Swann Platz

Aleja Rozkoszy to miejsce, które każdy mieszkaniec wspomina bardzo czule. Tutaj mieszczą się zabudowania mieszkalne przeciętnego Schmitta z Kotliny. Nie są to jakieś bogato zdobione kamienice, ale przytulne, przeważnie w kolorach białym lub kremowym w stylu pruskim. Dzielnica wizualnie znakomicie współgra z resztą miasteczka.

Moderator: Isabella M. Neumann-Swann

Awatar użytkownika
Krzysztof Windsor Stempel
Ambasador Królestwa Voxlandu
Posty: 360
Rejestracja: 28 marca 2022, 19:31

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Swann Platz

Post autor: Krzysztof Windsor »

Kiedy wszyscy podeszli do domku Krzysztof usłyszał głos babinki witającej Bellę i Augusta. Jakie to było urocze... Dodatkowego klimatu dodawała okolica i sam dom... Z uśmiechem oglądał jak dziadek strofuję babinkę w sprawie kolejności przywitania.

- Dziękuję Wam za tak ciepłe przyjęcie. Dobry wieczór, bardzo mi miło. - podał dłoń dziadkowi i pozwolił sobie ucałować na przywitanie dłoń babinki.
- A karmią, ale tak troszkę - powiedział ze śmiechem Krzysztof.

Chwilę później wszyscy weszli do środka domu.
Awatar użytkownika
Isabella M. Neumann-Swann Stempel
Posty: 2755
Rejestracja: 15 marca 2022, 19:57
Lokalizacja: Wien/Wolkenbad

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Swann Platz

Post autor: Isabella M. Neumann-Swann »

Bella, August, Krzysztof, Babinka i Dziadek usiedli razem przy dużym stole pośrodku salonu. Na blacie stała karafka z winem, kilka kieliszków i pełno półmisków z jedzeniem przygotowanym przez Babinkę. Po całym dniu w drodze wreszcie nastał spokojniejszy moment, więc rozmowa szybko zeszła na najważniejszy temat — plany Krzysztofa na najbliższe dni w Wolkenbad.

— No dobrze, Krzysiu — zaczęła Bella, nalewając wszystkim po trochu wina. — Skoro już jesteś z nami, to chyba musisz nam powiedzieć, co właściwie planujesz podczas tego pobytu. Poza sprawami oczywistymi. - Krzysztof uśmiechnął się i oparł wygodniej na krześle.
— Plan jest prosty. Przede wszystkim odpocząć. Ale nie zamierzam całego pobytu spędzić przy stole.
— Szkoda — mruknął Dziadek. — Przy stole człowiek odpoczywa najlepiej. Szczególnie jeśli stół jest dobrze zaopatrzony. - Babinka roześmiała się cicho.
— Daj mu dojść do słowa staruszku.
— Chciałbym trochę pozwiedzać Wolkenbad — kontynuował Krzysztof. — Zobaczyć jezioro, przejść się po mieście, zajrzeć w kilka miejsc, o których tyle słyszałem. No i oczywiście chciałbym spędzić więcej czasu z wami. - August skinął głową.
— To dobry plan. Mogę ci pokazać kilka spokojniejszych miejsc. Takich, do których turyści zwykle nie zaglądają.
— A ja pokażę ci te, do których turyści zaglądają. Poza tym możemy wybrać się do Salzbrunn — wtrąciła Bella. — W końcu ktoś musi zadbać, żebyś zobaczył również Wolkenbad od tej bardziej oficjalnej strony.
— Czyli będzie oprowadzanie burmistrzowskie? — zapytał Krzysztof z uśmiechem.
— Oczywiście.
— I obowiązkową przerwą na kawę — dodał Dziadek.
— To akurat najważniejszy punkt programu — przyznała Bella. Babinka spojrzała na Krzysztofa z ciepłym uśmiechem.
— A przede wszystkim nie planuj sobie wszystkiego co do minuty. Jesteś tutaj po to, żeby trochę zwolnić. - Krzysztof przez chwilę milczał, po czym pokiwał głową.
— Chyba właśnie tego potrzebuję. Trochę spacerów, trochę zwiedzania, trochę rozmów… i żadnego pośpiechu.
— Doskonale — powiedział August. — W takim razie jutro zaczniecie od mniej przyjemnych spraw, a potem już tylko te przyjemne.
— A wieczorem wracacie tutaj — dodał Dziadek. — Bo niezależnie od tego, ile zabytków zobaczysz, najważniejsze miejsce w Wolkenbad znajduje się przy tym stole. - Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Bella uniosła kieliszek.

— To za udany pobyt Krzysztofa w Wolkenbad.
— Za Wolkenbad! — odpowiedzieli pozostali.

Obrazek

- A tak teraz sobie myślę, może wybierzesz się z nami w Góry? Planujemy wyprawę z Augustem i Dziadkiem na kilka dni. Musimy coś wyjaśnić, a tylko tam możemy chyba znaleźć odpowiedzi. Co o tym sądzisz? - zapytała Bella Krzysztofa.
(-) Isabella Marie Augentrost-Cargalho Neumann-Swann [von Lichtenstein]
Awatar użytkownika
Krzysztof Windsor Stempel
Ambasador Królestwa Voxlandu
Posty: 360
Rejestracja: 28 marca 2022, 19:31

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Swann Platz

Post autor: Krzysztof Windsor »

Krzysztof odstawił kieliszek na stół i przez chwilę przyglądał się Belli z lekkim uśmiechem.

- W góry? Zawsze. Szczególnie ciekawy jest fakt szukania odpowiedzi na pytanie. Takie miejsca szczególnie temu sprzyjają. - Przez chwilę obracał kieliszek w dłoni.
- Przyjechałem tutaj odpocząć, a to jest świetna rzecz, która na pewno pomoże osiągnąć zamierzony cel. Jeśli uważacie, że mogę Wam w tej drodze towarzyszyć, to z wielką radością.
- Poza tym — dodał z rozbawieniem - ktoś musi pilnować, żebyście nie zgubili się w tych górach. - W salonie zabrzmiał śmiech.

Śmiech tego wieczora zabrzmiał jeszcze nie raz. Babinka i dziadek okazali się być złotymi ludźmi... Z czasem rozmowy były jeszcze lżejsze i porzucono już jakiekolwiek układanie planów. Cała piątka opowiadała sobie historię, a nawet zagrała w grę. Zegar wskazywał już północ kiedy wszyscy poczuli impuls aby powoli udawać się w swoje strony.
-Kochanie, pozwól, że zaprowadzę Cię do pokoju, który ci przygotowaliśmy. Mam nadzieję, że będzie ci się wygodnie spało. - Powiedziała Babinka do Windsora wstając od stołu.
- Dziękuję bardzo za Waszą troskę, czuje się u Was niesamowicie zaopiekowany. - Roześmiał się nieco Windsor.
Awatar użytkownika
Kryspin von Lichtenstein
Posty: 12
Rejestracja: 17 sierpnia 2026, 16:49
Lokalizacja: Księstwo Sarmacji/Almera

Re: Swann Platz

Post autor: Kryspin von Lichtenstein »

Kryspin z początku nie zamierzał oddalać się od Zielonego Dworku na długo. Ot, krótka przejażdżka, żeby lepiej poznać okolicę, złapać oddech po wczorajszym wieczorze i przekonać się na własne oczy, czy Edelweiss rzeczywiście jest tak malownicze, jak wszyscy tu zgodnie twierdzili.

Początek zapowiadał się wręcz wzorowo. Droga wiła się między wzgórzami, powietrze było rześkie, a widoki z każdym kolejnym zakrętem robiły się coraz lepsze. Kryspin prowadził spokojnie, z wyraźną przyjemnością, zerkając raz na szosę, raz na rozciągające się wokół doliny i zbocza. Problem pojawił się dopiero wtedy, gdy przyszło mu zaufać sarmackiej nawigacji.

W celu powiększenia kliknij w zdjęcie.




W celu powiększenia kliknij w zdjęcie.

Urządzenie, które jeszcze w Grodzisku z niezachwianą pewnością prowadziło go przez pół kraju, w edelweisskich górach najwyraźniej straciło resztki godności. Najpierw zaczęło uparcie wyznaczać trasę przez drogę, której nie było. Potem kazało zawrócić tam, gdzie zawrócić się nie dało. Wreszcie ekran wyświetlił komunikat o braku sygnału, jakby właśnie odkrył, że świat nie kończy się na równinach i szerokich traktach.

Kryspin westchnął tylko pod nosem i zwolnił przy kolejnym widokowym odcinku drogi. Wyłączył silnik, spojrzał jeszcze raz na urządzenie, jakby chciał dać mu ostatnią szansę na odzyskanie rozsądku, po czym pokręcił głową z lekkim rozbawieniem.
Kryspin pisze:No tak. Sarmacja potrafi zbudować technologię na miarę epoki, ale wystarczy kilka gór i nagle okazuje się, że największym osiągnięciem cywilizacji pozostaje papierowa mapa.
Wyjął z samochodu telefon, wysiadł i ruszył kawałek pieszo, szukając choćby odrobiny zasięgu. Raz po raz unosił aparat wyżej, jakby to mogło przekonać góry do większej gościnności. Po kilku minutach marszu znalazł wreszcie miejsce, z którego rozciągał się jeszcze piękniejszy widok na dolinę. W dole ciągnęła się wstęga drogi, między zielenią drzew i łagodnymi zboczami, a gdzieś dalej dało się dostrzec zabudowania i ogrody.

Przez chwilę po prostu stał i patrzył. Musiał przyznać, że nawet zgubić się można tu było z klasą.

W celu powiększenia kliknij w zdjęcie.

Dopiero po chwili ruszył dalej, kierując się ku widocznym niżej zabudowaniom. Nie wiedział jeszcze, czy szybciej złapie zasięg, czy ludzi, którzy wskażą mu właściwy kierunek, ale uznał, że jedno i drugie będzie lepsze niż dalsze negocjowanie trasy z urządzeniem, które właśnie przegrało pojedynek z edelweisską topografią.
Kryspin pisze:Rogomir by wiedział, gdzie jesteśmy. Oczywiście akurat dzisiaj postanowiłem zostawić jedynego członka delegacji posiadającego jakikolwiek instynkt orientacji w terenie w Dworku.
Schował telefon do kieszeni, wyciągnął z samochodu płaszcz i zamknął drzwi. Nie zamierzał ruszać autem dalej na ślepo. Droga, którą widział niżej, musiała przecież dokądś prowadzić, a zabudowania w dolinie wyglądały na wystarczająco bliskie, by spróbować dojść do nich pieszo.

Po kilkunastu minutach marszu sprawdził telefon ponownie.

Jedna kreska.

Zniknęła, zanim zdążył cokolwiek zrobić.
Kryspin pisze:Świetnie. Przez moment byłem znowu częścią cywilizacji.
Ruszył dalej.

Z każdym kolejnym zakrętem krajobraz stawał się piękniejszy, ale droga wcale nie wyglądała znajomiej. Kryspin zaczynał już podejrzewać, że zamiast wracać w stronę głównego traktu, konsekwentnie zagłębia się w górską okolicę.

Mimo wszystko nie wyglądał na szczególnie przejętego. Bardziej rozbawionego własnym położeniem niż zaniepokojonego.

Co jakiś czas zatrzymywał się, sprawdzał telefon i rozglądał za kimś, kogo można byłoby zapytać o drogę.
Kryspin pisze:No dobrze, Edelweiss. Chciałem poznać okolicę. Przyznaję, nie musiałaś brać tego aż tak dosłownie.
Schował telefon po raz kolejny i ruszył dalej wzdłuż drogi.

Samochód został już daleko za nim, zasięgu nadal nie było, a Kryspin nie miał najmniejszego pojęcia, czy zmierza we właściwym kierunku.

Pozostawało więc iść przed siebie i liczyć, że prędzej czy później albo znajdzie drogę, albo ktoś znajdzie jego.
/-/ Kryspin von Lichtenstein
ODPOWIEDZ

Wróć do „Allee der Freuden - strefa mieszkalna”