Dobra, już się tak nie podlizuje jej, pani ma ważniejsze sprawy na głowieHeinz-Werner Grüner pisze: ↑14 marca 2022, 10:05Oj tak... Nie ma nic lepszego niż piękna kobieta, w pięknym odzieniu...
<tryb rozmarzony - ON>
Ognisko pełne uśmiechu...
- Leszek Ebe-Grüner • Stempel
- Dziedzic
- Posty: 1540
- Rejestracja: 27 stycznia 2022, 20:44
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Ognisko pełne uśmiechu...
(-) Leszek Ebe-Grüner
Syn Heinza-Werner Grünera
DZIEDZIC EDELWEISS
Wyznawca Edelweisszyzmu


Syn Heinza-Werner Grünera
DZIEDZIC EDELWEISS
Wyznawca Edelweisszyzmu

- Heinz-Werner Grüner • Stempel
- Oberhaupt
- Posty: 21576
- Rejestracja: 06 maja 2021, 12:34
- Lokalizacja: Stadt Edelweiss, Edelweiss
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Ognisko pełne uśmiechu...
Nastał wieczór. Księżyc doświetlał żarzące się dookoła pochodnie. Polana Wolności nieco opustoszała, by jutro ponownie zapłenić się tłumami, ale nadal wyglądała uroczo. Dziś jeszcze trwają ostateczne przygotowania do jutrzejszej przemowy Herr Oberhaupta. Koniec Schmelzfest zbliża się nieubłaganie. Czas powitań roztopów odejdzie w zapomnienie, ale nadejdzie czas wiosny i tym Bohaterowie Kotliny, a więc obywatele i mieszkańcy będą "żyli" jeszcze długo. Radość z rodzącej się przyrody na pewno nie jednego podniesie na duchu.
Ławy do siedzenia stoją równiutko przed niewielką sceną z drewnianej konstrukcji. To na niej zapewne jutro przemówi sam oberhaupt, ale pewnie nie tylko dla niego jest ona przewidziana. Na maszty, strzeliste i licznie okalające okolice już wzniesiono flagi w kolorach symbolizujących krystalicznie błękitne niebo, wysokogórską śnieżną biel i szlachetne piękno szarotki...
Prowizoryczne nagłośnienie magnetoelektryczne testowane będzie na pewno do późnych godzin nocnych. Pośród tego zgiełku i kontrolowanego chaosu prym wiódł sam "pierwszy edelweissczyk". Uwijał się jak w ukropie poganiając tych co na chwilę przystanęli by zaciągnąć się "Nowowbrzeskim" lub cygarem rodem z nowokurlandzkich stron. Tak oto nastawał czas nowej epoki w dziejach Kotliny (błędnie nazywanej wcześniej doliną
)
Ławy do siedzenia stoją równiutko przed niewielką sceną z drewnianej konstrukcji. To na niej zapewne jutro przemówi sam oberhaupt, ale pewnie nie tylko dla niego jest ona przewidziana. Na maszty, strzeliste i licznie okalające okolice już wzniesiono flagi w kolorach symbolizujących krystalicznie błękitne niebo, wysokogórską śnieżną biel i szlachetne piękno szarotki...
Prowizoryczne nagłośnienie magnetoelektryczne testowane będzie na pewno do późnych godzin nocnych. Pośród tego zgiełku i kontrolowanego chaosu prym wiódł sam "pierwszy edelweissczyk". Uwijał się jak w ukropie poganiając tych co na chwilę przystanęli by zaciągnąć się "Nowowbrzeskim" lub cygarem rodem z nowokurlandzkich stron. Tak oto nastawał czas nowej epoki w dziejach Kotliny (błędnie nazywanej wcześniej doliną
- Femme Mystere • Stempel
- Faktotum
- Posty: 4191
- Rejestracja: 17 stycznia 2022, 13:19
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Ognisko pełne uśmiechu...
Gdy zapadł zmrok, polanę rozświetliło światło rozstawionych latarni, tworząc przyjemną atmosferę. Z głośników dochodziły odgłosy folkowej melodii, do której niektórzy zebrani goście podrygiwali mimowolnie, gromadząc się w rozweselonych piwem i winem grupkach, tworzących niewielkie okręgi. Pogoda dopisała, choć czasami zawiewało górską bryzą, przeciągającą przez całą dolinę od samego szarotkowego szczytu. Nikomu to jednak nie przeszkadzało. Wszyscy przygotowani byli na te okoliczności przyrody i rozgrzani trunkami.
W pewnym momencie muzyka ucichła, co zwróciło uwagę wszystkich zebranych, a na scenę wkroczyła kobieta ubrana w wyjątkowo egzotyczny w tych rejonach strój, a jeśli ktokolwiek z obecnych orientował się w modzie, wiedział, że jest to kreacja z najnowszego pokazu samundyjskiej mody.

Kobieta była najtypowszą przedstawicielką białej rasy, więc nie wyglądała tak zjawiskowo w tym stroju, ale z pewnością przykuwała uwagę. A jeszcze bardziej kot, którego trzymała na rękach niczym mufkę.

Ustawiła się przed mikrofonem. Puknęła w niego palcem wskazującym, upewniając się, że nagłośnienie działa.
- Szanowni Państwo. – zaczęła swoim kobiecym głosem. – Miło mi powitać Państwa w imieniu własnym oraz Szanownego Herrn @Heinz-Werner Grüner, który dołączy do nas niebawem, na pierwszym w historii Edelweiss zwieńczeniu obchodów Schmelzfestu. Nazywam się Lieselotte Augentrost i miałam tę przyjemność organizować dla Państwa wyprawę na szarotkowy szczyt w poszukiwaniu kwiatu naszego symbolu narodowego. Z radością chciałabym ogłosić, że w dniu dzisiejszym wszystkie wyprawy zakończyły się, a jeden ze szczęśliwców przyniósł nam biały bukiet, na który tyle czekaliśmy.
Lieselotte wyciągnęła z kieszeni kopertę.
- Zanim jednak przejdę do zwycięzcy, chciałabym podziękować wszystkim uczestnikom wyprawy, to znaczy @Sophie @Leszek Ebe-Grüner @Benji Rockwell @Alfred Fabian @Joachim Cargalho @Joahim von Ribertrop. Gratulujemy odwagi, będziemy wdzięczni za podzielenie się z nami wszelkimi, nawet krytycznymi, uwagami odnośnie organizowanej wyprawy, abyśmy mogli w przyszłości dopracowywać dla Państwa formułę zabawy.
Lieselotte przełożyła sobie kota na szyję, by mieć obie ręce wolne.
- Pozwolą Państwo, że przejdę do rozdania nagród. Trzecie miejsce w wyprawie zdobyli… Ex aequo… @Benji Rockwell oraz @Alfred Fabian Proszę o brawa! – gdy oklaski ucichły, mówiła dalej. – Drugie miejsce przypadło w udziale… nie ukrywając, mojemu faworytowi, który okazał się mało utalentowany plastycznie… @Joahim von Ribertrop BRAWA!
Gdy tłum zakończył okrzyki radości.
- Natomiast pierwsze miejsce i tytuł Schmelzmeistera otrzymuje… @Joachim Cargalho ! GRATULUJEMY!
Gdy tylko emocje opadły, Lieselotte dodała.
- Zapraszam teraz wszystkich nagrodzonych po odbiór odznaczeń oraz zachęcam do podzielenia się przed mikrofonem swoimi wrażeniami. Gratuluję jeszcze raz i zachęcam do udziału w kolejnych edycjach wypraw!
Po tych słowach poczekała, aż nagrodzeni odbiorą od niej srebrne i złote odznaczenia, a potem zeszła ze sceny i ruszyła w poszukiwaniu wina.
W pewnym momencie muzyka ucichła, co zwróciło uwagę wszystkich zebranych, a na scenę wkroczyła kobieta ubrana w wyjątkowo egzotyczny w tych rejonach strój, a jeśli ktokolwiek z obecnych orientował się w modzie, wiedział, że jest to kreacja z najnowszego pokazu samundyjskiej mody.

Kobieta była najtypowszą przedstawicielką białej rasy, więc nie wyglądała tak zjawiskowo w tym stroju, ale z pewnością przykuwała uwagę. A jeszcze bardziej kot, którego trzymała na rękach niczym mufkę.

Ustawiła się przed mikrofonem. Puknęła w niego palcem wskazującym, upewniając się, że nagłośnienie działa.
- Szanowni Państwo. – zaczęła swoim kobiecym głosem. – Miło mi powitać Państwa w imieniu własnym oraz Szanownego Herrn @Heinz-Werner Grüner, który dołączy do nas niebawem, na pierwszym w historii Edelweiss zwieńczeniu obchodów Schmelzfestu. Nazywam się Lieselotte Augentrost i miałam tę przyjemność organizować dla Państwa wyprawę na szarotkowy szczyt w poszukiwaniu kwiatu naszego symbolu narodowego. Z radością chciałabym ogłosić, że w dniu dzisiejszym wszystkie wyprawy zakończyły się, a jeden ze szczęśliwców przyniósł nam biały bukiet, na który tyle czekaliśmy.
Lieselotte wyciągnęła z kieszeni kopertę.
- Zanim jednak przejdę do zwycięzcy, chciałabym podziękować wszystkim uczestnikom wyprawy, to znaczy @Sophie @Leszek Ebe-Grüner @Benji Rockwell @Alfred Fabian @Joachim Cargalho @Joahim von Ribertrop. Gratulujemy odwagi, będziemy wdzięczni za podzielenie się z nami wszelkimi, nawet krytycznymi, uwagami odnośnie organizowanej wyprawy, abyśmy mogli w przyszłości dopracowywać dla Państwa formułę zabawy.
Lieselotte przełożyła sobie kota na szyję, by mieć obie ręce wolne.
- Pozwolą Państwo, że przejdę do rozdania nagród. Trzecie miejsce w wyprawie zdobyli… Ex aequo… @Benji Rockwell oraz @Alfred Fabian Proszę o brawa! – gdy oklaski ucichły, mówiła dalej. – Drugie miejsce przypadło w udziale… nie ukrywając, mojemu faworytowi, który okazał się mało utalentowany plastycznie… @Joahim von Ribertrop BRAWA!
Gdy tłum zakończył okrzyki radości.
- Natomiast pierwsze miejsce i tytuł Schmelzmeistera otrzymuje… @Joachim Cargalho ! GRATULUJEMY!
Gdy tylko emocje opadły, Lieselotte dodała.
- Zapraszam teraz wszystkich nagrodzonych po odbiór odznaczeń oraz zachęcam do podzielenia się przed mikrofonem swoimi wrażeniami. Gratuluję jeszcze raz i zachęcam do udziału w kolejnych edycjach wypraw!
Po tych słowach poczekała, aż nagrodzeni odbiorą od niej srebrne i złote odznaczenia, a potem zeszła ze sceny i ruszyła w poszukiwaniu wina.
(-) Lieselotte Augentrost
Prawa Faktotum

Prawa Faktotum


- Joachim Cargalho • Stempel
- Graue Eminenz
- Posty: 6084
- Rejestracja: 18 stycznia 2022, 20:21
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Ognisko pełne uśmiechu...
Ognisko buchnęło płomieniem, gdy ktoś dorzucił tam wielką kłodę drewna.
Kiedy Frau Augentrost zaczęła przemawiać, zewsząd zbiegło się mnóstwo osób.
- Czy to teraz będą przemawiać wędrowcy? - dopytywały dzieciaki krzątające się pomiędzy nogami. Każde z nich chciało zasiąść jak najbliżej ogniska, by wyraźnie słyszeć wypowiadane słowa.

Zima odchodziła już w niepamięć, a mieszkańcy Edelweiss byli wdzięczni wszystkim, którzy podjęli próbę odegnania jej na kolejny rok. Dzieciaki wpatrywały się jak w obrazek w śmiałków, którzy ruszyli w poszukiwaniu szarotek.
Jeden z brzdąców ciągnął @Alfred Fabian za spodnie - może Pan, może Pan opowie jak było tam w górach? - próbował zachęć swojego idola do wypowiedzi.
To właśnie te historie były w tej chwili najważniejszym elementem zbiegowiska.
@Joahim von Ribertrop, @Leszek Ebe-Grüner, @Sophie oraz @Benji Rockwell również nie mogli odpędzić się od chętnych do posłuchania ich historii. Wielu z tłumu chciało być teraz na ich miejscu...
Kiedy Frau Augentrost zaczęła przemawiać, zewsząd zbiegło się mnóstwo osób.
- Czy to teraz będą przemawiać wędrowcy? - dopytywały dzieciaki krzątające się pomiędzy nogami. Każde z nich chciało zasiąść jak najbliżej ogniska, by wyraźnie słyszeć wypowiadane słowa.

Zima odchodziła już w niepamięć, a mieszkańcy Edelweiss byli wdzięczni wszystkim, którzy podjęli próbę odegnania jej na kolejny rok. Dzieciaki wpatrywały się jak w obrazek w śmiałków, którzy ruszyli w poszukiwaniu szarotek.
Jeden z brzdąców ciągnął @Alfred Fabian za spodnie - może Pan, może Pan opowie jak było tam w górach? - próbował zachęć swojego idola do wypowiedzi.
To właśnie te historie były w tej chwili najważniejszym elementem zbiegowiska.
@Joahim von Ribertrop, @Leszek Ebe-Grüner, @Sophie oraz @Benji Rockwell również nie mogli odpędzić się od chętnych do posłuchania ich historii. Wielu z tłumu chciało być teraz na ich miejscu...

- Alfred Fabian • Stempel
- Posty: 434
- Rejestracja: 01 marca 2022, 18:52
-
ODZNACZENIA
Re: Ognisko pełne uśmiechu...
- Och, no dobra mnie nie musicie długo namawiać - Alfred swoim grubym głosem odstraszył co mniej odważnych, a pozostali otoczyli go ciasnym kołem.
- Wędrować po górach to trudna sztuka i nie każdy może tak o sobie chodzić po nich. A już szczególnie iść swoimi ścieżkami - kontynuował, patrząc wokół i widząc, jak młodym oczęta aż się świecą z ciekawości.
- Nie trzeba być tylko silnym i zwinnym. To Wam nie wystarczy. Trzeba być jeszcze sprytnym. Bez sprytu, to się nawet w góry nie zapuszczajcie, oj nie - popatrzył wokół siebie, widząc coraz ciaśniej zataczające się wokół niego kółko słuchaczy.
- Musicie wiedzieć, kiedy podjąć walkę, a kiedy odpuścić. Kiedy się wycofać ze zbyt niebezpiecznego szlaku, a kiedy możecie śmiało podróżować tym trudniejszym. Musicie umieć sobie poradzić. - Alfred próbował przynudzić, ale chyba mu nie wyszło, bo kolejne osoby przysiadały się do niego i słuchały opowieści.
- Co prawda, sam nie zdołałem dojść na sam szczyt - zobaczył wtedy, że nie powinien tego mówić i zawodzić słuchaczy - ale za to siłowałem się z dzikiem! - spróbował jeszcze wzbudzić zainteresowanie, co mu się zdecydowanie udało.
- Kły miał jak kość słoniowa, bieluchne, a groźny był, niczym byk na korridzie w Skarlandzie. Jakobym był ubrany cały w czerwone ubrania, tak na mnie próbował szarżować, ale ja się nie dałem. Człowiek z dzikiem na ręce się nie weźmie, więc czmychnąłem szybko na starego dęba, wiedziałem wtedy już dokładnie co zrobić. Zerwałem kilka żołędzi i rzuciłem je dzikowi. Ten zdezorientowany, zaczął je przerzucać swoim ryjkiem, a ja wtedy rach!, ciach!, wskakuję mu na grzbiet. Raz-raz, walę go po łbie, żeby nawet nie próbował wstawać. Padł ogłuszony, ale nie na długo. Wtedy ja mu nożykiem na szybko, tuż przy skórze, jeden kieł urąbał, patrzcie mam go teraz - po czym wyjął z plecaka trofeum - już on mnie będzie pamiętał i jak następnym razem go na szlaku spotkam, to będzie uciekał jak ten to, o - zajączek! - wskazał tedy zajączka, który gdy tylko go zauważono, czmychnął w góry.
- Wędrować po górach to trudna sztuka i nie każdy może tak o sobie chodzić po nich. A już szczególnie iść swoimi ścieżkami - kontynuował, patrząc wokół i widząc, jak młodym oczęta aż się świecą z ciekawości.
- Nie trzeba być tylko silnym i zwinnym. To Wam nie wystarczy. Trzeba być jeszcze sprytnym. Bez sprytu, to się nawet w góry nie zapuszczajcie, oj nie - popatrzył wokół siebie, widząc coraz ciaśniej zataczające się wokół niego kółko słuchaczy.
- Musicie wiedzieć, kiedy podjąć walkę, a kiedy odpuścić. Kiedy się wycofać ze zbyt niebezpiecznego szlaku, a kiedy możecie śmiało podróżować tym trudniejszym. Musicie umieć sobie poradzić. - Alfred próbował przynudzić, ale chyba mu nie wyszło, bo kolejne osoby przysiadały się do niego i słuchały opowieści.
- Co prawda, sam nie zdołałem dojść na sam szczyt - zobaczył wtedy, że nie powinien tego mówić i zawodzić słuchaczy - ale za to siłowałem się z dzikiem! - spróbował jeszcze wzbudzić zainteresowanie, co mu się zdecydowanie udało.
- Kły miał jak kość słoniowa, bieluchne, a groźny był, niczym byk na korridzie w Skarlandzie. Jakobym był ubrany cały w czerwone ubrania, tak na mnie próbował szarżować, ale ja się nie dałem. Człowiek z dzikiem na ręce się nie weźmie, więc czmychnąłem szybko na starego dęba, wiedziałem wtedy już dokładnie co zrobić. Zerwałem kilka żołędzi i rzuciłem je dzikowi. Ten zdezorientowany, zaczął je przerzucać swoim ryjkiem, a ja wtedy rach!, ciach!, wskakuję mu na grzbiet. Raz-raz, walę go po łbie, żeby nawet nie próbował wstawać. Padł ogłuszony, ale nie na długo. Wtedy ja mu nożykiem na szybko, tuż przy skórze, jeden kieł urąbał, patrzcie mam go teraz - po czym wyjął z plecaka trofeum - już on mnie będzie pamiętał i jak następnym razem go na szlaku spotkam, to będzie uciekał jak ten to, o - zajączek! - wskazał tedy zajączka, który gdy tylko go zauważono, czmychnął w góry.
Każdy Winkuliczyk ma te trzy cechy
Leocki kunszt, sarmacką elegencję i edelwajski splendor
~JKW Mateusz I, Król-Senior Związku Winkulijskiego
Leocki kunszt, sarmacką elegencję i edelwajski splendor
~JKW Mateusz I, Król-Senior Związku Winkulijskiego
- Leszek Ebe-Grüner • Stempel
- Dziedzic
- Posty: 1540
- Rejestracja: 27 stycznia 2022, 20:44
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Ognisko pełne uśmiechu...
Cóź moja historia była chyba najkrótsza z wszystkich tu obecnych. Jakieś nazwy dziwnych pól C7, B7 itd. No ale może tak miało być oznaczenie tego szlaku, aczkolwiek pewnie coś kreatywnego bym wymyślił. W każdym razie jedyne zjawisko, które faktycznie przykuło moją uwagę to był Baby Yeti oraz Ojciec Yeti. I o ile maluszek był słodki, tak tausiek chyba nie lubiał, jak baby Yeti znajdywał nowych kolegów(to w sumie tak, jak z Maulwurfem, gdzie pani Femme Mystere chciała nauczyć się jeździć Maulwurfem, to ojciec Heinz był zazdrosny, ale tu przynajmniej nie było aż tak strasznie, jak w wycieczce na tą całą górę). Także uwierzcie mi, nie chcielibyście tego tatę Yeti, zobaczyć na swojej drodze...
(-) Leszek Ebe-Grüner
Syn Heinza-Werner Grünera
DZIEDZIC EDELWEISS
Wyznawca Edelweisszyzmu


Syn Heinza-Werner Grünera
DZIEDZIC EDELWEISS
Wyznawca Edelweisszyzmu

- Joachim Cargalho • Stempel
- Graue Eminenz
- Posty: 6084
- Rejestracja: 18 stycznia 2022, 20:21
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Ognisko pełne uśmiechu...
Dzieci nie mogły wyjść z podziwu, jaki miały dla dokonań Alfreda. Siedziały niemal przy jego nogach i z rozdziawionymi ustami spoglądały w niego jak w obrazek.
- Woooooow, ale musi być Pan odważny! - powiedział jeden chłopiec. A gdy Alfred wyciągnął kieł dzika wszyscy byli przekonani, ze mówi prawdę. Nawet wielu dorosłych z zaciekawieniem spoglądało na trofeum. Niektórzy się podśmiechiwali, jakby coś przeczuwali, inni natomiast z uznaniem kiwali głową.
- Mamo, jak dorosnę chcę być taki jak Pan Alfred - dało się słyszeć jakiegoś dzieciaka w tłumie - chcę walczyć z dzikami i wyrywać im kły!
- Panie @Alfred Fabian, a widział Pan jeszcze jakieś zwierzęta? - padło pytanie z tłumu.
- Woooooow, ale musi być Pan odważny! - powiedział jeden chłopiec. A gdy Alfred wyciągnął kieł dzika wszyscy byli przekonani, ze mówi prawdę. Nawet wielu dorosłych z zaciekawieniem spoglądało na trofeum. Niektórzy się podśmiechiwali, jakby coś przeczuwali, inni natomiast z uznaniem kiwali głową.
- Mamo, jak dorosnę chcę być taki jak Pan Alfred - dało się słyszeć jakiegoś dzieciaka w tłumie - chcę walczyć z dzikami i wyrywać im kły!
- Panie @Alfred Fabian, a widział Pan jeszcze jakieś zwierzęta? - padło pytanie z tłumu.

- Joachim Cargalho • Stempel
- Graue Eminenz
- Posty: 6084
- Rejestracja: 18 stycznia 2022, 20:21
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Ognisko pełne uśmiechu...
Część ze zgromadzonych podsłuchiwała opowiadań @Leszek Ebe-Grüner. Wędrowców było tak wielu, ze ciężko było skupić się na jednym, a każdy z nich skrywał w sobie ciekawą historię.
- Herr Ebe-Gruner, jako leśnik z długim stażem muszę podpowiedzieć, że oznaczanie pewnych obszarów jest od dawna praktykowane, dzięki temu łatwiej prowadzi się ewidencję - zaczepił go jakiś stary dziad, który po swoim krótkim wywodzie odszedł w kierunku beczki z piwem.
Na to jednak zbiegły się inne niesforne dzieciaki, które doskonale wiedziały czym zajmuje się Leszek w naszej Krainie. Słuchały o Yeti z zaciekawieniem, ale czekały tylko na moment, by zaczepić go o coś innego.
- Panie @Leszek Ebe-Grüner, a czy taki Yeti jest bardzo silny? Czy nasze Maulwurfy dałyby mu radę? - zapytały.
- Herr Ebe-Gruner, jako leśnik z długim stażem muszę podpowiedzieć, że oznaczanie pewnych obszarów jest od dawna praktykowane, dzięki temu łatwiej prowadzi się ewidencję - zaczepił go jakiś stary dziad, który po swoim krótkim wywodzie odszedł w kierunku beczki z piwem.
Na to jednak zbiegły się inne niesforne dzieciaki, które doskonale wiedziały czym zajmuje się Leszek w naszej Krainie. Słuchały o Yeti z zaciekawieniem, ale czekały tylko na moment, by zaczepić go o coś innego.
- Panie @Leszek Ebe-Grüner, a czy taki Yeti jest bardzo silny? Czy nasze Maulwurfy dałyby mu radę? - zapytały.

- Femme Mystere • Stempel
- Faktotum
- Posty: 4191
- Rejestracja: 17 stycznia 2022, 13:19
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Ognisko pełne uśmiechu...
- Pewnie zalezy od tego, czy model z lufą czy bez. - wstrąciła Lieselotte, siadając na ławce obok @Leszek Ebe-Grüner
(-) Lieselotte Augentrost
Prawa Faktotum

Prawa Faktotum


- Leszek Ebe-Grüner • Stempel
- Dziedzic
- Posty: 1540
- Rejestracja: 27 stycznia 2022, 20:44
-
ODZNACZENIA
OBYWATEL
Re: Ognisko pełne uśmiechu...
Myślę, że byłby to wyrównany pojedynek między Tatą Yeti, a Maulwurfem. Oboje strasznie wyglądają, są głośne, także ciężko wręcz byłoby wyłonić zwycięzce! Ale spokojnie dzieci. Nie ma co się bać, bo Yeti żyją tylko w górach i nie lubią ich zbytnio opuszczać, bo będzie im za ciepło. Czyli tak jak z pingwinami. Przy okazji zobaczyłem że bardzo blisko usiadła obok mnie pani Femme Mystere. Dlatego postanowiłem wręcz obrócić się w jej stronę i zapytać, co się jej najbardziej podobało na tych wędrówkach po szarotkę.
(-) Leszek Ebe-Grüner
Syn Heinza-Werner Grünera
DZIEDZIC EDELWEISS
Wyznawca Edelweisszyzmu


Syn Heinza-Werner Grünera
DZIEDZIC EDELWEISS
Wyznawca Edelweisszyzmu

