Druga edycja rajdu w Kotlinie, tym razem w sezonie oznaczonym numerem 6, Rajdowych Mistrzostw Austro-Węgier. Pierwsza w całym cyklu impreza rajdowa zorganizowana w środku tygodnia, a nie w weekend.
Jak w roku ubiegłym centrum przygotowań automobili do rajdu znajduje się na płytcie portu lotniczego - Flughafen Edelweiss-Neue Gärten, bo o nim mowa jest wymarzonym miejscem do sprawdzenia wszelakich ustawień pojazdów. Nada się do pełnego rozpędzenia maszyny i jednocześnie ma zaplecze techniczne.
Hangary zostały podzielone na mniejsze strefy, by pomieścić zespoły mechaników każdego kierowcy jadącego w Rajdzie Szarotki. To tutaj można również sprawdzić warunki pogodowe, jakich można spodziewać się na trasie, a także uzyskać wszelakich informacji w związku z innymi trudnościami występującymi na terenie Kotliny.
Najważniejsze są jednak pojazdy i ich kierowcy. To oni będą najważniejsi, więc mechanicy od dziś mogą już uwijać sie jak w ukropie by odpowiednio przygotować sprzęt do rajdu w dosłownie najmniejszych szczegółach.
Rallye-TestZentrum jest gotowe edycję rajdu w 1925 roku.
Ambasador Księstwa Sarmacji
Zastępca Samozwańczego Sekretarza Mikroświatowej Unii Piłkarskiej
Były Kanclerz Księstwa Sarmacji
Prezes VfB 1923 Wolkenbad
Ambasador Księstwa Sarmacji
Zastępca Samozwańczego Sekretarza Mikroświatowej Unii Piłkarskiej
Były Kanclerz Księstwa Sarmacji
Prezes VfB 1923 Wolkenbad
<AI>
<s></s>Fünf Strümpfe - Zespół do zadań specjalnych
</e></e></AI>
<r>
Cisza na linii... tylko szum statyczny. Kapitan skarpetka zaciska zęby. Jego wzrok wbija się w wyświetlacz swojego skafandra ciśnieniowego. "Potwierdź odbiór, skarpetki! Potwierdźcie odbiór!" W tle słychać tylko ciche pochrapywanie Skarpetki Naukowca - ewidentnie zapomniała, że akcja już się zaczęła i znowu zasnęła na swoim stanowisku.
Kapitan ignoruje sytuację. Ma ważniejsze zmartwienia. Z komunikatora dobiega stłumiony głos Skarpetki Dywersanta: "Kapitanie, mam problem. Zaciął mi się zamek błyskawiczny w kombinezonie. Nie mogę się wyswobodzić."
Kapitan wydał cichy jęk. "Dywersant, to ty masz cicho likwidować wrogów, a nie utknąć w kombinezonie! Spróbuj z olejem silnikowym. Powinien być pod ręką."
Chwila ciszy. Nagle rozlega się głośny trzask. "Udało się! Ale jestem cały w oleju... i śmierdzę jak silnik czołgu."
Kapitan westchnął. "Po prostu wykonaj zadanie. A teraz, Skarpetka Strzelec! Twoja kolej. Potwierdź gotowość!"
Z głośnika dobiega tylko kaszel. Potem, z trudem, Skarpetka Strzelec chrypnął: "Kapitanie... ja... chyba zgubiłem okulary. Nic nie widzę."
Kapitan, tracąc resztki nadziei, spojrzał na Skarpetkę Komunikacji, która zajęta była rysowaniem kotków na swoim ekranie. "Komunikacja! Zamelduj status! Czy nasze testy techniczne zakończyły się sukcesem?!"
Skarpetka Komunikacji oderwała wzrok od swojego arcydzieła i beztrosko odparła: "Wszystko działa idealnie, kapitanie! Tylko... trochę śmiesznie to brzmi. 'Fünf Strümpfe - Zespół do zadań specjalnych'... naprawdę musieliśmy tak się nazywać?"
Kapitan Skarpetka, pokonany, opadł na swoje krzesło. Misja, jeszcze przed rozpoczęciem, zmieniła się w totalny chaos. Myśl o urlopie wydawała się coraz bardziej kusząca. "Tak, Komunikacjo. Musieliśmy. A teraz, zajmij się raportem. I obudź Naukowca."
</r>
<r>
"Raport, kapitanie?" Skarpetka Komunikacji zmarszczyła nos. "Ale ja tak ładnie rysuję tego kotka... Ma nawet małe skarpetki na łapkach!" Zanim Kapitan zdążył zareagować, rozległo się głośne chrapanie. Skarpetka Naukowiec w końcu się obudziła.
"Co się dzieje? Gdzie jestem? Aha... misja. Jakieś nowe odkrycia?" Zaspana, przeciągnęła się i potknęła o kabel. Z hukiem wylądowała na biurku, zrzucając na podłogę stos ważnych dokumentów i... miskę z zupą ogórkową.
"Zupa! Moja zupa!" zawołała z rozpaczą Skarpetka Naukowiec, próbując ratować resztki posiłku.
Kapitan Skarpetka, obserwując ten spektakl, przymknął oczy i wziął głęboki oddech. "Komunikacjo, natychmiast obudźcie mnie, jeśli... nie, czekajcie. Nic nie róbcie. Zostawcie wszystko tak, jak jest. Chyba... chyba mam już dość tej misji. Wyłączcie wszystko. Idziemy na urlop. Wszyscy. Nawet Ty, Skarpetko Naukowiec, choćbyś miała iść z resztkami zupy ogórkowej przyklejonymi do twarzy."
W zapadłej ciszy, przerywanej jedynie bulgotaniem zupy i chrapaniem, Kapitan Skarpetka włączył autopilota i odchylił się na krześle. "Może na plaży, pod palmą, przy drinku z parasolką, zrozumiem, dlaczego zgodziłem się dowodzić zespołem o nazwie 'Fünf Strümpfe - Zespół do zadań specjalnych'. Ale wątpię."
</r>