Swann Platz
Moderator: Isabella M. Neumann-Swann
- Krzysztof Windsor • Stempel
- Ambasador Królestwa Voxlandu
- Posty: 363
- Rejestracja: 28 marca 2022, 19:31
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Swann Platz
Kiedy wszyscy podeszli do domku Krzysztof usłyszał głos babinki witającej Bellę i Augusta. Jakie to było urocze... Dodatkowego klimatu dodawała okolica i sam dom... Z uśmiechem oglądał jak dziadek strofuję babinkę w sprawie kolejności przywitania.
- Dziękuję Wam za tak ciepłe przyjęcie. Dobry wieczór, bardzo mi miło. - podał dłoń dziadkowi i pozwolił sobie ucałować na przywitanie dłoń babinki.
- A karmią, ale tak troszkę - powiedział ze śmiechem Krzysztof.
Chwilę później wszyscy weszli do środka domu.
- Dziękuję Wam za tak ciepłe przyjęcie. Dobry wieczór, bardzo mi miło. - podał dłoń dziadkowi i pozwolił sobie ucałować na przywitanie dłoń babinki.
- A karmią, ale tak troszkę - powiedział ze śmiechem Krzysztof.
Chwilę później wszyscy weszli do środka domu.
- Isabella M. Neumann-Swann • Stempel
- Posty: 2760
- Rejestracja: 15 marca 2022, 19:57
- Lokalizacja: Wien/Wolkenbad
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Swann Platz
Bella, August, Krzysztof, Babinka i Dziadek usiedli razem przy dużym stole pośrodku salonu. Na blacie stała karafka z winem, kilka kieliszków i pełno półmisków z jedzeniem przygotowanym przez Babinkę. Po całym dniu w drodze wreszcie nastał spokojniejszy moment, więc rozmowa szybko zeszła na najważniejszy temat — plany Krzysztofa na najbliższe dni w Wolkenbad.
— No dobrze, Krzysiu — zaczęła Bella, nalewając wszystkim po trochu wina. — Skoro już jesteś z nami, to chyba musisz nam powiedzieć, co właściwie planujesz podczas tego pobytu. Poza sprawami oczywistymi. - Krzysztof uśmiechnął się i oparł wygodniej na krześle.
— Plan jest prosty. Przede wszystkim odpocząć. Ale nie zamierzam całego pobytu spędzić przy stole.
— Szkoda — mruknął Dziadek. — Przy stole człowiek odpoczywa najlepiej. Szczególnie jeśli stół jest dobrze zaopatrzony. - Babinka roześmiała się cicho.
— Daj mu dojść do słowa staruszku.
— Chciałbym trochę pozwiedzać Wolkenbad — kontynuował Krzysztof. — Zobaczyć jezioro, przejść się po mieście, zajrzeć w kilka miejsc, o których tyle słyszałem. No i oczywiście chciałbym spędzić więcej czasu z wami. - August skinął głową.
— To dobry plan. Mogę ci pokazać kilka spokojniejszych miejsc. Takich, do których turyści zwykle nie zaglądają.
— A ja pokażę ci te, do których turyści zaglądają. Poza tym możemy wybrać się do Salzbrunn — wtrąciła Bella. — W końcu ktoś musi zadbać, żebyś zobaczył również Wolkenbad od tej bardziej oficjalnej strony.
— Czyli będzie oprowadzanie burmistrzowskie? — zapytał Krzysztof z uśmiechem.
— Oczywiście.
— I obowiązkową przerwą na kawę — dodał Dziadek.
— To akurat najważniejszy punkt programu — przyznała Bella. Babinka spojrzała na Krzysztofa z ciepłym uśmiechem.
— A przede wszystkim nie planuj sobie wszystkiego co do minuty. Jesteś tutaj po to, żeby trochę zwolnić. - Krzysztof przez chwilę milczał, po czym pokiwał głową.
— Chyba właśnie tego potrzebuję. Trochę spacerów, trochę zwiedzania, trochę rozmów… i żadnego pośpiechu.
— Doskonale — powiedział August. — W takim razie jutro zaczniecie od mniej przyjemnych spraw, a potem już tylko te przyjemne.
— A wieczorem wracacie tutaj — dodał Dziadek. — Bo niezależnie od tego, ile zabytków zobaczysz, najważniejsze miejsce w Wolkenbad znajduje się przy tym stole. - Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Bella uniosła kieliszek.
— To za udany pobyt Krzysztofa w Wolkenbad.
— Za Wolkenbad! — odpowiedzieli pozostali.

- A tak teraz sobie myślę, może wybierzesz się z nami w Góry? Planujemy wyprawę z Augustem i Dziadkiem na kilka dni. Musimy coś wyjaśnić, a tylko tam możemy chyba znaleźć odpowiedzi. Co o tym sądzisz? - zapytała Bella Krzysztofa.
— No dobrze, Krzysiu — zaczęła Bella, nalewając wszystkim po trochu wina. — Skoro już jesteś z nami, to chyba musisz nam powiedzieć, co właściwie planujesz podczas tego pobytu. Poza sprawami oczywistymi. - Krzysztof uśmiechnął się i oparł wygodniej na krześle.
— Plan jest prosty. Przede wszystkim odpocząć. Ale nie zamierzam całego pobytu spędzić przy stole.
— Szkoda — mruknął Dziadek. — Przy stole człowiek odpoczywa najlepiej. Szczególnie jeśli stół jest dobrze zaopatrzony. - Babinka roześmiała się cicho.
— Daj mu dojść do słowa staruszku.
— Chciałbym trochę pozwiedzać Wolkenbad — kontynuował Krzysztof. — Zobaczyć jezioro, przejść się po mieście, zajrzeć w kilka miejsc, o których tyle słyszałem. No i oczywiście chciałbym spędzić więcej czasu z wami. - August skinął głową.
— To dobry plan. Mogę ci pokazać kilka spokojniejszych miejsc. Takich, do których turyści zwykle nie zaglądają.
— A ja pokażę ci te, do których turyści zaglądają. Poza tym możemy wybrać się do Salzbrunn — wtrąciła Bella. — W końcu ktoś musi zadbać, żebyś zobaczył również Wolkenbad od tej bardziej oficjalnej strony.
— Czyli będzie oprowadzanie burmistrzowskie? — zapytał Krzysztof z uśmiechem.
— Oczywiście.
— I obowiązkową przerwą na kawę — dodał Dziadek.
— To akurat najważniejszy punkt programu — przyznała Bella. Babinka spojrzała na Krzysztofa z ciepłym uśmiechem.
— A przede wszystkim nie planuj sobie wszystkiego co do minuty. Jesteś tutaj po to, żeby trochę zwolnić. - Krzysztof przez chwilę milczał, po czym pokiwał głową.
— Chyba właśnie tego potrzebuję. Trochę spacerów, trochę zwiedzania, trochę rozmów… i żadnego pośpiechu.
— Doskonale — powiedział August. — W takim razie jutro zaczniecie od mniej przyjemnych spraw, a potem już tylko te przyjemne.
— A wieczorem wracacie tutaj — dodał Dziadek. — Bo niezależnie od tego, ile zabytków zobaczysz, najważniejsze miejsce w Wolkenbad znajduje się przy tym stole. - Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Bella uniosła kieliszek.
— To za udany pobyt Krzysztofa w Wolkenbad.
— Za Wolkenbad! — odpowiedzieli pozostali.

- A tak teraz sobie myślę, może wybierzesz się z nami w Góry? Planujemy wyprawę z Augustem i Dziadkiem na kilka dni. Musimy coś wyjaśnić, a tylko tam możemy chyba znaleźć odpowiedzi. Co o tym sądzisz? - zapytała Bella Krzysztofa.
(-) Isabella Marie Augentrost-Cargalho Neumann-Swann [von Lichtenstein]


- Krzysztof Windsor • Stempel
- Ambasador Królestwa Voxlandu
- Posty: 363
- Rejestracja: 28 marca 2022, 19:31
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Swann Platz
Krzysztof odstawił kieliszek na stół i przez chwilę przyglądał się Belli z lekkim uśmiechem.
- W góry? Zawsze. Szczególnie ciekawy jest fakt szukania odpowiedzi na pytanie. Takie miejsca szczególnie temu sprzyjają. - Przez chwilę obracał kieliszek w dłoni.
- Przyjechałem tutaj odpocząć, a to jest świetna rzecz, która na pewno pomoże osiągnąć zamierzony cel. Jeśli uważacie, że mogę Wam w tej drodze towarzyszyć, to z wielką radością.
- Poza tym — dodał z rozbawieniem - ktoś musi pilnować, żebyście nie zgubili się w tych górach. - W salonie zabrzmiał śmiech.
Śmiech tego wieczora zabrzmiał jeszcze nie raz. Babinka i dziadek okazali się być złotymi ludźmi... Z czasem rozmowy były jeszcze lżejsze i porzucono już jakiekolwiek układanie planów. Cała piątka opowiadała sobie historię, a nawet zagrała w grę. Zegar wskazywał już północ kiedy wszyscy poczuli impuls aby powoli udawać się w swoje strony.
-Kochanie, pozwól, że zaprowadzę Cię do pokoju, który ci przygotowaliśmy. Mam nadzieję, że będzie ci się wygodnie spało. - Powiedziała Babinka do Windsora wstając od stołu.
- Dziękuję bardzo za Waszą troskę, czuje się u Was niesamowicie zaopiekowany. - Roześmiał się nieco Windsor.
- W góry? Zawsze. Szczególnie ciekawy jest fakt szukania odpowiedzi na pytanie. Takie miejsca szczególnie temu sprzyjają. - Przez chwilę obracał kieliszek w dłoni.
- Przyjechałem tutaj odpocząć, a to jest świetna rzecz, która na pewno pomoże osiągnąć zamierzony cel. Jeśli uważacie, że mogę Wam w tej drodze towarzyszyć, to z wielką radością.
- Poza tym — dodał z rozbawieniem - ktoś musi pilnować, żebyście nie zgubili się w tych górach. - W salonie zabrzmiał śmiech.
Śmiech tego wieczora zabrzmiał jeszcze nie raz. Babinka i dziadek okazali się być złotymi ludźmi... Z czasem rozmowy były jeszcze lżejsze i porzucono już jakiekolwiek układanie planów. Cała piątka opowiadała sobie historię, a nawet zagrała w grę. Zegar wskazywał już północ kiedy wszyscy poczuli impuls aby powoli udawać się w swoje strony.
-Kochanie, pozwól, że zaprowadzę Cię do pokoju, który ci przygotowaliśmy. Mam nadzieję, że będzie ci się wygodnie spało. - Powiedziała Babinka do Windsora wstając od stołu.
- Dziękuję bardzo za Waszą troskę, czuje się u Was niesamowicie zaopiekowany. - Roześmiał się nieco Windsor.
- Kryspin von Lichtenstein
- Posty: 12
- Rejestracja: 17 sierpnia 2026, 16:49
- Lokalizacja: Księstwo Sarmacji/Almera
Re: Swann Platz
Kryspin z początku nie zamierzał oddalać się od Zielonego Dworku na długo. Ot, krótka przejażdżka, żeby lepiej poznać okolicę, złapać oddech po wczorajszym wieczorze i przekonać się na własne oczy, czy Edelweiss rzeczywiście jest tak malownicze, jak wszyscy tu zgodnie twierdzili.
Początek zapowiadał się wręcz wzorowo. Droga wiła się między wzgórzami, powietrze było rześkie, a widoki z każdym kolejnym zakrętem robiły się coraz lepsze. Kryspin prowadził spokojnie, z wyraźną przyjemnością, zerkając raz na szosę, raz na rozciągające się wokół doliny i zbocza. Problem pojawił się dopiero wtedy, gdy przyszło mu zaufać sarmackiej nawigacji.
Początek zapowiadał się wręcz wzorowo. Droga wiła się między wzgórzami, powietrze było rześkie, a widoki z każdym kolejnym zakrętem robiły się coraz lepsze. Kryspin prowadził spokojnie, z wyraźną przyjemnością, zerkając raz na szosę, raz na rozciągające się wokół doliny i zbocza. Problem pojawił się dopiero wtedy, gdy przyszło mu zaufać sarmackiej nawigacji.
W celu powiększenia kliknij w zdjęcie.
W celu powiększenia kliknij w zdjęcie.
Urządzenie, które jeszcze w Grodzisku z niezachwianą pewnością prowadziło go przez pół kraju, w edelweisskich górach najwyraźniej straciło resztki godności. Najpierw zaczęło uparcie wyznaczać trasę przez drogę, której nie było. Potem kazało zawrócić tam, gdzie zawrócić się nie dało. Wreszcie ekran wyświetlił komunikat o braku sygnału, jakby właśnie odkrył, że świat nie kończy się na równinach i szerokich traktach.
Kryspin westchnął tylko pod nosem i zwolnił przy kolejnym widokowym odcinku drogi. Wyłączył silnik, spojrzał jeszcze raz na urządzenie, jakby chciał dać mu ostatnią szansę na odzyskanie rozsądku, po czym pokręcił głową z lekkim rozbawieniem.
Kryspin westchnął tylko pod nosem i zwolnił przy kolejnym widokowym odcinku drogi. Wyłączył silnik, spojrzał jeszcze raz na urządzenie, jakby chciał dać mu ostatnią szansę na odzyskanie rozsądku, po czym pokręcił głową z lekkim rozbawieniem.
Kryspin pisze:No tak. Sarmacja potrafi zbudować technologię na miarę epoki, ale wystarczy kilka gór i nagle okazuje się, że największym osiągnięciem cywilizacji pozostaje papierowa mapa.
Wyjął z samochodu telefon, wysiadł i ruszył kawałek pieszo, szukając choćby odrobiny zasięgu. Raz po raz unosił aparat wyżej, jakby to mogło przekonać góry do większej gościnności. Po kilku minutach marszu znalazł wreszcie miejsce, z którego rozciągał się jeszcze piękniejszy widok na dolinę. W dole ciągnęła się wstęga drogi, między zielenią drzew i łagodnymi zboczami, a gdzieś dalej dało się dostrzec zabudowania i ogrody.
Przez chwilę po prostu stał i patrzył. Musiał przyznać, że nawet zgubić się można tu było z klasą.
Przez chwilę po prostu stał i patrzył. Musiał przyznać, że nawet zgubić się można tu było z klasą.
W celu powiększenia kliknij w zdjęcie.
Dopiero po chwili ruszył dalej, kierując się ku widocznym niżej zabudowaniom. Nie wiedział jeszcze, czy szybciej złapie zasięg, czy ludzi, którzy wskażą mu właściwy kierunek, ale uznał, że jedno i drugie będzie lepsze niż dalsze negocjowanie trasy z urządzeniem, które właśnie przegrało pojedynek z edelweisską topografią.
Kryspin pisze:Rogomir by wiedział, gdzie jesteśmy. Oczywiście akurat dzisiaj postanowiłem zostawić jedynego członka delegacji posiadającego jakikolwiek instynkt orientacji w terenie w Dworku.
Schował telefon do kieszeni, wyciągnął z samochodu płaszcz i zamknął drzwi. Nie zamierzał ruszać autem dalej na ślepo. Droga, którą widział niżej, musiała przecież dokądś prowadzić, a zabudowania w dolinie wyglądały na wystarczająco bliskie, by spróbować dojść do nich pieszo.
Po kilkunastu minutach marszu sprawdził telefon ponownie.
Jedna kreska.
Zniknęła, zanim zdążył cokolwiek zrobić.
Po kilkunastu minutach marszu sprawdził telefon ponownie.
Jedna kreska.
Zniknęła, zanim zdążył cokolwiek zrobić.
Kryspin pisze:Świetnie. Przez moment byłem znowu częścią cywilizacji.
Ruszył dalej.
Z każdym kolejnym zakrętem krajobraz stawał się piękniejszy, ale droga wcale nie wyglądała znajomiej. Kryspin zaczynał już podejrzewać, że zamiast wracać w stronę głównego traktu, konsekwentnie zagłębia się w górską okolicę.
Mimo wszystko nie wyglądał na szczególnie przejętego. Bardziej rozbawionego własnym położeniem niż zaniepokojonego.
Co jakiś czas zatrzymywał się, sprawdzał telefon i rozglądał za kimś, kogo można byłoby zapytać o drogę.
Z każdym kolejnym zakrętem krajobraz stawał się piękniejszy, ale droga wcale nie wyglądała znajomiej. Kryspin zaczynał już podejrzewać, że zamiast wracać w stronę głównego traktu, konsekwentnie zagłębia się w górską okolicę.
Mimo wszystko nie wyglądał na szczególnie przejętego. Bardziej rozbawionego własnym położeniem niż zaniepokojonego.
Co jakiś czas zatrzymywał się, sprawdzał telefon i rozglądał za kimś, kogo można byłoby zapytać o drogę.
Kryspin pisze:No dobrze, Edelweiss. Chciałem poznać okolicę. Przyznaję, nie musiałaś brać tego aż tak dosłownie.
Schował telefon po raz kolejny i ruszył dalej wzdłuż drogi.
Samochód został już daleko za nim, zasięgu nadal nie było, a Kryspin nie miał najmniejszego pojęcia, czy zmierza we właściwym kierunku.
Pozostawało więc iść przed siebie i liczyć, że prędzej czy później albo znajdzie drogę, albo ktoś znajdzie jego.
Samochód został już daleko za nim, zasięgu nadal nie było, a Kryspin nie miał najmniejszego pojęcia, czy zmierza we właściwym kierunku.
Pozostawało więc iść przed siebie i liczyć, że prędzej czy później albo znajdzie drogę, albo ktoś znajdzie jego.
/-/ Kryspin von Lichtenstein
- Isabella M. Neumann-Swann • Stempel
- Posty: 2760
- Rejestracja: 15 marca 2022, 19:57
- Lokalizacja: Wien/Wolkenbad
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Swann Platz
Wieczór w towarzystwie przyjaciół zamienił się w nocne posiedzenie. Jednak, już o wschodzie Bella nie spała. Słońce zdążyło już wznieść się nad horyzontem, kiedy Bella wyszła na werandę. Poranek w Wolkenbad był wyjątkowo spokojny. Nad ogrodem unosiła się jeszcze delikatna mgła, a pierwsze promienie słońca oświetlały jezioro i dachy domów. Bella usiadła w wiklinowym fotelu, otuliła dłonie kubkiem kawy i przez chwilę po prostu patrzyła przed siebie. W domu wszyscy jeszcze spokojnie spali, a przynajmniej tak wydawało się Belli.

Po kilku minutach drzwi domu otworzyły się cicho. Na werandę wyszedł August.
— Już nie śpisz? — zapytał, siadając obok. - Bella uśmiechnęła się.
— Jak widzisz. Obudziłam się chwilę przed wschodem i pomyślałam, że szkoda takiego poranka. - August spojrzał w stronę jeziora.
— Rzeczywiście. Wolkenbad o tej porze wygląda zupełnie inaczej.
— Dlatego lubię te chwile — odpowiedziała Bella. — Zanim zacznie się cały dzień. Spotkania, sprawy miasta… Tutaj przez chwilę można o tym wszystkim zapomnieć. - August zerknął na jej kubek.
— Kawa?
— Kawa.
— Czyli dzień zaczyna się właściwie. - Bella roześmiała się cicho.
— Dokładnie.
Przez chwilę oboje milczeli, obserwując, jak świat powoli budzi się do życia.
— Myślisz już o dzisiejszym dniu? — zapytał August.
— Trochę. Zwłaszcza o @Krzysztof Windsor. Chcę, żeby dobrze wykorzystał ten pobyt. Wczoraj mówił, że chciałby trochę odpocząć, ale znam go. Pewnie za dwa dni będzie chciał zobaczyć wszystko naraz. Choć dzisiaj musimy zająć się sprawą Dworku w Cargaldorf.
— W takim razie trzeba będzie pilnować go, żeby nie zrobił z urlopu maratonu.
— Właśnie — powiedziała Bella. — Chciałabym, żeby zobaczył Wolkenbad, ale przede wszystkim żeby poczuł się tutaj jak u siebie. - August uśmiechnął się.
— Myślę, że po wczorajszym wieczorze jest na dobrej drodze. - Bella skinęła głową.
— Babinka i Dziadek już się o to postarają. Zwłaszcza Dziadek. Podejrzewam, że jego plan obejmuje przede wszystkim jedzenie.
— I wino — dodał August.
— Oczywiście. Nie zapominajmy o winie.
Oboje się roześmiali. Po chwili August spoważniał.
— A ty? Masz zamiar znaleźć w tym wszystkim trochę czasu dla siebie? - Bella spojrzała na niego z lekkim zdziwieniem.
— Dla siebie?
— Tak. Nie jako burmistrz. Nie jako osoba, która musi wszystko organizować. Po prostu jako Bella. - Przez chwilę nic nie odpowiedziała. Spojrzała na ogród, na światło przesuwające się po drewnianej balustradzie.
— Chyba powinnam — powiedziała w końcu. — Czasami zapominam, że można po prostu usiąść i niczego nie załatwiać.
— W takim razie zacznij od dzisiejszego poranka. - Bella uniosła kubek.
— To jest chyba całkiem dobry początek. - August również sięgnął po swoją kawę.
— Za spokojne poranki.
— Za spokojne poranki — powtórzyła Bella.

Siedzieli jeszcze przez chwilę w ciszy. Słońce było już wysoko, mgła powoli znikała, a Wolkenbad budziło się do kolejnego dnia. Tym razem jednak Bella nie spieszyła się, by do niego dołączyć. Przez kilka minut pozwoliła sobie po prostu siedzieć obok Augusta i patrzeć, jak zaczyna się nowy dzień.

Po kilku minutach drzwi domu otworzyły się cicho. Na werandę wyszedł August.
— Już nie śpisz? — zapytał, siadając obok. - Bella uśmiechnęła się.
— Jak widzisz. Obudziłam się chwilę przed wschodem i pomyślałam, że szkoda takiego poranka. - August spojrzał w stronę jeziora.
— Rzeczywiście. Wolkenbad o tej porze wygląda zupełnie inaczej.
— Dlatego lubię te chwile — odpowiedziała Bella. — Zanim zacznie się cały dzień. Spotkania, sprawy miasta… Tutaj przez chwilę można o tym wszystkim zapomnieć. - August zerknął na jej kubek.
— Kawa?
— Kawa.
— Czyli dzień zaczyna się właściwie. - Bella roześmiała się cicho.
— Dokładnie.
Przez chwilę oboje milczeli, obserwując, jak świat powoli budzi się do życia.
— Myślisz już o dzisiejszym dniu? — zapytał August.
— Trochę. Zwłaszcza o @Krzysztof Windsor. Chcę, żeby dobrze wykorzystał ten pobyt. Wczoraj mówił, że chciałby trochę odpocząć, ale znam go. Pewnie za dwa dni będzie chciał zobaczyć wszystko naraz. Choć dzisiaj musimy zająć się sprawą Dworku w Cargaldorf.
— W takim razie trzeba będzie pilnować go, żeby nie zrobił z urlopu maratonu.
— Właśnie — powiedziała Bella. — Chciałabym, żeby zobaczył Wolkenbad, ale przede wszystkim żeby poczuł się tutaj jak u siebie. - August uśmiechnął się.
— Myślę, że po wczorajszym wieczorze jest na dobrej drodze. - Bella skinęła głową.
— Babinka i Dziadek już się o to postarają. Zwłaszcza Dziadek. Podejrzewam, że jego plan obejmuje przede wszystkim jedzenie.
— I wino — dodał August.
— Oczywiście. Nie zapominajmy o winie.
Oboje się roześmiali. Po chwili August spoważniał.
— A ty? Masz zamiar znaleźć w tym wszystkim trochę czasu dla siebie? - Bella spojrzała na niego z lekkim zdziwieniem.
— Dla siebie?
— Tak. Nie jako burmistrz. Nie jako osoba, która musi wszystko organizować. Po prostu jako Bella. - Przez chwilę nic nie odpowiedziała. Spojrzała na ogród, na światło przesuwające się po drewnianej balustradzie.
— Chyba powinnam — powiedziała w końcu. — Czasami zapominam, że można po prostu usiąść i niczego nie załatwiać.
— W takim razie zacznij od dzisiejszego poranka. - Bella uniosła kubek.
— To jest chyba całkiem dobry początek. - August również sięgnął po swoją kawę.
— Za spokojne poranki.
— Za spokojne poranki — powtórzyła Bella.

Siedzieli jeszcze przez chwilę w ciszy. Słońce było już wysoko, mgła powoli znikała, a Wolkenbad budziło się do kolejnego dnia. Tym razem jednak Bella nie spieszyła się, by do niego dołączyć. Przez kilka minut pozwoliła sobie po prostu siedzieć obok Augusta i patrzeć, jak zaczyna się nowy dzień.
(-) Isabella Marie Augentrost-Cargalho Neumann-Swann [von Lichtenstein]


- Krzysztof Windsor • Stempel
- Ambasador Królestwa Voxlandu
- Posty: 363
- Rejestracja: 28 marca 2022, 19:31
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Swann Platz
Pranek był nadzwyczaj cichy. Windsor obudził się i jeszcze trochę poleżał w łóźku. Było mu tak dobrze, że nie mógł wstać... Wyszedł z pokoju i zaszedł do kuchni, gdzie już krzątała się Babinka.
- Dzień dobry kochanie! - powiedziała z wielkim uśmiechem.
-Dzień dobry! Już Pani nie śpi? - zapytał lekko zdziwiony Krzysztof.
- Nie śpię nie śpię, właśnie robię kawę, o trzymaj. - Powiedziała nalewając jednocześnie kubek kawy i przysuwając go w stronę Windsora.
Krzysztof wziął kubek i zabrał mały łyk kawy. Była naprawdę dobra. Wpadła mu myśl aby wyjść z kawą przed dom i tam natrafił na Bellę i Augusta, którzy najwyraźniej wstali o wiele wcześniej. Przywitał się z nimi serdecznie i dosiadł się okbok.
-Dzień dobry Wam! Jak tutaj pięknie, wspaniałe miejsce. - Powiedział uśmiechając się lekko i siadając obok Augusta.
- Dzień dobry kochanie! - powiedziała z wielkim uśmiechem.
-Dzień dobry! Już Pani nie śpi? - zapytał lekko zdziwiony Krzysztof.
- Nie śpię nie śpię, właśnie robię kawę, o trzymaj. - Powiedziała nalewając jednocześnie kubek kawy i przysuwając go w stronę Windsora.
Krzysztof wziął kubek i zabrał mały łyk kawy. Była naprawdę dobra. Wpadła mu myśl aby wyjść z kawą przed dom i tam natrafił na Bellę i Augusta, którzy najwyraźniej wstali o wiele wcześniej. Przywitał się z nimi serdecznie i dosiadł się okbok.
-Dzień dobry Wam! Jak tutaj pięknie, wspaniałe miejsce. - Powiedział uśmiechając się lekko i siadając obok Augusta.
- August Neumann • Stempel
- Posty: 51
- Rejestracja: 23 lipca 2026, 22:56
- Lokalizacja: Wolkenbad
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Swann Platz
- Witaj! Mam nadzieję, że się wyspałeś. - odpowiedziała z uśmiechem Bella. - Albo przynajmniej Cię nie obudziliśmy.
- Nie, nie. Jest dobrze! Chociaż mam nadzieję, że w kolejnych dniach pośpię więcej - zażartował Krzysztof
- My też! Babinka kończy pewnie przygotowywać śniadanie, zjemy je i możemy pojechać do Wolkenamt. Sprawdzimy archiwum i zobaczymy na czym stoimy z Dworkiem. Masz ochotę pojechać autem czy wolisz konno? - zapytała Bella spoglądając na @Krzysztof Windsor.
- Ja w tym czasie pojadę do Szpitala porozmawiać z pacjentem i ustalę naszą wyprawę w góry. Podejrzewam, że będziemy musieli jutro wyruszyć. - powiedział August dalej wpatrując się w jezioro. - Ale najpierw zjedzmy śniadanie. - oświadczył jak to na lekarza przystało. Wszyscy wstali i udali się do środka. Gdzie Babinka już kończyła szykować stół, który poraź kolejny uginał się od różnych rzeczy.
- Kochanieńcy! Patrzcie jakie przyszności! Dobrze, że ogródek i kurki obrodziły dzisiaj! Oida! Rusz się w końcu! I zejdź do nas! - zawołała Babinka w stronę swojego pokoju, gdzie Dziadek siedział z fajką i czytał gazetę
- Mei Drindl! Jak ja uwielbiam kiedy mnie wołasz! Już pędzę kwiatuszku! - powiedział dziadek wychodząc z pokoju z fajką nadal w ustach. Wszyscy wybuchli śmiechem i zasiedli do stołu.

- Nie, nie. Jest dobrze! Chociaż mam nadzieję, że w kolejnych dniach pośpię więcej - zażartował Krzysztof
- My też! Babinka kończy pewnie przygotowywać śniadanie, zjemy je i możemy pojechać do Wolkenamt. Sprawdzimy archiwum i zobaczymy na czym stoimy z Dworkiem. Masz ochotę pojechać autem czy wolisz konno? - zapytała Bella spoglądając na @Krzysztof Windsor.
- Ja w tym czasie pojadę do Szpitala porozmawiać z pacjentem i ustalę naszą wyprawę w góry. Podejrzewam, że będziemy musieli jutro wyruszyć. - powiedział August dalej wpatrując się w jezioro. - Ale najpierw zjedzmy śniadanie. - oświadczył jak to na lekarza przystało. Wszyscy wstali i udali się do środka. Gdzie Babinka już kończyła szykować stół, który poraź kolejny uginał się od różnych rzeczy.
- Kochanieńcy! Patrzcie jakie przyszności! Dobrze, że ogródek i kurki obrodziły dzisiaj! Oida! Rusz się w końcu! I zejdź do nas! - zawołała Babinka w stronę swojego pokoju, gdzie Dziadek siedział z fajką i czytał gazetę
- Mei Drindl! Jak ja uwielbiam kiedy mnie wołasz! Już pędzę kwiatuszku! - powiedział dziadek wychodząc z pokoju z fajką nadal w ustach. Wszyscy wybuchli śmiechem i zasiedli do stołu.

(-) August Wilhelm Neumann
- Krzysztof Windsor • Stempel
- Ambasador Królestwa Voxlandu
- Posty: 363
- Rejestracja: 28 marca 2022, 19:31
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Swann Platz
- Bardzo chętnie wybiorę opcje konno. - odpowiedział bez namysłu Windsor.
Kiedy wszyscy zasiedli do stołu, który naprawę uginał się od rzeczy, które były na nim wystawione, Krzysztof zabrał się za jajecznicę, której dawno nie jadł. Nałożył sobie dosyć pokaźną porcje i zajadł się nią trochę bez opamiętania. Sztywna etykieta nie siegała tutaj, dlatego mógł sobie na to pozwolić.
- Krzysztofie widzę, że Ci naprawdę smakuje. - z lekkim śmiechem powiedziała Babinka.
- O tak, jest przepyszne. Wszystko bez wyjąku.
Śniadanie trwało w najlepsze a posiłki przygotowane ze świeżych produktów i zrobione przez Babinkę nie mogły równać się z niczym.
Kiedy wszyscy zasiedli do stołu, który naprawę uginał się od rzeczy, które były na nim wystawione, Krzysztof zabrał się za jajecznicę, której dawno nie jadł. Nałożył sobie dosyć pokaźną porcje i zajadł się nią trochę bez opamiętania. Sztywna etykieta nie siegała tutaj, dlatego mógł sobie na to pozwolić.
- Krzysztofie widzę, że Ci naprawdę smakuje. - z lekkim śmiechem powiedziała Babinka.
- O tak, jest przepyszne. Wszystko bez wyjąku.
Śniadanie trwało w najlepsze a posiłki przygotowane ze świeżych produktów i zrobione przez Babinkę nie mogły równać się z niczym.
- August Neumann • Stempel
- Posty: 51
- Rejestracja: 23 lipca 2026, 22:56
- Lokalizacja: Wolkenbad
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Swann Platz
Po śniadaniu dom powoli zaczął pustoszeć. Na stole zostały jeszcze filiżanki po kawie, dzbanek herbaty i kilka okruszków świeżego chleba. Babinka sprzątała wszystko w kuchni, Dziadek wybrał się już za dom by rąbać drzewo.
Bella zarzuciła kurtkę i spojrzała na Krzysztofa.
— To co? Gotowy na pierwszą wycieczkę do Wolkenamt?
— Gotowy. Tylko mam nadzieję, że nie planujesz spędzić tam całego dnia.
— Spokojnie — zaśmiała się Bella. — Najpierw praca. Podejrzewam, że uwiniemy się szybko. Pokażę ci miejsce, o którym wspominałam. - Krzysztof wziął kurtkę i ruszył za nią.
— Brzmi rozsądnie.
— To dobrze. Bo jeśli pozwolę Dziadkowi układać nam plan dnia, to wrócimy dopiero na kolację, po tym jak za niego porąbiemy drewno. - Oboje roześmiali się i po chwili wyszli z domu.
W tym samym czasie August również szykował się do wyjazdu. Miał dziś obowiązki w szpitalu, więc pożegnał Bellę i Krzysztofa, wsiadł do samochodu i ruszył drogą prowadzącą przez spokojną, zalesioną część Wolkenbad. Poranek był słoneczny, a droga niemal pusta. August jechał powoli, podziwiając widok jeziora między drzewami, kiedy nagle zauważył stojącego przy skrzyżowaniu mężczyznę. Zatrzymał samochód.
— Kryspin? - Mężczyzna odwrócił się z wyraźną ulgą.
— August! Nareszcie ktoś znajomy! - August uchylił szybę.
— Co ty tutaj robisz? - Kryspin rozejrzał się dookoła.
— Właściwie… próbuję ustalić, gdzie jestem. - August spojrzał na drogę, potem na Kryspina.
— Zgubiłeś się?
— Nie chciałbym używać takiego określenia — odpowiedział Kryspin z godnością. — Powiedziałbym raczej, że chwilowo utraciłem orientację przestrzenną. - August parsknął serdecznym śmiechem.
— Czyli się zgubiłeś.
— No… tak.
Kryspin wyjaśnił, że jego sarmacka nawigacja nie daje rady w tych przepięknych krajobrazach. Szukał zasięgu i tak wyciszało, że doszedł aż tutaj.
— I od jak dawna tutaj stoisz? — zapytał August.
— Od wystarczająco dawna, żeby zacząć podejrzewać, że Wolkenbad się przede mną ukrywa. - August pokręcił głową z uśmiechem.
— Wsiadaj. Podrzucę cię do auta. A potem możesz pojechać za mną, musze wejść do Szpitala. Ale Bella i Krzysztof są też w mieście, to mogą się Tobą zaopiekować. - @Kryspin von Lichtenstein otworzył drzwi od strony pasażera.
— Uratowałeś mnie.
— Jeszcze zobaczymy. Najpierw muszę dowieźć cię do auta. - Kiedy samochód ruszył, Kryspin spojrzał przez okno na mijane krajobrazy.
— Piękne to Wolkenbad.
— Owszem — odpowiedział August. — Tylko trzeba wiedzieć, którą drogą jechać.
— Teraz już będę wiedział. - August spojrzał na niego kątem oka.
— Mam nadzieję. Bo następnym razem możesz trafić do lasu po drugiej stronie jeziora albo na naszego przyjaznego rysia. - Kryspin zamilkł na chwilę.
— Wiesz co… może jednak zapiszę sobie adres.
Bella zarzuciła kurtkę i spojrzała na Krzysztofa.
— To co? Gotowy na pierwszą wycieczkę do Wolkenamt?
— Gotowy. Tylko mam nadzieję, że nie planujesz spędzić tam całego dnia.
— Spokojnie — zaśmiała się Bella. — Najpierw praca. Podejrzewam, że uwiniemy się szybko. Pokażę ci miejsce, o którym wspominałam. - Krzysztof wziął kurtkę i ruszył za nią.
— Brzmi rozsądnie.
— To dobrze. Bo jeśli pozwolę Dziadkowi układać nam plan dnia, to wrócimy dopiero na kolację, po tym jak za niego porąbiemy drewno. - Oboje roześmiali się i po chwili wyszli z domu.
W tym samym czasie August również szykował się do wyjazdu. Miał dziś obowiązki w szpitalu, więc pożegnał Bellę i Krzysztofa, wsiadł do samochodu i ruszył drogą prowadzącą przez spokojną, zalesioną część Wolkenbad. Poranek był słoneczny, a droga niemal pusta. August jechał powoli, podziwiając widok jeziora między drzewami, kiedy nagle zauważył stojącego przy skrzyżowaniu mężczyznę. Zatrzymał samochód.
— Kryspin? - Mężczyzna odwrócił się z wyraźną ulgą.
— August! Nareszcie ktoś znajomy! - August uchylił szybę.
— Co ty tutaj robisz? - Kryspin rozejrzał się dookoła.
— Właściwie… próbuję ustalić, gdzie jestem. - August spojrzał na drogę, potem na Kryspina.
— Zgubiłeś się?
— Nie chciałbym używać takiego określenia — odpowiedział Kryspin z godnością. — Powiedziałbym raczej, że chwilowo utraciłem orientację przestrzenną. - August parsknął serdecznym śmiechem.
— Czyli się zgubiłeś.
— No… tak.
Kryspin wyjaśnił, że jego sarmacka nawigacja nie daje rady w tych przepięknych krajobrazach. Szukał zasięgu i tak wyciszało, że doszedł aż tutaj.
— I od jak dawna tutaj stoisz? — zapytał August.
— Od wystarczająco dawna, żeby zacząć podejrzewać, że Wolkenbad się przede mną ukrywa. - August pokręcił głową z uśmiechem.
— Wsiadaj. Podrzucę cię do auta. A potem możesz pojechać za mną, musze wejść do Szpitala. Ale Bella i Krzysztof są też w mieście, to mogą się Tobą zaopiekować. - @Kryspin von Lichtenstein otworzył drzwi od strony pasażera.
— Uratowałeś mnie.
— Jeszcze zobaczymy. Najpierw muszę dowieźć cię do auta. - Kiedy samochód ruszył, Kryspin spojrzał przez okno na mijane krajobrazy.
— Piękne to Wolkenbad.
— Owszem — odpowiedział August. — Tylko trzeba wiedzieć, którą drogą jechać.
— Teraz już będę wiedział. - August spojrzał na niego kątem oka.
— Mam nadzieję. Bo następnym razem możesz trafić do lasu po drugiej stronie jeziora albo na naszego przyjaznego rysia. - Kryspin zamilkł na chwilę.
— Wiesz co… może jednak zapiszę sobie adres.
(-) August Wilhelm Neumann
- Krzysztof Windsor • Stempel
- Ambasador Królestwa Voxlandu
- Posty: 363
- Rejestracja: 28 marca 2022, 19:31
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Swann Platz
Bella i Krzysztof wyszli z domu, aby przygotować się do konnej podróży. Wkrótce po oporządzeniu koni byli już w drodze.
- Czyli jako pierwszy Wolkenamt.
- Dokładnie tak. - odpowiedziała Bella.
- Niedawno dołączyłem do Waszej Gildii, ale musze powiedzieć, że sam zamysł bardzo mi się podoba. tego na Pollinie jeszcze nie było. Potrenowałem nieco i musze nieskromnie przyznać, że całkiem dobrze jak na początkującego mi wychodzi. Szczególnie traper.
- Widziałam właśnie Twoje ostatnie wyniki. Cieszę się bardzo, że dołączyłeś i podoba Ci się w naszej Gildii. Może niedługo będzie jakiś turniej. - odparła Isabell.
Droga się nie dłużyła, a wręcz minęła szybko, bo wszystko co dobre szybko się kończy. Po niedługim czasie dwójka wjechała do miasta i kierowała się do Wolkenamt. Rozmowa trwała cały czas a nowe tematy przychodziły zupełnie same. Kiedy dojechali do celu, przypięli konie w wyznaczonym do tego miejscu i weszli do środka.

- Czyli jako pierwszy Wolkenamt.
- Dokładnie tak. - odpowiedziała Bella.
- Niedawno dołączyłem do Waszej Gildii, ale musze powiedzieć, że sam zamysł bardzo mi się podoba. tego na Pollinie jeszcze nie było. Potrenowałem nieco i musze nieskromnie przyznać, że całkiem dobrze jak na początkującego mi wychodzi. Szczególnie traper.
- Widziałam właśnie Twoje ostatnie wyniki. Cieszę się bardzo, że dołączyłeś i podoba Ci się w naszej Gildii. Może niedługo będzie jakiś turniej. - odparła Isabell.
Droga się nie dłużyła, a wręcz minęła szybko, bo wszystko co dobre szybko się kończy. Po niedługim czasie dwójka wjechała do miasta i kierowała się do Wolkenamt. Rozmowa trwała cały czas a nowe tematy przychodziły zupełnie same. Kiedy dojechali do celu, przypięli konie w wyznaczonym do tego miejscu i weszli do środka.




