Ruszyli do środka. Tam zdjęli przemoczone płaszcze i weszli prosto do rozgrzanego ciepłem kominka mniejszego salonika, w którym Frau Augentrost gościła bardziej osobistych gości. Znajdowały się tam wygodna sofka, fotel oraz stolik na herbatę przystawione do kominka. W rogu stała choinka, a przy niej gramofon. Za oknem sypał śnieg, który powoli spowijał dworek puszystą kołdrą.
- Miło mi, że się zgodziłeś wpaść. - zaczęła, a potem zasiadła na sofce i zaczęła pocierać rękami uda skryte pod sukienką. - Nie wiem jak ty, ale ja wymarzłam na kość. Nigdzie się już dzisiaj nie ruszam.

- Poczęstuj się, to ciasteczka zakupione na kiermaszu świątecznym w sarmacji. - powiedziała, a za chwilę przyszedł lokaj i podał, jak na zawołanie, dwa kieliszki grzańca.

Sama z zaciekawieniem patrzyła, które miejsce zajmie jej rozmówca.
- Legenda głosi, że nie spędziłeś w tym dworku nawet jednej nocy. Czy to prawda? - zapytała, upijając łyczek grzańca.






