Herrenhaus von Cargalho
Regulamin forum
- Femme Mystere • Stempel
- Faktotum
- Posty: 4195
- Rejestracja: 17 stycznia 2022, 13:19
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Herrenhaus von Cargalho
@Heinz-Werner Grüner istnieje jeszcze coś takiego jak przyjaźń, prawda? Przecież nie każę mu iść do jakiejś ruiny. Poza tym może wyrzucać śmieci i w ogóle. Samotna kobieta w v-świecie ma wiele obowiązków...
(-) Lieselotte Augentrost
Prawa Faktotum

Prawa Faktotum


- Heinz-Werner Grüner • Stempel
- Oberhaupt
- Posty: 21603
- Rejestracja: 06 maja 2021, 12:34
- Lokalizacja: Stadt Edelweiss, Edelweiss
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Herrenhaus von Cargalho
Przepraszam, nie przewidziałem tego. Mój błąd. Przecież to było takie oczywiste.Femme Mystere pisze: ↑31 lipca 2025, 14:32 @Heinz-Werner Grüner istnieje jeszcze coś takiego jak przyjaźń, prawda? Przecież nie każę mu iść do jakiejś ruiny. Poza tym może wyrzucać śmieci i w ogóle. Samotna kobieta w v-świecie ma wiele obowiązków...
- Heinz-Werner Grüner • Stempel
- Oberhaupt
- Posty: 21603
- Rejestracja: 06 maja 2021, 12:34
- Lokalizacja: Stadt Edelweiss, Edelweiss
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Herrenhaus von Cargalho
Stadt Edelweiss, 3 lipca 1926 r.
Przed południem mieszkańcy reprezentacyjnej alei Herrenhausgasse mogli zaobserwować niecodzienny widok. Pod okazałą rezydencję Herrenhaus von Cargalho, mieszczącą się pod numerem 5, przybyło dwóch funkcjonariuszy Oberhauptowskiej Żandarmerii.
Po krótkiej naradzie przy furtce starszy posterunkowy energicznie zapukał mosiężną kołatką do drzwi wejściowych.
- Policja! Prosimy o otwarcie. Rutynowa kontrola administracyjna.
Po chwili drzwi uchylił lokaj, wyraźnie zaskoczony wizytą.
– Czy Herr Joachim Cargalho jest obecny?
Starszy posterunkowy poprawił czapkę, wyjął z teczki urzędowy formularz i z pełną powagą oznajmił:
– Na mocy najnowszych zaleceń Departamentu Estetyki Patriotycznej przeprowadzamy kontrolę obecności wizerunków Herr Oberhaupta Heinza-Wernera Grünera w prywatnych rezydencjach osób pełniących najwyższe funkcje państwowe. W przypadku stwierdzenia rażących braków przewidziane są mandaty oraz obowiązek niezwłocznego uzupełnienia dekoracji.
Po tych słowach lokaj zamarł. Nie pytając o pozwolenie weszli do budynku... Szefa Departamentu Dyplomatycznego - człowieka, o którym mówi się, że wie o wszystkim dzień wcześniej niż reszta państwa akurat nie było na terenie posesji.
Według świadków funkcjonariusze z kamiennymi twarzami rozpoczęli skrupulatne oględziny posiadłości.
Jeden z nich notował:
Salon – 0 portretów.
Biblioteka – 0 portretów.
Gabinet – „Jedna mapa Europy, dwa globusy orientyckie, cztery segregatory. Portretu brak.”
Korytarz – „Podejrzanie dużo pejzaży.”
Po kilkunastu minutach starszy posterunkowy westchnął ciężko.
Atmosfera zrobiła się napięta. W ostatniej chwili jeden z młodszych funkcjonariuszy zajrzał do niewielkiego gabinetu na piętrze.
Po chwili zawołał:
– Mam! Jest!
Na ścianie wisiał elegancko oprawiony portret Herr Oberhaupta H.W. Grünera.

Starszy posterunkowy odetchnął z wyraźną ulgą.
– Kontrola zakończona wynikiem pozytywnym. Zalecamy jednak zwiększenie liczby wizerunków do co najmniej trzydziestu egzemplarzy. Jeden w gabinecie to standard minimalny dla urzędnika tej rangi.
Po sporządzeniu protokołu obaj policjanci uprzejmie zasalutowali i opuścili posesję.
Nieoficjalnie mówi się jednak, że w przyszłym tygodniu podobne kontrole mogą objąć również inne reprezentacyjne wille Stadt Edelweiss. Mieszkańcy już teraz powinni gorączkowo szukać wizerunków Oberhaupta w swoich salonach...
DW: @Joachim Cargalho
Przed południem mieszkańcy reprezentacyjnej alei Herrenhausgasse mogli zaobserwować niecodzienny widok. Pod okazałą rezydencję Herrenhaus von Cargalho, mieszczącą się pod numerem 5, przybyło dwóch funkcjonariuszy Oberhauptowskiej Żandarmerii.
Po krótkiej naradzie przy furtce starszy posterunkowy energicznie zapukał mosiężną kołatką do drzwi wejściowych.
- Policja! Prosimy o otwarcie. Rutynowa kontrola administracyjna.
Po chwili drzwi uchylił lokaj, wyraźnie zaskoczony wizytą.
– Czy Herr Joachim Cargalho jest obecny?
Starszy posterunkowy poprawił czapkę, wyjął z teczki urzędowy formularz i z pełną powagą oznajmił:
– Na mocy najnowszych zaleceń Departamentu Estetyki Patriotycznej przeprowadzamy kontrolę obecności wizerunków Herr Oberhaupta Heinza-Wernera Grünera w prywatnych rezydencjach osób pełniących najwyższe funkcje państwowe. W przypadku stwierdzenia rażących braków przewidziane są mandaty oraz obowiązek niezwłocznego uzupełnienia dekoracji.
Po tych słowach lokaj zamarł. Nie pytając o pozwolenie weszli do budynku... Szefa Departamentu Dyplomatycznego - człowieka, o którym mówi się, że wie o wszystkim dzień wcześniej niż reszta państwa akurat nie było na terenie posesji.
Według świadków funkcjonariusze z kamiennymi twarzami rozpoczęli skrupulatne oględziny posiadłości.
Jeden z nich notował:
Salon – 0 portretów.
Biblioteka – 0 portretów.
Gabinet – „Jedna mapa Europy, dwa globusy orientyckie, cztery segregatory. Portretu brak.”
Korytarz – „Podejrzanie dużo pejzaży.”
Po kilkunastu minutach starszy posterunkowy westchnął ciężko.
Atmosfera zrobiła się napięta. W ostatniej chwili jeden z młodszych funkcjonariuszy zajrzał do niewielkiego gabinetu na piętrze.
Po chwili zawołał:
– Mam! Jest!
Na ścianie wisiał elegancko oprawiony portret Herr Oberhaupta H.W. Grünera.

Starszy posterunkowy odetchnął z wyraźną ulgą.
– Kontrola zakończona wynikiem pozytywnym. Zalecamy jednak zwiększenie liczby wizerunków do co najmniej trzydziestu egzemplarzy. Jeden w gabinecie to standard minimalny dla urzędnika tej rangi.
Po sporządzeniu protokołu obaj policjanci uprzejmie zasalutowali i opuścili posesję.
Nieoficjalnie mówi się jednak, że w przyszłym tygodniu podobne kontrole mogą objąć również inne reprezentacyjne wille Stadt Edelweiss. Mieszkańcy już teraz powinni gorączkowo szukać wizerunków Oberhaupta w swoich salonach...
DW: @Joachim Cargalho
- Joachim Cargalho • Stempel
- Graue Eminenz
- Posty: 6097
- Rejestracja: 18 stycznia 2022, 20:21
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Herrenhaus von Cargalho
Joachim wszedł do dworku, gdzie na samym wejściu spoglądał już na niego portret @Oberhaupta. Spojrzał na niego i uśmiechnął kącikiem ust, a później przeszedł do salonu, gdzie rozpalił w kominku.
Lato w Edelweiss było wyjątkowo ciepłe, więc rozżarzone drewno nie przynosiło przyjemnego grzania, a nieznośnie podnosiło temperaturę powietrza.

Chaotycznie krzątał się po swoim domu w poszukiwaniu jakiś przedmiotów. Wszystkich, które mogły się kojarzyć z jego @ex-konkubiną.
W kartonowym pudełku miał schowane pamiątki z Samundy, które przywieźli po swoim - jakby się wtedy wydawać mogło - służbowym wyjeździe. Niewysłane kartki pocztowe, jakieś wydanie miejscowej gazety i puchar dla niej za pierwsze miejsce w wyborach miss mokrego podkoszulka organizowanego podczas któregoś z rzędu piana party.
- Zorganizują sobie nowy konkurs - powiedział do siebie, wrzucając kartonik prosto w płomienie, które szybko strawiły całą zawartość.
Z lodówki wyciągnął starą kiełbasę, którą Nunuś ukradł z jednego ze straganów podczas winkulskich targów gastronomicznych. Tutaj nawet się uśmiechnął, gdyż teraz nie miał pojęcia po co ją właściwie cały czas trzymał. Tak samo jak nie wiedział czy Nunuś w ogóle jeszcze żyje...
Pęto cisnął również w ogień, który zaskwierczał w poszukiwaniu resztek jakiegokolwiek tłuszczu spośród zasuszonego mięsa.
Słoik z różowym futerkiem, to artefakt co do pochodzenia jego nie miał pewności. Mógła to być ukradziona część wyposażenia sarmackich lochów, które razem zwiedzali lub po prostu pukiel z jego ulubionych kajdanek. Nie mniej, przeznaczenie powinno być takie samo. Teraz w kilka sekund zamieniło się w ulotny dym, po którym chwilę później nie było już śladu.
Paragon z Karla i Berty... Miała mu oddać pieniądze za wszystkie praliny, które sobie zażyczyła - Chyba się nie łudziłem - parsknął pod nosem, wiedząc, że pokazanie go miało być tylko jedną z wielu zaczepek, jakie często wobec niej stosował. Ułożył z tego papierowy samolocik i puścił go w kierunku płomieni kominka... celnie...
Pozostawionych rzeczy, wspomnień mógłby wymieniać bez końca, ale teraz nie chciał już do tego wracać. Patrzył ślepo w kierunku ognia, a ten tańczył na podłożonym tam drewnie. Dym ulatniał się do komina, pozostawiając po sobie jedynie popiół i niedopalone resztki. W ten sposób odrzucał od siebie wszystko co do tej pory pamiętał, licząc że pozostały ślad będzie umiał rozsypać w Kotlinie...
Lato w Edelweiss było wyjątkowo ciepłe, więc rozżarzone drewno nie przynosiło przyjemnego grzania, a nieznośnie podnosiło temperaturę powietrza.

Chaotycznie krzątał się po swoim domu w poszukiwaniu jakiś przedmiotów. Wszystkich, które mogły się kojarzyć z jego @ex-konkubiną.
W kartonowym pudełku miał schowane pamiątki z Samundy, które przywieźli po swoim - jakby się wtedy wydawać mogło - służbowym wyjeździe. Niewysłane kartki pocztowe, jakieś wydanie miejscowej gazety i puchar dla niej za pierwsze miejsce w wyborach miss mokrego podkoszulka organizowanego podczas któregoś z rzędu piana party.
- Zorganizują sobie nowy konkurs - powiedział do siebie, wrzucając kartonik prosto w płomienie, które szybko strawiły całą zawartość.
Z lodówki wyciągnął starą kiełbasę, którą Nunuś ukradł z jednego ze straganów podczas winkulskich targów gastronomicznych. Tutaj nawet się uśmiechnął, gdyż teraz nie miał pojęcia po co ją właściwie cały czas trzymał. Tak samo jak nie wiedział czy Nunuś w ogóle jeszcze żyje...
Pęto cisnął również w ogień, który zaskwierczał w poszukiwaniu resztek jakiegokolwiek tłuszczu spośród zasuszonego mięsa.
Słoik z różowym futerkiem, to artefakt co do pochodzenia jego nie miał pewności. Mógła to być ukradziona część wyposażenia sarmackich lochów, które razem zwiedzali lub po prostu pukiel z jego ulubionych kajdanek. Nie mniej, przeznaczenie powinno być takie samo. Teraz w kilka sekund zamieniło się w ulotny dym, po którym chwilę później nie było już śladu.
Paragon z Karla i Berty... Miała mu oddać pieniądze za wszystkie praliny, które sobie zażyczyła - Chyba się nie łudziłem - parsknął pod nosem, wiedząc, że pokazanie go miało być tylko jedną z wielu zaczepek, jakie często wobec niej stosował. Ułożył z tego papierowy samolocik i puścił go w kierunku płomieni kominka... celnie...
Pozostawionych rzeczy, wspomnień mógłby wymieniać bez końca, ale teraz nie chciał już do tego wracać. Patrzył ślepo w kierunku ognia, a ten tańczył na podłożonym tam drewnie. Dym ulatniał się do komina, pozostawiając po sobie jedynie popiół i niedopalone resztki. W ten sposób odrzucał od siebie wszystko co do tej pory pamiętał, licząc że pozostały ślad będzie umiał rozsypać w Kotlinie...

- Heinz-Werner Grüner • Stempel
- Oberhaupt
- Posty: 21603
- Rejestracja: 06 maja 2021, 12:34
- Lokalizacja: Stadt Edelweiss, Edelweiss
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Herrenhaus von Cargalho
[ Gdy jedni nosili w sercu radość i ogień niosący nowy związek, inni czuli ogromną stratę, smutek i samotność... ]

