Herrenhausgasse 4 - Neue Audrey
Regulamin forum
- Heinz-Werner Grüner • Stempel
- Oberhaupt
- Posty: 21570
- Rejestracja: 06 maja 2021, 12:34
- Lokalizacja: Stadt Edelweiss, Edelweiss
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
- Leszek Ebe-Grüner • Stempel
- Dziedzic
- Posty: 1540
- Rejestracja: 27 stycznia 2022, 20:44
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Herrenhausgasse 4 - Neue Audrey
Leszek szybko tutaj przybył, czekając na gości z Bialenii oraz na ojca swojego. Tym razem przyszykował do jedzenia coś, co by Bialeńskie Prezydent Piotr Suworow się poczuł jak u siebie.

A to potrawy jakie będą mogli zobaczyć na stole gdy przybędą:
Saltah – w centralnej misie może znajdować się narodowe danie Bialeni. Zwykle jest to gulasz z dodatkiem spienionej pasty z kozieradki (hulbah).
Fahsah – podobny do saltah gulasz mięsny podawany w gorącym naczyniu.
Khubz / Chleb tandoorowy – przypalone okrągłe placki rozmieszczone wokół tacy.
Lahoh – stos placków po prawej stronie.
Bint al-Sahn – warstwowe ciasto z miodem; środkowe danie może przypominać tę potrawę, choć zdjęcie nie pozwala tego potwierdzić.
Soczewica – kilka małych miseczek wygląda na potrawy z roślin strączkowych.
Sahawiq – ostry sos pomidorowo-paprykowy; czerwone miseczki mogą zawierać właśnie ten dodatek.
Gotowana okra lub fasolka szparagowa – czarne naczynie na dole zdjęcia.
Pieczona ryba – ciemne kawałki przy chlebie.
Świeże warzywa – rzodkiewki z liśćmi i zielone dodatki po lewej stronie.
Laban – biała butelka po prawej stronie.
Jogurt lub sos jogurtowy – biała miseczka po lewej.
Następnie podszedł do swojego Mrówkojada Stefana, który już kombinował jak zjeść jogurt... Pomachałem mu paluszkiem przed jego długim nosem
-Leszek: Stefan nie wolno! To jest dla gości. Dla ciebie mam twoje ulubione przysmaki! Pasta Białkowa i larwy mącznika!
Tak też podaje mu pastę białkową i larwy mącznika do metalowej miski. Następnie dodaje więcej drewna opałowego do kominka, by mrówkojadowi nie było za zimno mojemu.
(jak coś czekam @Heinz-Werner Grüner @Piotr Suworow i @Markus Wettin )

A to potrawy jakie będą mogli zobaczyć na stole gdy przybędą:
Saltah – w centralnej misie może znajdować się narodowe danie Bialeni. Zwykle jest to gulasz z dodatkiem spienionej pasty z kozieradki (hulbah).
Fahsah – podobny do saltah gulasz mięsny podawany w gorącym naczyniu.
Khubz / Chleb tandoorowy – przypalone okrągłe placki rozmieszczone wokół tacy.
Lahoh – stos placków po prawej stronie.
Bint al-Sahn – warstwowe ciasto z miodem; środkowe danie może przypominać tę potrawę, choć zdjęcie nie pozwala tego potwierdzić.
Soczewica – kilka małych miseczek wygląda na potrawy z roślin strączkowych.
Sahawiq – ostry sos pomidorowo-paprykowy; czerwone miseczki mogą zawierać właśnie ten dodatek.
Gotowana okra lub fasolka szparagowa – czarne naczynie na dole zdjęcia.
Pieczona ryba – ciemne kawałki przy chlebie.
Świeże warzywa – rzodkiewki z liśćmi i zielone dodatki po lewej stronie.
Laban – biała butelka po prawej stronie.
Jogurt lub sos jogurtowy – biała miseczka po lewej.
Następnie podszedł do swojego Mrówkojada Stefana, który już kombinował jak zjeść jogurt... Pomachałem mu paluszkiem przed jego długim nosem
-Leszek: Stefan nie wolno! To jest dla gości. Dla ciebie mam twoje ulubione przysmaki! Pasta Białkowa i larwy mącznika!
Tak też podaje mu pastę białkową i larwy mącznika do metalowej miski. Następnie dodaje więcej drewna opałowego do kominka, by mrówkojadowi nie było za zimno mojemu.
(jak coś czekam @Heinz-Werner Grüner @Piotr Suworow i @Markus Wettin )
(-) Leszek Ebe-Grüner
Syn Heinza-Werner Grünera
DZIEDZIC EDELWEISS
Wyznawca Edelweisszyzmu


Syn Heinza-Werner Grünera
DZIEDZIC EDELWEISS
Wyznawca Edelweisszyzmu

- Piotr Suworow • Stempel
- Posty: 52
- Rejestracja: 08 grudnia 2025, 21:50
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Herrenhausgasse 4 - Neue Audrey
Gdy kolumna pojazdów dotarła pod posiadłość Herrenhausgasse 4, Prezydent Piotr Suworow z nieskrywaną ciekawością przekroczył próg Neue Audrey. Zapach, który uderzył bialeńską delegację już w progu, momentalnie wywołał szeroki uśmiech na twarzy głowy państwa.
Widok stołu zastawionego bialeńskimi specjałami sprawił, że Suworow aż klasnął w dłonie z zachwytu.
- Leszku! Na miłość boską, Saltah w sercu Kotliny Edelweiss?! - zawołał uradowany Prezydent, podchodząc bliżej i z uwagą przyglądając się misom z parującym gulaszem, chlebkom tandoorowym oraz miseczkom z ostrym sosem Sahawiq. - Spodziewałem się wielu rzeczy, ale nie tego, że zaserwujesz nam nasze narodowe potrawy i to w tak genialnym wydaniu! Zapach kozieradki i świeżego Khubzu sprawia, że przez moment poczułem się, jakbym wrócił do Wolnogradu.
W tym samym momencie wzrok Suworowa przykuł poruszający się w pobliżu stołu długi nos. Prezydent z rozbawieniem obserwował, jak mrówkojad Stefan bezczelnie kombinuje, jakby tu dobrać się do miseczki z jogurtem, oraz stanowczą, choć ciepłą reakcję młodego gospodarza.
- Spokojnie, Stefanie, dla każdego wystarczy! - zaśmiał się głośno Suworow, przyglądając się, jak zwierzak ostatecznie zajada się swoimi larwami mącznika z metalowej miski. - Trzeba przyznać, że Stefan ma nienaganny gust. Bialeński jogurt potrafi skusić nawet najbardziej wyrafinowane podniebienia w tej Kotlinie. Cieszę się, że Leszek zadbał o to, by przy kominku nikomu, a zwłaszcza Stefanowi nie było dzisiaj zimno.
Prezydent zdjął marynarkę, rozluźnił krawat i zasiadł na wskazanym miejscu, dając znak Markusowi Wettinowi oraz Heinzowi-Wernerowi, by poszli w jego ślady. Z kieszeni marynarki wyjął podróżną piersiówkę z miodonką, stawiając ją dumnie obok karafki z Labanem.
- Skoro mamy tak wybitne, bialeńskie potrawy, to nie pozostaje nam nic innego, jak wznieść huczny toast za gospodarza tego dworku i naszą przyjaźń! Leszku, drogi Oberhauptcie... do stołu! Sprawdźmy, jak smakuje Saltah w alpejskim klimacie.
Widok stołu zastawionego bialeńskimi specjałami sprawił, że Suworow aż klasnął w dłonie z zachwytu.
- Leszku! Na miłość boską, Saltah w sercu Kotliny Edelweiss?! - zawołał uradowany Prezydent, podchodząc bliżej i z uwagą przyglądając się misom z parującym gulaszem, chlebkom tandoorowym oraz miseczkom z ostrym sosem Sahawiq. - Spodziewałem się wielu rzeczy, ale nie tego, że zaserwujesz nam nasze narodowe potrawy i to w tak genialnym wydaniu! Zapach kozieradki i świeżego Khubzu sprawia, że przez moment poczułem się, jakbym wrócił do Wolnogradu.
W tym samym momencie wzrok Suworowa przykuł poruszający się w pobliżu stołu długi nos. Prezydent z rozbawieniem obserwował, jak mrówkojad Stefan bezczelnie kombinuje, jakby tu dobrać się do miseczki z jogurtem, oraz stanowczą, choć ciepłą reakcję młodego gospodarza.
- Spokojnie, Stefanie, dla każdego wystarczy! - zaśmiał się głośno Suworow, przyglądając się, jak zwierzak ostatecznie zajada się swoimi larwami mącznika z metalowej miski. - Trzeba przyznać, że Stefan ma nienaganny gust. Bialeński jogurt potrafi skusić nawet najbardziej wyrafinowane podniebienia w tej Kotlinie. Cieszę się, że Leszek zadbał o to, by przy kominku nikomu, a zwłaszcza Stefanowi nie było dzisiaj zimno.
Prezydent zdjął marynarkę, rozluźnił krawat i zasiadł na wskazanym miejscu, dając znak Markusowi Wettinowi oraz Heinzowi-Wernerowi, by poszli w jego ślady. Z kieszeni marynarki wyjął podróżną piersiówkę z miodonką, stawiając ją dumnie obok karafki z Labanem.
- Skoro mamy tak wybitne, bialeńskie potrawy, to nie pozostaje nam nic innego, jak wznieść huczny toast za gospodarza tego dworku i naszą przyjaźń! Leszku, drogi Oberhauptcie... do stołu! Sprawdźmy, jak smakuje Saltah w alpejskim klimacie.

- Leszek Ebe-Grüner • Stempel
- Dziedzic
- Posty: 1540
- Rejestracja: 27 stycznia 2022, 20:44
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Herrenhausgasse 4 - Neue Audrey
Tak też gdy wszyscy zasiedli do stołu i widziałem miodnik, odpowiedziałem uśmiechnięty.
-Leszek: Starałem się najlepiej jak potrafię! A Stefanem... Po prostu i tak dużo jedzenia dostaje, ale fakt jogurt według receptury Bialeńskiej aż przyciąga jego nos. Oczywiście ja dla was wszystkich tutaj też coś mam.
I tak zadowolony, wyciągnąłem po 9 butelek dla każdego z mojej niedawno powstałej fabryki CrushColi, a mianowicie 3 CrushCola Standard, 3 CrashLime i 3 CrashBerry. Każdemu dałem przy stole.
-Leszek: A to napoje gazowane do tych pysznych potraw. Mam nadzieję że mój ojciec Heinz również zagustuje w tych potrawach. I oczywiście spróbuje tych pysznych napojów.



-Leszek: Starałem się najlepiej jak potrafię! A Stefanem... Po prostu i tak dużo jedzenia dostaje, ale fakt jogurt według receptury Bialeńskiej aż przyciąga jego nos. Oczywiście ja dla was wszystkich tutaj też coś mam.
I tak zadowolony, wyciągnąłem po 9 butelek dla każdego z mojej niedawno powstałej fabryki CrushColi, a mianowicie 3 CrushCola Standard, 3 CrashLime i 3 CrashBerry. Każdemu dałem przy stole.
-Leszek: A to napoje gazowane do tych pysznych potraw. Mam nadzieję że mój ojciec Heinz również zagustuje w tych potrawach. I oczywiście spróbuje tych pysznych napojów.



(-) Leszek Ebe-Grüner
Syn Heinza-Werner Grünera
DZIEDZIC EDELWEISS
Wyznawca Edelweisszyzmu


Syn Heinza-Werner Grünera
DZIEDZIC EDELWEISS
Wyznawca Edelweisszyzmu

- Heinz-Werner Grüner • Stempel
- Oberhaupt
- Posty: 21570
- Rejestracja: 06 maja 2021, 12:34
- Lokalizacja: Stadt Edelweiss, Edelweiss
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Herrenhausgasse 4 - Neue Audrey
- Salut Leszek! - dodał od siebie Grüner po czym zasiadł z pozostałymi biesiadnikami. Sam nie miał pojęcia czym jest saltah, ale zamierzał spróbować wszystkich potraw jakie przygotował jego syn, a w zasadzie jego kucharze.
Oficjalne marynarki zdążyły już nieco stracić swój idealny fason po całym dniu uroczystości, a rozmowy coraz częściej przerywał szczery śmiech. Tego wieczoru nie było już prezydentów, ministrów i oberhauptów. Byli przyjaciele.
Po krótkim czasie Heinz-Werner Grüner wstał od stołu.
– Proszę wybaczyć mi dosłownie chwilę nieobecności.
Zniknął za drzwiami wejściowyi do Leszkowej willi. Kilka minut później wrócił, niosąc dwa niewielkie pudełka wykonane z ciemnego drewna orzechowego. Nie były bogato zdobione, jedynie na wieku każdego z nich znajdowała się niewielka, ręcznie intarsjowana szarotka.
Położył pudełka na stole.
– Panie Prezydencie...Piotrze, Panie Ministrze...Markusie... W Der Sitz wymieniliśmy się odznaczeniami państwowymi. Były ordery, były symbole naszych narodów, takie oficjalne banały.
Na moment zamilkł.
– Pozwólcie jednak, że tutaj wręczę Panom coś znacznie bardziej osobistego. Nie jako Oberhaupt Kotliny Edelweiss... lecz jako Heinz-Werner Grüner.
Otworzył pierwsze pudełko.
Na granatowym aksamicie spoczywał klasyczny zegarek naręczny. Smukła koperta z polerowanej stali skrywała kremową tarczę z subtelnymi indeksami, a przez przeszklony dekiel widoczny był misternie wykonany mechanizm. Na wahniku wygrawerowano niewielką szarotkę oraz datę podpisania traktatu.
– Ten czasomierz powstał w warsztacie naszego najwybitniejszego zegarmistrza. Nie znajdzie go Pan w żadnym sklepie. Został wykonany specjalnie z okazji dzisiejszego dnia. - Wręczył pudełko Prezydentowi Suworowowi.
– Na odwrocie wygrawerowaliśmy tylko jedno zdanie...
"Przyjaźni nie mierzy się czasem, lecz chwilami, które warto zapamiętać."
Po chwili otworzył drugie pudełko.
Znajdował się w nim niemal identyczny zegarek. Różnił się jedynie indywidualnym numerem manufaktury oraz dedykacją.
Grüner podał go Markusowi Wettinowi.
– Panie Ministrze... dyplomacja uczy cierpliwości. Niech ten zegarek odmierza czas kolejnych wspólnych przedsięwzięć naszych państw. Mam nadzieję, że będzie Pan spoglądał na niego równie często podczas podpisywania nowych porozumień, jak i w chwilach odpoczynku. - Heinz uśmiechnął się szczerze.
Przez moment w salonie zapanowała cisza.
Oberhaupt uśmiechnął się lekko i spojrzał na obu gości.
– Wiem, to nic szczególnego, ot zegarki, ale... w Edelweiss często powtarzamy, że w górach człowiek nigdy nie wygra z czasem. Może jedynie nauczyć się go szanować. Dzisiejszy dzień był jednym z tych, które warto zatrzymać na zawsze. Chciałbym, aby te zegarki przypominały Panom nie o podpisanym traktacie, ale o ludziach, którzy siedzieli dziś przy jednym stole.
Po tych słowach uniósł swój kieliszek.
– Za Republikę Bialeńską. Za Kotlinę Edelweiss. I za to, aby wskazówki tych zegarków przez długie lata odmierzały wyłącznie czas pokoju, współpracy i przyjaźni.
Oficjalne marynarki zdążyły już nieco stracić swój idealny fason po całym dniu uroczystości, a rozmowy coraz częściej przerywał szczery śmiech. Tego wieczoru nie było już prezydentów, ministrów i oberhauptów. Byli przyjaciele.
Po krótkim czasie Heinz-Werner Grüner wstał od stołu.
– Proszę wybaczyć mi dosłownie chwilę nieobecności.
Zniknął za drzwiami wejściowyi do Leszkowej willi. Kilka minut później wrócił, niosąc dwa niewielkie pudełka wykonane z ciemnego drewna orzechowego. Nie były bogato zdobione, jedynie na wieku każdego z nich znajdowała się niewielka, ręcznie intarsjowana szarotka.
Położył pudełka na stole.
– Panie Prezydencie...Piotrze, Panie Ministrze...Markusie... W Der Sitz wymieniliśmy się odznaczeniami państwowymi. Były ordery, były symbole naszych narodów, takie oficjalne banały.
Na moment zamilkł.
– Pozwólcie jednak, że tutaj wręczę Panom coś znacznie bardziej osobistego. Nie jako Oberhaupt Kotliny Edelweiss... lecz jako Heinz-Werner Grüner.
Otworzył pierwsze pudełko.
Na granatowym aksamicie spoczywał klasyczny zegarek naręczny. Smukła koperta z polerowanej stali skrywała kremową tarczę z subtelnymi indeksami, a przez przeszklony dekiel widoczny był misternie wykonany mechanizm. Na wahniku wygrawerowano niewielką szarotkę oraz datę podpisania traktatu.
– Ten czasomierz powstał w warsztacie naszego najwybitniejszego zegarmistrza. Nie znajdzie go Pan w żadnym sklepie. Został wykonany specjalnie z okazji dzisiejszego dnia. - Wręczył pudełko Prezydentowi Suworowowi.
– Na odwrocie wygrawerowaliśmy tylko jedno zdanie...
"Przyjaźni nie mierzy się czasem, lecz chwilami, które warto zapamiętać."
Po chwili otworzył drugie pudełko.
Znajdował się w nim niemal identyczny zegarek. Różnił się jedynie indywidualnym numerem manufaktury oraz dedykacją.
Grüner podał go Markusowi Wettinowi.
– Panie Ministrze... dyplomacja uczy cierpliwości. Niech ten zegarek odmierza czas kolejnych wspólnych przedsięwzięć naszych państw. Mam nadzieję, że będzie Pan spoglądał na niego równie często podczas podpisywania nowych porozumień, jak i w chwilach odpoczynku. - Heinz uśmiechnął się szczerze.

Przez moment w salonie zapanowała cisza.
Oberhaupt uśmiechnął się lekko i spojrzał na obu gości.
– Wiem, to nic szczególnego, ot zegarki, ale... w Edelweiss często powtarzamy, że w górach człowiek nigdy nie wygra z czasem. Może jedynie nauczyć się go szanować. Dzisiejszy dzień był jednym z tych, które warto zatrzymać na zawsze. Chciałbym, aby te zegarki przypominały Panom nie o podpisanym traktacie, ale o ludziach, którzy siedzieli dziś przy jednym stole.
Po tych słowach uniósł swój kieliszek.
– Za Republikę Bialeńską. Za Kotlinę Edelweiss. I za to, aby wskazówki tych zegarków przez długie lata odmierzały wyłącznie czas pokoju, współpracy i przyjaźni.
- Piotr Suworow • Stempel
- Posty: 52
- Rejestracja: 08 grudnia 2025, 21:50
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Herrenhausgasse 4 - Neue Audrey
Suworow z nieskrywanym podziwem i szerokim uśmiechem przyglądał się dziewięciu butelkom nowo powstałej CrushColi, które Leszek z dumną miną rozstawił na stole.
- No, Leszku! - zaśmiał się Piotr, chwytając za butelkę CrashBerry i przyglądając się etykiecie pod światło. - Własna fabryka napojów gazowanych? Czuję, że rynek młodzieżowy oszaleje na punkcie tych smaków. Już teraz rezerwuję stałą dostawę do pałacu prezydenckiego w Wolnogradzie, bo przy bialeńskim słońcu taki zimny CrashLime będzie na wagę złota. Gratuluję świetnej inicjatywy!
Gdy chwilę później Heinz-Werner opuścił na moment salon, Suworow pociągnął solidny łyk nowej coli, zagryzając ją parującym gulaszem, i z uznaniem pokiwał głową w stronę młodego gospodarza. Atmosfera była luźna, przyjacielska i na wskroś domowa.
Powrót Oberhaupta z dwoma orzechowymi pudełkami sprawił jednak, że Piotr odłożył chleb tandoorowy na talerz, a jego uwaga skupiła się na słowach przyjaciela. Gdy Heinz otworzył pierwsze pudełko, blask ognia z kominka odbił się w idealnie wypolerowanej stali i kremowej tarczy zegarka.
Prezydent ostrożnie, niemal z nabożną czcią, przyjął czasomierz. Przez dłuższą chwilę przyglądał się misternie pracującemu mechanizmowi pod przeszklonym deklem, a gdy przeczytał wygrawerowaną na odwrocie dedykację, na jego twarzy pojawiło się autentyczne, głębokie wzruszenie.
- Heinz... - odezwał się Piotr, a jego głos, choć spokojny, nosił wyraźne ślady poruszenia. - Ten gest uderza prosto w serce. Ordery i dyplomy zostają w gablotach i archiwach państwowych, stając się suchą historią. Ten zegarek... ten zegarek będzie ze mną na co dzień, na moim nadgarstku, przypominając mi o tym, co w Mikroświecie najważniejsze. O ludziach. O tej konkretnej nocy w Neue Audrey i o przyjacielu z edelwajskich połonin.
Suworow sprawnie zapiął skórzany pasek zegarka na swoim lewym nadgarstku. Czasomierz leżał idealnie. Następnie Prezydent wstał, podszedł do Heinza-Wernera i mocno, po męsku uścisnął jego dłoń, drugą ręką poklepując go po ramieniu.
- Sentencja na tym zegarku mówi absolutną prawdę. Te chwile warto zapamiętać na zawsze - dodał, wracając na miejsce i unosząc swój kieliszek, salutując najpierw Heinzowi, potem Markusowi, a na końcu młodemu Leszkowi.
- Za ludzi, którzy tworzą tę historię! Za pokój, współpracę i czas, który od dziś odmierzamy wspólnie. Hoch!
- No, Leszku! - zaśmiał się Piotr, chwytając za butelkę CrashBerry i przyglądając się etykiecie pod światło. - Własna fabryka napojów gazowanych? Czuję, że rynek młodzieżowy oszaleje na punkcie tych smaków. Już teraz rezerwuję stałą dostawę do pałacu prezydenckiego w Wolnogradzie, bo przy bialeńskim słońcu taki zimny CrashLime będzie na wagę złota. Gratuluję świetnej inicjatywy!
Gdy chwilę później Heinz-Werner opuścił na moment salon, Suworow pociągnął solidny łyk nowej coli, zagryzając ją parującym gulaszem, i z uznaniem pokiwał głową w stronę młodego gospodarza. Atmosfera była luźna, przyjacielska i na wskroś domowa.
Powrót Oberhaupta z dwoma orzechowymi pudełkami sprawił jednak, że Piotr odłożył chleb tandoorowy na talerz, a jego uwaga skupiła się na słowach przyjaciela. Gdy Heinz otworzył pierwsze pudełko, blask ognia z kominka odbił się w idealnie wypolerowanej stali i kremowej tarczy zegarka.
Prezydent ostrożnie, niemal z nabożną czcią, przyjął czasomierz. Przez dłuższą chwilę przyglądał się misternie pracującemu mechanizmowi pod przeszklonym deklem, a gdy przeczytał wygrawerowaną na odwrocie dedykację, na jego twarzy pojawiło się autentyczne, głębokie wzruszenie.
- Heinz... - odezwał się Piotr, a jego głos, choć spokojny, nosił wyraźne ślady poruszenia. - Ten gest uderza prosto w serce. Ordery i dyplomy zostają w gablotach i archiwach państwowych, stając się suchą historią. Ten zegarek... ten zegarek będzie ze mną na co dzień, na moim nadgarstku, przypominając mi o tym, co w Mikroświecie najważniejsze. O ludziach. O tej konkretnej nocy w Neue Audrey i o przyjacielu z edelwajskich połonin.
Suworow sprawnie zapiął skórzany pasek zegarka na swoim lewym nadgarstku. Czasomierz leżał idealnie. Następnie Prezydent wstał, podszedł do Heinza-Wernera i mocno, po męsku uścisnął jego dłoń, drugą ręką poklepując go po ramieniu.
- Sentencja na tym zegarku mówi absolutną prawdę. Te chwile warto zapamiętać na zawsze - dodał, wracając na miejsce i unosząc swój kieliszek, salutując najpierw Heinzowi, potem Markusowi, a na końcu młodemu Leszkowi.
- Za ludzi, którzy tworzą tę historię! Za pokój, współpracę i czas, który od dziś odmierzamy wspólnie. Hoch!

-
Markus Wettin • Stempel
- Posty: 21
- Rejestracja: 28 stycznia 2025, 11:39
-
ODZNACZENIA
Re: Herrenhausgasse 4 - Neue Audrey
Markus przyjął pudełko z widocznym zaskoczeniem i szczerym uśmiechem. Przesunął palcem po grawerunku, a potem spojrzał na Oberhaupta.Heinz-Werner Grüner pisze: ↑25 czerwca 2026, 23:11 Po chwili otworzył drugie pudełko.
Znajdował się w nim niemal identyczny zegarek. Różnił się jedynie indywidualnym numerem manufaktury oraz dedykacją.
Grüner podał go Markusowi Wettinowi.
– Panie Ministrze... dyplomacja uczy cierpliwości. Niech ten zegarek odmierza czas kolejnych wspólnych przedsięwzięć naszych państw. Mam nadzieję, że będzie Pan spoglądał na niego równie często podczas podpisywania nowych porozumień, jak i w chwilach odpoczynku. - Heinz uśmiechnął się szczerze.
- Herr Oberhaupt… to naprawdę piękny i niezwykły gest. Dziękuję. - powiedział. - Zegarek jest wyjątkowy, a zwłaszcza zdanie „Przyjaźni nie mierzy się czasem, lecz chwilami, które warto zapamiętać”. Trafia prosto do serca i w samo sedno. Będę go nosił z dumą i z pewnością niejeden raz spojrzę na niego, myśląc o tym dniu i o tym, co jeszcze przed nami.
Uścisnął dłoń Heinza nieco dłużej niż zwykle.
- Dyplomacja rzeczywiście uczy cierpliwości, ale też tego, że warto inwestować w relacje, które mają sens. Jestem pewien, że ten zegarek będzie odmierzał czas wielu konkretnych, wspólnych sukcesów naszych krajów.
(-) Markus Wettin vel Felix Spirkinsky
- Piotr Suworow • Stempel
- Posty: 52
- Rejestracja: 08 grudnia 2025, 21:50
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Herrenhausgasse 4 - Neue Audrey
Biesiada w rezydencji Leszka, choć niezwykle udana i pełna serdeczności, musiała w końcu dobiec końca. Czas płynął nieubłaganie, a nowy, lśniący na nadgarstku Piotra zegarek jasno wskazywał, że godzina odlotu bialeńskiej delegacji zbliża się wielkimi krokami.
Prezydent odstawił pusty kieliszek, otarł usta serwetką i rozejrzał się po zgromadzonych z ciepłym uśmiechem.
- Wszystko co dobre, szybko się kończy, moi drodzy - zaczął Suworow, wstając powoli od stołu. - Gościna u Leszka, te wyśmienite potrawy i bardzo piękne podarunki na długo zapadną nam w pamięć. Jednak obowiązki w Wolnogradzie wzywają, a pilne sprawy państwowe nie poczekają. Czas wracać na bialeńską ziemię.
Piotr jeszcze raz uścisnął dłonie gospodarzy, dziękując za niesamowite przyjęcie, po czym bialeńska delegacja zebrała swoje rzeczy i udała się w kierunku podstawionych samochodów.

Droga powrotna na lotnisko minęła w atmosferze wspomnień z tej udanej wizyty.
Prezydent odstawił pusty kieliszek, otarł usta serwetką i rozejrzał się po zgromadzonych z ciepłym uśmiechem.
- Wszystko co dobre, szybko się kończy, moi drodzy - zaczął Suworow, wstając powoli od stołu. - Gościna u Leszka, te wyśmienite potrawy i bardzo piękne podarunki na długo zapadną nam w pamięć. Jednak obowiązki w Wolnogradzie wzywają, a pilne sprawy państwowe nie poczekają. Czas wracać na bialeńską ziemię.
Piotr jeszcze raz uścisnął dłonie gospodarzy, dziękując za niesamowite przyjęcie, po czym bialeńska delegacja zebrała swoje rzeczy i udała się w kierunku podstawionych samochodów.

Droga powrotna na lotnisko minęła w atmosferze wspomnień z tej udanej wizyty.

- Heinz-Werner Grüner • Stempel
- Oberhaupt
- Posty: 21570
- Rejestracja: 06 maja 2021, 12:34
- Lokalizacja: Stadt Edelweiss, Edelweiss
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Herrenhausgasse 4 - Neue Audrey
[Upały wykończyły chęci do kompa, ale serdecznie dziękuje za wizytę Droga Delegacja Republiki Bialeńskiej!]
- Leszek Ebe-Grüner • Stempel
- Dziedzic
- Posty: 1540
- Rejestracja: 27 stycznia 2022, 20:44
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Herrenhausgasse 4 - Neue Audrey
Tak też Leszek przybył do swojego dworu. Następnie szykował się do wyjazdu. Woła Stefana, przy okazji ściąga mu czapkę kardynalską.
-Leszek: Dobra koniec bycia kardynałem Stefan. Dzisiaj jedziemy w kolejną podróż. Tym razem do Beatudii. Poznasz smak Beatudzkich mrówek.
Tak też pakowałem koszule, spodnie, napoje zarówno marki CrashCola, jak i Ebe-Energole. Wziąłem też ulubiony ogrzewacz dla Stefana, by mu nie było tam za zimno. Sam oczywiście przebrałem się też w standardowe swoje ubrania. Następnie już zamknąłem drzwi z dworku, ale nagle jakaś mieszkanka Edelweiss podchodzi. Zdziwiony, ale uśmiecham się.
-Leszek: Coś się stało droga pani? Bo ja zaraz wyjeżdżam.
Ona daje mi do rąk naleśnika z dżemem jagodowym.
-Mieszkanka Edelweiss: To dla pana! Niech pan skosztuje. Bo chcę naleśnikarnie otworzyć i potrzebuje oceny.
Ja, jako że kobietom nie odmawiam, w końcu tak mój ojciec wychował, ugryzłem naleśnika. Pomiętoliłem. I powiedziałem z uśmiechem.
-Leszek: Ten naleśnik ma potencjał! Bardzo dobry! Na mój koszt proszę do siedziby Joachima i Alberta dać trochę tych naleśników z dżemem jagodowym!
Ona zadowolona, podziękowała i ruszyła do siedziby Oberhaupta, a ja z Stefanem ruszyliśmy do samolotu.
-Leszek: Dobra koniec bycia kardynałem Stefan. Dzisiaj jedziemy w kolejną podróż. Tym razem do Beatudii. Poznasz smak Beatudzkich mrówek.
Tak też pakowałem koszule, spodnie, napoje zarówno marki CrashCola, jak i Ebe-Energole. Wziąłem też ulubiony ogrzewacz dla Stefana, by mu nie było tam za zimno. Sam oczywiście przebrałem się też w standardowe swoje ubrania. Następnie już zamknąłem drzwi z dworku, ale nagle jakaś mieszkanka Edelweiss podchodzi. Zdziwiony, ale uśmiecham się.
-Leszek: Coś się stało droga pani? Bo ja zaraz wyjeżdżam.
Ona daje mi do rąk naleśnika z dżemem jagodowym.
-Mieszkanka Edelweiss: To dla pana! Niech pan skosztuje. Bo chcę naleśnikarnie otworzyć i potrzebuje oceny.
Ja, jako że kobietom nie odmawiam, w końcu tak mój ojciec wychował, ugryzłem naleśnika. Pomiętoliłem. I powiedziałem z uśmiechem.
-Leszek: Ten naleśnik ma potencjał! Bardzo dobry! Na mój koszt proszę do siedziby Joachima i Alberta dać trochę tych naleśników z dżemem jagodowym!
Ona zadowolona, podziękowała i ruszyła do siedziby Oberhaupta, a ja z Stefanem ruszyliśmy do samolotu.
(-) Leszek Ebe-Grüner
Syn Heinza-Werner Grünera
DZIEDZIC EDELWEISS
Wyznawca Edelweisszyzmu


Syn Heinza-Werner Grünera
DZIEDZIC EDELWEISS
Wyznawca Edelweisszyzmu
