Borowe szepty - opowiadanie interaktywne - Epilog

Od niepamiętnych czasów w Kotlinie kultywuje się zwyczaj hołdu dla bursztynowego trunku. Mieszkańcy Edelweiss, z prawdziwą estymą odnoszący się do piwnych tradycji, po raz czwarty z rzędu zapraszają wszystkich miłośników chmielowego napoju na wielki festyn na Polanę Wolności. Nie dajcie się zwieść podróbkom — tylko prawdziwy, edelweisski Oktoberfest ma w sobie ducha starej dobrej zabawy!
Regulamin forum
Obrazek
Awatar użytkownika
Femme Mystere Stempel
Faktotum
Posty: 4191
Rejestracja: 17 stycznia 2022, 13:19

ODZNACZENIA

OBYWATEL

Borowe szepty - opowiadanie interaktywne - Epilog

Post autor: Femme Mystere »

Borowe szepty


Epilog



Jonatan nie ruszył się z miejsca. Jego wzrok błądził między twarzami Wiedźmy, Heinricha, Juana i dziecka na ołtarzu. Wziął głęboki oddech, jakby chciał zyskać kilka cennych sekund.

- Komu mam ją oddać? - zapytał, odwracając się na bok i zabezpieczając księgę, owijając ją w woreczek z płótna - I dlaczego właśnie teraz? Co takiego kryje ta księga, że wszyscy gotowi są zginąć? – dopytywał.

- Księga jest wpisem plugastwa. W użyciu niepowołanych doprowadzi do tragedii, Jonatanie. – rzekł Juan, odczuwając, jak wilni powoli zacieśniają krąg wokół niego.

- Las cierpi, ta księga musi powrócić do niego. – odparła na to wiedźma.

Jonatan wiedziony jakimś przeczuciem, wrzucił do woreczka zioła, które otrzymał od wiedźmy.

- Podaj jej to - powiedział cicho do Heinricha, wręczając mu woreczek. - I od razu odbierz chłopca. Nie patrz jej w oczy. Nie słuchaj jej słów. Po prostu działaj.

Heinrich spojrzał na niego z wdzięcznością i skinął głową. Trzymał woreczek z księgą przy sobie jak najcenniejszy dar. Ruszył w stronę Wiedźmy, utykając w błotnistej ścieżce. Wilki w tym czasie wyszły z kniei warcząc i kroczek po kroczku ruszały w stronę księdza.

Wiedźma wyciągnęła rękę po księgę, a Heinrich rzucił ją na ziemię kawałek od siebie, a w tym samym czasie chwycił chłopca, ścisnął mocno w rękach i ruszył z nim biegiem w stronę lasu. Wiedźma rzuciła się do woreczka, zaczęła rozwiązywać sznurki. Tymczasem wilki zawyły. Jeden po drugim zaczęły rzucać się z warkotem na księdza, który pastorałem odrzucał je od siebie. Wiedźma, klęcząc w błocie, wyciągnęła ze środka …

– To nie ona! – wrzasnęła, jej głos przeszył las jak ostrze. – To nie ta księga!

Spojrzała wokół, ale Jonatana już nie było. Zniknął w gęstwinie, jakby rozpłynął się w mgle. Wilki spojrzały również w tamtym kierunku i nie czekając ani minuty dłużej, pobiegły w kierunku, gdzie stał niedawno Jonatan.

Od tej nocy nikt już nie mówił o Jonatanie. Księga nigdy nie została odnaleziona. Czy Wiedźma dorwała biedaka i zabrała księgę? Czy Jonatan powrócił do Leocji? Tego nie wie nikt. Ale może w czasie Dziadów jego dusza przybędzie, by opowiedzieć dalsze swe losy…
(-) Lieselotte Augentrost
Prawa Faktotum
ODPOWIEDZ

Wróć do „Oktoberfest 1925”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości