Edelweiss to dolina otoczona z każdej, ale to dosłownie każdej strony, wysokimi górami. Od setek lat nikt nie zastanawiał się co jest za nimi, bo nie było i takiej potrzeby. Rozwój technologii i chęć zdobycia górskich przełęczy i ich najwyższych punktów zakwitła w mieszkańcach dopiero niedawno. Zdobądź jeden ze szczytów, a zostaniesz zapisany w annałach na zawsze...
„Świat wartości w górach jest prosty i przejrzysty dla każdego. Ale jest to absolut piękna i estetycznych doznań. Nie chcesz, nie jedziesz. Nie jedziesz, nie widzisz. Nie widzisz, nie przeżywasz. Wybór należy do ciebie.” – Piotr Pustelnik
Ach jak tu pięknie! Ośnieżone szczyty, słońce, które pwooduje dopływ energii aż w nadmiarze i to świeże górskie powietrze! Tutaj chce się żyć!
Edelweiss to przepiękna kraina pełna zapierających dech w piersiach krajobrazów. Stąd naprawdę ciężko wyrwać się z własnej, nieprzymuszonej woli, dlatego założyliśmy sobie, jako jej mieszkańcy, że nie opuścimy jej nigdy...
Brzmi troszkę tajemniczo, ale do sedna...
Jeśli zamierzasz (realnie) zaniechać działań w dolinie, z zamiarem powrotu to napisz, że "wychodzisz w góry"! Miejmy nadzieję, że zachłyśniesz się inspiracją, a "duch gór" pomoże trafić Tobie z powrotem na bezpieczne ścieżki doliny, zwanej szarotkową...
Po długiej nieobecności wróciłem do domu. Przez te wszystkie dni podróży odwiedziłem nieznane mi miejsca, poznałem lokalne tradycje i ludzi, którzy żyją w zupełnie inny sposób niż my. Smakowałem potraw, które były zupełnie nowe dla mojego podniebienia, i uczestniczyłem w rytuałach, które zaskakiwały swoją różnorodnością. Choć jestem zmęczony, wracam z głową pełną wrażeń i nowych historii do opowiedzenia.
Bardzo się cieszę, że nasz "nadworny żołnierz numer eins" w końcu powraca! Widzę, że teraz taki opalony i rześki. Nic tylko zagonić do roboty.
Przyszedł na mnie czas aby spakować tobołek, wziąć kostur do ręki i powędrować w góry ku przygodzie.
Wśród dzikiej przyrody i malowniczych krajobrazów będę szukać drogocennych minerałów i ziół leczniczych, być może natknę się na jakieś dziwy natury, wszystko możliwe.
Jeśli będę miała chwilę wolną, to wyślę kruka z wiadomością czy jeszcze żyję i gdzie mnie oczy poniosły.
Mam nadzieję na szczęśliwy powrót kiedy tylko pierwszy śnieg spadnie w dolinie.
Tymczasem bywajcie w zdrowiu i dobrym samopoczuciu, wspomnijcie czasem wiedźmę siedząc zadumani przy kominku i pamiętajcie, że wszystko co co was spotyka, złego i dobrego jest płynne, jak obłoki na niebie, jak pory roku. Trzeba pamiętać aby w tym wszystkim zachować równowagę i nie spaść z huśtawki życia.
Będę przy was myślami i być może niebawem znów będę wam zrzędzić za uszami, ale wiedźmy tak mają
Może nie łezka w oku, ale na pewno smutek mnie z tego powodu naszedł. Niby wiedziałem, że ten moment na wiosnę nadejdzie, ale człowiek łudził się, że może jeszcze z tydzień, i kolejny. No cóż, niech tam się Szanownej Pani Wiedźmie wiedzie w leśnych zakamarkach. Powodzonka, no i szybkiego powrotu na łono Kotliny!
Mężczyzna, którego posturę znał w zasadzie każdy obywatel Kotliny Edelweiss swoim prężnym i dość ikonicznym krokiem przemierzał ostatnie już zbocze zanim ukazał mu się widok świateł z pierwszych zabudowań jego ukochanego Stadt. Wracał strudzony fizycznie, ale za to wypoczęty mentalnie... tak mu się wydawało do tej pory.
Uśmiechał się dam do siebie, że wraca, w końcu wraca do siebie, pośród ludzi, których szanuje i którzy szanują jego...
Nagle coś w nim pękło, spojrzał na "chaos" miejski inaczej...
Z oddali dostrzegał już, że coś jest nie w porządku, ale nie zdawał sobie sprawy. Ludzie jakby krzątali się tak, jak zawsze, ale w bardziej paniczny sposób przebierali nogami. Przemieszczali się w niejako w cieniu, nie chcieli być zauważeni-innych również nie zauważali.
Oberhaupt nie był przyzwyczajony do takich powitań. Wszędzie panowało wyczuwalne zagrożenie.
Pierwsze co pomyślał, to, że Dzicy zaatakowali. Niestety prawda była zgoła inna, a postokroć gorsza! Grüner zgodnie z tym co przewidywano strasznie się zaczerwienił ze złości. O mało co nie pękła mu żyłka. Przyśpieszył kroku i gdy czuł już pod nogami znane i wydeptane kostki kamienne na Ohne Titel Platz tuż przed Der Sitz wydarł się ile sił w płucach:
Bogu niech będą dzięki za powrót Waszej Ekscelencji
(+) El mas reverend Juan de la Cerda, Siervo de los Siervos de Dios, Patriarca de la Iglesia Rotriana del Patriarcado de Valencia, Obispo Universal etc.
Juan de la Cerda pisze: ↑16 lipca 2025, 20:11
Bogu niech będą dzięki za powrót Waszej Ekscelencji
Zależy któremu bogu dziękujecie.
Joachim Cargalho pisze: ↑16 lipca 2025, 20:28
Najbezpieczniej aktualnie w Wolkenbadzie.
Oho! Już płomienie sięgają aż na północ?
Wszystkim!
(+) El mas reverend Juan de la Cerda, Siervo de los Siervos de Dios, Patriarca de la Iglesia Rotriana del Patriarcado de Valencia, Obispo Universal etc.