Lieselotte przekonana była, że nie zmarnowała ostatnich lat. Wykorzystała je, by opracować wartość własnego ego w swoich oczach, pozostawiając sobie miejsce już tylko na zabawę, zwodzenie i czerpanie korzyści. Czy coś, czy też ktoś mógł mieć dla niej znaczenie większe niż przygodna relacja z przyjacielską więzią? To mogłaby powiedzieć jeszcze tego samego dnia do czasu, gdy z zaangażowaniem wertowała raporty Landwirtschaftsagentur. Trzymała fason do momentu, kiedyw jej ręce wpadł pewien list, opatrzony dobrze jej znanym herbem. Nie mogłaby powiedzieć, że ucieszyła się na jego widok. Wręcz przeciwnie. Z bijącym nerwowo sercem rozdarła niedbale kopertę i szybko przeczytała zawartość. Tak szybko, że wyczytała tylko co trzecie słowo. A gdy dotarł do niej szczątkowy przekaz, zamrugała trzy razy w zamyśleniu, po czym ponowiła odczyt. Treść zszokowała ją na tyle mocno, że przez chwilę nie mogła się otrząsnąć. Złożyła więc papier w przedartą kopertę z powrotem i schowała do torebki. Spojrzała na zegarek. Herr
@Jürgen Voller nie stawił się tego dnia, a było już prawie po godzinach pracy biura w SLB Krzysztof. Zabrała więc czym prędzej swoje rzeczy i wyruszyła na miasto…
