Sophie pisze: ↑03 lutego 2026, 18:41- Mam dobrego kierowcę, ale ten śnieg nawet takiego spowolni, uciążliwe było oczekiwanie... - przerwała, "Wystarczająco, pompatycznie? A może za bardzo?" debatowała w głowie - Podróż była całkiem spokojna. - powiedziała. Idąc z Herr Oberhauptem rozglądała się na boki. "Hm... Z tej strony nigdy nie widziałam tego budynku" przeszło jej przez myśl.
Gdy wchodzili do gabinetu, również rozejrzała się wokół...
- Słyszałam, że człowieka można ocenić po miejscu jego pracy... - rzuciła jakby sama do siebie. Spojrzała na Niego.
- Wypadałoby przejść na "ty". - powiedziała - zniknie formalny ton - dodała po chwili. "Czy on jest zdenerwowany?" pomyślała i lekko się uśmiechnęła. Położyła ręce na blacie i podniosła swoje ciało, aby wstać. Podeszła do siedzącego już Herr Oberhaupta, wyciągnęła rękę w jego stronę. - Mówi mi Sophie. - powiedziała pewnym głosem.
-Powiada Szanowna Pani, że po miejscu pracy? Coś w tym jest. Der Sitz jest skromnie urządzone, ale wnętrze jest bogate w pamiątki, to tylko świadczy, że nie powinno się oceniać książki po okładce, jak to mawiają. Jakby się tak dokładnie przyjrzeć, to rzeczywiście jest tak jak Frau zauwarzyła. - Grüner wyszczerzył się
- Na "ty"? Oczywiście, ja nie widzę żadnych przeciwskazań. Powiem więcej, nie ma co z tym zwlekać! - widząc, że Sophie podeszła do niego z wyciągniętą dłonią, zerwał się na równe nogi, o mało co nie przewracając krzesła, chwycił delikatnie towarzyszkę za końcówki drobnych palców i ucałował dłoń.
- Mów mi Heinz - gdy skończył jego lico okraszył drobny uśmiech. Tak jakby cały ciężar i dotychczasowa "sztywność" z niego zeszła.
- Zaraz podadzą kolację, ale może najpierw napijesz się czegoś? Mam całkiem smakowite wino od Twojej siostry, Izy. Ta jej nowa Wein und Wunder przypadła mi do gustu. Białe czy Czerwone? Wybacz nie pamiętam jeszcze z nazwy, które jest które, czy Monarch czy Hibernal. A może coś mocniejszego?
No a własnie, skoro już jesteśmy przy rodzinie, jak tam relacje rodzinne, wszystko w porządku? Dawno nie widziałem Waszych rodziców. Kiedyś to przesiadywali niemalże u mnie "na kolanach" w biurze, a teraz raptem wpadamy an siebie na ulicy raz w miesiącu. - Przestał na chwilę mówić, czekał na odpowiedź czym uraczyć Sophie.






