
Odcinek 10
Orjon dotyka kobiety po raz drugi, czyli fotowoltaika i Isabella na obiedzie
2 Jugust, 5507
Sorcha Raven znowu urodziła. W tej osadzie to już tradycja – jak nie ma rajdu, to któraś z obywatelek korzysta z okazji i wypycha nowego obywatela. Nazwali ją Ola. Do doliny wbiła karawana z **Bastionu Pollin**, a Damiano poczuł, że krew handlarza pulsuje mu w żyłach mocniej niż kawa.
Damiano pisze:Narkotyki? Ja nie jestem dealerem! To są wysokiej klasy wspomagacze bojowe. Testowane na zjeździe! Mają atest Instytutu Magazynowania Grafik!

Wcisnął im towar, kupił teleskop (bo ile można gapić się na pijanych kolonistów) i wziął zlecenie od Skarlandu. Mamy przechować więźnia o ksywie Humongus. Podpadł, bo się dowiedział, że jeden z dygnitarzy pożycza peruki od Oswalda. Problem? Gość jest sparaliżowany. Drugi problem? Polują na niego mechy.
Garamond, kiedy zobaczył spadającą kapsułę pisze:DEBILU MY NIE MAMY WIĘZIENIA!!!
Heinz z Raven musieli rzucić wszystko i budować celę, żeby paralityk nie musiał leżeć na ziemi.Damiano pisze:Eeee... HEINZ! Sprawa jest!




5 Jugust, 5507
Damiano oficjalnie stracił wolność – ożenił się z Fatimą. Po południu skończyli więzienie, ale standardy wykończenia wywołały ból dupy u Garamonda.
Garamond przed użyciem maści pisze:Ej, co jest? To oni dostali wanny, a my nadal się w miskach myjemy?! To są te nowe normy szczęścia?


Romanov oświadczył się Trotylce, a Komando Bojowe ruszyło ratować rozbitka. Oczywiście, zgodnie z prawem tej serii, gość leżał na wyspie.

Udało się go ściągnąć bez walki. Alfred Fabian trafił do szpitala pod opiekę Garamonda, który jak zwykle uważa, że jest jedynym kumatym w tej bandzie.Mokry Romanov pisze:Dlaczego to zawsze jest wyspa?!
Garamond pisze:Jak zawsze. Jak się nowym nie zajmę, to nikt dupy nie ruszy.



6 Jugust, 5507
Dzień apokalipsy. Serwery padają, Teutonia wraca do Sarmacji, w Nordacie tego dnia nie powstaje nowe państwo. Wszystko dlatego, że Orjon się oświadczył. Przeczytał jakiś podręcznik podrywu (pewnie ze Scholandii) i uderzył do Femme Mystere.
O dziwo, nie uciekła.Orjon romantyk pisze:Czy chciałabyś ze mną prowadzić Muzeum?

7 Jugust, 5507
Komando Bojowe wpadło z wizytą do obozu Austro-Węgier. Przeciwnik miał moździerz i sprzęt z kosmosu, ale Leoci mieli Matkę Prokrastynację i szczęście, że wróg strzelał wszędzie tam, gdzie nie stali. Odbili niejakiego Juana de la Cerdę. Rasa: Yttakin.
Juan uznał, że łuki są dla mięczaków, więc Orjon wykuł mu halabardę. Teraz Juan biega po osadzie jak tani cosplay strażnika z Rotrii.Rumburak (Encyklopedia) pisze:Są wielcy, kudłaci i twardzi jak zamarznięta skała. Ich futro i rozmiar sprawiają, że w mrozie czują się jak w domu. Mają niesamowitą więż z naturą. Potrafią przywołać zwierzęta jako wsparcie w walce. Jeśli masz przed sobą Yttakina, to za chwilę możesz mieć też niedźwiedzia. Albo trzy. A że są agresywną rasą to może się trafić i pięć.



Dzięki maratonowi "obrazków instruktażowych" od Garamonda, Orjon wreszcie stanął na wysokości zadania. Femme Mystere jest w ciąży.
Heinz pisze:Złośliwi twierdzą, że tej nocy widzieli jak Briefträger opuszczał ich sypialnię.

9 Jugust, 5507
Heinz zarządził remont, bo mu sprężyny w łóżku zaczęły masować prostatę.
Daniel pisze: O, nawet szafki wstawił! Będzie gdzie robić bałagan...

Niestety, de la Cerda postanowił uczcić remont wykopaniem zwłok. Tym razem jednak oszczędził Helwetyka i wykopał Isabellę. Przez godzinę trzymał jej zwłoki w jadalni, psując wszystkim apetyt.
Anszlus pisze:Ja pierdzielę. Tyle dziewczyn w koło, a ci wiecznie z tymi trupami...

Karolina skończyła 10 lat. Umie gotować, gadać z ludźmi i walczyć jak „pijany mistrz”.
Karolina pisze:Zaprzrcz.

12 Jugust, 5507
Leoci stwierdzili, że jak w niedługim czasie mają przywędrować tutaj mechy po jeńca ze Skarlandu, to wypadałoby zbudować w końcu jakąś obronę. A że jest to nacja emerytowanych książąt i księżniczek - postawili na mury. Solidne, trzymetrowe.
Franklin ze bajki pisze:No to który rycerz będzie chciał mnie uwolnić z wieży?

W międzyczasie spadł deszcz meteorytów. Jeden trafił prosto w pastwisko, robiąc z Boomaloopy wybuchową miazgę.
Damiano pisze:Jedna wybuchowa antylopa w zamian za parę ton jadeitu i plastali? Ja chcę jeszcze raz!

14 Jugust, 5507
Przełom technologiczny. Orjon i Anszlus wymyślili prąd. Ogarnęli schematy elektrowni wiatrowej i paneli słonecznych.
Heinz pisze:Orjon, Anszlus, ich liebe was!!!
Damiano pisze:Teraz oprócz złomu, będę mógł wciskać karawanom fotowoltaikę i pompy ciepła!


Postawili elektrownię, ale zanim podłączyli baterie (bo oczywiście o nich zapomnieli), wpadło **Imperium Nandyjskie**. Prawie setka chłopa.
Wsparła ich sama planeta – meteoryty spadły prosto na najeźdźców i zrobiła im z jesieni dupy średniowiecza . Ale i tak było ciężko. Anszlus padł, Alfred stracił nerkę, Oswaldowi odstrzelili kawałek ręki, a Orjon dostał w czapę i w wątrobę. Szpital spłynął krwią.Anastasia pisze:Zaraz im pokażę, jak się robi z dupy jesień średniowiecza!





15 Jugust, 5507
Przyjechało Edelweiss. Jak zwykle „Szwajcaria mikroświata” wyczuła moment, żeby zarobić na cudzym nieszczęściu.
Plejek wziął sobie te słowa do serca i sprzedał tylko śmieci, które zdążyli do tej pory pozbierać. Tymczasem jeden z jeńców wpadł wszał z bólu i zaczął okładać pięściami innych więźniów. Ale był na tyle obolały, że dostał jednego strzała i padł.Garamond do Damiano pisze:Jak weźmiesz jakiekolwiek zadanie od nich, to cię osobiście wyślę na nie!


1 Septober, 5507
Kolonia wariuje. Daniel ma atak paniki, Alfred demoluje sprzęty.
Fatima pisze:Jak z dziećmi normalnie...


Cały dzień znosili sprzęt, który został po zabitych. Wtem do osady wpadł zdyszany Juan.
de la Cerda z dwiema parami zakrwawionych majtek w ręku pisze:LUMERIA ATAKUJE!!!
Haben di den Verstand werlorenen? W dwie osoby?

No nie w dwie... w ponad pięćdziesiąt. Chyba jakieś klony porobili, że się ich tak namnożyło. Ale byli sprytni. Nie chcieli atakowac bezpośrenio. Woleli rozstawić artylerię i atakować. Heinz zarządził atak wyprzedzający, za nim zrobią z osady poligon.


Odpędzili napastników. Sporo ich zginęło, część padła ciężko ranna. Reszta uciekła... i wtedy jeden z uciekających oddał jeden strzał. Celny. Tylko jeden. Trotylka osunęła się na ziemię. Z ogromną dziurą w klatce piersiowej. Trafił ją pocisk z karabinu przeciwpancernego. Nie miała szans tego przeżyć.


2 Septober, 5507
Pogrzeb Trotylki. Heinz był dziwnie poważny, może dlatego, że Romanov stał obok z miną faceta, który nie ma już nic do stracenia.
Alfred pisze:Trzeba pomyśleć nad jakimiś katakumbami, bo to głupio tak mieć cmentarz na wypasie dla zwierząt...

->Czy zbudują w końcu te baterie?
-> Kto pierwszy wykopie Trotylkę?
-> Kiedy wreszcie przyjdą te mechy?
@Alfred Fabian
@Juan de la Cerda
Ola Chojnacka
Ku pamięci:
@Trotyl