I OFICJALNA WIZYTA JEGO KRÓLEWSKIEJ MOŚCI KRISTOFA I W KOTLINIE EDELWEISS
dw: JKM
@Krzysztof Windsor
Pierwsza część wizytacji odbyła się na
Flughafen Edelweiss-Neue Gärten
Der Sitz przywitał niecodziennego gościa chłodem grubych murów, zapachem palonego drewna i światłem wpadającym przez wysokie okna. Wnętrza nie epatowały przepychem, jak to bywało od lat w "sercu Kotliny". Ciężar tradycji (czytaj starodawnego podejścia) i stabilności (tutaj czytaj - brakiem możliwości finansowym), które miały trwać niezależnie od burz politycznych czuć w tych murach na "kilometr. Po krótkim spacerze korytarzami Oberhaupt H.W. Grüner, zaprosił JKM Kristofa do jednego z mniejszych salonów, gdzie kominek już trzaskał, a herbata (ulubiony napój serdecznego gościa) parowała w porcelanie pamiętają ostatnie lecia zeszłego wieku na hasselandzkiej ziemi.
Na początek, zgodnie z niepisaną zasadą obu dworów, nie było mowy o dokumentach ani dekretach. Grüner pozwolił rozmowie popłynąć ku wspomnieniom: anegdotom z dawnych wizyt w Voxlandzie, opowieściom o tym, jak zmieniały się miasta, ludzie i obyczaje, oraz porównaniom tego, co „kiedyś było prostsze”, a co dziś wymaga większej rozwagi. Śmiech pojawiał się częściej, niż można by się spodziewać po spotkaniu tej rangi.
Dopiero później, naturalnie i bez patosu, rozmowa zeszła na sprawy trudniejsze. Do tej pory rozmawiali głownie o niczym konkretnym, w ramach rangi państwowej, jednak los tych, którzy w ostatnich latach znaleźli się poza nawiasem oficjalnych relacji, oraz potrzebę przywrócenia im pełni praw wymagał podjęcia stosownego tonu. Grüner zaznaczył, że nie chodzi jedynie o akt polityczny, lecz o gest porządkujący przeszłość i umożliwiający spokojniejszą przyszłość. Wszyscy wiedzieli, że chodzi o "jego" faktotum (obu!) jak i "królową matkę" ze strony wyjątkowej klasy gościa.
Doszli do porozumienia, że nie dziś, ale w kolejnych dniach ustalą akty prawne odświeżające "zakazy" dla tych osób.
Na zakończenie pierwszego etapu wizyty Oberhaupt wręczył Królowi prezent, którym okazał się ręcznie wykonany zegar gabinetowy, osadzony w ciemnym drewnie i zdobiony subtelnym motywem szarotki. Mechanizm, skonstruowany przez jednego z mistrzów zegarmistrzostwa z regionu Stadt, miał jedną osobliwość: brak sekundnika.
- Niech odmierza tylko to, co naprawdę istotne. — miał powiedzieć Grüner z lekkim uśmiechem.
- Godziny rozmów, decyzji i chwil, których nie warto liczyć zbyt dokładnie.