Albert Fryderyk de Espada pisze: ↑04 marca 2025, 20:04
14 - zwierzyna mała
Niewielki ptaszek jakim okazała się być Pardwa Górska to gatunek często spotykany w lasach u podnurzy gór. Nikomu raczej one nie wadzą, żadko wogóle napotykają ludzi przed którymi z natury są bardzo płochliwe. Jak widać jednak głód w tym przypadku jest znacznie głośniejszy niż rozsądek.
Mimo niepozornej postury znalezionej zwierzyny @Heinz-Werner Grüner nie miał zamiaru przepuścić nawet i takiej okazji. Chwyciwszy w ręce swój karabin spojżał przez lunetę wprost na ptak po czym oddał
celny strzał dzięki któremu mógł się on już cieszyć swoim pierwszym w tym sezonie trofeum.
1d100
Heinz przez moment jeszcze trzymał broń przy ramieniu, nasłuchując, czy zwierzyna rzeczywiście padła. Trafił! Serce zabiło mu szybciej – adrenalina pulsowała w żyłach, ale jednocześnie poczuł znajome uczucie satysfakcji. To było jego pierwsze trofeum w tym sezonie łowieckim.
Podszedł bliżej, ostrożnie omijając zarośla, by upewnić się, że ptak leży martwy. Widok przypomniał mu wcześniejszy moment – pierwszy raz, gdy jego strzał dosięgnął celu.
Było to kilka lat temu, w podobnych okolicznościach. Wtedy nie był jeszcze tak doświadczonym myśliwym, ale miał w sobie tę samą determinację. Tego dnia w lesie znalazł niewielką pardwę górską – ptaka, którego rzadko spotykało się tak blisko ludzi. Był głodny, zmęczony, a każda zdobycz mogła znaczyć różnicę między siłą na dalszą drogę a wycieńczeniem. Wtedy nie zawahał się. Przyłożył broń do ramienia, wyregulował oddech i spojrzał przez lunetę. Cisza. Tylko on, jego karabin i ptak, który nieświadomy zagrożenia skubał drobne nasiona wśród mchów.
Tamten dzień nauczył go, że polowanie to nie tylko umiejętność, ale i instynkt. Nieważne, czy celem był mały ptak, czy potężny jeleń – każda zdobycz miała swoją wartość. I każda przypominała mu, dlaczego to robi.
Teraz, stojąc nad swoją pardwą, Heinz czuł, że historia zatoczyła koło. Kolejne trofeum, kolejny dowód na to, że był urodzonym łowcą.
Zabawa nabierała tempa.
