I chłód i strach. Lieselotte nie czuła się pewnie w wodzie. Obawiała się, że przypadkiem dotknie jakiejś obślizgłej ryby albo będzie musiała nurkować, czego nie lubiła robić.
- Nie strasz kaczej mamy! – rzuciła z wyrzutem i nawet lekko rozgniewana. Zasłaniła trzciny, gdzie skrywała się kaczuszka. – Jest tylko jeden Łabądek, który może nazywać to miejsce swoim domem i śpi on właśnie na piętrze. – dodała po chwili. – On nie syczy i nie szczypie. - powiedziała, odpływając nieco bliżej brzegu. – Mówiąc szczerze, to spodziewała się nieco mniej eksploracyjnej kąpieli – kontynuowała, w myślach dodając do siebie, czego rzeczywiście oczekiwała. Złapała za włosy i odsączyła je z tyłu głowy – Nie miałam specjalnej potrzeby pobuszowania w wodorostach. Często można spotkać cię ukrytego w krzakach? – zapytała, nie mogąc powstrzymać ironicznej natury swojej osobowości. – Bo jeśli tak, to muszę być ostrożniejsza, gdy przechadzam się nago po ogrodzie. – dodała, śmiejąc się pod nosem ze swego żartu, bo też jej własne bawiły ją zawsze najbardziej. – Być może byłoby coś, o co chciałabym cię prosić. Ale nie mogę tego wyjawić. – skwitowała, masując się po ramieniu, gdyż robiło jej się zimno.
Grünes Herrenhaus - Zielony Dworek
Regulamin forum
- Femme Mystere • Stempel
- Faktotum
- Posty: 4195
- Rejestracja: 17 stycznia 2022, 13:19
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
- Joachim Cargalho • Stempel
- Graue Eminenz
- Posty: 6097
- Rejestracja: 18 stycznia 2022, 20:21
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Grünes Herrenhaus - Zielony Dworek
Dostał srogą burę, za to, że zaglądał kaczej mamie do gniazda. Weszła przed niego i szybko zasłoniła kryjówkę trzciną. Tak naprawdę nigdy się nad tym nie zastanawiał, jaki ona ma stosunek do słabszych istot. Pamiętał polowanie na rekiny, walki z żyrafami, a i jej wymarzony sokół jest raczej zwierzęciem łowczym.
Chwycił ją w okolicach bioder i przyciągnął do siebie, chcąc by odwróciła się w jego kierunku. - Nie myślałem, ze jesteś taką obrończynią małych zwierzątek - stwierdził czułym głosem. W gruncie rzeczy, było to dla niego pozytywna cecha, która w tej chwili mu zaimponowała.
Któraś z ryb zaplątała się pomiędzy jej nogami, a on zauważył, ze nie jest to dla niej zbyt komfortowe doznanie. Dawała również znaki, że chłód zaczyna jej doskwierać coraz bardziej.
- Może Ci pomogę ewakuować się stąd - rzucił, i momentalnie zanurkował w wodzie, by jedną ręką chwycić ją pod udami i podnieść na rękach; druga zaś spoczęła gdzieś na plecach. Spojrzał na nią i odpowiedział na zaczepkę - Wolałbym się nie ukrywać, gdybyś biegała tutaj nago, może jeszcze bym coś przeoczył - i wtórował jej uśmiechem.
Stawiał kolejne kroki niosąc ją na swoich rękach. Myślisz, że całe bogactwo człowieka może się zmieścić w jednym uścisku? - zarzucił pytaniem, starając się by zabrzmiało filozoficznie. Tak naprawdę, jego ton mógł wyjawić prawdziwy sens tego pytania.
- Świecie, zwracam Tobie twój skarb - powiedział w eter stawiając ją na ziemi. Podał jej szybko narzutę, by mogła się nią okryć, a gdy ona opatuliła się nią cała, chwycił ją obiema rękoma za ramiona i pogładził lekko chcąc dodać trochę ciepła. Jeden z kosmyków włosów niesfornie pozostał jej na policzku, przyłożył więc dłoń do jej twarzy i odgarnął go z powrotem za ucho. Choć trwało to chwilę, mogło mu się wydawać, że moment ten toczy się w spowolnionym tempie. Spoglądał z bliskiej odległości na jej twarz i usta, które lekko zsiniały od zimna. Przyłożył kciuk w pobliżu jej wargi i przesunął delikatnie muskając jej twarz. Pewnie miał w głowie pomysł jak przywrócić im w tej chwili naturalny kolor...
Wyrwał się z tego uroku. Miał w głowie jej wszelkie wątpliwości i różne zachowania upewniające go, że nie jest sama pewna granic ich relacji. Nie chciał więc atakować jej uczuć taranem, a cierpliwie czekał, aż sama być może uchyli drzwi do jej duszy. Zawsze jednak miała jakieś tajemnice...
Do tej pory spoglądał na nią w ciszy. Źrenice jego oczu stanowiły dwa olbrzymie czarne punkty, których wygląd na pewno nie był spowodowany wyłącznie mrokiem, jaki panował wokół. Uśmiechnął się czule, objął ją ramieniem i powiedział - Chodźmy do środka, trzeba będzie się ogrzać.
Chwycił ją w okolicach bioder i przyciągnął do siebie, chcąc by odwróciła się w jego kierunku. - Nie myślałem, ze jesteś taką obrończynią małych zwierzątek - stwierdził czułym głosem. W gruncie rzeczy, było to dla niego pozytywna cecha, która w tej chwili mu zaimponowała.
Któraś z ryb zaplątała się pomiędzy jej nogami, a on zauważył, ze nie jest to dla niej zbyt komfortowe doznanie. Dawała również znaki, że chłód zaczyna jej doskwierać coraz bardziej.
- Może Ci pomogę ewakuować się stąd - rzucił, i momentalnie zanurkował w wodzie, by jedną ręką chwycić ją pod udami i podnieść na rękach; druga zaś spoczęła gdzieś na plecach. Spojrzał na nią i odpowiedział na zaczepkę - Wolałbym się nie ukrywać, gdybyś biegała tutaj nago, może jeszcze bym coś przeoczył - i wtórował jej uśmiechem.
Stawiał kolejne kroki niosąc ją na swoich rękach. Myślisz, że całe bogactwo człowieka może się zmieścić w jednym uścisku? - zarzucił pytaniem, starając się by zabrzmiało filozoficznie. Tak naprawdę, jego ton mógł wyjawić prawdziwy sens tego pytania.
- Świecie, zwracam Tobie twój skarb - powiedział w eter stawiając ją na ziemi. Podał jej szybko narzutę, by mogła się nią okryć, a gdy ona opatuliła się nią cała, chwycił ją obiema rękoma za ramiona i pogładził lekko chcąc dodać trochę ciepła. Jeden z kosmyków włosów niesfornie pozostał jej na policzku, przyłożył więc dłoń do jej twarzy i odgarnął go z powrotem za ucho. Choć trwało to chwilę, mogło mu się wydawać, że moment ten toczy się w spowolnionym tempie. Spoglądał z bliskiej odległości na jej twarz i usta, które lekko zsiniały od zimna. Przyłożył kciuk w pobliżu jej wargi i przesunął delikatnie muskając jej twarz. Pewnie miał w głowie pomysł jak przywrócić im w tej chwili naturalny kolor...
Wyrwał się z tego uroku. Miał w głowie jej wszelkie wątpliwości i różne zachowania upewniające go, że nie jest sama pewna granic ich relacji. Nie chciał więc atakować jej uczuć taranem, a cierpliwie czekał, aż sama być może uchyli drzwi do jej duszy. Zawsze jednak miała jakieś tajemnice...
Do tej pory spoglądał na nią w ciszy. Źrenice jego oczu stanowiły dwa olbrzymie czarne punkty, których wygląd na pewno nie był spowodowany wyłącznie mrokiem, jaki panował wokół. Uśmiechnął się czule, objął ją ramieniem i powiedział - Chodźmy do środka, trzeba będzie się ogrzać.

- Femme Mystere • Stempel
- Faktotum
- Posty: 4195
- Rejestracja: 17 stycznia 2022, 13:19
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Grünes Herrenhaus - Zielony Dworek
Lieselotte oplotła @Joachim Cargalho rękami za szyję, gdy wynosił ją na brzeg. Był mokry, tak jak ona, ale i tak biło od niego ciepło, więc oparła głowę o jego tors.
-Owszem, jestem obrończynią każdej wrażliwej istoty, Herr @Joachim Cargalho . – powiedziała z uśmiechem na ustach, zmieniając sens jego wypowiedzi. Potem zamilkła, jej oczy stały się mętne i nieobecne. W milczeniu zastanawiała się nad tym, co powiedział.
Gdy ją postawił na nogi i opatulił narzutką, stała tak przez chwilę, pozwalając mu na to, by się nią zaopiekował.
- Nie wiem, czy zasługuję na tyle troski, Herr Faktotum. – wydusiła z siebie, po czym rozchyliła narzutkę. Zbliżyła się do niego, przywarła do jego ciała i objęła rękami tak, żeby kocyk okrył również jego plecy choć w części. – Tobie chyba też jest zimno, prawda? – wyjaśniła szybko swoje zachowanie, odpowiadając na jego spojrzenie. Kilka razy otwierała usta, żeby coś powiedzieć, lecz ostatecznie rezygnowała, zamykając je z powrotem. W końcu rzekła: – Czas powiedzieć sobie dobranoc. Jutro bankiet. – skwitowała w końcu. Wzniosła się na palce i złożyła pocałunek na jego policzku, tuż obok ust.
-Owszem, jestem obrończynią każdej wrażliwej istoty, Herr @Joachim Cargalho . – powiedziała z uśmiechem na ustach, zmieniając sens jego wypowiedzi. Potem zamilkła, jej oczy stały się mętne i nieobecne. W milczeniu zastanawiała się nad tym, co powiedział.
Gdy ją postawił na nogi i opatulił narzutką, stała tak przez chwilę, pozwalając mu na to, by się nią zaopiekował.
- Nie wiem, czy zasługuję na tyle troski, Herr Faktotum. – wydusiła z siebie, po czym rozchyliła narzutkę. Zbliżyła się do niego, przywarła do jego ciała i objęła rękami tak, żeby kocyk okrył również jego plecy choć w części. – Tobie chyba też jest zimno, prawda? – wyjaśniła szybko swoje zachowanie, odpowiadając na jego spojrzenie. Kilka razy otwierała usta, żeby coś powiedzieć, lecz ostatecznie rezygnowała, zamykając je z powrotem. W końcu rzekła: – Czas powiedzieć sobie dobranoc. Jutro bankiet. – skwitowała w końcu. Wzniosła się na palce i złożyła pocałunek na jego policzku, tuż obok ust.
(-) Lieselotte Augentrost
Prawa Faktotum

Prawa Faktotum


- Joachim Cargalho • Stempel
- Graue Eminenz
- Posty: 6097
- Rejestracja: 18 stycznia 2022, 20:21
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Grünes Herrenhaus - Zielony Dworek
- Sama radzisz sobie bardzo dobrze, choć troski nigdy za wiele - szepnął jej do ucha, kiedy Ona otuliła go kocem.
Umiała grać na emocjach, a gesty, na które się zdobywała, raz za razem trafiały go w najczulsze punkty duszy.
- Cały czas żyłem w chłodzie swoich emocji, więc zimny dreszcz nie jest mi obcy. Co innego dreszcz przeszywającego ciepła - to właśnie ten mnie ostatnio mocno zaskakuje - odpowiedział.
Pożegnała go pośrodku salonu, co raczej oznaczało, że w tym miejscu należy się rozstać. Pocałunek, który złożyła na jego policzku był ostatnim wydarzeniem tej nocy. Gdy wspinała się na palcach, delikatnie dotknął jej dłoni, a gdy oddalała się, chciał jak najdłużej zachować kontakt. Dłonie więc łagodnie zsunęły się po sobie, aż opuszki palców nie rozłączyły się.
- Dobranoc... - powiedział łagodnie.
- A propos troski - zaczepił ją jeszcze, gdy wchodziła już po schodach na górę - gdybyś miała koszmary, to będę tutaj - pozwolił sobie na ostatnie żartobliwe słowa. Choć może nieco liczył, że weźmie to sobie do serca.
Zerkał na nią, aż zniknęła za ścianą korytarza na piętrze. Rozejrzał się wokół i legł na kanapie. Zerkał w sufit, nie mogąc zasnąć i myślał o minionych wydarzeniach. Uśmiechał się do siebie na te wspomnienia, nie mogąc się doczekać nadchodzącego bankietu.
Umiała grać na emocjach, a gesty, na które się zdobywała, raz za razem trafiały go w najczulsze punkty duszy.
- Cały czas żyłem w chłodzie swoich emocji, więc zimny dreszcz nie jest mi obcy. Co innego dreszcz przeszywającego ciepła - to właśnie ten mnie ostatnio mocno zaskakuje - odpowiedział.
Pożegnała go pośrodku salonu, co raczej oznaczało, że w tym miejscu należy się rozstać. Pocałunek, który złożyła na jego policzku był ostatnim wydarzeniem tej nocy. Gdy wspinała się na palcach, delikatnie dotknął jej dłoni, a gdy oddalała się, chciał jak najdłużej zachować kontakt. Dłonie więc łagodnie zsunęły się po sobie, aż opuszki palców nie rozłączyły się.
- Dobranoc... - powiedział łagodnie.
- A propos troski - zaczepił ją jeszcze, gdy wchodziła już po schodach na górę - gdybyś miała koszmary, to będę tutaj - pozwolił sobie na ostatnie żartobliwe słowa. Choć może nieco liczył, że weźmie to sobie do serca.
Zerkał na nią, aż zniknęła za ścianą korytarza na piętrze. Rozejrzał się wokół i legł na kanapie. Zerkał w sufit, nie mogąc zasnąć i myślał o minionych wydarzeniach. Uśmiechał się do siebie na te wspomnienia, nie mogąc się doczekać nadchodzącego bankietu.

- Femme Mystere • Stempel
- Faktotum
- Posty: 4195
- Rejestracja: 17 stycznia 2022, 13:19
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Grünes Herrenhaus - Zielony Dworek
Gwar i ruch zawrzał w dworku już od samych godzin wczesnoporannych. Gospodyni otworzyła drzwi frontowe na ościerz, pozwalając całym tabunom ludzi wkroczyć żwawo do środka. Wszystko musiało być bowiem dopięte na ostatni guzik. Po kolej wjeżdżały świeże kwiaty, stoły, zastawa, służba i obsługa.
Choć sypialnia @Isabella Swann znajdowała się w najbardziej zacisznym zakątku dworku, i do jej uszu docierały zgłuszone odgłosy mrowiących się ludzi. Natomiast Herr @Joachim Cargalho …
- Herr… Herr… - usłyszał piszczący głosik młodej dziewczyny, gdy otwierał zaspane oczy.
- Herr, najmocniej przepraszam. – zaczęła od błagalnych przeprosin, łapiąc go za prawą dłoń. – Nie chciałam Pana budzić, ale … - przyciszyła głosik, spoglądając gdzieś w kierunku korytarza. - …lokaj kazał mi Herr obudzić, ponieważ musimy przesunąć sofę i zrobić miejsce. – wyjaśniła, a gdy Joachim podniósł się na kanapie, zauważył, że zasnął w salonie, gdzie zaczęli kręcić się ludzie. Byli na tyle dyskretni, by go do tej pory nie obudzić. – Niech Herr nic nie mówi Frau Augentrost. Dopiero zaczęłam tutaj pracę, nie chciałabym jej stracić. – kontynuowała, siadając obok niego. – W zamian nic nikomu nie powiem, że Frau Augentrost gości mężczyzn i każe im sypiać w salonie. - zaproponowała, zdradzając mimowolnie, o czym plotkuje się na zapleczu kuchennym. - Frau Augentrost śniadania na tarasie. A Frau @Isabella Swann jeszcze śpi.
Choć sypialnia @Isabella Swann znajdowała się w najbardziej zacisznym zakątku dworku, i do jej uszu docierały zgłuszone odgłosy mrowiących się ludzi. Natomiast Herr @Joachim Cargalho …
- Herr… Herr… - usłyszał piszczący głosik młodej dziewczyny, gdy otwierał zaspane oczy.

(-) Lieselotte Augentrost
Prawa Faktotum

Prawa Faktotum


- Joachim Cargalho • Stempel
- Graue Eminenz
- Posty: 6097
- Rejestracja: 18 stycznia 2022, 20:21
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Grünes Herrenhaus - Zielony Dworek
Ledwo zdążył zapaść w sen, a do jego uszu zaczęły dobijać się dźwięki gwaru.
- Ostrożnie z tymi kwiatami! - słyszał - Proszę nie porysować płytek! - zwrócił uwagę ktoś inny. Coś stuknęło, coś się przewróciło. - Gdzie to odstawić?? - padło pytanie, a za nim polecenie - Proszę przesunąć tę sofę!
Otworzył jedno oko, badając która może być godzina. A za oknem zdecydowanie robiło się widno. Nasłuchiwał dźwięków, które co rusz wytrącały go ze snu. Zmienił pozycję leżenia, jakby miała mu to coś pomóc, jednak nim tylko się odwrócił, ktoś zaczął szturchać go w ramię.
- O! Dzień dobry! - powiedział otwierając oczy. Widok urocza, młoda dziewczyna, która otrzymała zadanie obudzenia go, stawał się w jego oczach coraz bardziej wyraźny. W końcu doszło do niego o co go poprosiła i podniósł się z kanapy.
- Myślę, że Pani Augentrost, z tej okazji, prędzej dałaby Ci nagrodę niż karę. - zaśmiał się i chwycił za jeden koniec sofy by pomóc ją przesunąć.
- Ale zdecydowanie powinnaś zająć się ciekawszymi tematami do rozmów. - zasugerował zmieniając ton na znacznie poważny.
W tej chwili, dopiero zaczął się zastanawiać w jakim stanie położył się spać. Ponieważ jego ubiór nie był do końca skompletowany, rozejrzał się wokół poszukując koszuli. Na jeden z puf, która została przesunięta pod ścianę, leżała świeża koszula. Nie zastanawiając się skąd się tam wzięła, ubrał ją na siebie i niedbale zapiął tylko kilka guzików od dołu...
Udał się na taras, gdzie według wiedzy młodej dziewczyny miała znajdować się Lieselotte. Udał się w tamtym kierunku.
- A te kwiaty gdzie stawiamy? - zaczepiła go jakaś kobieta biorąca udział w przygotowaniach.
Nie miał pojęcia co jej odpowiedzieć, więc rzucił tylko - Odstaw jej na razie tutaj. Ułoży się je jak będzie wszystko gotowe.
W końcu dotarł na taras. Świeże powietrze przyjemniej uderzyło go w twarz, a on sam wyciągnął ręce szeroko i przeciągnął się mocno. - Dzień dobry, Pani Augentrost! - powiedział na przywitanie.
- Strasznie gwarno tutaj. Nie mogli przyjść dzień wcześniej? - zaśmiał się na myśl, ze jeszcze wczoraj sami wnosili większość umeblowania, a dziś roi się od ludzi. Jak wygląda plan na dziś? - zapytał, wiedząc, że będzie musiał jeszcze szybko wrócić do siebie, by się przygotować.
- Ostrożnie z tymi kwiatami! - słyszał - Proszę nie porysować płytek! - zwrócił uwagę ktoś inny. Coś stuknęło, coś się przewróciło. - Gdzie to odstawić?? - padło pytanie, a za nim polecenie - Proszę przesunąć tę sofę!
Otworzył jedno oko, badając która może być godzina. A za oknem zdecydowanie robiło się widno. Nasłuchiwał dźwięków, które co rusz wytrącały go ze snu. Zmienił pozycję leżenia, jakby miała mu to coś pomóc, jednak nim tylko się odwrócił, ktoś zaczął szturchać go w ramię.
- O! Dzień dobry! - powiedział otwierając oczy. Widok urocza, młoda dziewczyna, która otrzymała zadanie obudzenia go, stawał się w jego oczach coraz bardziej wyraźny. W końcu doszło do niego o co go poprosiła i podniósł się z kanapy.
- Myślę, że Pani Augentrost, z tej okazji, prędzej dałaby Ci nagrodę niż karę. - zaśmiał się i chwycił za jeden koniec sofy by pomóc ją przesunąć.
- Ale zdecydowanie powinnaś zająć się ciekawszymi tematami do rozmów. - zasugerował zmieniając ton na znacznie poważny.
W tej chwili, dopiero zaczął się zastanawiać w jakim stanie położył się spać. Ponieważ jego ubiór nie był do końca skompletowany, rozejrzał się wokół poszukując koszuli. Na jeden z puf, która została przesunięta pod ścianę, leżała świeża koszula. Nie zastanawiając się skąd się tam wzięła, ubrał ją na siebie i niedbale zapiął tylko kilka guzików od dołu...
Udał się na taras, gdzie według wiedzy młodej dziewczyny miała znajdować się Lieselotte. Udał się w tamtym kierunku.
- A te kwiaty gdzie stawiamy? - zaczepiła go jakaś kobieta biorąca udział w przygotowaniach.
Nie miał pojęcia co jej odpowiedzieć, więc rzucił tylko - Odstaw jej na razie tutaj. Ułoży się je jak będzie wszystko gotowe.
W końcu dotarł na taras. Świeże powietrze przyjemniej uderzyło go w twarz, a on sam wyciągnął ręce szeroko i przeciągnął się mocno. - Dzień dobry, Pani Augentrost! - powiedział na przywitanie.
- Strasznie gwarno tutaj. Nie mogli przyjść dzień wcześniej? - zaśmiał się na myśl, ze jeszcze wczoraj sami wnosili większość umeblowania, a dziś roi się od ludzi. Jak wygląda plan na dziś? - zapytał, wiedząc, że będzie musiał jeszcze szybko wrócić do siebie, by się przygotować.

- Femme Mystere • Stempel
- Faktotum
- Posty: 4195
- Rejestracja: 17 stycznia 2022, 13:19
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Grünes Herrenhaus - Zielony Dworek
Lieselotte siedziała przy metalowym, okrągłym stoliku z florystycznymi zdobieniami i szklanym blatem. Ustawiony był na skraju tarasu, z widokiem na nieurządzony ogród i pobliski staw. Ubrana była w czarny top i figi, przypominające kostium kąpielowy. Na głowie miała zawinięty ręcznik, na nosie czarne okulary przeciwsłoneczne, z którymi bardzo rzadko się rozstawała. Z ust zwisał jej odpalony papieros, a w rękach trzymała najnowsze wydanie Jodeln Zeitung. Jedną nogę opierała o murowaną balustradę.

- Witaj, Herr Faktotum. – zwróciła się do @Joachim Cargalho formalnie. Na jej czole malował się dość burzliwy wyraz twarzy. – Uwierzysz, czego dowiaduję się z gazety? @Sophie i @Piotr Romanow rozstali się! – rzuciła gniewnie gazetą o stolik, trafiając narożnikiem w filiżankę z kawą, żeby i drugi Faktotum mógł to przeczytać. – Choć… w sumie… - szybko zaczęła się rozpogadzać. – To chyba oznacza, że dalej możemy próbować wydać @Sophie za króla Dreamlandu… ?
- Fräulein Swann, Frau Augentrost kazała zabrać Panią na zabiegi przed wieczorem… - wybąkała niepewnie.

- Witaj, Herr Faktotum. – zwróciła się do @Joachim Cargalho formalnie. Na jej czole malował się dość burzliwy wyraz twarzy. – Uwierzysz, czego dowiaduję się z gazety? @Sophie i @Piotr Romanow rozstali się! – rzuciła gniewnie gazetą o stolik, trafiając narożnikiem w filiżankę z kawą, żeby i drugi Faktotum mógł to przeczytać. – Choć… w sumie… - szybko zaczęła się rozpogadzać. – To chyba oznacza, że dalej możemy próbować wydać @Sophie za króla Dreamlandu… ?
***
Tymczasem do drzwi sypialni @Isabella Swann ktoś zapukał. Przez drzwi wejrzała blond głowa jakiejś kobiety. - Fräulein Swann, Frau Augentrost kazała zabrać Panią na zabiegi przed wieczorem… - wybąkała niepewnie.
(-) Lieselotte Augentrost
Prawa Faktotum

Prawa Faktotum


- Isabella M. Neumann-Swann • Stempel
- Posty: 2696
- Rejestracja: 15 marca 2022, 19:57
- Lokalizacja: Wien/Wolkenbad
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Grünes Herrenhaus - Zielony Dworek
- Już wstaję, przekaż proszę tylko, by ktoś mi przyniósł kubek kawy. - powiedziała Bella, która nie spała już od jakiegoś czasu, tylko siedziała na łóżku i wpatrywała się w okno. Postanowiła zaryzykować, trudno się mówi. Zeszła z łóżka i podeszła w kierunku sekretarzyka. Wyciągnęła kartkę i napisała króciutki liścik
Drogi Doktorze Neumann!
Zapraszam Pana dzisiaj wieczorem na bal do Grunes Herrnhaus na bankiet mojej matki. Proszę by przybył pan na godzinę 19:00.
Pozdrawiam Serdecznie
- Najwyżej zepsuję Mamie imprezę, ale chciałabym by w końcu stało się to oficjalnie. - pomyślała Bella i ruszyła w kierunku łazienki, by przebrać się na mordęgę zabiegów wymyślonych przez jej przyszłą mamę.Zapraszam Pana dzisiaj wieczorem na bal do Grunes Herrnhaus na bankiet mojej matki. Proszę by przybył pan na godzinę 19:00.
Pozdrawiam Serdecznie
Bella Swann
(-) Isabella Marie Augentrost-Cargalho Neumann-Swann [von Lichtenstein]


- Joachim Cargalho • Stempel
- Graue Eminenz
- Posty: 6097
- Rejestracja: 18 stycznia 2022, 20:21
-
ODZNACZENIA