wszystkich na:

gdzie nawet chmury mają promile!
Nasze kochane Wolkenbad – miasteczko tak spokojne, że nawet winogrona dojrzewają tu w rytmie walca – a już niebawem zamieni się w królestwo korków, kieliszków i śmiechu. To będzie czas, gdy mieszkańcy wywieszą fartuchy na kołku, korkociągi stają się narzędziem narodowym, a słowo „umiarkowanie” zniknie z naszego lokalnego słownika.
Pierwszy toast wznosimy już o poranku – „ Prost, Weinberge” („na zdrowie winorośli!”) – a ostatni zwykle… po zmroku, choć nikt nie jest pewien którego dnia.

Na stoiskach królują wina z każdego zakątka Wolkenbadu:
A jeśli ktoś nie lubi wina (tak, podobno tacy istnieją) — znajdzie tu piwo, soki, cydr, ciasta, precle i opowieści winiarzy oraz mieszkańców, którzy i tak przekonają, że „to tylko próbka”.
…chyba że ktoś uwiecznił to aparatem, wtedy trafi na plakat przyszłorocznej edycji.


