógł mieć wspólników, a zamknięcie głównej drogi wcale nie musiało być przypadkiem. Ta myśl, raz dopuszczona do świadomości, nie dawała już spokoju.

Wjazd do Grünerwaldu pojawił się przed nim szybciej, niż się spodziewał. Nie na darmo przydał się pojazd marki EBE.
Posterunek wartowniczy, zasieki, budynki administracyjne i rozległe koszary tworzyły znajomy obraz wojskowej infrastruktury. Na placu manewrowym trwały jeszcze zwyczajne czynności służbowe, żołnierze przemieszczali się między budynkami, a z jednego z garaży dobiegał odgłos uruchamianego silnika. Wszystko wyglądało tak, jakby świat poza murami garnizonu nadal funkcjonował normalnie. Do chwili, gdy samochód Oberhaupta wpadł na teren jednostki...

Pojazd zatrzymał się gwałtownie przed budynkiem wartowni. Grüner otworzył drzwi i wysiadł, niemal potykając się o własne nogi. Nie został postrzelony. Nie czuł bólu ani nie dostrzegał krwi, choć adrenalina sprawiała, że dłonie wciąż drżały mu nieznacznie. Dopiero teraz zauważył ślady po uderzeniu na karoserii i zrozumiał, jak niewiele brakowało, by podróż zakończyła się zupełnie inaczej.

- Alarm! Natychmiast ogłosić alarm! - rzucił w kierunku najbliższych żołnierzy, nie pozostawiając miejsca na dyskusję.
- Zamach na Oberhaupta! Uzbrojony napastnik na drodze objazdowej w kierunku Prahburga. Natychmiast zabezpieczyć drogi dojazdowe, powiadomić patrole i rozpocząć poszukiwania. Chcę wiedzieć, kto tam był, skąd przyszedł i dokąd się udał!

Wartownia natychmiast ożyła. Jeden z żołnierzy pobiegł do telefonu, drugi ruszył w stronę budynku dowództwa, a kolejni zaczęli przekazywać polecenia dalej. Zwyczajny rytm garnizonu ustąpił miejsca gwałtownemu, skoordynowanemu ruchowi. Wkrótce miały zostać zamknięte bramy, wystawione posterunki i skierowane w teren pierwsze patrole.

Grüner zdjął rękawice, po czym odwrócił się w stronę swojego samochodu. Na moment spojrzał na uszkodzoną karoserię. Nie był człowiekiem, którego łatwo było wyprowadzić z równowagi, lecz świadomość, że ktoś próbował odebrać mu życie na jednej z dróg jego własnej Kotliny, budziła w nim gniew znacznie większy niż strach.
Nie zamierzał traktować tego jako zwykłego incydentu.
Jeżeli ktoś odważył się zaatakować "ukochanego ojca narodu", musiał mieć powód, wsparcie albo przekonanie, że konsekwencje go nie dosięgną. Każda z tych możliwości była równie niepokojąca. Grüner nie wiedział jeszcze, czy za zamachem stał pojedynczy przeciwnik, zorganizowana grupa czy ktoś, kto dysponował informacjami o jego trasie powrotnej. Wiedział natomiast, że zamknięcie ekspresówki i wymuszony objazd muszą zostać dokładnie sprawdzone.
Wszedł do budynku dowództwa, gdzie już oczekiwano na jego dalsze rozkazy.
- Chcę pełnego raportu o zamknięciu drogi ekspresowej. Kto wydał decyzję, kiedy ją podjęto i kto odpowiadał za objazd. Zabezpieczyć wszystkie dostępne meldunki, nie dopuścić do zacierania śladów. I jeszcze jedno: żadnych pochopnych komunikatów dla prasy. Najpierw ustalimy, co się wydarzyło.

Na korytarzu rozległy się szybkie kroki kolejnych oficerów. Za oknami śnieg padał już nieco gęściej, przykrywając plac manewrowy cienką, białą warstwą.

Heinz-Werner Grüner przeżył zamach. Trzeba sobie jednak racjonalnie zadać pytanie: Czy zagrożenie minęło?

@Albert Fryderyk de Espada - sytuacja wymaga pilnego kontaktu i ustalenia dalszych działań. Oberhaupt Kotliny Edelweiss oczekuje reakcji na próbę zamachu oraz współpracy przy ustaleniu, kto stał za atakiem.

Na terenie Grünerwaldu ogłoszono alarm. Rozpoczynało się polowanie na zamachowca.

KTO STRZELAŁ? JAK WYGLĄDAŁ?
Imię i mazwisko, organizacja, narodowość, znaki szczególne?
(-)Heinz-Werner Grüner
OBERHAUPT EDELWEISS
Obrazek Obrazek ..
oberhauptokration
ODPOWIEDZ

Wróć do „Siły Zbrojne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości