Grünerwald przywitał wizytujący sztab już w świetle ulicznych lamp. Miasto funkcjonowało normalnym, wojskowym rytmem: nieliczne patrole na głównych ulicach, obsadzone posterunki i ruch w rejonie urzędów wojskowych utrzymywały się mimo późnej pory. Obecność wojska była wyraźna, co w przypadku miasta granicznego nie stanowiło niczego nadzwyczajnego.
Kolumna pojazdów sztabowych wjechała do miasta bez uroczystej oprawy. Admirał Albert Fryderyk de Espada, Szef Sztabu Sił Zbrojnych, przybył na miejsce wieczorem, zgodnie z harmonogramem wizytacji. Kluczowe elementy inspekcji zaplanowano na dzień następny; dzisiejszy przyjazd miał charakter organizacyjny.

Admirał zakwaterował się w przeznaczonych dla sztabu kwaterach. Jeszcze tego samego wieczoru odbyło się krótkie spotkanie z dowódcą garnizonu oraz wyznaczonymi oficerami odpowiedzialnymi za poszczególne piony. Nie było raportów przed frontem oddziałów ani oficjalnych wystąpień - jedynie wymiana podstawowych informacji, przedstawienie ogólnego zamysłu wizytacji oraz omówienie spraw wymagających uwagi w najbliższych dniach.
Następny dzień zapowiadał się jako właściwy początek inspekcji. Od rana admirał miał pojawić się kolejno w rejonie garnizonu i koszar, a następnie w kluczowych punktach administracji wojskowej miasta. W dalszej części dnia planowano wizytę na przejściu granicznym, gdzie na co dzień koncentruje się odpowiedzialność za bezpieczeństwo granicy Kotliny.
Szczegóły przebiegu wizytacji miały być ustalane na bieżąco, w zależności od sytuacji oraz meldunków składanych przez lokalnych oficerów. Dowództwo pozostawiło im przestrzeń do przedstawienia stanu swoich jednostek, organizacji służby oraz kwestii, które uznają za istotne.
Wieczór upłynął spokojnie. Jednostki garnizonu pozostawały w normalnym trybie służby, przygotowując się do nadchodzącego dnia. Pierwsze formalne czynności inspekcyjne miały rozpocząć się wraz z poranną zmianą służby.






