HMS Prince of Wales ma w ciągu czterech dni wypłynąć z bazy w Wielkiej Brytanii i dołączyć do HMS Dragon, który już jest w regionie (Brytyjczycy zestrzeliwują drony i rakiety reżimu nad Jordanią, Katarem i chyba Bahrajnem). Trump już pisze, że UK to sojusznik, który dołącza do wojny, która jest już praktycznie wygrana, wysyłając trzeci amerykański lotniskowiec! Zaczyna gadać, że granice irańskie się zmienią po wojnie i znowu człowiek się zastanawia, co poeta miał na myśli
Pięknie płoną rafinerie i magazyny ropy naftowej w Teheranie i w innych miastach
Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, który kasę z ropy ciągnie na swoją działalność wywiadowczą, kontrwywiadowczą wspieranie terroryzmu w regionie (Hamas, Hezbollach, Huti w Jemenie) czy prace nad bronią rakietową i atomową...
Jest stary, nowy pomysł, żeby tam wylądować i zająć siłami specjalnymi magazyny ropy naftowej na wyspie Kharga (na wysokości Szirazu i jakieś 25 km od wybrzeża). Ma to spowodować, że reżim nie będzie mógł wysyłać ropy drogą morską i czerpać z tego dochodów. Wielu ludzi mówi, że to się skończy albo wysadzeniem tych zbiorników przez sam Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, albo ich późniejszym zniszczeniem za pomocą dronów i rakiet. Pomysł ten nowy nie jest, bo rozważany był już przez administrację prezydenta Cartera w 1979 roku i później przez Reagana. Drugi jest z tamtego roku, czyli wysłanie specjalsów do przejęcia kompleksu, w którym są zapasy uranu. Te plany mają odebrać możliwość zdobywania twardej waluty przez ajatollachów oraz uniemożliwić im stworzenie broni atomowej. Jak będzie normalnie, to się odbuduje całą infrastrukturę naftową, więc ja nie widzę problemu.