Bella wstała wcześnie rano, jeszcze przed wschodem słońca. Usiadła z parującym kubkiem kawy na werandzie i patrzyła jak powoli rozpływa się mrok wokół Wolkenbad. Podziwiała te majestatyczne góry, które niebawem miały stać się celem jej wyprawy razem z rodziną.
Zastanawiała się, kiedy jej siostra przyjedzie. Bo naprawdę chciałaby już wyruszyć. Poczuć poraź kolejny tą magię, co podczas ostatniego wyjazdu. Tą wolność jaką dawały góry. To w nich zakochała się najmocniej. Tak samo jak August. Wiedziała, że razem z nim pokona wszystko, nawet sprzeciw rodziny. Jednak Mama ostatnim czasie tak jakby jej odpuściła. Albo przynajmniej takie ma wrażenie. To wszystko traciło na znaczeniu kiedy oglądała wschód słońca. Człowiek naprawdę nie wiele potrzebuje do szczęścia. Wystarczy doceniać to co się ma.
-
Masz rację Kochanie. Trzeba doceniać to co się ma. - powiedział August stojąc w drzwiach z aparatem. Nawet nie zauważyła kiedy wyszedł.
-
Nie mów mi tylko, że potrafisz czytać w moich myślach. - zaśmiała się Bella. A August odpowiedział z szerokim uśmiechem na twarzy -
Tego daru jeszcze nie mam. Ale nie powiem przydałby się. Poza tym mówiłaś na głos swoje myśli. Co robisz tak wcześnie tutaj? Nie umiesz spać?
-
Nie potrafię, jestem tak podekscytowana wyprawą, że nawet zmrużyć oka mi się nie udało. Poza tym Jak mówiłam, doceniam to co nas otacza. Śpiew ptaków, szum jeziora, pohukiwanie sów. Ten wschód słońca. Jest tyle pięknych rzeczy na tym świecie, a my często niszczymy je zabudowaniami. Teraz idziemy na pustelnię i boję się, że to miejsce też zniszczymy… - powiedziała Bella cichym głosem, wpatrując się w słońce które stało już wysoko nad górami.
-
Nie przejmuj się, jeśli tutaj będziesz, to nie pozwolisz na to! Wiem o tym. - odpowiedział August i przysiadł się do Belli, przytulił ją i dalej wspólnie wpatrywali się w góry.