Ostatnia Jesień - Opowiadanie

Górnicze miasteczko znajdujące się w północno-zachodniej części kotliny u źródeł rzeki Hirschfluss oraz wysokich zachodnicz szczytów. Cały region żyje dzięki wydobyciu lokalnych zasobów naturalnych w tym występujących tu, nader obfito, złóż złota. Sa to również dziewicze obszary nieobjęte do tej pory ludzkim okiem z bogatą fauną i florą.
Regulamin forum
Obrazek

PLAN MIASTA - LICZBA MIESZKAŃCÓW: 34 600
Awatar użytkownika
Albert Fryderyk de Espada Stempel
Posty: 2441
Rejestracja: 01 marca 2022, 21:26
Lokalizacja: Glänzberg

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Ostatnia Jesień - Opowiadanie

Post autor: Albert Fryderyk de Espada »

:E Rozdział I :E
Cisza



Glänzberg, listopad 1925 roku

Jesień przyszła szybciej, niż się spodziewano. Mgły, które zwykle unosiły się nad doliną tylko o świcie, teraz trwały całe dnie, a wraz z nimi nadciągnęła cisza – ciężka i chłodna, jakby samo powietrze nie chciało już dźwigać dźwięków młotów i maszyn.

W szybach kopalni Goldgräberstation Nr. 1 praca toczyła się już tylko na jednym poziomie. W większości szybów panował chłód i pustka, wózki stały na torach zostawione już chyba tylko by pokrywać się rdzą. Ludzie odchodzili – jedni do rodzin na południu, inni w nieznane, gdziekolwiek można jeszcze było zarobić na lepsze życie.

Oberstam stał przy oknie swego biura i patrzył na miasto przed nim. Z tej wysokości widać było wszystko – dachy chałup, strzeliste kominy, dym unoszący się z pieców, które wciąż ktoś utrzymywał. W oddali błyszczała rzeka, niegdyś rwąca i lśniąca drobinkami złota, teraz zimna i spokojna w milczeniu jedynie potęgowała efekt wiatru rozbijającego się o ściany.




Na biurku leżał raport. Cienka teczka i rozrzucone kilka kartek, podpis dr. Emila Harza.

„Wskaźniki złotonośności warstw poniżej 600 stóp są znikome. Przewiduję, że w ciągu dwóch tygodni wydobycie spadnie o następne 80-90%. Nie znajduję racjonalnych podstaw do dalszego finansowania nowych odwiertów.”

Oberstam zamknął oczy. Wiedział to już od miesięcy, ale coś w nim uparcie odmawiało przyjęcia faktów.
Szlak... – wyszeptał, choć nikt go nie słyszał.

Przed drzwiami czekał Friedrich Kramer, kierownik kopalni. Stary górnik, pamiętający czasy, gdy w Glänzberg każdy dzień przynosił nowe złoto.
Herr Oberstam, górnicy pytają, co dalej – odezwał się. – Mówią, że jeśli kopalnia stanie, miasto padnie.
Miasto nie padnie – odparł tamten sucho. – A kopalnia będzie pracować dalej.

Brzmiało to tak, jakby próbował przekonać bardziej siebie niż rozmówcę.

Tego samego dnia do Die Erz dotarła depesza z wydziału gospodarki. Krótka, nudna i w zasadzie pusta, niezwykle nawet jak na urzędowe standardy.

W związku z utrzymującym się spadkiem wydobycia, Departament Gospodarki oczekuje raportu o stanie finansowym Glänzbergu do dnia 20 listopada. Prosimy o wskazanie alternatywnych kierunków rozwoju gospodarczego.

Alternatywnych kierunków nie było. Całe miasto oddychało rytmem kopalni – gdy ta milkła, milknęło wszystko.

Wieczorem, gdy mgła opadła stając się jeszcze gęstszą, Oberstam przeszedł się do zajezdni kolejowej w porcie. Wagony z pustymi skrzyniami stały nieruchomo, a między nimi siedziało kilku dokerów, paląc w milczeniu resztki tytoniu.
Złoto się skończyło – mruknął jeden z nich. – Ale niech pan zobaczy, jak pięknie paruje ziemia po deszczu. Jakby w środku coś się jeszcze tliło.
Oberstam słysząc tą dyskusję tylko spojrzał na niego stojąc w oddali i nie wydając chociaż dźwięku. W jego głowie panował niespotykany dla niego mętlik gdzie jedne myśli przewlekały się z innymi pchając go do coraz to innych konkluzji.

Poufna Depesza
Dokument nr 01/11/1925

Do: Departament Gospodarki Krajowej
Od: Oberstam Glänzberg
Data: 8 listopada 1925 r.

W nawiązaniu do Państwa pisma z dnia 7 listopada br., uprzejmie informuję, iż sytuacja produkcyjna kopalni Glänzbergu uległa dalszemu pogorszeniu. Wydobycie złota spadło o 87% względem analogicznego okresu roku poprzedniego.

Pomimo niekorzystnych prognoz geologicznych, podjęto działania mające na celu ustabilizowanie zatrudnienia oraz utrzymanie produkcji.

Władze miejskie pozostają przekonane, że Glänzberg, jako ośrodek górniczy o bogatych tradycjach, przetrwa chwilowe trudności i utrzyma kluczowe znaczenie w strukturze gospodarczej regionu.

Podpisano:
Albert Fryderyk de Espada
Oberstam Glänzbergu
Awatar użytkownika
Heinz-Werner Grüner Stempel
Oberhaupt
Posty: 18595
Rejestracja: 06 maja 2021, 12:34
Lokalizacja: Stadt Edelweiss, Edelweiss

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Ostatnia Jesień - Opowiadanie

Post autor: Heinz-Werner Grüner »

Przykre wiadomości. Oberhaupt ustosunkuje się oficjalnym pismem w kolejnych dniach.
(-)Heinz-Werner Grüner
OBERHAUPT EDELWEISS
Obrazek Obrazek ..
Awatar użytkownika
Albert Fryderyk de Espada Stempel
Posty: 2441
Rejestracja: 01 marca 2022, 21:26
Lokalizacja: Glänzberg

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Ostatnia Jesień - Opowiadanie

Post autor: Albert Fryderyk de Espada »

:E Rozdział II :E
Przeciek



Glänzberg, 10 listopada 1925 roku



Poranek zaczął się jak każdy, zimny wiatr od zachodu i dźwięk syreny, która kiedyś budziła robotników na pierwszą zmianę. Teraz jej echo odbijało się od pustych podwórek, jakby wołała o ludzi, którzy już nie ma.

W ratuszu panował ten sam chłód, co w kopalni. Kiedy Oberstam wszedł do gabinetu, sekretarz już czekał, nerwowo przekładając gazety.

Herr Oberstam… mamy problem. - wybełkotał lekko łamiącym się głosem
Kolejny raport? – zapytał sucho wieszając płaszcz przy drzwiach
Gorzej. Proszę spojrzeć. - odpowiedział kierując wzrok na biurko

Tam leżała dzisiejsza „Glänzberger Zeitung”. Nagłówek, zapisany tłustą czcionką, przecinał pierwszą stronę wzdłuż i wszerz:

„ZŁOTO PUSTOSZEJE. GEOLOG OSTRZEGA PRZED ZAŁAMANIEM.”

Pod spodem nazwisko: dr Emil Harz. Cytat rzekomo z jego ust: „Kopalnia może stanąć w ciągu kilku tygodni.

Oberstam czytał powoli, starając się, by ręce mu nie drżały. Wiedział, że taki przeciek oznacza tylko jedno: panika. Plotki, które dotąd krążyły między ludźmi, nagle stały się prawdą drukowaną, a prawda drukowana w takim mieście miała moc większą niż niejedna decyzja władzy.

Kto to puścił? – zapytał cicho.
Redaktor naczelny twierdzi, że otrzymał anonimowo fragment raportu. - oparł sekretarz
Fragment? – uśmiechnął się gorzko. – Jak wygodnie.


Wtem drzwi otworzyły się gwałtownie z niemałym impetem. W nich stal Friedrich Kramer, cały spocony, choć na zewnątrz panował chłód.
Herr Oberstam, Ludzie przy kopalni są wściekli – powiedział nawet nie witając się. – Twierdzą, że ukrywamy prawdę. Że chcemy ich zostawić bez pracy na zimę. Musimy coś zrobić. - mówił tak szybko i raptownie że zaczynało brakować mu tchu przy kolejnych słowach

Oberstam milczał chwilę marszcząc brwi, po czym odsunął gazetę na bok.
Przygotujcie spotkanie na jutro. Die Erz, godzina osiemnasta. Powiem im wszystko, co trzeba. - odpowiedział odwracaj się w w stronę Kramer
Wszystko? – Kramer uniósł brwi.
To, co trzeba – powtórzył.

W południe miasto huczało jak w ulu. Górnicy przestali schodzić do szybów, rodziny gromadziły się przed sklepami, a dzieci biegały po ulicach, powtarzając słowa zasłyszane od dorosłych: „koniec”, „pusto”, „uciekać”.

Nikt już nie pamiętał, kto pierwszy powiedział, że Glänzberg przestanie istnieć, gdy złoto się skończy. Ale teraz to zdanie powracało jak echo: nic bez złota nie zostanie.
Po południu Oberstam odwiedził dr. Harza. Laboratorium znajdowało się w małym, ceglastym budynku, którego wnętrze jak na gabinet człowieka uczonego posiadało dość niechlujny wygląd ubogacany kurzem, ziemią i kamieniami w każdym kącie.

Harz słysząc wchodzącego gościa uniósł głowę znad mikroskopu, kierując wzrok na stojącego w drzwiach i wpatrującego się w niego Espadę.
To nie ja – powiedział zanim Oberstam zdążył cokolwiek powiedzieć. – Nikomu nic nie powiedziałem. -
Domyślam się... – odparł spokojnie. – Ale teraz nie chodzi o winnych. Na to już trochę za późno, chodzi o to, co będzie jutro. -


Geolog wyciągną okulary z kieszonki w marynarce i począł je przecierać próbując zebrać myśli.
Wiem, co powie pan jutro? - zapytał w końcu
- Powiem, że mamy plan. Że jest szansa, oni tego potrzebują. - odparł Espada przechadzając się po pomieszczeniu
A my? – zapytał Harz. –

Espada nie odpowiedział. Zamiast tego spojrzał na duży arkusz papieru rozłożony na stole. Był to szkic głębokich warstw pod Glänzbergiem. Pełen linii, oznaczeń i krzywych, których zwykły mieszkaniec nie potrafiłby zinterpretować.

Jedna z nich była zaznaczona czerwienią.

Mówił pan, że pod poziomem 700 stóp może znajdować się jeszcze jakieś żyły... – powiedział Oberstam.
Mogą. Ale nie mam jak tego sprawdzić. A nawet jeśli… – Harz pokręcił głową. – Warstwy są niestabilne i wykopanie tam korytarza byłoby bardzo nieroztropne.-
A mamy jakieś inne wyjście? - zapytał Espada kierując wzrok na doktora

Geolog nie odpowiedział. Nie musiał, obaj wiedzieli co znaczyła czerwona kreska a innej szansy nie było w zasięgu.

W wieczornych barach i piwiarniach rozszalała się burza słów. Jedni krzyczeli, że znalezienie winnego nic nie zmieni. Inni, że „ktoś musi za to odpowiedzieć”. Jeszcze inni, że nie wolno pozwolić, by Glänzberg umarł z zimna.


Poufna Depesza
Dokument nr 02/11/1925


NOTATKA SŁUŻBOWA
Biuro Oberstama Glänzberg
Data: 10 listopada 1938 r.

W związku z publikacją materiałów dotyczących stanu kopalni w dzienniku lokalnym, istnieje ryzyko wystąpienia niepokojów społecznych.

Zarząd miasta rekomenduje:
  • Zwołanie zebrania publicznego na dzień 10 listopada br.
  • Częściowe ujawnienie informacji o spadku produkcji.
  • Wstrzymanie planowanych zwolnień do czasu zakończenia analizy sytuacji.
  • Przygotowanie raportu o możliwości rozszerzenia prac górniczych na poziomy głębokie (materiał roboczy).
Podpisano:
Albert Fryderyk de Espada
Oberstam Glänzbergu


________________________________________________________________________________________________
Heinz-Werner Grüner pisze: 08 listopada 2025, 21:58 Przykre wiadomości.
Ja to po prostu inaczej chyba nie potrafię.
Awatar użytkownika
Heinz-Werner Grüner Stempel
Oberhaupt
Posty: 18595
Rejestracja: 06 maja 2021, 12:34
Lokalizacja: Stadt Edelweiss, Edelweiss

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Ostatnia Jesień - Opowiadanie

Post autor: Heinz-Werner Grüner »

Przekazać bezzwłocznie do rąk własnych Oberstama
podpisano
H.W. Grüner
Obrazek
Stadt Edelweiss, 10 listopada 1925 roku

Sehr geehrter Herr Oberstamm,
Dotarły do mnie wieści o zamęcie, jaki ogarnął Glänzberg po ostatnich publikacjach prasowych. Nie jest to już kwestia jednej kopalni ani jednej gazety – to próba, jaką przechodzi całe miasto, a wraz z nim nasza Kotlina. Wiem, że spoczywa na Panu ciężar nie tylko decyzji, ale i spojrzeń tysięcy ludzi, którzy dziś szukają w Panu oznak pewności.

Piszę, aby przekazać Panu nie tyle rozkazy, ile możliwości. Bo w takich chwilach sama dyscyplina nie wystarczy – potrzebna jest mądrość i odwaga.

Jeśli rzeczywiście istnieje szansa na złoto poniżej siedemsetnej stopy, niech Pan rozważy próbę dotarcia tam, choćby przy ryzyku strat. Byłby to czyn desperacki, ale i wielki. W historii zapisuje się nie tych, którzy unikali ryzyka, lecz tych, którzy mieli odwagę zejść głębiej, gdy wszystko zdawało się już stracone. Jeżeli podejmie Pan ten krok, Kotlina stanie za Panem, a odpowiedzialność wezmę wspólnie z Panem.

Jeśli jednak badania dr Harza wskazują, że dalsze prace grożą zawaleniem, proszę przygotować plan kontrolowanego wstrzymania wydobycia, ale z jednoczesnym utrzymaniem ludności przy pracy w inny sposób. Można uruchomić warsztaty obróbki rud, przetwórnie, bądź rozpocząć przygotowania do eksploatacji terenów północnych. Choć ta droga nie da chwały natychmiast, ocali spokój i pozwoli ludziom przetrwać zimę bez chaosu.

Trzeci wariant to, jeżeli nastroje w mieście staną się zbyt gorące, można rozważyć kontrolowane ujawnienie winnego przecieku – choćby symbolicznego. Czasem tłum potrzebuje obrazu winy, by wrócić do porządku. Niech to jednak będzie decyzja wyważona, a nie zemsta. Lepiej złożyć ofiarę z jednego nazwiska, niż stracić cały region w płomieniach. Wariant nie da jednak nowych miejsc pracy i nie wspomoże wydobycia.

Można też przeczekać – pozwolić, by czas sam rozproszył lęk. Ludzie są jak rzeka: po burzy woda znów staje się przejrzysta. Jeśli uzna Pan, że każda decyzja tylko pogłębi zamęt, niech Pan ograniczy się do słów uspokojenia i wyczeka, aż zapał tłumu wygaśnie. To najłatwiejsze rozwiązanie, ale też najbardziej niepewne, bo wymaga wiary, że ludzie jeszcze ufają władzy.

Cokolwiek Pan uczyni, niech Pan pamięta: Glänzberg nie jest samotną wyspą, a Pan nie stoi w tym sam. Kiedy przyjdzie czas, przyjadę osobiście, by wesprzeć Pana wobec mieszkańców.
Proszę działać z rozwagą i bez lęku. Większość katastrof rodzi się nie z braku złota w ziemi, lecz z braku odwagi w sercu człowieka.


Z wyrazami szacunku,
Obrazek
(-)Heinz-Werner Grüner
OBERHAUPT EDELWEISS
Obrazek Obrazek ..
Awatar użytkownika
Albert Fryderyk de Espada Stempel
Posty: 2441
Rejestracja: 01 marca 2022, 21:26
Lokalizacja: Glänzberg

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Ostatnia Jesień - Opowiadanie

Post autor: Albert Fryderyk de Espada »

:E Rozdział III :E
Głębiej



Glänzberg, 13 listopada 1925 roku



Wiatr z gór przyniósł chłód a wraz z nim szron, ten osiadł cienką, srebrzystą powłoką na dachach, oknach i kamieniach. Wiatr przyszedł z południa - niósł ze sobą nie tylko ostrzejsze powietrze, też i wieści: pismo Oberhaupta czytane w biurze Oberstama jak rozkaz lecz jakoś dziwnie... uspokajający - rząd Kotliny stoi za Glänzbergiem, decyzje trzeba podejmować z odwagą. To słowa, które miały dodać jakiejś otuchy, potwierdzały jedną prostą prawdę: w tym momencie dwie rzeczy były jasne - miasto wymagało działania, a decyzja zapadła już dawno przed nadejściem listu.

Na placu przed Goldgräberstation Nr. 1 panował wzmożony ruch. Skrzynie z materiałami wybuchowymi, urządzenia pomiarowe i narzędzia ustawiano przy wejściu do kopalni i powoli opuszczana w dół. W biurze dyrekcji paliły się lampy, choć była dopiero południe. Od początku mieliśmy tylko jeden plan - kopać głębiej. Ryzyko było znane, ale niewykonanie tego kroku znaczyło dla miasta coś gorszego niż niebezpieczeństwo: stagnację i powolne wymieranie.

Obrazek


Oberstam siedział przy stole z mapami i planami odwiertów. Pismo od Oberhaupta ubrało w słowa to, co już od dawna mu podpowiadał wewnętrzny głos. Czytane wielokrotnie, nie zmieniało jednak faktu, że decyzja należała do niego i że jej konsekwencje będą mogły ważyć ciężko.

Dr Emil Harz stał przy oknie z rękami splecionymi za plecami.
Herr Oberstam, zejście poniżej siedemsetnej stopy jest obciążone znacznym ryzykiem. Skały wykazują niestabilność. Wstrząsy już od miesięcy odnotowywaliśmy narastające wstrząsy... -
Jeżeli gdzieś ma być jeszcze złoto to tylko tam – przerwał Oberstam, chłodno i krótko. – Nie możemy pozwolić, by Glänzberg przeszedł do historii jako miejsce, które się poddało. -
Harz milczał, mierząc ciężar słów.
A jeśli się mylimy? — zapytał w końcu.

De Espada jedynie poniósł głowę znad biurka i przeszył swojego rozmówcę milczącym spojrzeniem z góry do dołu po czym przesunął w jego stronę już podpisane rozporządzenie bez żadnego słowa ponownie kierując wzrok na dokumenty przed nim.

ROZKAZ NR 17/1925 – ZEZWOLENIE NA WYDOBYCIE

Za zgodą władz Komitatu, zezwala się na kontynuację odwiertów w sektorach południowych na poziomie poniżej 700 stóp z wykorzystaniem materiałów wybuchowych. Wszystkie prace prowadzić z zachowaniem niezbędnych środków ostrożności.

Albert Fryderyk de Espada, Oberstam Glänzbergu

Kiedy po południu syrena kopalni zawyła wołając ludzi do pracy pierwszy raz od dłuższego czasu - jej dźwięk odbił się od skał z takim echem iż w oddali z górskich szczytów zaczęły nawet kruszyć się kamienie. Górnicy schodzili do szybów kopalni w milczeniu wielu z nich spojrzało na otwory szybu z kamiennymi twarzami. Nikt nie śpiewał, jak dawniej na ustach mieli skupienie i niepewność, który udawało się chować tylko za rutyną pracy.

W korytarzach pod ziemią unosił się zapach wilgoci i metalu. Lampy gazowe rzucały żółte plamy światła na ściany, a wiertła skrobały kamień z rytmem, który przypominał oddech. Kilofy ruszyły - metal obijał się o skałę, a ziemia wydawała się coraz bardziej drzeć od tych uderzeń a powietrze z każdym metrem tężało.

W dzienniku dr. Harza zapisano nocą:
O godzinie 22:40 zarejestrowano krótkotrwały wstrząs. Temperatura powietrza na głębokości 680 stóp wzrosła o 4°C. Źródło tego nagłego ocieplenia nieznane. Zjawisko nienaturalne — kontynuacja badań zalecana.

Nazajutrz po poranku przyszła wiadomość z dolnego szybu; woda zaczęła wydobywać się miejscami ze skał, mimo że powietrze na powierzchni było przesycone mrozem i szronem na dnie kopali było wyższe o nawet 12 °C. Próbowano to tłumaczyć kondensacją, lecz nawet sam Harz nie ukrywał że nie jest to coś normalnego..

Oberstam przyszedł przyjrzeć się otworowi nowego odwiertu. Z wnętrza wydobywał się delikatny, równy szum — jak oddech wielkiego zwierzęcia ukrytego w ciemnościach.
Czujecie? – zapytał jednego z robotników.
Tak, Herr Oberstam… jakby coś tam się poruszało. Ziemia tam na dole oddycha... -

Oberstam spojrzał w głąb i poczuł coś innego niż chłód poranka, coś co nie miało związku z zimnym wiatrem hulającym na zewnątrz. Jak wraz z biciem ludzkiego serca w stojących na powierzchni uderzały delikatne podmuchy ciepłego powietrza. Pozostawił jednak swoje przemyślenia dla siebie, na razie prace miały trwać dalej.


Poufna Depesza

Dokument nr 03/1925

Raport z inspekcji Goldgräberstation Nr. 1
Data: 16 listopada 1925 r.
Sporządził: dr Emil Harz

W wyniku podjętej decyzji o wznowieniu prac na poziomie VII zarejestrowano niepokojące zjawiska: nieregularne drgania gruntu oraz miejscowe podwyższenie temperatury skał w rejonie odwiertów (ok. 680 stóp). W sektorze południowym (Szyb 7B) obserwuje się drobne pęknięcia i wycieki wody o podwyższonej temperaturze. Przyczynę zjawiska należy zbadać bezzwłocznie; zalecam ograniczenie prac do czasu uzyskania dodatkowych danych.


Dr Emil Harz
Awatar użytkownika
Albert Fryderyk de Espada Stempel
Posty: 2441
Rejestracja: 01 marca 2022, 21:26
Lokalizacja: Glänzberg

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Ostatnia Jesień - Opowiadanie

Post autor: Albert Fryderyk de Espada »

:E Rozdział IV :E
Echo



Glänzberg, 21 listopad 1925 roku

Poranek przyniósł niespodziewanie ciepłe i przyjemne światło w dni które coraz częściej słonce wstawało nade późno i chowało się wyjątkowo szybko. Mgły, które jeszcze tydzień wcześniej pokrywały całą kotlinę ciężkim, welonem, tym razem uniosły się wyżej, odsłaniając połyskujące krawędzie dachów pokrytych tylko cienką rosą.
Oberstam stał na rozjeżdżonym placu przed Goldgräberstation Nr. 1 przyglądając się pracom.

Dr Harz podszedł powoli, zaciskając dłonie na złożonej teczce raportów.
Temperatura w sekcji południowej znów wzrosła – powiedział cicho. – Niepokojąco szybko.
Wiem – Oberstam nie odrywał wzroku od zabudowań kopalni. – Ale jeśli zatrzymamy prace teraz, zanim coś znajdziemy…

Harz spuścił wzrok.
Ryzyko wciąż jest wysokie. -
Zawsze było – odparł de Espada. – Tyle że teraz już nie mamy czasu wybierać. -

Tego dnia kopalnia pracowała znów pełną mocą. Na powierzchni panował większy ruch niż kiedykolwiek od początku kryzysu: skrzynie z ładunkami przewożono na wózkach, inżynierowie wymieniali krótkie komendy, a grupa górników przygotowywała się do czegoś, co szykowano już od tygodnia.
Pierwszej od dawna dużej eksplozji w poziomie VII.

Oberstam unikał wchodzenia do kopali, ale z platformy przed budynkiem kopali miał pełny widok na przygotowania. Górnicy działali jak dobrze naoliwiona maszyna — sprawnie, precyzyjnie, zwożąc na dno szybu kolejne skrzynie i wywożąc wózki pełne kamienia i ziemi.

Starszy przodowy, Kurt Meller, podszedł do nich, wycierając dłonie o zabrudzoną chustę.
– Herr Oberstam, wszystko gotowe. Ładunki osadzone. Jeśli skała ustąpi, będziemy mogli wejść głębiej o dobre dziesięć metrów.

A jeśli nie ustąpi? – spytał Harz półgłosem.
Meller spojrzał na niego ze zmęczonym uśmiechem.
Ustąpi, nie ma takiej skały co oprze się kilkunastu kilogramom trotylu -
Oberstam skinął głową.
Możecie zaczynać -

Wkrótce w całej stacji zapadła nietypowa cisza. Ptaki odleciały z dachów. Wiatr osłabł. Harz wsłuchiwał się w ten spokój z rosnącym niepokojem.

Na dole, w głębi szybu, górnicy uruchomili zapalniki.

Odliczanie! -
Głos przodowego odbił się echem od stalowych ścian.

Trzy…
Oberstam zacisnął dłonie na poręczy.

Dwa…
Harz poczuł, jak ziemia pod butami drga, choć ładunki jeszcze nie wybuchły.

Jeden!

Huk odbił się od skał jak uderzenie młota w ogromny dzwon a następnie wyrwał się z wnętrza kopali.

Potem przyszedł drugi dźwięk.
Nie nawoływania. Nie obsuwające się kamienie.

Niski, przeciągły pomruk — jakby coś pod nimi od się ruszyło.
Ziemia zadrżała. Najpierw delikatnie. Potem mocniej. Na pobliskich barierach pojawił się drobny, regularny rytm wibracji.

To nie jest normalne… – szepnął Harz, cofając się o krok.

W tym samym momencie z wylotu szybu wyrwał się podmuch pary — gorącej, wilgotnej, niosącej ze sobą ostry, metaliczny zapach głębokich warstw ziemi.
Ludzie zaczęli uciekać. Ktoś krzyknął w dole, ale brzmiało to tak, jakby było stłumione i zagłuszane syczącym i sypiącym się dziwakiem opadającej ziemi i kamieni wyrzuconych na zewnątrz kopalii.

Meller ruszył w panice nie w stronę szybu — ku telefonowi alarmowemu.
Zatrzymać wszystkie prace! Natychmiast! -
Dźwięk syreny alarmowej jedynie spotęgował panujący dookoła nich chaos


Obrazek


Nad kopalnią uniosła się mieszanka pary i pyłu.

Z wnętrza szybu dobiegło kolejne echo — tym razem głuche, nieludzkie, jakby kamień upadał z wielkiej wysokości i odbijał się od ścian.

A potem zapadła cisza.
Cisza cięższa niż wszystkie poprzednie.

Oberstam zamarł kurczowo trzymając się poręczy przed sobą
Gdzie Meller? – zapytał, zdezorientowany oglądając się za siebie.

Harz spojrzał w czarną otchłań szybu.
Musimy natychmiast wysłać kogoś na dół -
Najpierw musimy wiedzieć… kto tam został. – Głos Oberstama ledwie drżał.


Poufna Depesza
Protokół powykonawczy – Eksplozja techniczna P7B/b]

Goldgräberstation Nr. 1
Data: 21 listopada 1925 r.
Status: Otwarty – analiza w toku

O godzinie 11:52 przeprowadzono detonację zestawu ładunków w sektorze P7B.
Natychmiast po eksplozji odnotowano silną emisję pary i nagły wzrost temperatury powietrza w szybie głównym.
Stwierdzono także nieregularne drgania podłoża o nieznanym pochodzeniu.
Kontakt z załogą sekcji dolnej został utracony.
Szczegółowy raport zostanie sporządzony po zabezpieczeniu terenu.


sporządził:
Inż. K. Meller
Awatar użytkownika
Heinz-Werner Grüner Stempel
Oberhaupt
Posty: 18595
Rejestracja: 06 maja 2021, 12:34
Lokalizacja: Stadt Edelweiss, Edelweiss

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Ostatnia Jesień - Opowiadanie

Post autor: Heinz-Werner Grüner »

[Nie znam celu i zamiarów, ale czyta się to świetnie - w połaczeniu z muzyką, wręcz rewelacyjnie. Od razu przypomina mi się klimat z gry Frostpunk. Cieszę się, że to zacząłeś. Możemy więc w to brnąć, ale na priw zdradź mi w jaką stronę to idzie. ;)]
:E :E :E :E :E :E :E :E :E
(-)Heinz-Werner Grüner
OBERHAUPT EDELWEISS
Obrazek Obrazek ..
Awatar użytkownika
Isabella M. Neumann-Swann Stempel
Posty: 1966
Rejestracja: 15 marca 2022, 19:57
Lokalizacja: Wien/Wolkenbad

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Ostatnia Jesień - Opowiadanie

Post autor: Isabella M. Neumann-Swann »

Ja mam pewne podejrzenia w jaką stronę może to iść. Ale przyznam się miło się czyta to opowiadanie
Obrazek
(-) Isabella Marie Augentrost-Cargalho Neumann-Swann [von Lichtenstein]
Obrazek
Awatar użytkownika
Albert Fryderyk de Espada Stempel
Posty: 2441
Rejestracja: 01 marca 2022, 21:26
Lokalizacja: Glänzberg

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Ostatnia Jesień - Opowiadanie

Post autor: Albert Fryderyk de Espada »

:E Rozdział V :E
Pod ziemią



Glänzberg, 15 minut od katastrofy

Przez kilka minut po eksplozji panował tylko chaos.
Gwizdy syreny wciąż odbijały się od zboczy doliny, ale nikt na nie nie reagował, wszyscy patrzyli na wylot szybu z którego unosiła się gęsta, mętna para zmieszana z kurzem, ziemią i kamieniami. Pachniała żelazem, wilgocią i… czymś jeszcze. Czymś bardzo gorącym, co nie powinno znajdować się tak blisko powierzchni.

Oberstam cofnął się o dwa kroki, jakby niewidzialna fala uderzeniowa odrzuciła go od barierki.
Zróbcie przejście! – krzyknął, choć jego głos ginął w zgiełku. – Natychmiast policzyć ludzi, którzy zeszli na dół! -

Górnicy biegali między sobą, wołając imiona.
Vogel!
Schneider!
Gdzie jest Hegel?!

Dr Harz stał z boku, oszołomiony. Nerwowo otwierał i zamykał teczkę, jakby szukał w niej odpowiedzi na pytania, których nikt nie odważył się zdać.
Chmura jest zbyt gorąca – powiedział w końcu. – To nie jest zwykły wybuch. Coś bardzo złego musiało się stać na dole.

Obrazek


W tej chwili z głębi kopalni dobiegł pojedynczy dźwięk: stukot metalu o kamień.

Lina! Sprowadzić linę i zespół asekuracyjny! – rozkazał Meller.
Ale zanim ktoś zdążył ją przynieść, z ciemności wyłoniła się sylwetka.

Najpierw postać była ledwie cieniem w mlecznej parze. Potem zaczęła nabierać kształtu — człowiek, pokryty pyłem, potargany, z rozdartych ubrań sączyła się ciemna woda. Osunął się na kolana na krawędzi szybu.

Pomocy… – wychrypiał.

Dwóch górników dopadło do niego natychmiast, podtrzymując go pod ramiona.

Kto tam został?! – zapytał Oberstam, nachylając się. – Ilu tam zostało!? -
Mężczyzna próbował odpowiedzieć, ale tylko zakaszlał, plując brunatną wodą.

Harz przyklęknął przy nim i dotknął jego czoła - parzyło.
On jest cały poparzony... pewnie nawet od środka – wymamrotał, cofając rękę. – To nie od ognia czy wybuchu. To ta para. -

Górnik uniósł powoli głowę. W jego oczach był strach graniczący z obłędem.
Tam… ściana… runęła… a potem… było już tylko ciemno i wrzask… -

Zanim zdążył powiedzieć coś więcej, zemdlał.

Próby zapanowania nad sytuacją trwały gdy nadchodził zmierzch.
Robotnicy z ratownictwa górniczego pojawili się wreszcie na placu, niosąc skrzynie z wyposażeniem: maski tlenowe, lampy, koce.

Starszy ratownik podszedł do Oberstama.
Herr Oberstam, wejście do szybu jest obecnie niemożliwe. Temperatura na dolnych poziomach jest niebezpiecznie wysoka. Jeśli zjedziemy teraz, ugotujemy się. -

Tam są nasi ludzie – warknął Oberstam. – Nie możemy czekać! -
Nie mamy wyjścia. Bezpiecznie można zejść raptem kilka metrów w dółm Jeśli temperatura wzrosła wskutek przebicia warstwy wodonośnej lub komory termicznej… to szybko nie ustąpi. Potrzebujemy chłodzenia, wentylacji, i przede wszystkim… czasu. -

Harz zbliżył się, trzymając w dłoniach kieszonkowy termometr, który przed chwilą wyjął z pary nad szybem.
Para się, dopóki nie dotyka powierzchni i nie miesza się z chłonniejszym powietrzem– powiedział sucho. – Ta temperatura nie jest bardzo wysoka nawet kila metrów w dół. Zrobiliśmy coś, co odsłoniło głęboki rezerwuar ciepła.

Oberstam spojrzał na niego ostro.
Czy to znaczy, że chodnik się zapadł? - zapytał
Nie wiem jeszcze – odparł doktor. – Ale wiem jedno: to nie koniec. Woda… nie powinna być tam aż tak gorąca. -

Z placu dobiegł krzyk.
Ktoś znalazł drugiego ocalałego - przytomnego, ale ciężko rannego.
A za nim przyniesiono coś jeszcze.

Kask Hegela.
Pęknięty na pół.
Bez właściciela.

Oberstam zacisnął szczękę tak mocno, że zadrżały mu policzki.
Potem odwrócił się do ratowników.
Zabezpieczyć cały teren. Niech nikt nie zbliża się do szybu bez mojej zgody. - wykrzyczał oddalając się szybkim krokiem
- A pan dokąd nimby idzie? - krzyknął ratownik
- Znaleźć kogoś do pomocy - odpowiedział

Harz spojrzał w dół po raz ostatni. Para wciąż unosiła się jak mgła nad cmentarzem.
Awatar użytkownika
Heinz-Werner Grüner Stempel
Oberhaupt
Posty: 18595
Rejestracja: 06 maja 2021, 12:34
Lokalizacja: Stadt Edelweiss, Edelweiss

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Ostatnia Jesień - Opowiadanie

Post autor: Heinz-Werner Grüner »

:E Rozdział Va :E
Oczyma władzy


- - - - - - - - - - - - - -






Der Sitz, Stadt Edelweiss
24 listopada 1925, godz. 19:47
Depesza pilna – najwyższy priorytet


W momencie, gdy wieść o katastrofie w kopalni złota w Glänzbergu dotarła do Stadt Edelweiss, Oberhaupt Kotliny Edelweiss, Heinz-Werner Grüner, przerwał naradę i natychmiast wydał serię rozkazów. Jego głos niósł się przez korytarze Der Sitz niczym uderzenia młota o kowadło.

– Do wszystkich jednostek operacyjnych! – zagrzmiał, stając przy głównym pulpicie komunikacyjnym.
– Potwierdzono katastrofę w kopalni Glänzberg. Temperatura rośnie, ocalali są ciężko ranni. Ratownicy miejscowi nie są w stanie zejść na dół. Natychmiast uruchomić procedurę Edelweiß-Schacht.

Oficer dyżurny przełknął ślinę.
– Jawohl, Herr Oberhaupt! – po czym zaczął przepisywać rozkazy do depesz.

Grüner chodził szybko po sali, jakby próbował odgonić ciężar myśli, które, jak przeczuwał, przyniosą jeszcze gorsze wieści.
DEPESZA NR 44/1925 – DO DOWÓDZTWA 2. GEBIRGSINFANTERIEREGIMENT


Rozkaz natychmiastowego marszu.
2. Gebirgsinfanterieregiment natychmiast wyruszy do Glänzbergu.
Zadania: zabezpieczenie terenu, pełna izolacja szybu, utrzymanie perymetru oraz pomoc oddziałom ratowniczym.
Użyć pełnego wyposażenia górskiego.
Czas osiągnięcia gotowości: 60 minut.
Meldować niezwłocznie po dotarciu.
– Oberhaupt H.-W. Grüner


Gdy depesza została przekazana, Grüner zatrzymał się przy oknie. Za szybą migotały światła nocnego Edelweiss, a wysoko w górach, w ciemnej kotlinie, połyskiwała nikła łuna – odbicie pary unoszącej się z kopalni.


Obrazek


- - - - - - - - - - - - - -
DEPESZA NR 45/1925 – DO PIERWSZEGO SZPITALA W STADT EDELWEISS


Wezwanie wszystkich dostępnych zespołów medycznych.
Rozkazuję natychmiast wysłać trzy zespoły medyczne i oddział medyków polowych do Glänzbergu.
Zabezpieczyć środki na oparzenia, inhalacje, sprzęt chłodzący i zestawy odkażające.
Koordynować działania z dowódcą Oberstamem oraz dr. Harzem.
Transport ambulansami parowymi – bez opóźnień.
– Oberhaupt H.-W. Grüner

- - - - - - - - - - - - - -

- ROZKAZ SPECJALNY – URUCHOMIENIE MAULWURFÓW - dyktował...

W sali technicznej Der Sitz uniósł się nerwowy szept, gdy Oberhaupt wypowiedział słowa, których nikt nie spodziewał się dziś usłyszeć.

– Otworzyć hangar południowy. Uruchomić oba działające Maulwurfy.



Główny inżynier uniósł wzrok znad planów.

– Herr Oberhaupt… one nie były testowane od wiosny. Ich silniki…

– Nie obchodzi mnie to! – ryknął Grüner.
– One mają zejść w głąb i utorować bezpieczny korytarz. Jeśli nie użyjemy ich teraz, ludzie tam zginą.



Oficer zapisał rozkaz do kolejnej depeszy.
DEPESZA NR 46/1925 – DO HANGARU POŁUDNIOWEGO

Natychmiast uruchomić Maulwurfy nr I oraz II.
Załogi w pełnym składzie.
Utrzymywać stalowe osłony chłodzące, temperatura w kopalni przekroczyła poziom krytyczny.
Pojazdy mają kopać do momentu nawiązania kontaktu z najniższym bezpiecznym chodnikiem.
Czas wyjazdu – bezzwłocznie.
– Oberhaupt H.-W. Grüner


- - - - - - - - - - - - - -



Oberhaupt dopiero po wydaniu wszystkich rozkazów pozwolił sobie zatrzymać się na moment. Wziął głęboki oddech, jakby niosła go świadomość ciężaru, który spadł na jego barki.

– Jeśli tam na dole jest ktoś żywy – powiedział cicho – znajdziemy go. Za wszelką cenę.

Oficerowie w sali spojrzeli na siebie nerwowo, ale nikt nie ośmielił się podważyć słów Oberhaupta.

Rozkazy zostały wysłane.
Pojazdy Maulwurf wyjechały z hangaru, rycząc jak rozbudzone zwierzęta.
2. Gebirgsinfanterieregiment maszerował już w stronę Glänzbergu.
A w mieście, w chłodzie listopadowej nocy, zaczęły bić dzwony alarmowe.
Akcja ratunkowa Kotliny Edelweiss została rozpoczęta.
(-)Heinz-Werner Grüner
OBERHAUPT EDELWEISS
Obrazek Obrazek ..
ODPOWIEDZ

Wróć do „Glänzberg”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości