Na granicy, gdzie ścieżki rzadko prowadzą przypadkiem,

Szanowny przybyszu, jeśli dotarłeś do rogatki to znaczy, że włożyłeś wiele trudu by ujrzeć całe piekno górskiej krainy. To jednak musi jeszcze chwilę poczekać - jesteś zapewne zmęczony podróżą. Spocznij więc na przydrożnym kamieniu, a następnie przekazując dokumenty straży granicznej opowiedz coś o sobie... i dowiedz się więcej o samym Edelweiss.
Regulamin forum
Obrazek
Awatar użytkownika
Aurelian Boltzmann
Posty: 1
Rejestracja: 18 marca 2026, 22:24

Na granicy, gdzie ścieżki rzadko prowadzą przypadkiem,

Post autor: Aurelian Boltzmann »

Na granicy, gdzie ścieżki rzadko prowadzą przypadkiem, a jeszcze rzadziej bez powodu, pojawił się człowiek, którego obecność nie zapisała się w żadnym rejestrze - przynajmniej nie od razu.

Był wysoki, nienaturalnie szczupły, ubrany w grafitowy golf i czarny płaszcz, który zdawał się bardziej przylegać do jego sylwetki niż do pogody. Nie miał przy sobie wiele. Właściwie to nic, co można by uznać za bagaż człowieka w drodze. A jednak nie wyglądał na kogoś, kto przybywa. Raczej na kogoś, kto… wraca.

Strażnik graniczny zapytał go o cel wizyty.
Człowiek odpowiedział pytaniem.
- Czy każdy, kto wraca, musi wiedzieć dokąd?

To była pierwsza z wielu odpowiedzi, które nie były odpowiedziami.
Podał nazwisko: Boltzmann.
Imię: Aurelian Numerius.
Brzmiało to jak coś, co można zapisać. Ale nie coś, co można sprawdzić.

Twierdził, że jego rodzina pochodzi z Kotliny Edelweiss. Nie wskazał jednak żadnego nazwiska, żadnej miejscowości, żadnego domu. Gdy zapytano go, czy ktoś może go tu pamiętać, uśmiechnął się niemal niezauważalnie.
- Czy pamięć jest warunkiem istnienia?
Nie zatrzymano go. Nie było powodu. A może nie było sposobu.

Kilka godzin później widziano go już w stolicy.
Nie przyciągał uwagi i to właśnie było najbardziej niepokojące. Ludzie zauważali go dopiero wtedy, gdy już tam był. Jakby jego obecność nie zaczynała się w momencie wejścia, lecz w chwili, gdy ktoś przypadkiem na niego spojrzał.
Zatrzymał się przy jednej z węższych uliczek, gdzie kamienice rosły ciasno, jakby konkurowały o światło, którego i tak było niewiele. Wybrał lokal bez wahania. Nie targował się. Nie pytał o szczegóły.
Jakby znał odpowiedzi wcześniej.

Mieszkanie, które wynajął, nie miało w sobie nic szczególnego. I właśnie dlatego było odpowiednie.
Urządził je szybko, choć „urządził” nie jest tu właściwym słowem.
Pozostawił tylko to, co konieczne:
materac, stół, jedno krzesło, kredens i skrzynię. Nic więcej.

Nie było książek, nie było zdjęć, nie było przedmiotów osobistych, a jednak przestrzeń nie wydawała się pusta.
Była… zamknięta.
Skrzynia, stojąca pod ścianą, nigdy nie zostałaby otwarta w obecności innych. Kredens pozostawał uporządkowany, lecz nikt nie będzie widział, by cokolwiek z niego wyjmował. Nawet światło w tym mieszkaniu zdawało się zachowywać inaczej, jakby nie rozpraszało się, lecz zatrzymywało na powierzchniach.


Aurelian Numerius Boltzmann nie szukał towarzystwa. Nie unikał go jednak.
Rozmawiał, jeśli ktoś do niego podszedł. Zawsze spokojnie. Zawsze wyraźnie. Zawsze tak, jakby każde zdanie było wynikiem, nie procesem. Nigdy nie mówił skąd przybył.

Na każde pytanie o przeszłość odpowiadał pytaniem. Czasem prostym. Czasem takim, które pozostawało z rozmówcą na długo po zakończeniu rozmowy.
- Czy miejsce, z którego się wychodzi, ma znaczenie, jeśli nie wiadomo, dokąd się zmierza?
- Czy można spotkać kogoś po raz pierwszy… więcej niż raz?
Niektórzy uznawali go za człowieka wykształconego. Inni za dziwaka.
Byli też tacy, którzy po krótkiej rozmowie unikali tej ulicy.

Później, znacznie później, przypuszczalnie pojawią się próby ustalenia, kiedy dokładnie przybył.
Kto pierwszy go widział. Kto rozmawiał z nim najdłużej.
Żadna z tych prób nie przyniesie jednoznacznej odpowiedzi.
Bo Aurelian Numerius Boltzmann nie pojawił się w Kotlinie Edelweiss w sposób, który można wskazać.
On po prostu… zaczął w niej być.
A powody jego przybycia - te prawdziwe - pozostaną niewypowiedziane.

Choć czasami, bardzo rzadko, gdy rozmowa schodzi na temat rodziny, można odnieść wrażenie, że przez ułamek sekundy jego spojrzenie traci swoją matematyczną precyzję.
Jakby coś, albo ktoś, wciąż nie zostało odnalezione.
I jakby to właśnie było jedyną zmienną, której nie potrafi jeszcze rozwiązać.
Aurelian Numerius Boltzmann
Awatar użytkownika
Heinz-Werner Grüner Stempel
Oberhaupt
Posty: 20033
Rejestracja: 06 maja 2021, 12:34
Lokalizacja: Stadt Edelweiss, Edelweiss

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Na granicy, gdzie ścieżki rzadko prowadzą przypadkiem,

Post autor: Heinz-Werner Grüner »

Edel morgen! Witamy serdecznie. W razie pomocy służymy pomocą. Proszę się spokojnie rozejrzeć i pytać w razie czego. Na dłużej Szanowny zawitał? Widzę, że lokum już "jakieś" wybrane. Sugeruje wybrać kamienicę, a skoro mowa jest o stolicy, to nasze Stadt ma takowe tutaj.
(-)Heinz-Werner Grüner
OBERHAUPT EDELWEISS
Obrazek Obrazek ..
Awatar użytkownika
Albert Fryderyk de Espada Stempel
Faktotum
Posty: 2841
Rejestracja: 01 marca 2022, 21:26
Lokalizacja: Glänzberg

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Na granicy, gdzie ścieżki rzadko prowadzą przypadkiem,

Post autor: Albert Fryderyk de Espada »

Oho, kolejny poeta. Zaczyna się robić ciasno w kotlinie dla ludzi tej profesji.
ObrazekObrazekObrazek
Awatar użytkownika
Heinz-Werner Grüner Stempel
Oberhaupt
Posty: 20033
Rejestracja: 06 maja 2021, 12:34
Lokalizacja: Stadt Edelweiss, Edelweiss

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Re: Na granicy, gdzie ścieżki rzadko prowadzą przypadkiem,

Post autor: Heinz-Werner Grüner »

Czy poeta to się zapewne okaże. A czy ciasno, ja bym nie powiedział. Przyda się nawet z 50-ciu podobnych. :)
(-)Heinz-Werner Grüner
OBERHAUPT EDELWEISS
Obrazek Obrazek ..
ODPOWIEDZ

Wróć do „Rogatka graniczna - Powitania”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość