Z Lieselotte zawsze działało to podobnie. Nie potrzebowali wielu słów, żeby wiedzieć, co drugie ma na myśli. Byli do siebie podobni w znacznie większej liczbie drobiazgów, niż którekolwiek z nich zwykle chciało przyznać.
Kryspin pisze:@Krzysztof Windsor pytał mnie przed chwilą właściwie o to samo, więc odpowiem wam obojgu. Podoba mi się tutaj. I to chyba bardziej, niż zamierzałem przyznać po zaledwie kilku godzinach.
Kryspin pisze:Jest tu coś podejrzanie znajomego. Góry, pola, porządek, ludzie, którzy najwyraźniej mają niezdrową potrzebę robienia wszystkiego własnymi rękami, choć mogliby po prostu komuś zapłacić. Człowiek może wyjechać z Teutonii, ale pewnych rzeczy z człowieka już się nie wyprowadzi.
Kryspin pisze:A tak zupełnie poważnie, dobrze mi tu. Może również dlatego, że przy tobie nie czuję się jak na żadnej zagranicznej wizycie. Są miejsca, do których człowiek przyjeżdża pierwszy raz, a mimo wszystko nie czuje się całkiem obco. Zielony Dworek chyba właśnie do takich należy.
Kryspin pisze:Zostaję. Sarmacja powinna przeżyć jeden dzień beze mnie. Jeżeli nie przeżyje, to przynajmniej po powrocie dowiem się, jak wiele były warte wszystkie moje dotychczasowe wysiłki.
Kryspin pisze:A skoro dajesz mi wybór, to góry. Bez zastanowienia. Rogomir zresztą właśnie zagłosował za mnie. Potem możemy zajrzeć do Wolkenbadu, nawet do tego waszego Sanatorium Quelle, ale uprzedzam, do sanatorium dam się zaprowadzić wyłącznie w charakterze turysty. Jeszcze nie jestem w takim wieku, żeby mnie tam odstawiać na stałe.![]()
Kryspin rozpoznał go oczywiście od razu. Znał go aż nazbyt dobrze, żeby potrzebować jakiegokolwiek przedstawienia. Kiedy padło owo niewinne „Kanclerzem, prawda?”, uniósł jedynie brew. Przy kolejnej uwadze, o przejęzyczeniach i zamierzchłych czasach, na jego twarzy pojawił się powoli uśmiech.
Odczekał sekundę. Może dwie. Dokładnie tyle, żeby Joachim przez moment nie był całkiem pewien, czy trafił na żart, czy właśnie odkopał coś, co lepiej było pozostawić zakopane.
Kryspin pisze:Joachimie... Ty naprawdę sądzisz, że ja nie pamiętam?
Kryspin pisze:Pamiętam doskonale. Ja po prostu mam tę wadę, że pamiętam również rzeczy, które dawno przestały mnie obchodzić. Nie myl pamięci z urazą. Pamięć mam znakomitą, ale szkoda życia, żeby nosić ze sobą każdą drobną historię sprzed lat.
Kryspin pisze:Zresztą, gdybym przejmował się każdym przejęzyczeniem, które usłyszałem przez te wszystkie lata, musiałbym dziś zatrudniać osobnego sekretarza tylko do prowadzenia ich ewidencji. Także możesz spać spokojnie. Teczka istnieje, ale od dawna stoi w archiwum.
Kryspin pisze:A jeśli chodzi o tę „długą trąbę”, to Rogomir ma pysk, Joachimie. Teutończycy słyną z innych długich rzeczy.
Kryspin pisze:Na przykład z pamięci.
Kryspin pisze:Widzisz? On chyba też cię pamięta. Choć nie wiem, które z nas powinno cię w tej sytuacji martwić bardziej.
Kątem oka zauważył przy tym @Sophie i @Krzysztof Windsor rozmawiających nieopodal. Jeszcze ciekawsze było jednak spojrzenie Lieselotte @Femme Mystere, które na moment powędrowało dokładnie w tę samą stronę.
Kryspin znał ten błysk w jej oczach aż za dobrze.
Kryspin pisze:Lieselotte, nawet nie zaczynaj.
Kryspin pisze:Znam cię. Jeszcze nie podano deseru, a ty już w myślach urządzasz ludziom kolejne śluby.
Nazwisko znał. Człowieka dopiero miał okazję poznać.
Kryspin pisze:Panie de Espada, cała przyjemność po mojej stronie. O panu słyszałem, więc dobrze wreszcie sprawdzić osobiście, ile z tego było prawdą.
Kryspin pisze:Chociaż jedna rzecz już mnie niepokoi. Przed chwilą usłyszałem „Frau Grüner”. Z tego, co wiem, moja siostra jest jeszcze narzeczoną, nie żoną. Widzę więc, że edelweisski Sztab Generalny prowadzi działania z większym wyprzedzeniem niż urząd stanu cywilnego.
Kryspin pisze:@Heinz-Werner Grüner zapewne nie będzie protestował, ale ja jednak najpierw chciałbym zobaczyć wesele.
Kryspin pisze:Spacer brzmi doskonale. Zwłaszcza że mój doradca właśnie oficjalnie poparł pański wniosek. A rozmowa na osobności z Szefem Sztabu zawsze brzmi wystarczająco podejrzanie, żeby mnie zainteresować.
Kryspin patrzył przez moment w milczeniu.
Potem pochylił się lekko w stronę Lieselotte.
Kryspin pisze:Teraz rozumiem, co miałaś na myśli, mówiąc, że postradał zmysły. Oświadczyny były najwyraźniej tylko pierwszym objawem.
Kryspin spojrzał na Lieselotte i na moment ściszył głos.
Kryspin pisze:Dobrze cię tutaj widzieć, Siostro. Naprawdę dobrze.![]()
Kryspin westchnął teatralnie.
Kryspin pisze:No dobrze. Zanim Rogomir sam przejmie dowodzenie, a Heinz zatańczy przez któreś z tych okien, pokażcie mi wreszcie te ogrody.














