— Cargaldorf — powiedziała Bella, przeglądając stary spis dokumentów. — Musimy znaleźć wszystko, co dotyczy tej miejscowości. Akta administracyjne, mapy, korespondencję… cokolwiek. - Krzysztof postawił na stole kolejne pudło.
— To może być prostsze, niż myślisz. - Bella spojrzała na niego z nadzieją.
— Naprawdę?
— Nie. — Uśmiechnął się. — Ale przynajmniej mamy kawę. - Bella pokręciła głową.
— Wiedziałam, że mogę na ciebie liczyć.
Zaczęli od katalogów alfabetycznych. Cargaldorf pojawiał się w kilku miejscach, ale przy każdym wpisie znajdowała się inna sygnatura. Jedna prowadziła do działu „Administracja i granice”, druga do „Korespondencja urzędowa”, a trzecia do tajemniczo brzmiącego działu „Sprawy szczególne”.
— „Sprawy szczególne”? — Bella uniosła brwi. — To brzmi zachęcająco.
— Albo oznacza, że ktoś nie wiedział, gdzie to włożyć.
Po kilkunastu minutach Krzysztof znalazł pierwszą teczkę. Była gruba, oprawiona w wyblakłe, szare płótno, a na jej grzbiecie widniał napis:
CARGALDORF — DOKUMENTACJA ADMINISTRACYJNA
Bella ostrożnie ją otworzyła. W środku znajdowały się stare pisma, odręczne notatki, kopie decyzji urzędowych oraz kilka map. Niektóre dokumenty były jeszcze pisane charakterystycznym, ozdobnym pismem kancelaryjnym.
— Spójrz tutaj — powiedział Krzysztof. - Wskazał na mapę przedstawiającą okolice Cargaldorfu. Na jej marginesie ktoś dopisał ręcznie kilka nazw i dat. Bella pochyliła się nad dokumentem.
— Ta granica… tutaj przebiegała inaczej.
— Właśnie.
Przez chwilę oboje milczeli. Zaczęli porównywać mapę z nowszymi dokumentami. Okazało się, że w archiwum znajdowały się co najmniej trzy różne wersje granic administracyjnych Cargaldorfu. Po godzinie stół był już zasypany papierami. Ale jak na złość notki o aktualnym właścicielu posiadłości znaleźć nie mogli.

- Pozostaje nam tylko chyba napisać do Ojca. I wyjaśnić to z nim. I przede wszystkim musze wyjaśnić sprawy tych granic. Jak zawsze zamiast ułatwić sobie życie, to je utrudniam. Och @Krzysztof Windsor w coś ty mnie wpakował! - zaśmiała się Bella przeciągając lekko, bo bolało ją już wszystko od tego siedzenia nad papierami.


