Saga Biesiadników - Opowieści zza Stołu

Jak to jest podczas Oktoberfest piwo leje się strumieniamia, a od czasu do czasu biesiadnicy prowadzą rozmowy w wesołym gronie.
I tutaj przychodzi nam z wyzwaniem nasza nowa zabawa… Mamy 16 osób o unikalnych zainteresowaniach, które chcą siedzieć z osobami o podobnym hobby i wspólnie z nimi przechylić kufel piwa. Waszym zadaniem jest takie umieszczenie ich wokół stołu, by każdy z każdym miał wspólny temat do rozmowy.
Awatar użytkownika
Isabella M. Neumann-Swann • Stempel
Posty: 2912
Rejestracja: 15 marca 2022, 19:57
Lokalizacja: Wien/Wolkenbad

ODZNACZENIA PAŃSTWOWE

OBYWATEL

Saga Biesiadników - Opowieści zza Stołu

Post autor: Isabella M. Neumann-Swann »

:bier Wielkie przygotowania do Oktoberfestu

W kilku miastach już od tygodni trwały gorączkowe przygotowania do największej biesiady roku w Kotlinie. Każdy miał swoje zadanie, każdy miał własny pomysł na idealny Oktoberfest… i oczywiście każdy był przekonany, że bez jego udziału impreza nie mogłaby się udać.


:bier Karin i Sarah – cydr z Salzbrunn

W Salzbrunn od kilku dni pachniało świeżymi jabłkami. Karin i Sarah stały w małej tłoczni cydru, otoczone beczkami, butelkami i skrzynkami pełnymi owoców.

— Ile mamy gotowych butelek? — zapytała Sarah. Karin spojrzała na notatki.
— Wystarczająco dużo.
— To znaczy?
— Nie mam pojęcia. Ale wygląda imponująco.

Obie zaczęły przygotowywać etykiety z napisem „Cydr z Salzbrunn”. Każda butelka miała trafić na Oktoberfest jako specjalność Salzbrunn. Sarah spróbowała jednej z przygotowanych próbek.

— Idealny. - Karin również spróbowała.
— Rzeczywiście.

Po chwili obie spojrzały na siebie.

— Trzeba jeszcze sprawdzić drugą beczkę.

I tak rozpoczęła się bardzo profesjonalna „kontrola jakości”.


:bier Max i Jurgen – browar

W tym samym czasie w miejscowym browarze Max i Jurgen mieli zdecydowanie najcięższe zadanie. Przygotowanie piwa na Oktoberfest wymagało pracy, cierpliwości i przede wszystkim… pilnowania, żeby nikt nie pomylił beczek.
Jurgen sprawdzał kolejne beczki.

— Ta jest gotowa. - Max spojrzał na następną.
— A ta?
— Też.
— A ta?
— Max, wszystkie są gotowe. - Max przez chwilę milczał.
— Czyli możemy odpocząć? - Jurgen pokręcił głową.
— Nie. Teraz trzeba je przewieźć.

Obaj westchnęli. Najtrudniejsza część Oktoberfestu właśnie się zaczynała.


:bier Sabine i Brigitte – cukierniczki

W cukierni Sabine i Brigitte od rana trwało wielkie pieczenie. Na stołach pojawiały się precle, ciasta, ciasteczka i ogromne dekorowane wypieki.

— Brigitte, nie możemy zrobić wszystkiego w kształcie kufla!
— Dlaczego?
— Bo to Oktoberfest.
— Właśnie dlatego!

Po chwili na stole pojawił się kolejny tort w kształcie kufla. Sabine spojrzała na niego.

— Dobrze. Ale przynajmniej będzie pasował do tematu. - Brigitte z dumą poprawiła dekorację.
— Oktoberfest zaczyna się wtedy, kiedy człowiek nie wie, czy ma zjeść tort, czy go wypić.


:bier Andreas i Petra – muzykanci

W innym mieście Andreas i Petra przygotowywali instrumenty. Akordeon został wyczyszczony, skrzypce nastrojone, a repertuar przejrzany.

— Zaczynamy od marsza? — zapytała Petra.
— Tak.
— Potem walc?
— Tak.
— A potem coś, przy czym wszyscy zaczną tańczyć? - Andreas uśmiechnął się.
— Czyli przechodzimy do najważniejszej części. - Petra spojrzała na niego.
— Jakiej?
— Tej, podczas której nikt już nie pamięta, kto umiał tańczyć.

Oboje wybuchnęli śmiechem.


:bier Heinrich – właściciel tawerny

Heinrich miał na głowie całą tawernę. Ustawiał stoły, sprawdzał zapasy, liczył kufle i wydawał polecenia.

— Więcej krzeseł!
— Tak jest!
— Więcej serwetek!
— Już!
— I gdzie są precle?! - Z kuchni dobiegł głos:
— Jeszcze się pieką! - Heinrich spojrzał w sufit.
— Dobrze. Najważniejsze, żeby nie upiekły się za późno. - Po chwili sam usiadł na jednym z krzeseł.
— Chwila odpoczynku. - Dokładnie trzy sekundy później ktoś zawołał:
— Heinrich! - Wstał.
— Wiedziałem.


:bier Klaus – właściciel masarni

W masarni Klausa również trwały przygotowania. Kiełbaski, szynki i inne specjały miały trafić na świąteczne stoły.
Klaus sprawdzał kolejne partie produktów z miną człowieka, który traktuje swoją pracę niezwykle poważnie.

— Wszystko musi być idealne. - Jego pracownik zapytał:
— A co z tymi, które nie są idealne? - Klaus zastanowił się.
— Te zjem osobiście. - Pracownik pokiwał głową.
— Bardzo odpowiedzialne podejście.


:bier Helga i Marianne – starsze mieszkanki Edelweiss

W Edelweiss Helga i Marianne przygotowywały się do Oktoberfestu nieco spokojniej. Siedziały przy stole i przygotowywały dekoracje.

— Pamiętasz nasz pierwszy Oktoberfest? — zapytała Helga.
— Oczywiście.
— Był wtedy mniejszy.
— Wszystko było wtedy mniejsze. - Obie zaczęły wspominać dawne czasy. Po chwili Marianne spojrzała na przygotowane dekoracje.
— Myślisz, że młodzi poradzą sobie ze wszystkim? - Helga uśmiechnęła się.
— Oczywiście.
— Skąd ta pewność?
— Bo my będziemy ich pilnować. - I obie zaczęły się śmiać.


:bier Franz – stolarz

W warsztacie Franza panował prawdziwy chaos. Deski, młotek, gwoździe i trociny były wszędzie. Franz budował dodatkowe ławy i stoły na Oktoberfest.

— Jeszcze tylko jedna ławka — powiedział do siebie. Po chwili spojrzał na stos desek.
— Albo dwie.

Po godzinie gotowa była pierwsza. Franz usiadł na niej, żeby sprawdzić wytrzymałość. Ławka wytrzymała.

— Doskonale. - Franz wstał. Ławka również.
— To będzie dobry Oktoberfest.


:bier Hans – polityk

A Hans, jako polityk, miał oczywiście najważniejsze zadanie ze wszystkich. Przygotowywał przemówienie.
Stał przed lustrem i ćwiczył:

— Drodzy mieszkańcy! Spotykamy się dziś… - Przerwał.
— Za poważnie.

Spróbował ponownie:

— Kochani biesiadnicy! Niech żyje Oktoberfest!
— Lepiej.

Po chwili wyjął z kieszeni kartkę.

— Punkt pierwszy: podziękować browarowi. Punkt drugi: podziękować cukiernikom. Punkt trzeci: podziękować muzykantom. - Zastanowił się.
— Punkt czwarty: nie przemawiać za długo. - Hans wykreślił punkt czwarty.
— To może być trudne.


:bier 🍻 Otto i Martina

Otto i Martina, znani w całej okolicy jako para od katastrof, również zabrali się za przygotowania do Oktoberfestu. Problem polegał na tym, że nikt dokładnie nie wiedział, jakie zadanie im powierzyć. Martina postanowiła przygotować listę rzeczy do zrobienia, natomiast Otto miał ją realizować.

— Otto, najpierw dekoracje.
— Już się robi! - Po chwili Otto wrócił z girlandą owiniętą wokół siebie.
— Gotowe! - Martina tylko westchnęła. Następnie mieli ustawić ławy. Otto przesunął jedną, ale zahaczył o drugą, ta potrąciła trzecią, a na końcu przewrócił się stos pustych skrzynek. Martina spojrzała na niego.

— Wszystko w porządku?
— Oczywiście. To była kontrolowana próba bezpieczeństwa.

Na koniec zajęli się przygotowaniem własnego stoiska. Martina pilnowała, żeby wszystko było idealnie, a Otto odpowiadał za dostarczanie potrzebnych rzeczy. I tym razem obyło się bez większych katastrof.
Prawie. Bo kiedy wieczorem skończyli przygotowania, Otto spojrzał na Martinę i zapytał:

— A gdzie są nasze kufle? - Martina zamarła.
— Otto…
— Tak?
— Powiedz mi, że nie zostawiłeś ich w domu. - Otto uśmiechnął się niepewnie.
— Zostawiłem. - Martina pokręciła głową.
— Wiedziałam. Oktoberfest bez naszej katastrofy nie byłby przecież Oktoberfestem.


:bier Wielkie spotkanie

W końcu nadszedł dzień wyjazdu na Oktoberfest. Z Salzbrunn przyjechały Karin i Sarah z cydrem. Max i Jurgen przywieźli piwo. Sabine i Brigitte – słodkości. Andreas i Petra – muzykę. Heinrich przyjechał jako gospodarz tawerny. Klaus przywiózł specjały z masarni. Helga i Marianne pojawiły się z torbami pełnymi domowych dekoracji. Franz przywiózł swoje ławy. Hans natomiast przywiózł… przemówienie. Otto i Martina pojawili się razem, jak zawsze gotowi na kolejną katastrofę. Otto spojrzał na wszystkich.

— Czy wszystko mamy? - Martina rozejrzała się.
— Piwo?
— Jest.
— Cydr?
— Jest.
— Jedzenie?
— Jest.
— Muzyka?
— Jest.
— Stoły?
— Są.
— To czego brakuje? - Otto się uśmiechnął. Hans podniósł rękę.
— Mojego przemówienia.

Wszyscy odpowiedzieli chórem:

— TEGO NIE BRAKUJE! - Hans schował kartkę.
— Rozumiem. Będę przemawiał później.

I tak rozpoczęły się przygotowania do wielkiego Oktoberfestu, na którym spotkały się różne miasta, różne zawody i zupełnie różne charaktery. Jedno natomiast łączyło ich wszystkich:

Każdy przywiózł coś na Oktoberfest — a razem przywieźli najważniejsze: dobry humor, apetyt i ochotę na wspólną biesiadę. :bier
(-) Isabella Marie Augentrost-Cargalho Neumann-Swann [von Lichtenstein]
Awatar użytkownika
Isabella M. Neumann-Swann • Stempel
Posty: 2912
Rejestracja: 15 marca 2022, 19:57
Lokalizacja: Wien/Wolkenbad

ODZNACZENIA PAŃSTWOWE

OBYWATEL

Re: Saga Biesiadników - Opowieści zza Stołu

Post autor: Isabella M. Neumann-Swann »

🍻 Wielkie otwarcie Oktoberfestu w Edelweiss! 🥨

Wreszcie nadszedł ten dzień! W Edelweiss od samego rana panowało wielkie poruszenie. Namiot udekorowano niebiesko-białymi girlandami, na stołach czekały precle, kiełbaski i kufle, a orkiestra stroiła instrumenty, szykując się na uroczyste otwarcie Oktoberfestu.

Jako pierwsza pojawiła się Karin z Sarah, które od razu zajęły najlepsze miejsca. Za nimi wkroczyli Otto, Martina i Max, a tuż obok nich Jurgen z Sabine oraz Brigitte z Andreasem. Petra i Heinrich już spierali się o to, kto pierwszy wzniesie toast, podczas gdy Klaus, Helga i Marianne podziwiali dekoracje. Franz z Hansem natomiast uznali, że najważniejszym zadaniem na początek będzie sprawdzenie, czy precle są wystarczająco chrupiące. Oczywiście przeprowadzili tę kontrolę bardzo dokładnie!

Wkrótce do namiotu wkroczyła Bella, prowadząc ze sobą Augusta. Babinka od progu zaczęła poprawiać wszystkim stroje, a Dziadek z powagą oznajmił, że prawdziwy Oktoberfest nie może się rozpocząć bez porządnego toastu. Wtedy pojawił się sam Oberhaupt, witany gromkimi brawami i okrzykami radości.

— Moi drodzy! — zawołał, unosząc kufel. — Ogłaszam Oktoberfest w Edelweiss za otwarty! Niech żyje przyjaźń, niech płynie muzyka, a kto dziś zgubi precla, niech natychmiast zamelduje się u Babinki!

Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Orkiestra zagrała skoczną melodię, Max porwał Martinę do tańca, Andreas próbował nauczyć Heinricha bawarskiego przytupu, a Bella z Augustem wznieśli pierwszy toast razem z resztą towarzystwa.

Babinka już planowała konkurs na najpiękniejszy bawarski strój, Dziadek szukał kolejnego precla, a Oberhaupt z zadowoleniem obserwował, jak jego namiot wypełnia się śmiechem i radością.

I tak rozpoczął się Oktoberfest w Edelweiss — dzień, w którym nikt nie pamiętał o troskach, za to wszyscy pamiętali, gdzie stoją kufle!

Prost! Na zdrowie i niech żyje Edelweiss! :bier :bier :bier
(-) Isabella Marie Augentrost-Cargalho Neumann-Swann [von Lichtenstein]
Awatar użytkownika
Isabella M. Neumann-Swann • Stempel
Posty: 2912
Rejestracja: 15 marca 2022, 19:57
Lokalizacja: Wien/Wolkenbad

ODZNACZENIA PAŃSTWOWE

OBYWATEL

Re: Saga Biesiadników - Opowieści zza Stołu

Post autor: Isabella M. Neumann-Swann »

🎁 Tajemnicza niespodzianka dla Martiny

Podczas wieczornej zabawy Otto dyskretnie przywołał Bellę i Augusta do jednego z bocznych stolików namiotu. Rozejrzał się podejrzliwie, po czym nachylił się nad nimi i szepnął:

— Moi drodzy, musimy przygotować coś naprawdę wyjątkowego dla Martiny na ostatni dzień. Ale pamiętajcie… ani słowa! To ma być największa tajemnica tego Oktoberfestu!

Bella natychmiast rozpromieniła się z ciekawości.

— Otto, nie możesz tak po prostu rzucić hasła „tajemnicza niespodzianka” i oczekiwać, że nie będę zadawać pytań! Co planujesz?

August skrzyżował ręce i spojrzał na Otto z powagą godną samego Oberhaupta.

— Mam tylko jedno pytanie: czy potrzebujemy orkiestry, specjalnego przemówienia, czy może czegoś, co wymaga użycia całego namiotu?

Otto uśmiechnął się tajemniczo.

— Powiem wam tylko tyle: Martina absolutnie nie może się tego spodziewać. Wszystko musi być gotowe przed ostatnim wielkim toastem!

Bella i August wymienili porozumiewawcze spojrzenia. Oboje już zaczęli snuć własne teorie, a każda kolejna była bardziej szalona od poprzedniej.

— A jeśli Martina nas przyłapie? — zapytała Bella.

— Wtedy — odparł Otto z kamienną twarzą — będziemy udawać, że planujemy konkurs na największego zjadacza precli.

Wszyscy troje parsknęli śmiechem, po czym pochylili się nad stołem, by dopracować szczegóły sekretnego planu.

Tymczasem Martina, zupełnie nieświadoma spisku, bawiła się z resztą gości, nie wiedząc, że podczas ostatniego wieczoru Oktoberfestu w Edelweiss czeka ją coś, o czym będzie opowiadać jeszcze przez długi czas.

A co dokładnie szykowali Otto, Bella i August? Tego nie zdradził nawet sam Otto… przynajmniej na razie! :)
(-) Isabella Marie Augentrost-Cargalho Neumann-Swann [von Lichtenstein]
Awatar użytkownika
Isabella M. Neumann-Swann • Stempel
Posty: 2912
Rejestracja: 15 marca 2022, 19:57
Lokalizacja: Wien/Wolkenbad

ODZNACZENIA PAŃSTWOWE

OBYWATEL

Re: Saga Biesiadników - Opowieści zza Stołu

Post autor: Isabella M. Neumann-Swann »

Ostatni dzień Oktoberfestu w Edelweiss miał być pełen śmiechu, muzyki i pożegnalnych toastów. Nikt jednak nie przypuszczał, że Otto postanowi zakończyć świętowanie wydarzeniem, które przejdzie do historii festiwalu jako najbardziej romantyczna katastrofa sezonu.

Od samego rana Otto chodził po namiocie blady jak bawarska kiełbaska przed ugotowaniem. Co chwilę sprawdzał kieszeń marynarki, w której ukrywał małe pudełeczko z pierścionkiem. Bella, wtajemniczona w jego plan, próbowała dodać mu odwagi, podczas gdy August udzielał mu rad z powagą lekarza przed skomplikowaną operacją.

— Otto, oddychaj spokojnie. Wdech, wydech. I przede wszystkim nie mdlej — instruował August. — Nie chciałbym udzielać pierwszej pomocy podczas oświadczyn.

— Łatwo ci mówić! Ty nie zamierzasz właśnie zapytać najpiękniejszej kobiety świata, czy zechce spędzić z tobą resztę życia!

— Nie, ale widziałem już ludzi w gorszym stanie — odparł August, poprawiając kamizelkę.

Wreszcie orkiestra zaczęła grać skoczną melodię, a Bella dała umówiony znak. Otto wspiął się na niewielką scenę, chwycił kufel i zapukał w niego łyżeczką. Niestety, zamiast eleganckiego dźwięku rozległ się trzask, ponieważ kufel pękł na pół. W namiocie zapadła cisza. Otto był cały zalany piwem...

— To był… znak! — krzyknął Otto, próbując zachować godność. — Znak, że teraz wydarzy się coś naprawdę wielkiego!

Martina, która właśnie niosła tacę z preclami, spojrzała na niego z rozbawieniem.

— Otto, co ty znowu wymyśliłeś?
— Ja? Nic! To znaczy… wszystko! Martino, podejdź tutaj, proszę!

Dziewczyna odstawiła tacę i ruszyła w jego stronę. W tym czasie Max, Jurgen i Andreas zaczęli gwizdać, a Sabine z Brigitte szeptały między sobą z ekscytacją. Karin i Sarah już przeczuwały, że zaraz wydarzy się coś niezapomnianego. Otto uklęknął. A właściwie próbował uklęknąć u mokrych spodniach.
Jego skórzany but zahaczył o ławkę, kolano wylądowało w koszu z preclami, a pudełeczko z pierścionkiem wypadło mu z ręki i potoczyło się prosto pod stół Heinricha.

— Mój Boże! — jęknął Otto, klęcząc teraz na podłodze i grzebiąc pod stołem. — Nawet pierścionek chce mnie opuścić, zanim Martina zdąży powiedzieć „tak”!

Heinrich podniósł nogi, Klaus odsunął kufle, a Franz z Hansem rzucili się na pomoc. Po chwili Hans triumfalnie wyciągnął pudełeczko spod ławy, niestety przy okazji przewracając kufel, którego zawartość wylądowała na spodniach Heinricha.

— Jeśli to nie jest najgorszy dzień mojego życia, to nie wiem, co nim będzie! — jęknął Otto.
— Jeszcze nie odpowiedziałam! — zawołała Martina, śmiejąc się tak mocno, że musiała oprzeć się o Bellę.

Otto wreszcie stanął przed ukochaną. Miał potargane włosy, mokre całe ubranie i precla przyklejonego do rękawa. Otworzył pudełeczko, wziął głęboki oddech i spojrzał Martinie prosto w oczy.

— Martino… wiem, że nie jestem najzręczniejszym mężczyzną na świecie. Czasami gubię drogę, czasami rozlewam piwo, a dziś prawie zgubiłem pierścionek, zanim zdążyłem ci go pokazać. Ale odkąd cię poznałem, wiem jedno: nawet jeśli całe życie będę się potykał, chcę potykać się przez nie razem z tobą. Chcę budzić się obok ciebie, rozśmieszać cię, kiedy będziesz smutna, i przynosić ci precle, nawet jeśli połowę po drodze zgubię.

W namiocie zrobiło się cicho.

— Czy zostaniesz moją żoną?

Martina zasłoniła usta dłonią. W jej oczach pojawiły się łzy, a uśmiech nie znikał ani na chwilę.

— Otto… ty jesteś kompletną katastrofą. - Na twarzy Ottona pojawiło się przerażenie.
— Ale jesteś moją katastrofą — dodała, wyciągając do niego rękę. — Tak!

W namiocie wybuchła prawdziwa eksplozja radości. Max podskoczył tak gwałtownie, że prawie przewrócił stół. Petra i Marianne zaczęły klaskać, Helga ocierała łzy wzruszenia, a Sabine z Brigitte rzuciły się sobie w ramiona. Andreas z Jurgenem podnieśli Ottona na rękach, choć po trzech krokach musieli go odstawić, bo zaczęli się kłócić, kto ma go trzymać. Bella śmiała się i płakała jednocześnie, a August z zadowoleniem pokiwał głową i przytulił rozklejoną Bellę do swojego boku.

— Cóż, przynajmniej nie musiałem nikogo reanimować.

Babinka już zapowiadała przygotowanie weselnego ciasta, Dziadek wzniósł toast za przyszłych małżonków, a Oberhaupt osobiście ogłosił, że takie oświadczyny zasługują na miejsce w kronikach Edelweiss. Otto wsunął pierścionek na palec Martiny, po czym szepnął:

— Wiesz, miałem przygotowaną jeszcze piękną przemowę. - Martina pocałowała go w policzek.
— Nie zmieniaj niczego. To były najbardziej ottowe oświadczyny na świecie.

I kiedy orkiestra zagrała kolejny utwór, cała sala wzniosła kufle, krzycząc:

— ZA OTTA I MARTINĘ! NIECH ŻYJE MIŁOŚĆ, NIECH ŻYJE EDELWEISS!

A Otto? Otto postanowił, że od tej pory będzie ćwiczył klękanie przed lustrem. W końcu do ślubu pozostało jeszcze trochę czasu, a nikt nie chciał, żeby pan młody podczas przysięgi wpadł do tortu. Jedno było pewne, niebawem miały odbyć się dwa huczne wesela w Edelweiss.
(-) Isabella Marie Augentrost-Cargalho Neumann-Swann [von Lichtenstein]
ODPOWIEDZ

Wróć do „Biesiadne stołowanie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości