Stadtteil Prahhäuser rozciągała się po prawej stronie rzeki Eba, na rozległych, łagodnych nizinach ciągnących się naprzeciw górzystego Prahburga. Była to jedna z najbardziej prestiżowych części miasta – spokojna, pełna zieleni i przestrzeni, stworzona dla zamożniejszych mieszkańców.
Trzy pierwsze dworki na Morawskiej zostały oddane do użytku 28 sierpnia 1926, dzięki wielkim staraniom lokalnego społeczeństwa, przede wszystkim Vratislava Vondračka. Jako główny architekt miejski Prahburga, jest także pomysłodawcą dzielnicy. Charakterystyka i klimat mają tutaj bardzo duże znaczenie.
Projektem powstał przy udziale EdelBau, przy współpracy z Frau Lieselotte Augentrost.
Ogromna, reprezentacyjna rezydencja otoczona ogrodem, kamiennymi ścieżkami i dużym basenem. Wieczorami oświetlone okna pałacyku nadają mu niezwykle uroczysty wygląd, a całość przypomina prawdziwy dwór. Budowla ma charakter bardzo dużej posiadłości, zapewne zaspokoi również największe edelweisskie gwiazdy popkultury.
Czarny samochód powoli przemierzał długi, żwirowy podjazd prowadzący w stronę nowego dworu. Siedząc na tylnym siedzeniu, przez szybę przyglądałem się posiadłości, która z każdym kolejnym metrem stawała się coraz bardziej widoczna. Budynek prezentował się dokładnie tak, jak sobie wyobrażałem, choć widok na żywo robił zdecydowanie większe wrażenie.
Po chwili samochód zatrzymał się przed głównym wejściem. Szofer wysiadł z auta i obszedł je, aby otworzyć mi drzwi. Wysiadłem spokojnie, poprawiając kreację. Zanim jednak ruszyłem w stronę wejścia, zatrzymałem się na moment, chcąc dokładnie przyjrzeć się całej posiadłości.
Rozejrzałem się po terenie. Zacząłem od samego dworu, przyglądając się jego elewacji, wysokim oknom oraz głównemu wejściu. Następnie przeniosłem wzrok na ogród. Sprawdzałem rozmieszczenie drzew, krzewów, ścieżek oraz otaczających budynek trawników. Chciałem zobaczyć, jak wszystko prezentuje się z różnych perspektyw i czy teren rzeczywiście wygląda tak dobrze, jak podczas wcześniejszych przygotowań.
- Dziękuję za podrzucenie Václave! - Uśmiecham się delikatnie i daję zapłatę. Po chwili ruszam w stronę drzwi.
Po przekroczeniu drzwi zatrzymałem się w przestronnym holu. Przez chwilę nic nie mówiłem, po prostu rozglądając się po wnętrzu. Przyjrzałem się meblom, dekoracjom oraz wszystkim elementom wystroju. Następnie ruszyłem dalej, zaglądając kolejno do kilku pomieszczeń. Chciałem upewnić się, że wszystko zostało odpowiednio przygotowane i że poszczególne wnętrza rzeczywiście pasują do charakteru całego dworu.
- Jest bajecznie! - Nie spodziewałem się tego... Ale przynajmniej taki milutki dwórek lepszy niż myślenie nad miłostkami.
Przechodząc jednym z korytarzy, zauważyłem drzwi, których wcześniej nie kojarzyłem. Zatrzymałem się przed nimi na chwilę, po czym chwyciłem za klamkę i otworzyłem je.
Moim oczom ukazał się całkiem przestronny pokój. Wszedłem do środka i rozejrzałem się z zaciekawieniem. Pomieszczenie miało sporo wolnej przestrzeni, dobre oświetlenie i duże okna, przez które wpadało naturalne światło. Od razu zacząłem zastanawiać się, do czego można by je wykorzystać.
Podszedłem bliżej okna, a następnie spojrzałem na ściany i rozmieszczenie mebli. Po chwili wpadłem na pomysł, że miejsce idealnie nadawałoby się na pokój do sesji zdjęciowych. Było wystarczająco dużo miejsca na ustawienie aparatu, statywów oraz dodatkowego oświetlenia, a samo wnętrze miało w sobie coś, co dobrze prezentowałoby się na fotografiach.
— No proszę... tego się tutaj nie spodziewałem — mruknąłem pod nosem, jeszcze raz rozglądając się po pomieszczeniu.
Zszedłem na dół by w holu sięgnąć po słuchawkę telefonu bez większego zastanowienia wykręciłem numer do pobliskiego fotografa. Skoro już znalazłem odpowiednie miejsce, uznałem, że warto od razu wykorzystać jego potencjał.
— Edel! Josef mój drogi przyjacielu czy chciałbyś do mnie przyjechać by mi zrobić sesję zdjęciową po znajomości ponieważ dziś dostałem w końcu swój dwórek i na dodatek znalazłem bardzo idealne pomieszczenie do sesji zdjęciowych.
- Zabierz ze sobą dwie flagi Edelweiss bo mam idealny pomysł.
Po zakończeniu rozmowy odłożyłem słuchawkę telefonu stacjonarnego i jeszcze raz wróciłem by dokładnie przyjrzeć się pomieszczeniu. Przeszedłem kilka kroków po pokoju, sprawdzając, z której strony najlepiej pada światło i gdzie można byłoby ustawić aparat. Im dłużej się temu przyglądałem, tym bardziej byłem przekonany, że przypadkowo odkryłem jedno z ciekawszych pomieszczeń w całym dworze.
Po pewnym czasie przed dworem ponownie rozległ się dźwięk nadjeżdżającego samochodu. Podszedłem do jednego z okien i wyjrzałem na zewnątrz. Na podjazd wjechał samochód fotografa, który po chwili zatrzymał się przed głównym wejściem.
Kiedy wyszedłem przed dwór, fotograf właśnie wysiadał z samochodu. Przywitałem się z nim krótkim uściskiem dłoni, po czym wskazałem mu wejście do budynku.
— Dobrze, że jesteś Josef. Chodź, pokażę ci pomieszczenie.
Fotograf zabrał z samochodu swoją torbę ze sprzętem, statywy oraz aparat. Zanim jednak weszliśmy do środka, zwróciłem uwagę na przygotowane wcześniej flagi. Były złożone i zabezpieczone tak, aby można było bez problemu przenieść je do pomieszczenia. Wspólnie zabraliśmy je ze sobą, kierując się do pokoju przeznaczonego na sesję.
Po wejściu do pomieszczenia fotograf zaczął rozkładać swój sprzęt. Ustawił statywy, przygotował aparat i sprawdził dostępne światło. Ja w tym czasie wyjąłem flagi i ostrożnie je rozłożyłem, sprawdzając ich wygląd oraz sposób, w jaki prezentowały się w pomieszczeniu.
Kiedy Josef rozstawiał sprzęt to ja w międzyczasie przygotowałem się do zdjęć. Zdjąłem z siebie kolejne części garderoby, aż pozostałam jedynie w bieliźnie oraz w kozakach. Stanik również odłożyłem na bok. Idąc przed obiektyw w myślach przez wczuwanie się zaczyna grać mi melodia.
Po przygotowaniu całego sprzętu fotograf poprosił mnie o podejście do jednej z flag. Stanąłem przy drzewcu i uniosłem lewą rękę wysoko, chwytając za jego górną część. Materiał flagi opadł wzdłuż mojej sylwetki, częściowo ją zasłaniając. Drugą rękę oparłem na biodrze, przyjmując spokojną, pewną siebie pozę.
Przez chwilę stałem nieruchomo, pozwalając fotografowi odpowiednio ustawić aparat. Materiał delikatnie układał się pod wpływem powietrza, tworząc na nim naturalne fałdy. Fotograf zrobił kilka zdjęć, po czym poprosił mnie o lekkie obrócenie sylwetki. Wykonałem jego polecenie, pozostając cały czas przy drzewcu.
Następnie poprawiliśmy nieco ułożenie flagi, tak aby materiał lepiej układał się przy mojej sylwetce. Kiedy wszystko było już odpowiednio przygotowane, wróciłem do poprzedniej pozy i pozwoliłem mu wykonać kolejną serię zdjęć.