Jedni powiedzą, że to "edelwajskie walentynki", inni, że "noc Kupaly", a my po prostu zwiemy to Edeliebe. W tym czasie jesteśmy otwarci na wszystkie miłosne sprawy. Wyznaj komuś miłość, poznaj nowych ludzi lub zwyczajnie baw się w gronie przyjaciół! Zbieramy się tym chętniej, że to już druga edycja tego radosnego święta!
Romantyk w ciele piłkarskiego fana
Co kwiaty pod ochroną dla ukochanej zrywa
Lecz zdradziła go niejedna ukochana
Więc dalej kobiety mikroświara podrywa
Słodki, młody i lecz wciąż chudziutki
Choć steki zjada i na siłowni ćwiczy
Ponadto zawsze wesoły i milutki
I świetnie matematycznie myśli i liczy
Alfred nasz cudowny i wspaniały
Drugiego takiego nawet ze świecą nie znajdziecie
Wciąż za mało w mikroświecie doceniany
Dziś więc najlepsze dla niego peterki ślecie
Kiedy postawiłeś krzyżyk na moim typie
Czułam już mocno, że libert się sypie.
Zdarzenie to jedno miało rozwiązanie,
Alfred Ty jeszcze zasługujesz na kochanie!
Szanse na jeden zero jeden oceniam,
bo przecież Twój wdzięk każdy docenia.
Ty jednak się wahasz, ratujesz podpórką,
Czyżbyś myślał, że skończy się powtórką?
Będzie lub nie - to Twoje typy,
A my czekamy na urok ukryty.
Rzuć na stół w końcu stawkę wartą tego,
I wyślij szyderców wszystkich na drzewo.
A teraz rymy będą nie na żarty,
Bo sobie myślisz, że to są figle
W końcu z Edlami zagraj w te karty,
Inaczej smutku ja nie udźwignę.
Nie miej wymówek, nie szukaj czasu.
My nie musimy wcale go mieć.
Bo żeby narobić trochę hałasu,
Wystarczy tylko po prostu chcieć!
Kiedy Ciebie nie ma, jakby gór fragment wyrwało.
Tak, jak Edelweiss bez gór obyć się nie może,
Tak, jak Ciebie nie ma, nikt tu nie pomoże.
Twój wigor i zapał są jak tornado.
Wybuchem wulkanu dodanym na to.
Przykrytym później przez wielką wodę
Dla Ciebie piszę właśnie tę odę!
Tyś jest jak żywioł - Piąty z tego grona
Ciebie to stado mamutów w TABSie nie pokona!
Ardemii być Mistrzem to wielka sprawa.
Tobie za wszystko należą się brawa!
Z krwi Oberhaupta kropla w żyłach płynie
Tylko Ty możesz być jego Dziedzicem!
I kiedy staniesz na szczycie góry naszej Krainy,
to w uśmiech radości zmienią się na twarzach miny!
Fabio Rhyner - wynalazca,
Co na Pana prądu wzrasta.
Elektrownia miał budować,
I żarówki ofiarować.
Każdy sprzedał swoje świece,
Panie podwijają kiece.
Bo gdy ciemno w ścianach izby,
Łatwo dostać się do...
łóżka.
Fabio więc nie elektrykiem,
Demografię tyka kijem.
Nie ma prądu, lecz Kolego,
Wiedz, że nie ma w tym nic złego!