1/2 FINAŁU
19 listopada 1925 roku
Lumeria - Leocja
Dwa wspaniałe mecze obejrzeliśmy na edelweisskim turnieju.
W pierwszym Lumeria zagrała z Leocją, gdzie ta pierwsza ekipa była stawiana w roli faworyta, pomimo tego, że Leoci nie przegrali żadnego ze spotkań, ba nie stracili nawet punktu.
Otwarcie festiwalu strzeleckiego zaczęło się już w 2', po rzucie rożnym Jumadi Deka posyła piłkę głową. Było to ósme trafienie tego snajpera w tym turnieju! Lwy nie nacieszyły się długo prowadzeniem, gdzyż trzy minuty później wyrównał Rodger Day. Atomowe uderzenie z 25 metrów godne półfinału! Leoci jednak nie dawali za wygraną i w 29' ponownie zaskakują defensywę Lumerii. Ponownie głową, ponownie Deka i ponownie przy asyście Hirda! Dziewiąty gol w tym sezonie Jumadi'ego.
Jakby mało było emocji, strzałem w ostatniej sekundzie pierwszej połowy spotkania popisał sie Basso, doprowadzając do remisu. Zaskoczonie Leotów trwało jeszcze w drugiej połowie kilkadzieścia minut ale ostatecznie to oni lepiej wytrzymali kondycyjnie to spotkanie. Przełom nastąpił na 7 minut przed końcem meczu. Emile Dombrecht popisał się pięknym uderzeniem z dystansu, nie dając szans Biljanoviciowi. Leoocy kibice wpadli jednak w ekstazę w doliczonym czasie gry, jeszcze jeden gol autorstwa Deki i skompletowanie hattricka oraz przypieczętowanie awansu do wielkiego finału! Piękne zakończenie, radość grających dzisiaj w czarnych trykotach Lwów. Pierwszy w historii awans do finału tej reprezentacji.
Dreamland - Austro-Węgry
W drugim spotkaniu tempo zawodów było prowadzone w wolniejszym tempie, ale emocji również nie brakowało. Co prawda pierwsza połowa mogła troszkę rozczarować, to jednak niebywały wpływ na dalsze losy spotkania miała zapewne kontuzja bramkarza Cesarskich i Królewskich, Agostona Telegdy'ego w 40'. Zastąpił go Rudolf Bilek.
Pomimo tego, że grali bez czołowego piłkarza to właśnie Żółto-Czarni wyszli na prowadzenie w 53' spotkania. Bramkę głową po rzucie roznym strzela...najlepszy asystent tych mistrzostw - Ruca Laurentino.
Radość po pierwszej bramce, tak jak w drugim półfinale, nie trwała długo. Marzyciele pokonali w końcu Bilka w 60'. Kapitan zespołu Hannes Schiffler wykorzystał jedenastkę, z resztą słusznie podyktowaną za błąd austro-węgierskiej obrony. Na tablicy wyników mamy zatem 1:1...
I tak, nie do 90 minuty, ale aż do 120. Ani podczas ostatnich dwóch kwadransów czasu podstawowego, ani podczas dwóch kwadransów dogrywki oba zespołu nie potrafiły znaleźć drogi by umieścić piłkę w siatce. KARNE!
Zaczęli piłkarze w żółtych kooszulkach i czarnych spodenkach. Pierwszy na linii jedenastu metrów staje Divino Donato i...pudłuje! Kolejno podchodzili zawodnicy Dreamlandu i oczywiście pozostali Austro-Wegrzy:
1 : 0 - Hannes Schiffler
1 : 1 - Zalán Jánosi
2 : 1 - Manfred Linz
2 : 2 - Rico Baur
3 : 2 - Andreas Hafner
3 : 3 - Ruca Laurentino
4 : 3 - Jakob Laimer
4 : 4 - Simon Müller
Serię pięciu jedenastek kończył Dreamlandczyk, Elias Manner. Trafi jego zespół awansuje do wielkiego finału i Dreamland stanie przed szansą powtórzenia sukcesu z poprzedniego mundialu, wszak to obrońcy trofeum. Nie trafi, zaczniemy kolejna serię rzutów karnych...Presja olbrzmia, ale Manner się nie ugiął pod nią. Trafia i zapewnie Marzycielom ostateczny triumf!
Finał już w sobotę! Nie zapomnijcie! A spotkają się w nim :
LEOCJA vs DREAMLAND
Mecz o 3. miejsce pomiędzy
AUSTRO-WĘGRY vs LUMERIA
(MAW będą pełnić rolę gospodarza)