Pokrycie klaczy Aurora
W dniu 11 sierpnia 1925 roku, w stajniach NationalGestüt, dokonał się akt pokrycia klaczy Aurora – jasnosiwej piękności czystej krwi sarmackiej, o łagodnym oku i grzywie białej jak poranny szron. Matrona ta, nabyta niegdyś za rekordową sumę na licytacji w Księstwie Sarmacji, stała się dumą kolekcji Herr Oberhaupta Heinza-Wernera Grünera przed kilku laty.
Do owego zadania wybrano w całej swej sile i powadze Szybkiego Borysa – karej maści ogiera rasy Furioso, wyhodowanego w słynnych węgierskich stajniach Mezohegyes, o postawie wyniosłej, piersi ozdobionej subtelną jabłkowitością i spojrzeniu pełnym nieposkromionej energii. Potomek starannie dobranych linii, łączących urodę z wytrzymałością, godzien był stanąć przed najznamienitszą z klaczy. Byla to forma nagrody za zwycięstwo w pierwszych edelweisskich gonitwach.
Spotkanie odbyło się w aurze "królewskiej" – przy obecności wykwalifikowanej obsługi stadniny, z zachowaniem wszelkich zasad sztuki hodowlanej, tak jak to przystało na hodowlę o wysokiej renomie. Kunszt i troska mistrzów stajennych zapewniły, iż nadzieje hodowcy mogą skierować się ku przyszłemu źrebięciu, które, łącząc cechy obojga rodziców, zapowiada się na konia o wyjątkowej prezencji, temperamencie i użytkowości.
W księgach stadniny zapisano owy akt krycia, z nadzieją, iż za niecały rok o tej porze Wolkenbad powita nowego potomka – owoc pierwszego, pamiętnego krycia, które miało połączyć w jedno dumę Sarmacji i chlubę węgierskich równin. A to wszystko w edelweisskim wykonaniu, by wykreować konia rasy edelweiss.
Do owego zadania wybrano w całej swej sile i powadze Szybkiego Borysa – karej maści ogiera rasy Furioso, wyhodowanego w słynnych węgierskich stajniach Mezohegyes, o postawie wyniosłej, piersi ozdobionej subtelną jabłkowitością i spojrzeniu pełnym nieposkromionej energii. Potomek starannie dobranych linii, łączących urodę z wytrzymałością, godzien był stanąć przed najznamienitszą z klaczy. Byla to forma nagrody za zwycięstwo w pierwszych edelweisskich gonitwach.
Spotkanie odbyło się w aurze "królewskiej" – przy obecności wykwalifikowanej obsługi stadniny, z zachowaniem wszelkich zasad sztuki hodowlanej, tak jak to przystało na hodowlę o wysokiej renomie. Kunszt i troska mistrzów stajennych zapewniły, iż nadzieje hodowcy mogą skierować się ku przyszłemu źrebięciu, które, łącząc cechy obojga rodziców, zapowiada się na konia o wyjątkowej prezencji, temperamencie i użytkowości.
W księgach stadniny zapisano owy akt krycia, z nadzieją, iż za niecały rok o tej porze Wolkenbad powita nowego potomka – owoc pierwszego, pamiętnego krycia, które miało połączyć w jedno dumę Sarmacji i chlubę węgierskich równin. A to wszystko w edelweisskim wykonaniu, by wykreować konia rasy edelweiss.