Edelweissische Nationale Stiftung to edelweisska fundacja na rzecz nauki, kultury, sztuki i historii... Już sama nazwa brzmi na tyle poważnie, że każdy kto przekroczy jej progi powinien sobie zdawać sprawę, że o błahych sprawach tutaj się nie rozmawia. Nie bądź jednak sceptycznie nastawiony, naukowcy, artyści i inne osoby pracujące w fundacji to bardzo sympatyczni ludzie i skorzy do pomocy.
Wcześniej fundacja znana pod nazwą Edelweissische Wissenschaftsstiftung (do 14 czerwca'22)
Jürgen Voller pisze: ↑05 lipca 2024, 23:58
Czyli polecimy wszyscy trzej w kosmos, jak obrabujemy bank albo nawrócimy się na maoizm czy putinizm (te dwie ostatnie opcje bardziej prawdopodobne!)
ja dziękuje, wolę pozostać na Ziemi. Będę Wam kibicował.
Jürgen Voller pisze: ↑06 lipca 2024, 21:47
No cóż...
Kiedyś okręty były z drewna, ale ludzie z żelaza
Teraz wszystko na odwrót
Nie macie czegoś takiego, że jak się nie czuje gruntu pod nogami to jest lekka niepewność? Najgorsze dla mnie uczucie, gdzie miałbym zawał murowany to jakbym w glębinach morskich ujrzał coś co przypomina kaszalote długością... Umarł i już...
Pomyśleć, że wieloryby wyewoluowały ze ssaków trochę przypominających wilki,które zamieszkały w oceanie.
Raczej należę do osób,które zastanawiają co tam jest w kosmosie i chętnie bym się wybrał w podróż. Oczywiście, humanistów bardzo potrzebują w kosmosie, więc mam małe szanse w porównaniu z inżynierami.
Inna sprawa, że wiemy o tym, że istnieje ocean, ale nie mamy jeszcze odpowiedniego okrętu i napędu, żeby szybko go przepłynąć i skończy się na hibernacji.
Jürgen Voller pisze: ↑07 lipca 2024, 21:43
Pomyśleć, że wieloryby wyewoluowały ze ssaków trochę przypominających wilki,które zamieszkały w oceanie.
Raczej należę do osób,które zastanawiają co tam jest w kosmosie i chętnie bym się wybrał w podróż. Oczywiście, humanistów bardzo potrzebują w kosmosie, więc mam małe szanse w porównaniu z inżynierami.
Inna sprawa, że wiemy o tym, że istnieje ocean, ale nie mamy jeszcze odpowiedniego okrętu i napędu, żeby szybko go przepłynąć i skończy się na hibernacji.
A już nie mówię o badaniu głębin. Słynna "przygoda" milionerów skończyla się dramatycznie.
Faktycznie, choć w wymienionym przez Ciebie przypadku, to już od jakiegoś czasu gość odpowiedzialny za bezpieczeństwo wiedział, że nie wszystko jest w porządku ze sprzętem i że któreś zanurzenie będzie ostatnim.