
Odcinek 1
Kociołek Wandejski
1st of Jugust, 5505John czytający wspomnienia ze zjazdu pisze:Oficjalna wersja wydarzeń brzmi: „Prominentni delegaci padli ofiarą błędu logistycznego”. Prawda jest jednak bardziej prozaiczna i ma smak „Kociołka Panoramiksa” – morderczej mikstury przygotowanej przez wandejską delegację ze zlewów wszystkich alkoholi pozostałych ostatniego dnia zjazdu.
Po spożyciu tego specyfiku, Helwetyk Romański, Heinz-Werner Grüner oraz Orjon Surma stracili kontakt z bazą (i rzeczywistością). Przekonani, że wchodzą do najnowocześniejszego pociągu relacji Radom-Warszawa, w rzeczywistości załadowali się do kapsuł „ostatniej szansy” na statku transportowym, który chwilę później wystartował w nieznane.
Katastrofa statku wyrzuciła ich na odległą planetę. Choć ich umysły są pełne v-państwowych przepisów i skomplikowanych skryptów, ich dłonie nigdy nie trzymały nic cięższego niż myszka komputerowa czy kieliszek. Technicznie są w epoce kamienia łupanego, bo choć wiedzą, jak działa silnik spalinowy, za nic w świecie nie potrafią go zbudować bez dostępu do Wikipedii i kawy.
Czy „niemiecki” dryl Heinza, cierpliwość (czyt. Opierdalanie się) Helwetyka i archiwa Orjona wystarczą, by zapanować nad dziczą?
Lądowanie było twarde. Oprogramowanie kapsuł było chyba projektowane przez Ryanair. Ewentualnie panowie lądujący byli w stanie pt. dlaczego ten kurz tak głośno opada.
Wylądowali w dolinie pośród jakiś ruin. Tajga. Wyczłapali się z resztek kapsuł. Heinz zwymiotował. Rozejrzeli się w koło. Heinz znowu zwymiotował.
Romański się ucieszył. W kieszeni miał jeszcze pięć papierosów.Helwetyk pisze:Plaże Dziadowa to to nie są
Orjon kręcił się bez celu szukając zasięgu, bo przerwało mu przesyłanie archiwalnych stron. Heinz zwymiotował. Ale wziął się do roboty. Zaczął rąbać drzewa metodą - dwa razy siekerą, jeden bełt obok.
Skąd ten głos? Nie wiadomo. Pojawił się gdy Helwetyk poszedł na fajkę i stanął koło dziwnego monolitu. Jako człowiek z Bydgoszczy nie przejął się leżącymi obok szkieletami.Wewnętrzny głos lub ewentualnie pijacki zwid pisze:Spójrzcie na swoje dłonie. Widzicie te pęcherze? To nie od pisania postów na forum. To od próby rozpalenia ogniska, która zajęła wam ostatnie osiem godzin.
Panowie, gratulacje. Dzięki wandejskiej gościnności i „Kociołkowi Panoramiksa” osiągnęliście stan, o którym marzy wielu mikronautów: przepad i zaczęcie wszystkiego od nowa. Jesteście w czarnej dupie, a jedyne, co dzieli was od zostania obiadem dla lokalnych drapieżników, to wasz intelekt i fakt, że Heinz potrafi wykrzykiwać komendy z taką pewnością siebie, że nawet lokalne wiewiórki zaczynają maszerować.
Helwetyku – tutaj nie ma „bliżej nieokreślonej przyszłości”. Jeśli nie zbudujesz dachu przed deszczem, twój ostatni papieros zgaśnie na zawsze. Heinz – te góry to nie Alpy, a te zwierzęta nie rozumieją edelweiskiego dialektu. Orjonie – masz w głowie historię setek państw, ale tutaj historia zaczyna się od wynalezienia koła.
Macie patyki, resztkę godności i potworny ból głowy. Czas pokazać, że polski mikronauta potrafi rządzić nawet tam, gdzie jedynym forum jest polana w lesie, a system gospodarczy opiera się na zapełnieniu brzucha


Orjon zrobił łuki. W teorii. Niby wyglądały jak łuki (robione przez osobę z dodatkowym chromosomem), ale skuteczność... miało się okazać kolejnego dnia.
Helwetyk był zadowolony z sytuacji. Podział ról był idealny. Heinz rąbał drzewa, budował, polował. Orjon udawał rzemieślnika (przecież tyle czasu gra, to powinien się znać na craftowaniu przedmiotów), do tego jeszcze gotował (o jakości nie wspominajmy). Zaś Romański mógł sobie spokojnie wędrować i palić papierosy.
Noc spędzili w ruinach.
Orjon nie spędził. Szlajał się całą noc bez celu
Orjon pisze:Od spania to jest dzień


2nd of Jugust, 5505
Heinz poszedł na polowanie. Pół dnia biegał z tym bieda łukiem za zającem. Upolował go w końcu. Tylko Orjon odsypiał noc i był problem z gotowaniem.

Patroszyć truchła zaczął dopiero po zmierzchu, kiedy wszyscy byli tak wygłodniali, że zjedli surowe mięso
3rd of Jugust, 5505Helwetyk pisze:Papierosów surowym zającem jeszcze nie przegryzałem.
Dalej głodują, bo Heinz ma problemy z celnością
4th of Jugust, 5505
Helwetyk się zatruł żarciem. Bo Orjon upieczone jedzenie kład na ziemi koło ogniska.
5th of Jugust, 5505Helwetyk pisze:Kurwa... w Leocji zasada 60h zawsze działała...
Heinz zaczął myśleć na nazwą ich "miasta" (zboczenie z Edelweiss, że jedna chata i obora koło polany to już miasto). Helwetyk między jednym zaciągnięciem się papierosem a drugim już miał gotowy pomysł (to jest chyba ta słynna moc-kupy)

Żeby nie było, że nic im nie wychodzi. Heinz poprawił swoją celność w używaniu łuku z Temu (czyt. rękodzieło Orjona) i dawał radę upolować dwie kozice w ciągu całego dnia.
6th of Jugust, 5505
Helwetyk stwierdził, że Heinz się za bardzo opierdalał do tej pory i kazał mu postawić magazyn.

Po południu do doliny zajrzał przybysz z Lumerii. Popatrzył, stwierdził, że jego piksele są fajniejsze i poszedł sobie.

7th of Jugust, 5505
Orjon jak zawsze wstał wieczorem i wybrał przemoc zabrał się za szycie. Znaczy się, większość czasu próbował nawlec nitkę na igłę, a dzielnie pokonał tego bossa.

Heinz zaczął budować kuchnię. Może to nie poprawi jakości potraw Orjona, ale za to będzie się czym chwalić na zjazdach.

Krystyna Czubówna pisze:Na tym ujęciu widzimy rzadki widok kąpiącego się Namiestnika. W naturalnym toruńskim środowisku, zazwyczaj czeka, jak brud sam odpadnie

Do kuchni wlazł kojot. Gruner dwie godziny go ganiał po pomieszczeniu, próbując trafić go jakąkolwiek strzałą.Heinz w trybie amerykański, cichy uczeń pisze:Zaraz ci zrobię z dupy jesień Edelweiss!

8th of Jugust, 5505
Dzielnych Leotów v 2.0 obudziły huki. Nad ich głowami rozgrywała się bitwa w kosmosie.
Orjon pisze:Ja pierdzielę... prawie jak debata w Wandystanie!

Na dolinę spadały setki ton stali... trupy... i ranni.
Helwetyk w końcu się na coś przydał i przyniósł jedną z rannych do ruin. Orjon ją opatrzył.
Orjon pisze:Ej, ale to jest dziewczyna... nie ugryzie?


Godzinę później przytaszczyli dwie kolejne niewiasty. Heinz był nieco zdumiony
Zdumiony Heinz pisze:Ostatnio tyle kobiet koło mnie było, jak pewien łysy gość mnie zabrał do Cocomo.

Czy ranne dziewczyny będą na tyle głupie, że zostaną?
Czy Helwetyk dostanie zakwasów od niesienia rannej dziewczyny?
Czy Orjon w końcu złapie Wi-Fi?
@Helwetyk
@Heinz-Werner Grüner
@Orjon Surma

