Ostatnia Jesień - Opowiadanie

Górnicze miasteczko znajdujące się w północno-zachodniej części kotliny u źródeł rzeki Hirschfluss oraz wysokich zachodnicz szczytów. Cały region żyje dzięki wydobyciu lokalnych zasobów naturalnych w tym występujących tu, nader obfito, złóż złota. Sa to również dziewicze obszary nieobjęte do tej pory ludzkim okiem z bogatą fauną i florą.
Regulamin forum
Obrazek

PLAN MIASTA - LICZBA MIESZKAŃCÓW: 46 674
Awatar użytkownika
Albert Fryderyk de Espada Stempel
Posty: 2608
Rejestracja: 01 marca 2022, 21:26
Lokalizacja: Glänzberg

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Ostatnia Jesień - Opowiadanie

Post autor: Albert Fryderyk de Espada »

:E Rozdział VI :E
Czas



Glänzberg, 36 godzin od katastrofy

Gdy pierwsze syreny ucichły, nad Goldgräberstation Nr. 1 pozostał jedynie jednostajny, niepokojący pomruk Ziemi. Para osiadała na deskach i stalowych żurawiach jak mgła na szybach, ciepła, gryząca w oczy jedynie kapała pod nogi kolejnymi kroplami. Wokół szybu krzątali się ratownicy, rzucając krótkie komendy, lecz nikt nie odważył się zejść dalej niż na kilka pierwszych platform.

Powietrze miało zapach mokrego żelaza i siarki.

Temperatura wewnątrz kopalni wciąż była gorsza niż w piekarniku. Termometry ustawione przy głównym windzie zaczęły wskazywać wartości, których nikt tu jeszcze nie widział. Uchwyty narzędzi parzyły w dłonie. Ściany szybu były mokre od wody ale tak gorącej jakby był to skroplony żar.

Nie da rady… – wymamrotał jeden z ratowników, cofając się z wejścia. – Na dole powietrze się gotuje. Jest tak gorące i wilgotne że nawet ma masce ciężko się oddycha

Podjęto kilka prób. Każda kończyła się tak samo: ludzie wracali mokrzy, kaszląc, z twarzami oblepionymi pyłem, który w gorącym powietrzu przylepiał się jak cement.

Oberstam obserwował ich z boku, z ramionami skrzyżowanymi tak mocno że pobladły mu dłonie. Dr Harz krążył obok, sprawdzając instrumenty, zapisując w pośpiechu kolejne wartości, które przekraczały jego wcześniejsze przewidywania.

Temperatury są niestabilne – powiedział do Oberstama, choć brzmiało to bardziej jak usprawiedliwienie niż raport. – Pod pięćdziesiąt stopni już po dziesięciu metrach… Im dalej, tym gorzej.

A ci, którzy tam zostali…? – głos Oberstama brzmiał jakby mówił przez zamknięte usta.

Harz nie odpowiedział.

Ratownicy lokalni, strażacy i kilku górników–ochotników robili wszystko, co mogli:
wykonali dodatkowe nawiewy, rozciągnęli rury, próbowali poszerzać górne korytarze, by wypuścić choć trochę żaru z niższych partii i wtłoczyć tam powietrzę z zewnątrz.

Nic nie dawało trwałego efektu.

Około godziny 23:00 wciąż dało się słyszeć dźwięk: rytmiczny, metaliczny, przypominający stukot narzędzi ludzi pracujących przy wejściu. Dźwięki te jednak po chwili zaczęły robić się głośniejsze, znacznie głośniejsze. Przez to iż echo uderzało i odbijało się od wzgórz dookoła ciężko było się domyślić czy to wciąż maszyny i narzędzia czy ziemia pod ich stopami ponownie zaczęła się ruszać.

Dr Harz pierwszy uniósł głowę.
To nie echo… - powiedział jednocześnie z przerażeniem patrząc na to jak drobne kamyczki na biurku przed nim zaczęły tańczyć do rytmu uderzeń.

W pierwszej kolejności jego instynktem było krzyknięcie by wszyscy uciekali lecz nim zdołał to uczynić cokolwiek mógł powiedzieć w tej chwili zostało zagłuszone przez donośny niosący się całą doliną gwizd.

Wtedy zza zboczy wzgórz w oddali drogi prowadzącej ze Stad Edelweiss wyłoniły się światła. Najpierw pojedyncze reflektory, potem całe szeregi latarni i lamp. W długiej kolumnie wytaczającej się zza wzgórz można było po chwili dostrzec samochody, ciężarowni, konie i wozy oraz ludzi maszerujących w kolumnach marszowym krokiem.

Tuż przed nimi turlały się stalowe sylwetki — najpierw niskie, krępe, obudowane wielkimi płytami.
Maulwurfy I i II.
Para stalowych „kretów”, eksperymentalnych pojazdów do drążenia tuneli.

Maszyny zawyły ponownie, gdy zwiększano ich obroty, ich chłodnice syczały i buchały ciemnym dymem gdy ziemia wciąż drżała gdy cała kolumna zmierzała w ich stronę

Obrazek


Oberstam czuł, jak ich szanse nagle bardzo wzrosły.

Szybsi, niż myślałem – powiedział cicho uśmiechając się pod nosem

Dowódca saperów po wjechaniu na plac kopali od razu podszedł do Oberstama.
Herr Admiral, 2. Gebirgsinfanterieregiment melduje pełną gotowość. Rozkazy? -

De Espada spojrzał w stronę szybu, z którego wydobywały się kolejne pióropusze pary.

Utrzymać perymetr. Zabezpieczyć wszystkie wejścia, nikt postronny nie ma prawa podejść. -
Jawohl! -

Rozstawić posterunki przy każdej drodze prowadzącej na teren kopalni. Zablokować cywilny ruch. -
Rozkaz! -

Oddział saperów niech rozstawi się przy szybie. Czekamy na Maulwurfy. Przygotować miejsce do ich wprowadzenia. -

Żołnierze natychmiast rzucili się do pracy, wnosząc skrzynie z narzędziami i budując prowizoryczne oświetlenie strefy operacyjnej.
Mimo chaosu, wojskowy rytm działań przywrócił kopalni odrobinę porządku.

W tle trwała dramatyczna walka ratowników z czasem.
Próbowano schłodzić szyby zimnym powietrzem, ale para była tak gęsta, że kolejne pompy jedynie syczały bezsilnie. Kilku górników próbowało zejść niżej po linach, jednak musieli wycofać się natychmiast - buty topiły się od gorąca.

Jeśli tam ktoś żyje… – powiedział cicho Harz, obserwując kolejny pomiar. – To tylko dlatego, że znalazł miejsce osłonięte przed temperaturą. Ale to nie potrwa długo. -

De Espada odpowiedział szorstko, choć drżał mu głos:
Dlatego właśnie maszyny muszą dotrzeć pierwsze. Nasz człowiek nie może tam zejść inaczej. -

W tej samej chwili na południowej drodze zabrzmiał metaliczny turkot a na plac wczołgały się dwie potężne maszyny.

Wielkie, opancerzone pojazdy drążące Maulwurfy. Ich przody przypominały stalowe pyski zwierząt, a z kominów wydobywał się czarny dym.

Żołnierze i górnicy zrobili przejście wśród okrzyków:

Droga wolna! Wprowadzać jednostki! -
– Odsunąć się!
-

Maszyny zatrzymały się przy wejściu do kopalni, ich silniki pomrukiwały groźnie.

Oberstam podszedł do załogi jednego z pojazdów.
Waszym zadaniem jest dostać się jak najbliżej poziomu eksplozji. Temperatura jest piekielnie wysoka więc nie możecie zostać tam zbyt długo. Damy wam najwięcej czasu jak to możliwe ale to wciąż nie będzie dużo. Rozeznajcie się w sytuacji i natychmiast wracajcie. -
Zrozumiano! -

Załoganci zasalutowali i zajęli miejsca.
Stalowe przekładnie zaczęły pracować, wiertła Maulwufra zakręciły się z warkotem.

Herr Oberstam… – odezwał się Harz. – A jeśli tam poniżej… ruszyło się coś więcej niż tylko skała?

De Espada nie odwrócił wzroku od ciemności szybu.
Niezależnie od tego, co tam się stało jeśli ktoś tam został jesteśmy jego jedyną szansą. - odparł dając ręką sygnał kierowcom maszyn

Silniki Maulwurfa ryknęły, a masywna maszyna zanurzyła się w czarny otwór szybu, niosąc ze sobą jedyną szansę na dotarcie do ofiar.

Wszyscy na powierzchni wstrzymali oddech.
Akcja ratunkowa trwała.
A prawdziwy obraz katastrofy wciąż czekał pod ziemią.
Awatar użytkownika
Albert Fryderyk de Espada Stempel
Posty: 2608
Rejestracja: 01 marca 2022, 21:26
Lokalizacja: Glänzberg

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Ostatnia Jesień - Opowiadanie

Post autor: Albert Fryderyk de Espada »

:E Rozdział VII :E
W trzewiach ziemi



Glänzberg, 40 godzin od katastrofy

Maulwurfy pracowały bez wytchnienia. Ich wiertła wbijały się w rozgrzaną skałę, plując odłamkami i parą, która niemal uniemożliwiała oddychanie nawet na powierzchni.

Żołnierze trzymali perymetr tak, jak nakazał Oberstam — sztywno, precyzyjnie, wiedząc że w tak ekstremalnych warunkach każdy błąd może okazać się bardzo kosztowy i katastrofalny w skutkach.

W centrum placu panowała cisza, której nikt nie ośmielił się przerwać. Jedynym dźwiękiem były warkoty maszyn z głębi kopali oraz suche komendy przekazywane przez załogami za pomocą radia na powierzchnię.

Po dwóch godzinach pierwszy Maulwurf wysunął się wstecznie z szybu, buchając parą jak wystraszony zwierz. Klapa otworzyła się gwałtownie, a załoga wyskoczyła na zewnątrz jak ludzie wyrwani z piekła.

Temperatura rośnie zamiast spadać! – krzyknął operator, chwytając za gardło, jakby wciąż dusil go żar z wnętrza masztu. – Poziom niższy zawalił się całkowicie. Przeszliśmy tylko część korytarza… tam jest jak w kotle! - odparł dalej sapiąc i kasłając

Oberstam nie odpowiedział.
On już widział to w oczach ludzi — tę surową, dręczącą świadomość, że załogi Maulwufrów dotarły najwyżej do granicy, której człowiek nie powinien przekraczać.

Drugi pojazd wrócił później. Jeszcze bardziej rozgrzany od temperatury a każdy metalowy element jego obudowy parzył przy dotyku od temperatury na której można by bez problemu usadzić jajko w ciągu kilku sekund.
Załoganci milczeli, nim wreszcie kapitan wyszeptał:

Nie znaleźliśmy nikogo. Ani śladów. Tylko stopione metalowe wsporniki… i coś, co wyglądało jak przewrócone skrzynie narzędzi. Dalej ciężko się przebić. Maszyny ledwo dają radę pracować nie przegrzewając się. -

Obrazek

Przez następne długie minuty na placu panowała martwa cisza.
Nawet maszyny zgaszone i pozostawione na środku placu powoli przestawały syczeń od gorąca bijącego z ich blach.

Oberstam stał bez ruchu, słuchając notowanego raportu, który zmieniał całą operację w pustą nadzieję.

Przerwać dalsze działania – powiedział w końcu, tak cicho, że powtórzono to trzy razy, zanim rozkaz rozszedł się w teren.
Żadnych dalszych prób, kolejnych zejść bez mojego zatwierdzenia. - powiedział głośno lecz lekko łamiącym się głosem odwracając się od ludzi stojących na placu i obchodząc na bok

Nikt nie zaprotestował.

Dr Harz odłożył instrumenty i usiadł na skrzyni, ocierając pot z czoła, choć nie był to pot z wysiłku.
Nie możemy walczyć z żarem, który sam się odtwarza – wyszeptał, jakby przyznawał się do porażki, która bolała go bardziej niż ktokolwiek mógł przypuszczać.

Żołnierze w milczeniu wygaszali stanowiska przy szybie.
Górnicy, dotąd trzymający się dzielnie, zaczęli spuszczać wzrok.
Kilku z nich miało łzy w oczach.

Chwilę później z szybu uniósł się jeszcze jeden, wyższy słup pary, nie gwałtowny lecz powolny, jak ostatni oddech.

Ludzie odsunęli się instynktownie.
Wszyscy czuli, że to znak.

Nie dostaną się tam.
Nie dziś.
Może nie wcale.

Herr Oberstam… – odezwał się cicho jeden z oficerów. – Czy mamy wstrzymać dalsze prace Maulwufrów? -

De Espada nie od razu odpowiedział. Stał chwilę, wpatrzony w wylot szybu.
W końcu skinął głową.

Zostawić maszynę II w gotowości. Pierwszą wycofać i dokonać przeglądu. Do czasu aż znajdziemy sposób, by tam zejść... - odpowiedział urywając zdanie lecz i tak słowa padły ciężko jak skała.

Harz podszedł do niego powoli.

To oznacza…? – zapytał.

Że na razie nie możemy zrobić nic więcej – odpowiedział gwałtownie i widocznie poirytowany całą bezsensowną z jego punktu widzenia sytuacją. – I że Glänzberg musi przygotować się na najgorsze.

Ratownicy rozchodzili się pojedynczo, jakby każdy z nich dźwigał cały ten ciężar.
Górnicy zatapiali wzrok w ziemi.
Żołnierze milczeli, stojąc w równym szeregu, lecz było widać, że i im drżały lekko dłonie.

Morale osunęło się tak gwałtownie, jak zawaliły się korytarze kopalni.

A nad Glänzbergiem po raz pierwszy od początku akcji zapadła cisza tak głęboka, że zdawało się, iż nawet góry słuchają.
Awatar użytkownika
Albert Fryderyk de Espada Stempel
Posty: 2608
Rejestracja: 01 marca 2022, 21:26
Lokalizacja: Glänzberg

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Ostatnia Jesień - Opowiadanie

Post autor: Albert Fryderyk de Espada »

:E Rozdział VIII :E
Ostatnia Gwiazda



Glänzberg, kilka dni od katastrofy

Miasto nie tętniło już życiem - jedynie trwało.
W zaułkach, gdzie zwykle panował zgiełk, teraz unosiła się gęsta, dusząca cisza.
Nawet najtwardsze twarze wyglądały, jakby zamarzły w tym ponurym spojrzeniu.

W saloonie Wolfsbau, miejscu znanym bardziej z bójek, przemytników i taniego bimbru niż z gościnności, również było martwo.
Zwykle wieczorami dudniły tu stoły, skrzypiały podłogi, a ktoś kogoś wyrzucał przez drzwi - albo przez okno.
Teraz kilkunastu bywalców siedziało w milczeniu, wgryzając się wzrokiem w swoje kufle.
Nikt nie grał w karty. Nikt się nie śmiał.

Nawet barman, który zawsze witał gości ordynarnym żartem, polerował szkło mechanicznie, jakby na nic nie zwracał większej uwagi.

To był obraz całego Glänzbergu - złamany, przygaszony, wstrzymujący oddech w coraz częstszych opadach śniegu.

Oberstam de Espada spał niewiele albo wcale.
Sztab ulokował się w sali rady miejskiej, gdzie mapy kopalni leżały rozłożone na stołach niczym sekcje zwłok.

Dr Harz pojawił się tam o świcie, blady, ze zmęczonymi oczami i włosami niechlujnie i pośpiesznie zaczesanymi na bok.

- Ludzie… zaczynają się osuwać psychicznie – oznajmił, siadając ciężko. - Nie wiedzą, czy mogą żałować, bo nie wiedzą, kogo żałować. Wciąż czekają. To rozdziera człowieka... -

Na Oberstamie cała ta sytuacja odcisnęła równie duże piętno. Człowiek z natury dość powściągliwy a nierzadko normalnie uznawanym za ponurego okazał się być jeszcze bardziej pchniętym w te negatywne skrajności okraszone jeszcze tylko dawką wyrazu bez radu jaki towarzyszył mu od kilku dni.
Nie mam im jeszcze nic do powiedzenia, Harz. - powiedział w końcu cicho wpatrując się przez okno swojego gabinetu nie odwracając się nawet do swojego gościa

Ale będziemy musieli. Inaczej... będzie tylko gorzej - odparł Harz

Słowa doktora nie były ani wymówką, ani przytykiem. Były diagnozą.

Po południu wezwano mieszkańców na rynek.
Mimo ponurej zimnej pogody wielu postanowiło zjawić się i wysłuchać tego co Oberstam ma do powiedzenia. Mimo tego iż nigdzie oficjalnie nie informowano o przebiegu prac w kopalni z ust do ust wieści rozeszły się po całym mieście i bardziej niż informacji wydawać by się mogło iż ludzie oczekiwali jakiś wyjaśnień.

Obrazek

Oberstam stanął na podwyższeniu.
Przemówił krótko:

Zrobiliśmy wszystko, co było możliwe. Maszyny nie zdołały się przebić na odpowiednią głębokość. Warunki w dolnych chodnikach wciąż uniemożliwiają jakiekolwiek działania.
Uratowanie kogokolwiek... było niemożliwe.
-

Tłum milczał
Nikt nie rzucił się z żalem do przodu. Nawet jeden szept nie dał się usłyszeć niesionym na wietrze.
Ludzie przyjęli to tak, jakby spodziewali się najgorszego - i właśnie je usłyszeli.

Dopiero po chwili ktoś z tyłu zapytał z wyrzutami w głosie:

I Co… to już wszystko? -

Oberstam milczał przez kilka chwil mimo iż odpowiedź znał on od razu. – Musimy uzbroić się w cierpliwość, pracujemy nieustannie nad rozwiązaniem, ale potrzebujemy czasu.

Słowo „czas” zabrzmiało jak żart na pogrzebie, który tylko wzniecił lawinę szeptów i cichych rozmów pośród zgromadzonych.
Kiedy rynek opustoszał, z placu słychać było tylko trzeszczenie drewnianych konstrukcji od wiejącego zimnego wiatru oraz skrzypienie śniegu pod nogami nielicznych jeszcze rozchodzących się gapiów.


I wtedy właśnie daleko na drugim krańcu miasta wydarzyło się coś, co zmieniło bieg opowieści.

Mechanik Reitz, który doglądał wyłączonego Maulwurfa II, pochylił się, by sprawdzić stan przewodów.
Dotknął rury chłodzenia natychmiast i odskoczył, sycząc zaskoczony.

Niech to szlak… – warknął trzymając się za rękę po czym zbliżył się ponownie do maszyny i spróbował jeszcze raz.
- Cholera jakie gorące. Nie powinno. - odparł zdziwiony delikatnie i ostrożnie dotykając rury pod maszyną. Cały pojazd od wielu godzin była wyłączony i stał nawet nie osłoniętym na mrozie.

Reitz spojrzał w pod maszynę.
Z pęknięcia unosiła się lekka, sycząca od ciśnienia mgła - gorąca i parząca para wodna leciąca akurat w stronę znajdującą się nad pęknięciem rur na podwoziu Maulwurfa.

Niebezpiecznie, nienaturalnie ciepła.

Herr Oberleutnant! – zawołał nagle. – Proszę tu podejść! Natychmiast!

Oficer podszedł, zirytowany, gotów opieprzyć swojego podkomendnego za wzbudzanie niepotrzebnego rabanu.
Ale gdy tylko jego dłoń dotknęła przewodu chłodzącego, twarz mu stężała.

Skąd to ciepło? – wyszeptał.

Reitz wskazał na pęknięcie pod maszyną.

To… to wychodzi stamtąd – powiedział po chwili.

Przez moment nikt się nie odezwał. Po czym oficer nakazał czym prędzej odpalić maszynę i przestawić ją w inne miejsce zaś kapralowi Reitz polecił czym prędzej sprowadzić tu Oberstama alb Doktora Harza.
Awatar użytkownika
Heinz-Werner Grüner Stempel
Oberhaupt
Posty: 19330
Rejestracja: 06 maja 2021, 12:34
Lokalizacja: Stadt Edelweiss, Edelweiss

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Ostatnia Jesień - Opowiadanie

Post autor: Heinz-Werner Grüner »

Obrazek
(-)Heinz-Werner Grüner
OBERHAUPT EDELWEISS
Obrazek Obrazek ..
Awatar użytkownika
Albert Fryderyk de Espada Stempel
Posty: 2608
Rejestracja: 01 marca 2022, 21:26
Lokalizacja: Glänzberg

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Ostatnia Jesień - Opowiadanie

Post autor: Albert Fryderyk de Espada »

:E Rozdział IX :E
Ciepło



Glänzberg, kilka dni od katastrofy

Kiedy Oberstam de Espada przybył na miejsce, słońce było już nisko.
Niebo miało barwę rozgrzanego węgla, ale mróz ku zaskoczeniu wszystkich, zelżał.
Śnieg pod butami nie skrzypiał tak głośno jak wcześniej topniał przy samej powierzchni.

Dr Harz ukląkł przy odsłoniętym fragmencie podłoża.
Nie dotykał go bezpośrednio przyłożył jedynie metalowy pręt.
Po kilku sekundach pręt rozgrzał się do tego stopnia iż zaczął parzyć.

Oberstam spojrzał na szczelinę, z której wydobywała się para.
Lekko syczący i unoszący się raptem na kilkanaście centymetrów słup pary podobny raczej do dymu z gwizdka od czajnika.

Czyli… – zaczął, ale Harz wszedł mu w słowo.

Trafiliśmy w coś, co było tu od bardzo dawna. Głębiej niż jakiekolwiek nasze kopalni. -

Przez kilka minut nikt się nie odezwał.
Żołnierze, mechanicy i górnicy stali w półokręgu, jakby obawiali się zrobić krok bliżej.
Ciepłe, wilgotne było wyczuwalne nawet przez grube płaszcze.

Jeżeli to, co myślę, jest prawdą… – Harz podniósł się powoli – …to miasto siedzi na jakiś źródłach geotermalnych
Oberstam zmrużył oczy.

Mów... -

– Gorąca woda. Para. Ciśnienie. Gdzieś głęboko, glębiej niż szyby naszych kopalni musi być jakaś komora magmowa albo sieć jaskiń którymi woda dociera tak głęboko że ogrzewa się do postaci pary po czym ulatnia tutaj. Jakby udało się jakoś nad tym zapanować moglibyśmy zyskać dostęp bardzo potężnego źródła energii. -

Słowa te zawisły w powietrzu dziwnie ciężko.

Ludzie zaczyna nawet nie stać na opał – dodał Harz po chwili. – Warsztaty stoją. Piece wygasają. A zima jeszcze praktycznie przed nami. Jeżeli dobrze to poprowadzimy… możemy ogrzać Glänzberg. Cały. -

Oberstam odwrócił się w stronę miasta.
Z tej odległości dachy wyglądały jak przytłumione plamy w szarości.
Nie było dymu z kominów — zbyt mało opału, mało czasu... mało ludzi.

A kopalnia? – zapytał w końcu.

Harz spuścił wzrok.

Kopalnia… już oddała, co miała oddać. - odpowiedział

Zapadła cisza pełna napięcia.

Dobrze... potrzebuję planu – powiedział Oberstam stanowczo.
- Jeśli to ma być nasza najlepsza szansa, nie mamy czasu do stracenia.

Odwrócił się do oficera stojącego nieopodal.

Wojsko zostaje na miejscu. Będziecie nam jeszcze potrzebni.
Zabezpieczyć teren. Nikt niepowołany nie ma się tu zbliżać.
-

Oficer zasalutował bez słowa.

Gdy zapadał zmrok, para nadal unosiła się ze szczeliny, rozświetlana światłami lamp.

Tego wieczoru po raz pierwszy od katastrofy w mieście zapłonęło kilka pieców więcej.
Nie dlatego, że pojawił się opał.
Lecz dlatego, że pojawiła się myśl, że jutro może nie być już tylko czekaniem.

Obrazek
Awatar użytkownika
Albert Fryderyk de Espada Stempel
Posty: 2608
Rejestracja: 01 marca 2022, 21:26
Lokalizacja: Glänzberg

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Ostatnia Jesień - Opowiadanie

Post autor: Albert Fryderyk de Espada »

:E Rozdział X :E
Stal, Para i Śnieg



Glänzberg, dwa tygodnie od katastrofy

Plan machiny powstał tej samej nocy.

Nie w formie eleganckich rysunków ani oprawionych dokumentów.
Najpierw był szkicem — kilkoma liniami naniesionymi ołówkiem na mapę kopalni, tam gdzie stare chodniki urywały się w nieczytelnych plamach.
Potem pojawiły się liczby. Szacunkowe, obarczone dużym marginesem błędu.
W końcu robocza nazwa: Generator Parowy.

Dr Harz pracował bez przerw.
Spał na krześle, jadł w biegu, notował na odwrocie raportów i magazynowych kwitów.
Nie miał pełnych danych — jedynie wystarczająco dużo, by uznać, że bez działania miasto nie dotrwa do końca zimy.

To rozwiązanie prowizoryczne – powiedział, rozkładając papiery przed Oberstamem. – Dalekie od ideału, ale wykonalne. Ujmiemy parę, wymusimy obieg i wykorzystamy istniejące turbiny. Resztę będziemy adaptować na miejscu. -

Oberstam słuchał uważnie.
Zadawał krótkie pytania, bez zbędnych komentarzy.
Nie pytał, czy to się uda - będąc przekonanym o swojej racji interesował go jedynie harmonogram.

Prace zaczynamy natychmiast – zdecydował.

Jeszcze tego samego dnia wojsko oczyściło teren wokół szczeliny.
Rozstawiono posterunki, baraki robocze i tymczasowe oświetlenie.
Górnicy wrócili do pracy, tym razem nie po urobek, lecz by przygotować instalację zdolną wytrzymać stałe ciśnienie i temperaturę.

Oberstam przejął koordynację nad realizacją projektu.
Wysyłał depesze, składał zamówienia, przypominał o zobowiązaniach sprzed lat.
Tam, gdzie brakowało materiałów, pojawiały się decyzje administracyjne.
Tam, gdzie kończyły się procedury, zaczynały się osobiste rozmowy.

Budowa postępowała nierówno przerywana, czy to przerwami w dostawach sprzętu i materiałów czy też pojawiających się na bieżąco problemów z generatorem.
Rury prowadzono nad ziemią, izolując je prowizorycznie drewnem i blachą.
Stare konstrukcje kopalniane stały się szkieletem nowej instalacji - urządzenia, które nie miało już wydobywać, lecz zasilać.

Para wypływała nieprzerwanie z trzewi ziemi. Jej ciśnienie rosło i trzeba było tylko je okiełznać.

Mieszkańcy gromadzili się każdego dnia za kordonem.
Patrzyli, milczeli, liczyli dni patrząc jak konstrukcja rośnie w górę.
Niektórzy nie wierzyli, inni tylko obserwowali, czekając na efekt.

Obrazek

Harz miał świadomość, że pracuje na granicy bezpieczeństwa.
Oberstam wiedział, że bierze na siebie pełną odpowiedzialność.

Maszyna rosła.
A wraz z nią rosła skala ryzyka, którego nie dało się już cofnąć.
Awatar użytkownika
Heinz-Werner Grüner Stempel
Oberhaupt
Posty: 19330
Rejestracja: 06 maja 2021, 12:34
Lokalizacja: Stadt Edelweiss, Edelweiss

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Ostatnia Jesień - Opowiadanie

Post autor: Heinz-Werner Grüner »

OFFTOP - Historia sztos. Serio. Mobilizuje mnie strasznie, jak wiesz mam pełno pomysłów jak to rozegrać, albo i nie wiesz, ale mam. To będzie się działo - musi. Edelweiss nie może spać.

Obrazek
(-)Heinz-Werner Grüner
OBERHAUPT EDELWEISS
Obrazek Obrazek ..
ODPOWIEDZ

Wróć do „Glänzberg”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości