Zakończenie prac.
Świt nad Sandżakiem był wyjątkowo rześki, a niebo bezchmurne, jakby natura sama świętowała zakończenie budowy tartaku. Ostatni dzień pracy rozpoczął się w podniosłej atmosferze – robotnicy, którzy przez wiele tygodni w pocie czoła wznosili ten zakład, przybyli wcześnie, gotowi do ostatnich poprawek przed wielkim otwarciem.
Dzień rozpoczął się od dokładnego przeglądu wszystkich konstrukcji. Cieśle sprawdzili stabilność belek, kowale dopracowywali ostatnie metalowe wzmocnienia, a mechanicy testowali system transportowy i koła wodne, które miały napędzać piły. Po raz pierwszy uruchomiono główne mechanizmy tartaku – ostrza pił zaczęły się obracać, drewniane kłody przesuwały się po torach, a w powietrzu rozszedł się znajomy zapach świeżo ciętego drewna.
Jednocześnie robotnicy zajęli się porządkowaniem terenu wokół tartaku – usunięto resztki materiałów budowlanych, uporządkowano stosy drewna, a przed wejściem ustawiono prowizoryczną tablicę z nazwą zakładu.
W samo południe na placu przed tartakiem zaczęli gromadzić się mieszkańcy Sandżaku, kupcy, rzemieślnicy i zarządcy, wszyscy ciekawi efektu tygodni ciężkiej pracy. Wśród nich znalazł się także Tschuvar którego wizja i determinacja doprowadziły do powstania tego miejsca.
Tschuvar wygłosił krótkie przemówienie, podkreślając, jak ważnym krokiem dla rozwoju regionu jest ten tartak – dostarczy drewno na budowę domów, okrętów i warsztatów, dając ludziom pracę i zapewniając dobrobyt.
Po przecięciu wstęgi nadszedł moment, na który wszyscy czekali – pierwsza kłoda została umieszczona na torach i powoli przesunięta do pił. Ostrza zaczęły śpiewać swoją metaliczną pieśń, a drewno ustępowało pod ich cięciem, zamieniając się w pierwsze deski, gotowe do sprzedaży i obróbki. Gromkie brawa i okrzyki radości rozbrzmiały nad placem budowy – tartak działał!
Po oficjalnym otwarciu nadszedł czas na świętowanie. Przygotowano prosty poczęstunek – chleb, mięso i lokalne piwo. Robotnicy, choć zmęczeni, z dumą opowiadali o trudach budowy i wspominali najtrudniejsze momenty, które teraz, w blasku sukcesu, wydawały się tylko kolejnymi etapami tej wspaniałej przygody.
Gdy słońce chyliło się ku zachodowi, nikt nie miał wątpliwości – tartak stał się symbolem rozwoju Sandżaku. Jego maszyny miały teraz pracować nieprzerwanie, a wieś mogła patrzeć w przyszłość z nadzieją na dobrobyt i nowe możliwości.