Ronon Dex pisze: ↑12 kwietnia 2026, 07:09
Anastasia Windsachen pisze: ↑07 kwietnia 2026, 19:40
Wygodnie pomija się fakt, że Trump już tyle razy ogłosił zwycięstwo nad Iranem, a potem mamy kwiatki jak choćby zestrzelenie F-15E najprawdopodobniej starą OSĄ (pasywne pociski na podczerwień - tutaj chętnie bym usłyszała jaką teorię ma @Ronon Dex), A-10 który rozbił się w Kuwejcie, uszkodzenie drugiego, zesztrzelenie MH-60, AC-130 oraz mnóstwo innych strat czy to ludzkich, sprzętowych czy gospodarczych.
Tutaj nie trzeba jakiś wielkich teorii... To, że pociski serii 9M33 powstały dobrze ponad 50 lat temu i są obecnie przestarzałe (choć oczywiście obecne wersje to nie to samo co te wcześniejsze), a co za tym idzie prawdopodobieństwo skutecznego ich użycia wobec nowoczesnego samolotu jest stosunkowo niewielkie - to wcale nie oznacza, że zerowe. Tylko na filmach samolot głównego bohatera wymyka się "stadom" pocisków przeciwlotniczych. W życiu wystarczy trochę szczęścia jednych i trochę pecha drugich... czyli zależy to mocno od sytuacji, która na wojnie jest dynamiczna.
A-10 się rozbił? Drugiego uszkodzili? A tak tylko przypomnę, że to maszyny sprzed 50 lat, dostosowane do działania tylko w warunkach całkowitego panowania w powietrzu własnego lotnictwa. I chyba nigdy nie zakładano, że samolotu szturmowego przeznaczone do bezpośredniego ataku na cele naziemne (tam jednak głównym uzbrojeniem jest działko 30 mm) nie będą ponosiły strat. Owszem są nieźle zabezpieczone przed ogniem przeciwnika i wytrzymałe, ale nie są niezniszczalne. O wytrzymałości maszyny świadczy fakt, że uszkodzony wyleciał ze strefy walki, dotarł nad bezpieczny rejon i dopiero tam się pilot katapultował.
Naprawdę trudno oczekiwać, by państwo nawet dysponujące ogromną przewagą techniczno-sprzętową mogło prowadzić działania bez strat własnych... to się nie zdarza, no chyba że na filmach.
Ale oczywiście zgadzam się, że ta wojenka się Amerykanom "nie klei"... liczyli na jakąś zorganizowaną opozycję w Iranie - okazało się, że nie ma takiej, liczyli że ich szybko Iran "rzucą na kolana" - nie wyszło. Do tego świat ma do nich pretensje, bo spowodowali kryzys paliwowy w imię swoich brudnych interesików. No faktycznie... wiatr w oczy i została tylko propaganda, którą pewnie za oceanem (gdzie większość to pewnie nawet nie co to ten Iran i gdzie się znajduje) lud "łyka jak pelikany".
Sam bym tego lepiej nie określił, zwłaszcza, że większość nie odróżnia tam Iraku od Iranu



Oczywiście, wszystko co osłabia ajatollachów jest dobre, bo oni się nie zreformują i dalej będą działać tak jak wcześniej! Saddam swojego czasu został wyrzucony z Kuwejtu, ale ze zdwojoną energią zabrał się za likwidowanie przeciwników wewnętrznych, co odczuli na własnej skórze między innymi Kurdowie i lepiej, żeby to się nie powtórzyło w Islamskiej Republice Iranu... Rozmowy w Islamabadzie spełzły na niczym, na szczęście, ale to oczywiście nie tylko efekt JD Vance'a, ale też ajatollachów i ich zaślepienia ideologicznego
Z

nadeszły zresztą bardzo dobre wieści w niedzielę, po tym jak JD Vance się wmieszał w tamtejsze wybory

jako państwo konstruktywnie rozmawia z

i kochany Hezbollach dostaje mocno po łapkach, choć hamuję entuzjazm, bo libańska armia składa się w dużej mierze z szyitów i zwolenników Hezbollachu, więc może być różnie (najlepsze rozwiązanie, to rzucić libańską armię na pozycje zajmowane przez Hezbollach z jednego kierunku, a izraelskie jednostki armii lądowej z innego kierunku przy wsparciu izraelskiego lotnictwa z powietrza). Szach działa i spotkał się ostatnio z premierem oraz ministrami szwedzkimi, wygłaszając przy tym mowę, ale tym razem jej Wam oszczędzę, bo bardzo długa, a ja piszę na kolanie.