Miało być podsumowanie sezonu, ale całe miasteczko żyje już inną wiadomością....
Jak donoszą główne gazety sportowe w Edelweiss: "Upadły talent szuka ostatniej szansy."
Ale we Freiwaldzie patrzymy na to inaczej...
Dziś, wczesnym wieczorem na Freiwaldzkim Rynku zaprezentowaliśmy najświeższy transfer Rzemieślników:
Do TSV dołączył Dietmar Tomović, który 26 razy wystąpił z szarotką na piersi, był także uczestnikiem jednego mundialu.
Kiedy pojawiły się informacje o zainteresowaniu TSV Freiwald, wielu dziennikarzy i kibiców innych drużyn uznało to za żart.
Dlaczego były reprezentant miałby trafić do klubu, którego zawodnicy pracują w piekarni, browarze czy warsztacie?
Dla Ditiego odpowiedź była prosta.
Po raz pierwszy od lat nikt nie nakładał na niego zbędnej presji.
W miasteczku wszyscy świadomi są problemów Ditiego, ale nikt nie robi z tego sensacji.
Nasz chłopak wraca do rodzinnego domu, a grę w TSV będzie łączył z pomocą na lekcjach WF w lokalnej szkole.
O skomentowanie tej sytuacji redakcja Freiwalder Zeitung poprosiła Benedikta Tomovicia, brata Ditiego i wybitnego reprezentanta kadry Edelweiss. Benedikt, nie zatrzymując się, a tylko lekko zwalniając krok, rzucił do dzienikarzy: "Diti nie potrzebuje kolejnej krytyki. Potrzebuje czasu i normalności."
Dietmar, wyraźnie wzruszony powrotem, powiedział do swoich sąsiadów, którzy przyszli na Rynek go powitać, tylko dwa zdania: "Przez lata próbowałem zostać kimś wielkim. Wracam do Freiwaldu by nauczyć się być sobą."