Grünes Herrenhaus - Zielony Dworek

Aleja Willowa - Życie w Dolinie toczy się swoim spokojnym rytmem, ale czasem człowiek tak się zafrasuje, albo zwyczajnie przemęczy, że należy się mu długo wyczekiwany odpoczynek. A gdzie jak nie we własnych czterech ścianach... Herrenhausgasse to strefa mieszkalna, gdzie można ze spokojem zasiąść na przydomowej ławeczce i bez pośpiechu wypić przepyszną herbatkę z szarotki.
Regulamin forum
Obrazek
Awatar użytkownika
Kryspin von Lichtenstein
Posty: 9
Rejestracja: 17 sierpnia 2026, 16:49
Lokalizacja: Księstwo Sarmacji/Almera

Re: Grünes Herrenhaus - Zielony Dworek

Post autor: Kryspin von Lichtenstein »

Kryspin von Lichtenstein przez chwilę nie odpowiadał. Spojrzał na Lieselotte z tym charakterystycznym półuśmiechem, który pojawiał się u niego zwykle wtedy, gdy pod oficjalnym pytaniem wyczuwał coś znacznie bardziej osobistego. W jej słowach „mój Bracie” było zresztą coś, co skutecznie odbierało całej rozmowie resztki dyplomatycznego charakteru.

Z Lieselotte zawsze działało to podobnie. Nie potrzebowali wielu słów, żeby wiedzieć, co drugie ma na myśli. Byli do siebie podobni w znacznie większej liczbie drobiazgów, niż którekolwiek z nich zwykle chciało przyznać.
Kryspin pisze:@Krzysztof Windsor pytał mnie przed chwilą właściwie o to samo, więc odpowiem wam obojgu. Podoba mi się tutaj. I to chyba bardziej, niż zamierzałem przyznać po zaledwie kilku godzinach.
Rozejrzał się po salonie, potem przez duże okna w stronę ciemniejącego ogrodu i gór majaczących gdzieś dalej.
Kryspin pisze:Jest tu coś podejrzanie znajomego. Góry, pola, porządek, ludzie, którzy najwyraźniej mają niezdrową potrzebę robienia wszystkiego własnymi rękami, choć mogliby po prostu komuś zapłacić. Człowiek może wyjechać z Teutonii, ale pewnych rzeczy z człowieka już się nie wyprowadzi.
Spojrzał ponownie na siostrę, tym razem już bez żartu.
Kryspin pisze:A tak zupełnie poważnie, dobrze mi tu. Może również dlatego, że przy tobie nie czuję się jak na żadnej zagranicznej wizycie. Są miejsca, do których człowiek przyjeżdża pierwszy raz, a mimo wszystko nie czuje się całkiem obco. Zielony Dworek chyba właśnie do takich należy.
Na pytanie o kolejny dzień Kryspin zerknął w dół. Rogomir siedział przy jego nodze, ale uszy miał skierowane w stronę drzwi prowadzących do ogrodu. Decyzja najwyraźniej została już podjęta bez konsultacji z Kanclerzem.
Kryspin pisze:Zostaję. Sarmacja powinna przeżyć jeden dzień beze mnie. Jeżeli nie przeżyje, to przynajmniej po powrocie dowiem się, jak wiele były warte wszystkie moje dotychczasowe wysiłki.
Kryspin pisze:A skoro dajesz mi wybór, to góry. Bez zastanowienia. Rogomir zresztą właśnie zagłosował za mnie. Potem możemy zajrzeć do Wolkenbadu, nawet do tego waszego Sanatorium Quelle, ale uprzedzam, do sanatorium dam się zaprowadzić wyłącznie w charakterze turysty. Jeszcze nie jestem w takim wieku, żeby mnie tam odstawiać na stałe. :D
Właśnie wtedy do rozmowy włączył się @Joachim Cargalho .

Kryspin rozpoznał go oczywiście od razu. Znał go aż nazbyt dobrze, żeby potrzebować jakiegokolwiek przedstawienia. Kiedy padło owo niewinne „Kanclerzem, prawda?”, uniósł jedynie brew. Przy kolejnej uwadze, o przejęzyczeniach i zamierzchłych czasach, na jego twarzy pojawił się powoli uśmiech.

Odczekał sekundę. Może dwie. Dokładnie tyle, żeby Joachim przez moment nie był całkiem pewien, czy trafił na żart, czy właśnie odkopał coś, co lepiej było pozostawić zakopane.
Kryspin pisze:Joachimie... Ty naprawdę sądzisz, że ja nie pamiętam?
Kryspin pokręcił głową i roześmiał się cicho.
Kryspin pisze:Pamiętam doskonale. Ja po prostu mam tę wadę, że pamiętam również rzeczy, które dawno przestały mnie obchodzić. Nie myl pamięci z urazą. Pamięć mam znakomitą, ale szkoda życia, żeby nosić ze sobą każdą drobną historię sprzed lat.
Kryspin pisze:Zresztą, gdybym przejmował się każdym przejęzyczeniem, które usłyszałem przez te wszystkie lata, musiałbym dziś zatrudniać osobnego sekretarza tylko do prowadzenia ich ewidencji. Także możesz spać spokojnie. Teczka istnieje, ale od dawna stoi w archiwum.
Dopiero wtedy spojrzał na Rogomira, a następnie z całkowitą powagą na Joachima.
Kryspin pisze:A jeśli chodzi o tę „długą trąbę”, to Rogomir ma pysk, Joachimie. Teutończycy słyną z innych długich rzeczy.
Zawiesił głos na tyle długo, by pozwolić zabrzmieć najgorszym możliwym interpretacjom, po czym uśmiechnął się szerzej.
Kryspin pisze:Na przykład z pamięci.
Rogomir jakby na potwierdzenie podniósł się, podszedł do Joachima i przez chwilę z wyjątkową dokładnością obwąchiwał jego nogawkę. Potem usiadł przed nim i spojrzał mu prosto w twarz.
Kryspin pisze:Widzisz? On chyba też cię pamięta. Choć nie wiem, które z nas powinno cię w tej sytuacji martwić bardziej.
Kryspin poklepał Joachima po ramieniu, rozwiewając resztki pozornej groźby. Dawne czasy były dawnymi czasami. Można je było pamiętać, można było się z nich śmiać, ale nie było najmniejszego powodu, żeby pozwalać im psuć tak dobry wieczór.

Kątem oka zauważył przy tym @Sophie i @Krzysztof Windsor rozmawiających nieopodal. Jeszcze ciekawsze było jednak spojrzenie Lieselotte @Femme Mystere, które na moment powędrowało dokładnie w tę samą stronę.

Kryspin znał ten błysk w jej oczach aż za dobrze.
Kryspin pisze:Lieselotte, nawet nie zaczynaj.
Spojrzał znacząco najpierw na nią, potem na Sophie i Krzysztofa.
Kryspin pisze:Znam cię. Jeszcze nie podano deseru, a ty już w myślach urządzasz ludziom kolejne śluby.
Nie zdążył jednak dalej drażnić siostry, bo do ich niewielkiego grona podszedł Albert Fryderyk de Espada. Kryspin wysłuchał jego przedstawienia bez przerywania, po czym przyjął wyciągniętą dłoń i odpowiedział równie mocnym uściskiem.

Nazwisko znał. Człowieka dopiero miał okazję poznać.
Kryspin pisze:Panie de Espada, cała przyjemność po mojej stronie. O panu słyszałem, więc dobrze wreszcie sprawdzić osobiście, ile z tego było prawdą.
Na moment spojrzał w stronę Lieselotte, jakby coś sobie przypomniał.
Kryspin pisze:Chociaż jedna rzecz już mnie niepokoi. Przed chwilą usłyszałem „Frau Grüner”. Z tego, co wiem, moja siostra jest jeszcze narzeczoną, nie żoną. Widzę więc, że edelweisski Sztab Generalny prowadzi działania z większym wyprzedzeniem niż urząd stanu cywilnego.
Uśmiechnął się, dając od razu do zrozumienia, że traktuje całą rzecz wyłącznie jako żart.
Kryspin pisze:@Heinz-Werner Grüner zapewne nie będzie protestował, ale ja jednak najpierw chciałbym zobaczyć wesele.
Propozycja wyjścia do ogrodu wyraźnie przypadła Kryspinowi do gustu. Jeszcze zanim odpowiedział, Rogomir wstał i skierował łeb ku drzwiom, jakby słowo „ogród” należało do doskonale znanego mu słownika.
Kryspin pisze:Spacer brzmi doskonale. Zwłaszcza że mój doradca właśnie oficjalnie poparł pański wniosek. A rozmowa na osobności z Szefem Sztabu zawsze brzmi wystarczająco podejrzanie, żeby mnie zainteresować.
W tej samej chwili muzyka w salonie przyspieszyła, a wzrok Kryspina zatrzymał się na Heinzu. Oberhaupt właśnie przestał sprawiać wrażenie człowieka, który choćby udaje, że kontroluje sytuację, i z coraz większym zaangażowaniem oddawał się tańcom.

Kryspin patrzył przez moment w milczeniu.

Potem pochylił się lekko w stronę Lieselotte.
Kryspin pisze:Teraz rozumiem, co miałaś na myśli, mówiąc, że postradał zmysły. Oświadczyny były najwyraźniej tylko pierwszym objawem.
Roześmiał się, ale zaraz potem jego spojrzenie złagodniało. W całym tym zamieszaniu było coś zwyczajnie dobrego. Pełny ludzi dom, muzyka, rodzina, dawni znajomi, nowe twarze i gospodyni, która jeszcze kilka godzin temu przejmowała się każdym szczegółem, a teraz wreszcie mogła zobaczyć, że wszystko się udało.

Kryspin spojrzał na Lieselotte i na moment ściszył głos.
Kryspin pisze:Dobrze cię tutaj widzieć, Siostro. Naprawdę dobrze. :Heart
Rogomir w tej samej chwili podszedł do drzwi prowadzących na zewnątrz i obejrzał się na całą trójkę z miną kogoś, kto uważał, że ludzie stanowczo zbyt długo dyskutują nad sprawami oczywistymi.

Kryspin westchnął teatralnie.
Kryspin pisze:No dobrze. Zanim Rogomir sam przejmie dowodzenie, a Heinz zatańczy przez któreś z tych okien, pokażcie mi wreszcie te ogrody.
/-/ Kryspin von Lichtenstein
Awatar użytkownika
Damiano Robingren Stempel
Chef-Raketenwerfer
Posty: 1501
Rejestracja: 27 kwietnia 2022, 22:16

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Grünes Herrenhaus - Zielony Dworek

Post autor: Damiano Robingren »

Ryk podwójnie doładowanego V8 na chwilę przebił się przez dobiegający z rezydencji jazz. Po chwili na podjeździe zatrzymał się niski Vector W8. Nożycowe drzwi uniosły się do góry i ze środka wysiadł Damiano Robingren. 8-) Spojrzał na zaparkowane samochody i ruszył schodami w stronę wejścia.

Obrazek

- Dobry wieczór wszystkim! - Mam nadzieję, że mój przyjazd nie zepsuł wam atmosfery.

Następnie podszedł do gospodarzy. Ucałował dłoń Lieselotte, po czym zwrócił się do @Heinz-Werner Grüner. Z wewnętrznej kieszeni wyjął kluczyk z pilotem i położył go na jego dłoni.

- Heinz, Lieselotte wspomniała o waszych zaręczynach. Pomyślałem, że przy takiej okazji zwykły prezent to trochę za mało... - Masz kluczyk do Vectora W8, który stoi na podjeździe. Kevlarowa karoseria, podwójne turbo i kokpit inspirowany myśliwcami. Prezent ode mnie. Niech wam służy podczas wspólnych podróży po Kotlinie, tylko uważajcie przy wyprzedzaniu.

Damiano mrugnął do Heinza i odwrócił się w stronę @Albert Fryderyk de Espada. Dobrze wiedział, że inżynier długo nie wytrzyma bez zajrzenia pod maskę nowego nabytku.

Obrazek
Ostatnio zmieniony 24 sierpnia 2026, 22:34 przez Damiano Robingren, łącznie zmieniany 1 raz.
Damiano Robingren
Prezes firmy BAZTEK, Esperantysta
Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
Mandaryna Stempel
Posty: 410
Rejestracja: 09 czerwca 2025, 22:57

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Grünes Herrenhaus - Zielony Dworek

Post autor: Mandaryna »

Kiedy pozostali goście przenieśli się do środka Zielonego Dworku i zaczęli bawić się w najlepsze, ja wciąż pozostawałem na swoim spacerze. Spokojnie przemierzałem alejki wokół stawu, co jakiś czas zatrzymując się na chwilę, by spojrzeć na taflę wody i otaczający mnie ogród.

Po pewnym czasie do moich uszu zaczęły jednak docierać coraz wyraźniejsze odgłosy dochodzące z wnętrza dworku. Początkowo była to jedynie cicha muzyka i przytłumione rozmowy, lecz z każdą chwilą stawały się coraz głośniejsze. Najwyraźniej w środku zabawa trwała w najlepsze.

Zatrzymałem się i odwróciłem głowę w stronę dworku.

— No páni... a já tam nejsem — mruknąłem pod nosem z lekkim uśmiechem.

Przez chwilę stałem jeszcze przy brzegu stawu, po czym postanowiłem zawrócić. Ruszyłem spokojnym krokiem w stronę Zielonego Dworku, jednak im bliżej byłem budynku, tym bardziej narastała we mnie ochota, by szybciej znaleźć się z powrotem wśród pozostałych.

W końcu przyspieszyłem.

Najpierw przeszedłem w szybszy marsz, a po chwili przeszedłem w delikatny trucht. Nie chciałem biec zbyt szybko, aby się nie zmęczyć, ale jednocześnie zależało mi na tym, by jak najszybciej wrócić do środka.

Poprawiłem po drodze ubranie i zerknąłem w stronę okien dworku, zza których przebijało światło. Muzyka i gwar rozmów stawały się coraz wyraźniejsze.

Uśmiechnąłem się pod nosem.

Najwyraźniej podczas mojej nieobecności wydarzyło się coś ciekawego.

Przyspieszyłem jeszcze odrobinę, kierując się już prosto w stronę wejścia do Zielonego Dworku. W oddali wciąż słyszałem śmiech i muzykę, które tylko utwierdzały mnie w przekonaniu, że chyba nie powinienem był aż tak długo spacerować.


— Chyba jednak najwyższy czas wrócić do towarzystwa... Tak ano! — powiedziałem cicho do siebie, zwalniając dopiero wtedy, gdy znalazłem się już niedaleko wejścia.


Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
Aurelian Boltzmann
Posty: 15
Rejestracja: 18 marca 2026, 22:24

Re: Grünes Herrenhaus - Zielony Dworek

Post autor: Aurelian Boltzmann »

Przechodząc aleją, zauważyłem, że Zielony Dworek wygląda dziś inaczej niż wcześniej. Nie chodziło o sam budynek. Domy również mają swoje okresy ciszy i ożywienia, choć zwykle nie przypisujemy im żadnych uczuć.

Tym razem wydawało mi się jednak, że w tym miejscu pojawiło się coś żywszego. Być może obecność drugiego człowieka rzeczywiście potrafi zmienić przestrzeń bardziej niż jakikolwiek remont.

Zastanawiające. Nie zatrzymałem się. Nie miałem powodu. Ale zapamiętałem ten szczegół. Nocna zmiana w pracy.
Aurelian Numerius Boltzmann
Awatar użytkownika
Heinz-Werner Grüner Stempel
Oberhaupt
Posty: 21742
Rejestracja: 06 maja 2021, 12:34
Lokalizacja: Stadt Edelweiss, Edelweiss

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Grünes Herrenhaus - Zielony Dworek

Post autor: Heinz-Werner Grüner »

Heinz po kilku "pląsach" wreszcie na tyle otrzeźwiał, że ujrzał kolejnego gościa, który przybył do Zielonego Dworku. Herr Robingren całkowicie go zaskoczył prezentem...


Obrazek
wizualnie dopasowałem do epoki
Vector W8 1926 pewnie produkcji drackiej


- Grüner stanął jak wryty, podziękował serdecznie, ale nadal był w szoku. Chyba jka i pozostali...
- Ciekawe co dostaniemy jak dojdzie do zaślubin... - pomyslał sobie oberhaupt i z olbrzymią ciekawoscią przymierzał się do prezentu. Jednocześnie już zamartwiając się, że auto trzeba przecież zarejestrować, opłacić składki, ech tyle roboty. W każdym razie prezent wydał się na tyle dsokonały, że zaprosił wszystkich na zewnątrz by mogli podziwiać automobil, ale i łono natury.
Obsługa przygotowała naprędce jakiś wyskokowy napój (zapewne szampan), podając każdemu w przepięknych zdobionych kieliszkach. Te były przecież na wyposażeniu dworku dość często używany.
Zebrani stanęli w "kółku", po czym czekali na kilka słów od samego oberhaupta
- W imieniu swoim jak i przede wszystkim Lieselotte chciałbym wam bardzo serdecznie podziękować za przybycie. Nie jestem dobry w przemówienia, z resztą nie pełnie tutaj roli gospodarza, więc nie będę za wiele czasu się wypowiadał, ale to naprawdę miłe, że mogliśmy się wszyscy razem tutaj spotkać.


Obrazek




Teraz oddaje głos Mojej Ukochanej. Liese, chodź tutaj, to chwila dla ciebie... A później kto zechce może przejechać się tą czarną bestią, a kto nie to może wskoczyć do stawu i zażyć kapieli. Tymczasem, Liese...
- przytulił ją, a następnie wskazał środek by mogła sama wypowiedzieć kilka kwestii.
(-)Heinz-Werner Grüner
OBERHAUPT EDELWEISS
Obrazek Obrazek ..
oberhauptokration
Awatar użytkownika
Femme Mystere Stempel
Faktotum
Posty: 4227
Rejestracja: 17 stycznia 2022, 13:19

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Grünes Herrenhaus - Zielony Dworek

Post autor: Femme Mystere »

Słowa Kryspina wprowadziły Lieselotte w pewną zadumę. Być może jest w tym trochę racji, że pewnych rzeczy nie wyprowadzi się z człowieka, ale jednak dla niej Teutonia, jaką znała dawniej, przeminęła z wiatrem. I pewna była, że pomimo pewnej teutońskości w jej zachowaniu, nie umiałaby już prowadzić tego samego stylu życia, jaki miały w zwyczaju teutońskie elity. I nawet cieszyło ją to, gdyż w Edelweiss odnalazła spokój, którego próżno szukać było w Srebrnym Rogu czy Zielnyborze.

- Wspaniale, że czujesz się w Zielonym Dworku swobodnie, @Kryspin von Lichtenstein . To właśnie miałam na celu, próbując tchnąć życie w tym dworku. Myślę, że wiele osób przybywa tu z podobnym tobie uczuciem nostalgii i spokoju. – wyznała, mając głównie na myśli swoje córki, ale nie tylko. – Dobrze, zatem jutro wyślę Heinricha po sprzęt i wyruszymy w górskie szlaki. Mam nadzieję, że pozostali również zdecydują się iść z nami. Wyprawy górskie w niewielkiej grupie bywają niebezpieczne. Aczkolwiek w Edelweiss mówi się, że najbardziej wartościowe są wyprawy w samotności i każdy z nas czasem zapuszcza się w gąszcze samotnie, by odszukać siebie na nowo. – powiedziała enigmatycznie. – Jestem tu najlepszą swatką, Kryspinie. – dodała, w odpowiedzi na jego zaczepki. – Tobie też bym kogoś znalazła, lecz nie wiem, czy dobrze by się to skończyło. – zażartowała.

- Być może to Heinz przyjmie naziwsko Augentrost, skąd wiesz. – zażartowała, puszczając do @Albert Fryderyk de Espada oczko. Następnie przedstawiła go Kryspinowi, nazywając go nie lewym Faktotum, lecz tym najmądrzejszym. Wprawdzie na myśl przychodziło jej kilka bardziej zaczepnych określeń, ale obawiała się, że Herr Espada mógłby się obrazić, a tego nie chciała. Kryspina zaś określiła mianem „Tego pokorniejszego dziecka Lichtena”, co też nie mijało się z prawdą, a z pewnością nie było typowym sposobem, w jaki ostatnimi czasy tytułował się jej brat.

Gdy Albert opowiadał o sobie, Liese zerkała na tańczącego Heinza, który wywołał na jej ustach lekko kpliwy uśmieszek. Bawiło ją to jego rozluźnienie i cieszył fakt, że poczuł się swobodnie w tym gronie, co zdarza mu się raczej nieczęsto.

Liese wyczuwała, że Herr Espada chyba chętniej porozmawiałby na osobności z Kryspinem niż z nią, jednak widząc duże zainteresowanie ze strony Kryspina, już zamierzała wyjść z nimi, gdy na podjeździe słychać było nagle odgłosy głośnego silnika.

- Zaraz do was dołączę, Panowie. Ktoś zajechał, muszę przywitać. Wychodząc przez taras kierujcie się ścieżką wzdłuż jeziora. – powiedziała, potem kucnęła przed Rogomirem, poczochrała go między uszami i dodała. – Miłego spaceru, Rogusiu. – dodała i ruszyła na front domu.

Na podjeździe stał… nikt inny jak sam @Damiano Robingren . Podjechał jakimś futurystycznym autem, jakich próżno szukać w Edelweiss. Jak udało mu się je dostarczyć na ziemie Edelweiss, również trudno stwierdzić. Chyba musiał go specjalnie wieźć promem.

Liese uśmiechnęła się lekko kpiąco, a jednak w duszy ciesząc się na ten widok. Damiano miał w sobie coś… intrygującego. Młodzieńczy sznyt i zawadiacką naturę.

- Drogi Damiano, dziękujemy za ten miły, gest… - powiedziała, po czym wyciągnęła kluczyki z ręki Heinza. - … być może w twoim stronach jest inaczej, ale w Edelweiss przyjmowanie tak drogich prezentów nie przystoi. – powiedziała, po czym zwróciła mu kluczyki. - Auto prezentuje się okazale, jednak przyjeżdżając do nas nie musisz obdarowywać nas tak drogimi upominkami. – uśmiechnęła się i wspazała mu wejście. – Zapraszamy do salonu, Herr Robingren. Wieści o balu rozniosły się szeroko. Niebawem dworek pęknie w szwach.
(-) Lieselotte Augentrost
Prawa Faktotum
Awatar użytkownika
Adelajda Radziwiłłówna
Posty: 22
Rejestracja: 03 kwietnia 2022, 20:15

Re: Grünes Herrenhaus - Zielony Dworek

Post autor: Adelajda Radziwiłłówna »

Czarna limuzyna powoli zjechała na żwirowy podjazd Zielonego Dworku. Przed wejściem wciąż stali @Femme Mystere, @Heinz-Werner Grüner, @Damiano Robingren i @Kryspin von Lichtenstein, zajęci oglądaniem samochodu, który Heinz otrzymał od Damiano. Wszyscy odruchowo odwrócili się w stronę nadjeżdżającego auta. Limuzyna zatrzymała się kilka kroków od nich. Kierowca wysiadł, obszedł samochód i otworzył tylne drzwi. Adelaide wysiadła bez pośpiechu. W jednej dłoni trzymała niewielkie, kunsztownie opakowane pudełko.


- Adelaide! - Liselotte uśmiechnęła się szeroko. - Jednak przyjechałaś!
- Miałabym odmówić? - odparła Adelaide, podchodząc do niej. - Wyruszyłam właściwie niemal natychmiast po otrzymaniu twojego zaproszenia. Tylko ten lot z Grodziska… - westchnęła z rozbawieniem. - Człowiek zaczyna tęsknić za końmi, zanim zdąży dolecieć.
- Najważniejsze, że jesteś. I wcale nie jesteś spóźniona.- Liselotte roześmiała się cicho.
- Jak się masz, moja droga? Minęły lata odkąd widziałyśmy po raz ostatni. Gdzie Sophie i Isabela? Jak się miewają?
- Mają się świetnie - odpowiedziała Liselotte. - Sophie oczywiście znów jest czymś zajęta, a Isabela… cóż, powinnaś sama z nią porozmawiać, zanim zdradzę ci zbyt wiele.
- A więc nic się nie zmieniło - Adelaide uśmiechnęła się znacząco. - To dobrze.
- Możesz być spokojna. - Lisselotte pokręciła głową.

Obie roześmiały się, po czym Adelaide zwróciła się ku Heinzowi.

- Panie Heinz. - Wyciągnęła dłoń.
- Pani Adelaide. Miło panią widzieć. Mam nadzieję, że podróż nie była zbyt uciążliwa. - Heinz skłonił się z galanterią i ucałował jej dłoń.
- Była wystarczająco długa, bym zdążyła zatęsknić za własnym łóżkiem - odparła z lekkim uśmiechem. - Za to pański wieczór zapowiada się znacznie przyjemniej.

- Jak pani widzi, nie mam powodów do narzekania. - Heinz spojrzał na stojący obok samochód.
- Istotnie. - Adelaide zerknęła na samochód. - Widzę, że ktoś postanowił pana rozpieszczać.
- Uznałem, że czasem warto zrobić coś pożytecznego. - Damiano uśmiechnął się.
- To bardzo szlachetne - odparła Adelaide, unosząc lekko brew.

Kryspin parsknął cicho śmiechem, na co Adelaide rzuciła mu krótkie spojrzenie i subtelnie skinęła głową. Damiano również poświęciła podobny gest.

- Pani Adelaide, mam nadzieję, że wieczór przypadnie pani do gustu - odezwał się Kryspin.
- Jestem przekonana, że Liselotte zadbała o wszystko.

- A co tam trzymasz? - Liselotte tymczasem zerknęła na pudełeczko.
- Och, drobiazg. - Adelaide spojrzała na nią z niewinnym uśmiechem.
- Dla mnie?
- A dla kogo innego? Proszę. - Liselotte wyciągnęła rękę, a Adelaide podała jej pudełko.
- Adelaide… - Liselotte spojrzała na eleganckie opakowanie, a potem na nią.
- Otwórz.

Na czarnym aksamicie spoczywała okazała brosza w kształcie kwiatu alpejskiej szarotki. Wykonana z platyny, została w całości wysadzana diamentami. Od śnieżnobiałych i srebrzystych po delikatnie kremowe, z drobnymi żółtymi diamentami tworzącymi serce kwiatu. Każdy z płatków został misternie odwzorowany przy pomocy drobnych, precyzyjnie osadzonych kamieni. W świetle wieczornych lamp brosza migotała chłodnym, blaskiem, a złocistożółte diamenty w centrum nadawały jej subtelnego ciepła. Była okazała, lecz nie krzykliwa, kosztowna w sposób, który nie potrzebował żadnego wyjaśnienia.

- Adelaide… to prawdziwa szarotka. - spojrzała na nią z uśmiechem.
- Platynowa. I odrobinę trwalsza od prawdziwej. - Adelaide uśmiechnęła się lekko.
Awatar użytkownika
Damiano Robingren Stempel
Chef-Raketenwerfer
Posty: 1501
Rejestracja: 27 kwietnia 2022, 22:16

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Grünes Herrenhaus - Zielony Dworek

Post autor: Damiano Robingren »

Damiano przez chwilę patrzył na kluczyki, które Lieselotte właśnie oddała mu do ręki. Na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech, ale tym razem bez wcześniejszej pewności siebie.

- Rozumiem. Nie chciałbym przecież wprowadzać w Edelweiss nowych zwyczajów - powiedział - Chociaż muszę przyznać, że liczyłem na to, że Heinz będzie miał mniej skrupułów.

Spojrzał na Oberhaupta, po czym zerknął na stojącego obok Vectora.

- W takim razie potraktujmy to jako pożyczkę na czas pobytu w Edelweiss. Samochód i tak nie ma większego sensu, jeśli będzie stał w garażu. A skoro jutro wybieracie się w góry, to chyba lepiej, żeby dziś został tutaj.

Po chwili Damiano odwrócił się w stronę pozostałych gości, po czym ponownie zwrócił się do Lieselotte.

- A co do balu... mam nadzieję, że zdążyłem przed tym, zanim zabraknie miejsca. Chociaż patrząc na liczbę samochodów na podjeździe, chyba rzeczywiście powinienem był przyjechać wcześniej.

W tej samej chwili jego uwagę przyciągnęła czarna limuzyna stojąca nieopodal. Spojrzał na Adelajdę, a następnie na pudełko, które trzymała Lieselotte.

- Widzę, że nie tylko ja postanowiłem dziś przesadzić z prezentami. - Bardzo piękna. - dodał.

Na moment zamilkł, po czym wskazał na drzwi prowadzące do środka.

- No dobrze. Skoro zostałem oficjalnie wpuszczony, chyba wypada wrócić do środka. Chętnie zobaczę, co jeszcze wydarzy się tego wieczoru.
Damiano Robingren
Prezes firmy BAZTEK, Esperantysta
Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek
ODPOWIEDZ

Wróć do „Herrenhausgasse - willowa strefa mieszkalna”